Chrzcić, czy nie chrzcić? Dla niewierzącego to jest pytanie.

4 min.   10   0   Drukuj   Prześlij

Polska to kraj katolicki, w którym chrzest każdego nowo narodzonego dziecko to ustawienie fabryczne. W przypadku, gdy oboje rodziców wierzy i praktykuje, problemu nie ma – chrzcimy dzieciaka i po sprawie. Co jednak w przypadku takim jak mój? Oboje z Anią jesteśmy osobami niewierzącymi i nie uważamy, żeby chrzest naszej córki był warunkiem sine qua non.

Chrzcić czy nie?Ja zostałem ochrzczony przez rodziców w drugim miesiącu życia i byłem wychowany w rodzinie religijnej. Z biegiem lat – na skutek pewnych wydarzeń życiowych oraz własnych przemyśleń odsunąłem się najpierw od instytucji, a potem od samego konceptu. Oczywistym jest, że dwumiesięczne dziecko nie zostaje ochrzczone w swojej wierze tylko w wierze rodziców, ponieważ – co naturalne – rodzice rzadko kiedy uważają, że pociecha może chcieć iść własną drogą.

Zapominają jednak o tym, że dwumiesięczne dziecko nie ma bladego pojęcia co się dzieje i że to włączenie do kościoła dzieje się bez jego zgody i udziału.

Dopiero później taki młody człowiek – w wieku lat kilkunastu, a może jako dorosły – jest na tyle rozwinięty umysłowo, że może podjąć świadomą decyzję na temat swoich poglądów religijnych i ewentualnie religii, której wyznawcą chciałby oficjalnie zostać.

Dla mnie i dla Ani to jasne jak Słońce, że nasza córka nie została ochrzczona. Chcemy, żeby jej decyzja w tej materii była w pełni świadoma, a nie narzucona odgórnie – tym bardziej, że dokonanie apostazji (oficjalnego wypisania się z kościoła) jest praktycznie niemożliwe. Naturalnym jest również to, że kiedy Lilka podrośnie i przyjdzie do nas by oznajmić, że wierzy (w dowolną religię) i chciałaby oficjalnie zostać członkiem tegoż kościoła (przyjąć chrzest, przejść akikę, obmyć stopy bezdomnemu czy spełnić wymogi jakiejkolwiek innej religii) – a my będziemy mieć pewność, że jest pewna swoich uczuć/wierzeń i że nikt nie zrobił jej „wody z mózgu”, to oczywiście, pomożemy jej zrealizować to zamierzenie.

To ma być jej świadoma decyzja!

Niemniej jednak pozostają trzy kwestie, które trochę mnie martwią:

1. Presja rodziny. To zmartwienie jest mniejsze. Już kilka miesięcy przed urodzeniem córki doświadczyłem nacisków, które najkrócej mogę podsumować cytatem: „Dlaczego nie chcesz ochrzcić córki?”. Niestety, moje powyższe wytłumaczenie do niej nie trafia. Rodzina uważa, że powinienem to zrobić. Na szczęście, po pierwszych trzech rozmowach na ten temat zaczęliśmy poruszać inne kwestie na rodzinnych spotkaniach.

2. Presja otoczenia. To jest nasze większe zmartwienie – ponieważ Lilka może w szkole podstawowej, od nauczycieli, kolegów i koleżanek doświadczać ostracyzmu (będącego tak na prawdę odzwierciedleniem poglądów rodziców czy nauczycieli uważających swoją religię za jedyną słuszną i próbujących ją narzucić wszystkim w swoim otoczeniu). I to jest kwestia, która mnie tak naprawdę martwi, bo ostatnim czego chcę, to żeby córka z powodu moich decyzji przeżywała ciężkie chwile; z drugiej jednak strony nie mam zamiaru chrzcić jej „dla świętego spokoju”, w efekcie wewnętrznego konformizmu… i stąd prosta droga do kolejnego punktu:

3. Ostatnie lata uzmysłowiły mi również, że problemem może być pierwsza komunia i moda na zasypywanie dziecka prezentami za grube tysiące. Już postanowiłem, że trzeba bedzie długo i dokładnie przedyskutować ten temat z Lilką, gdy nadejdzie czas. Ja w każdym razie już planuję urlop – najlepiej gdzieś daleko – na rok 2022, na maj…

Macie jakieś przemyślenia w tym temacie?

Dołącz do nas na Facebooku

Bartek Wydro

Ojciec na początku swojej wielkiej przygody. Trzydziestoletni facet, dziecko lat 90tych, Geek. Dla tatapad pisze o wszystkich zmianach, które dzieją się w życiu młodego (stażem) taty.

Komentarzy: 10

  1. Grzechu

    9 października 2013 at 07:59

    VA:F [1.9.22_1171]
    -9

    Ja to traktuje na zasadzie nie wiary, a tradycji.

    • Rah!

      26 kwietnia 2015 at 20:15

      VA:F [1.9.22_1171]
      +5

      Przez zapisanie dziecka do organizacji, z której nigdy nie bedzie moglo sie wypisac, bez jego zgody? Dla ciebie to tradycja? Dla mnie to forma odebrania czlowiekowi wolnosci.

  2. k_asia

    23 października 2013 at 23:06

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    U nas podobna historia – ja ochrzczona w imię (polskiej) tradycji, mój mąż wychowany w wierzącej rodzinie. Bez naszej wiedzy, zgody – bo tak się przyjęło. Dziś obydwoje jesteśmy zadeklarowanymi ateistami – choć każde z nas z nieco innych względów. Ja mam wielką ochotę wypisać się z organizacji, ale dopóki nie będzie można dokonać tego online (czyli zapewne nigdy), nie mam zwyczajnie siły na bliskie spotkanie z duchownym i zwierzenia natury (auto)motywacyjnej. Mąż twierdzi, że apostazja to tylko dowód na to, że religia to aspekt ważny – a jego zdaniem nie jest i dlatego liczy się tylko to, co ma się w głowie, sercu, a nie na papierze. Nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, że nie będziemy chrzcić naszego syna – z powodów opisanych przez Autora – bo nie chcemy niczego w tych kwestiach narzucać, z góry decydować, a jak zapragnie być Katolikiem/ Luteranem/ Kalwiniem – to nie widzę przeszkód. Dodam tylko, że chrzest – poza aspektem tradycji – to przede wszystkim deklaracja, zobowiązanie, iż będziemy wychowywać dziecko w wierze katolickiej. A jak możemy składać taką obietnicę jako osoby niewierzące? To byłaby obłuda i wyraz braku szacunku dla osób prawdziwie wierzących. Presja rodziny i otoczenia nie dotyczy nas nawet w najmniejszym stopniu, bo nikomu nic do tego. I nie przemawia do mnie argument przejścia przez chrzest ‚na wszelki wypadek’ – to absurd i hipokryzja! Nasze dziecko musi się nauczyć wyrażać własne zdanie i jednocześnie szanować poglądy innych – niezależnie od ich narodowości, wyznania, sposobu życia itd. To że „wszyscy” mają Komunię nie znaczy, że on też ją będzie miał – bo on nie jest „wszyscy”. A jeźeli spotkają go w szkole z tego tytułu nieprzyjemności, to będziemy szukać normalnej szkoły, aż do skutku. Po cichu liczę na to, że za tych 6 lat nasz kochany kraj będzie odchudzony z ułudy państwa katolickiego i powoli stanie się krajem świeckim – bez „Tak mi dopomóż Bóg” w konstytucji. I prędzej czy później stanie się tak, o ile tylko ludzie przestaną chrzcić swoje dzieci to tak, na wszelki wypadek i dla podtrzymania tradycji. Bo chrzest to deklaracja wiary rodziców i zobowiązanie do wychowania dziecka w owej wierze.

  3. Marta

    24 listopada 2013 at 14:45

    VA:F [1.9.22_1171]
    -5

    My z mężem oboje jesteśmy wierzący, ale nie praktykujemy, więc nie do końca wiem czy chrzest córki nazwać tradycją czy przekonaniem.

    • Rah!

      26 kwietnia 2015 at 20:11

      VA:F [1.9.22_1171]
      +4

      Dziecko, jesli bedzie mialo 18 lat samo bedzie moglo sie ochrzcic. Ale jesli raz sie ochrzcisz, nie ma odwrotu. Kosciola nie da sie opuscic. Nawet, jesli bardzo chcesz.

  4. Paulina

    22 stycznia 2014 at 13:52

    VA:F [1.9.22_1171]
    -3

    Warto po prostu dowiedzieć się co to znaczy chrzest, do czego zobowiązuje rodziców, co trzeba wypowiedzieć podczas obrzędu.

    http://wirtualny-katecheta.friko.pl/s1f.htm

    Żeby ochrzcić dziecko rodzice wyrzekają się grzechu i wyznają wiarę w
    Boga. Uczciwy, świadomy swoich słów człowiek nie ma komfortu wyboru by potraktować te słowa jako tradycję, bo to jest wyznanie wiary. Nie wiem jak to można połączyć z ateizmem.

    Chociaż tylu ateistów nie ma problemu, żeby na ślubie na pytanie: Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? odpowiedzieć Chcemy.

    A „wierzący niepraktykujący” – jest wiele miejsc, gdzie można szukać jak wyjść z rozkroku, i faktycznie zdecydować czy jestem chrześcijaninem, czy nie, np.:
    Kurs Alpha: http://www.czegoszukasz.org/
    Kurs Filip: http://www.kursfilip.pl/
    Katechezy neokatechumenalne: http://neokatechumenat.org.pl/katechezy
    Rekolekcje ewangelizacyjne odnowy: np. http://www.sluzew.dominikanie.pl/reo_2013/
    szczera, uczciwa modlitwa.

    • Rah!

      26 kwietnia 2015 at 20:07

      VA:F [1.9.22_1171]
      +4

      Dlaczego zakladasz, ze ludzie potrzebuja odnowy tylko dlatego, ze nie wierza w bogów?

  5. Ja

    23 października 2014 at 19:46

    VA:F [1.9.22_1171]
    -6

    Kropla trucizny w studni zatruwa całą wodę. Chcecie aby Wasze dzieci dotykały łapy gejów i pedofilów ??? Chcecie wprowadzić Wasze dzieci w szeregi tych co to robią i tuszują od lat ??? Co robią czarni wysłannicy widać po parach będących ze sobą wiele lat i co po tym jak czarnuchy położą łapy na takiej parze.
    Do tego
    http://kefir2010.wordpress.com/2013/11/25/krytyka-kosciola-katolickiego-mroczne-rytualy-magiczne-katolicyzmu/
    http://kefir2010.wordpress.com/2014/07/05/szokujace-manipulacje-kosciola-katolickiego-sa-niczym-pakt-z-diablem/

    • Rah!

      26 kwietnia 2015 at 20:03

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      Nie porównuj gejów z pedofilami.

  6. Rah!

    26 kwietnia 2015 at 20:02

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    To jest nieodwracalna decycja. Jesli ochrzcisz to tak, jakbys wpisal dziecko do Klubu Dla Ciebie. Nei da sie z niego wypisac. Nigdy. Moi rodzice do dzisiaj placa cene tego, ze mnei ochrzcili, bo mam do nich pretensje z tego powodu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Ojciec karze: 10 najczęstszych błędów

[WIDEO] 7 rzeczy, które możesz odpuścić.

Zaimpregnuj siebie – i dziecko – na sportowe porażki

Zamknij