Czy pozwolić dziecku czasem wygrać?

3 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

Gra królów to świetny sposób spędzania czasu, rozwijania mózgu i wykorzystywania obecności rodzica i dziecka, żeby móc porozmawiać. Poza tym to wstyd nie znać takich pojęć w praktyce, jak „szewski mat” czy „roszada”.

Ja szachów nauczyłem całą moją trójkę, choć z bliźniaczkami miałem kłopot. Ale w końcu załapali zasady i, choć teraz nie grają (czemu winne są Simsy i FIFA), to, jeśli będą w potrzebie, bez problemu przypomną sobie jak rusza się koń, a jak skoczek.

Dzieciaki miały tym większy problem, że ja w szachy gram od podstawówki. Najpierw uczył mnie dziadek, a potem chodziłem do klubu szachowego. Dlatego dzieciaki miały do czynienia z wymagającym przeciwnikiem. Nie chciałem ich wgnieść w ziemię, więc zadałem sobie pytanie: czy pozwolić im czasem wygrać?

Moja żona, która jest ekspertem od wychowywania dzieci, zwróciła mi uwagę, że takie łatwe zwycięstwo nie przyniesie nikomu satysfakcji. Znalazłem jednak sposób na to, by dać im szanse, a pojedynek uczynić wyrównanym. Te same zasady dotyczą każdej dyscypliny, w którą gramy razem, a w której jestem lepszy: gier na konsoli, gokartów i scrabble.

Zasada jest taka, żeby umówić się na określone fory, które obie strony akceptują, a które nie są obrażające dla nikogo. W szachach możesz grać czarnymi figurami, bądź bez królówki. W FIFIE nie gram żadną drużyną mocniejszą od Polski (co nie jest trudne), chyba, ze zaczynam dostawać porządny łomot. W Gran Turismo jeżdżę zawsze gorszym samochodem, w scrabble nie sięgam po słowa, których może nie być w czytankach. Chyba, że mam dystans do nadrobienia.

Podchodząc do tego w ten sposób, każde z nas ma wyzwanie na miarę swoich możliwości. Ja mam trudniej, dzięki czemu granie z dzieckiem przestaje być tak proste, jak wyjęcie mu z buzi smoczka, dziecko ma szanse wygrać, więc jest bardziej waleczne. W takiej sytuacji zyskują wszyscy.

W każdym wypadku, w pewnym momencie pewność siebie dzieci zwiększy się na tyle, że granie z ułatwieniami nie będzie już potrzebne. A wtedy będziecie mogli z zadowoleniem, wspólnie zadecydować, czy dana aktywność jest czymś, co wkładacie do archiwum, czymś co będziecie rozwijać profesjonalnie, czy hobby do wracania od czasu do czasu.

 

Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
[WIDEO] Praca i rodzina? A może tylko jedno?

Kompendium wiedzy o zmęczeniu

Czy to już depresja, czy jeszcze normalne? [WIDEO]

Zamknij