Dlaczego dziecko przeklina?

4 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

curses1

Jeśli twoja trzylatka, na co dzień marząca o karierze księżniczki, klnie jak szewc – to znaczy, że wszystko jest w porządku. Nawet nie tyle w sferze dobrego wychowania, co – rozwoju mózgowego.

Dzieci, o czym wie (lub wkrótce się przekona) każdy rodzic, poświęcają lepszą część swojego dnia na naśladowanie zachowań dorosłych. Dlatego więc za każdym razem, gdy wyprodukuje brzydkie słowo, zauważasz podobieństwa do swojego słownictwa. Produkty jego układu mowy są bowiem powtórzeniem twoich, w przypadkach skrajnych – sprzed kilku minut.

Nie powinno więc zdziwić naszego redakcyjnego kolegi Staszka, gdy w chwilę po tym, jak stracił wyczekiwane miejsce parkingowe pod basenem – podsumowując to w dosadny sposób – dokładnie do samo podsumowanie usłyszał z ust swojego, niekoniecznie świadomego mocy wypowiadanych słów, dziecka. Czy takie dziecko przeklina?

Najpierw się zaśmiałem,

przypomina,

ale potem przypomniały mi się zalecenia do stosowania w takich przypadkach.

A zalecenia mówią, by takie zachowania starać się ignorować. Jak wyjaśnia dr Paul Bloom z Uniwersytetu Yale,

Dzieci w ten sposób uczą się słownictwa. Takie wyrazy nie mają dla nich żadnego specjalnego znaczenia, nie postrzegają ich jako zakazanych. Z tego zdają sobie sprawę dużo później.

Bloom dodaje, że nasi synowie i nasze córki używają słów w sposób instynktowny. Nie potrafią jeszcze analizować swojego słownictwa w sposób, który pozwoliłby im na stosowanie odpowiednich wyrazów w odpowiednich sytuacjach.

Doktor sam dzieli się historią, która przydarzyła się wkrótce po szóstych urodzinach syna. Max przyszedł podekscytowany ze szkoły i tuż po wejściu zapytał ojca ściszonym głosem: „Tato, czy wiesz, jakie jest najgorsze przekleństwo ze wszystkich?” I pośpieszył wyjaśnić, że to „Cholera”. Dlaczego? „Często słyszę, jak moja niania rozmawia przez telefon”, odpowiedział. „Bez przerwy używa słów na k i na p., ale cholery jeszcze nie słyszałem”.

Badanie programów telewizyjnych, przeprowadzone przez grupę rodziców z USA, pozwoliło ustalić, że dziecko, oglądające kierowane do siebie kanały, raz na godzinę usłyszy tak łagodne określenia, jak „głupek”, „idiota” czy „tyłek”. Jeśli jednak przełączy się na programy dla dorosłych, zostanie zalane gradem ciekawych wyzwisk. Dobrą robotę wykonują tu polscy tłumacze i lektorzy, którzy z takich słów, jak „fuck” i „shit” robią znacznie mniej dosadne, a bardziej miękkie, odpowiedniki. Nie wiem, jak ty, ale ja wolę „chrzanisz”, zamiast „pieprzysz”.

Chociaż i chrzan, i pieprz mają w kuchni podobną moc.

Kolejnym źródłem nowych wyrazów jest podwórko z placem zabaw. W ramach testu, Bloom wraz z żoną próbowali zastąpić przekleństwa wymyślonymi przez siebie słowami – takimi, jak „flep”. Ilekroć uderzyli się w szafkę, lub przywalili nogą w podest, używali właśnie takich wyrazów.

„Eksperyment wykonany, lecz, niestety, nieudany” – śpiewał Kazik Staszewski. Państwo Bloom szybko się poddali: piaskownica zweryfikowała ich idealistyczne założenia. Dzieci, nawet jeśli nie wiedzą, że pewne słowa nie powinny być wymawiane, to z całą pewnością wiedzą, kiedy ktoś próbuje zrobić im wodę z mózgu.

Znacznie większy wpływ na dzieci mają ich rówieśnicy. To dlatego mali imigranci przejmują akcent kolegów z podwórka, a nie swoich rodziców,

wyjaśnia Steven Pinker, psycholog z Harvardu. Zjawisko to przybiera na sile, gdy zaczynają przygodę ze szkołą podstawową.

Ciąg dalszy artykułu na kolejnej stronie

Poprzedni1 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Jeden komentarz

  1. Pingback: Dlaczego dziecko jest niegrzeczne? Wyłącz smartfona i tablet. - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
O ojcowskim autorytecie [WIDEO]

[WIDEO] Etat Tata – Lubię To! Akcja społeczna

Płodność
Trening czyni płodnym – w przeciwieństwie do… bekonu.

Zamknij