Ojciec karze: 10 najczęstszych błędów

5 min.   3   0   Drukuj   Prześlij

Punishment

Jeśli patrzeć na rodzinę, jak na amerykański, kliszowy kryminał, to rolą ojca jest najczęściej bycie tym złym gliną. Ten typ jest w mediach i społecznej wyobraźni przedstawiany jako nadużywający władzy i pozycji siły tyran, który narzuca swoją wolę wszystkim swoim podwładnym – głównie dzieciom, czasem żonie.

Tymczasem rozsądne karanie nie ma nic wspólnego z tym, co niektórzy z was myślą, a jeszcze inni znają z praktyki (średniowiecze lat 70. i 80. odcisnęło na większości z nas piętno). Bo nawet, jeśli poprawne jest założenie, że to ojciec jest od uderzania pięścią w stół z jednoczesnym wznoszeniem okrzyku: „dość!”, to można to robić w taki sposób, by ta pięść była tylko metaforą. Niezwykle zresztą skuteczną.

Jak więc zabrać się za dyscyplinowanie potomstwa? Jak karać dziecko? Wszystko, co nie jest zabronione w poniższych punktach, jest dozwolone; i o naszych sugestiach piszemy w innym artykule. Tymczasem sprawy, na które musisz zwrócić uwagę w pierwszej kolejności.

1. Utrata cierpliwości. Wiemy doskonale, że zachowanie młodszego pokolenia bywa tak irytujące, że doprowadziłyby i papieża do abdykacji. Niemniej jednak, nie wolno wymierzać kar, gdy w człowieku gotuje sie krew. Podnoszenie głosu, przekleństwa i utrata samokontroli, tak mile widziane na piłkarskim stadionie, w przypadku dzieci nauczą je tylko tego, że krzyki, złość i przemoc są akceptowalną formą komunikacji w rodzinie. Jeśli więc czujesz, że zbliża się twój punkt wrzenia, weź kilka głębokich wdechów, które pozwolą ci na przegrupowanie myśli. Na dzieci najlepiej działa spokojne, rozsądne podejście, które jest bezpośrednie i precyzyjne.

2. Kary fizyczne. Klapsy, ciągnięcie za ucho, potrząsanie, czy wręcz uderzenia, które były powszechnym środkiem wychowawczym gdy to my dorastaliśmy, dziś nie są mile widziane przez społeczeństwo i praktykę rodzicielską. Chcemy wierzyć, że stoją za tym głębsze przesłanki. Dlatego przytoczmy bieżący stan wiedzy: stosowanie takich zachowań jest nie tylko nieefektywne. Przede wszystkim, uczy dziecko, że sposobem na rozwiązywanie konfliktów jest przywalenie komuś z liścia, albo wypłacenie chlebów. Jeśli więc nosi cię, i boisz się, że zaraz mu bądź jej przyłożysz – weź kilka głębokich wdechów, a potem przypomnij sobie te wszystkie metody kar, które są milej widziane przez społeczeństwo – od postawienia człowieka w kącie, do szlabanu na telewizor.

3. Brak spójności. Jeśli dziecko przeklnie, a ty wybuchasz śmiechem, czuje się jak napędzany podziwem sali stand up comedian. Nie licz na to, że zrozumie, dlaczego to samo zachowanie, które cię niegdyś bawiło, teraz budzi twój zrozumiały niepokój – i grozi mu karą. Dlatego musicie mieć ustalone kilka poziomów kar, i jasne zasady, które zachowania niepożądane jakimi konsekwencjami skutkują. Wydaje się to proste, ale przewidzenie wszystkich możliwości, które zaserwuje ci sześcio-, a nawet cztero-, czy dwulatek, jest niemożliwe. Zachowanie spójności – jasnego algorytmu postępowania oraz kryteriów oceny – sprawi, że dziecko będzie wiedziało, czego od niego oczekujesz.

4. Przekupstwa. Znasz na pewno, bo widziałeś w osiedlowym warzywniaku, te przerażone mamuśki, które błagają dzieci: kupię ci lizaka, jak zamkniesz dziób/przestaniesz wysypywać cebulę ze skrzyni/szarpać za spodnie gościa z przodu. Jednak jedyne, czego przekupstwo uczy, to tego, że zachowanie złe zmienione na dobre skutkuje nagrodą. Żeby więc była nagroda, należy przejawiać złe zachowania. Ale ty przecież chcesz, żeby dziecko zachowywało się rozsądnie przez cały czas! Dlatego możesz wybrać jedną z dwóch metod: albo pokazywanie dziecku, jak dobrze jest zachowywać się dobrze, albo – nagradzać zachowania pożądane, a nie zmianę z niepożądanych. Twój wybór.

5. Konsekwencje bez związku. Ujmując rzecz w skrócie, jest zupełnie jak z psem: jeśli karzesz dziecko po dłuższym czasie od popełnienia występku, nie skojarzy, że jest to kara za złe zachowanie. Kara powinna bowiem być naturalną konsekwencją niepożądanego wydarzenia, tak, jak konsekwencją przeczytania dreszczowca jest dobrnięcie do końcowej mowy detektywa. Dobrze więc, jeśli stosujesz tak zwane naturalne konsekwencje – czyli karę związaną z występkiem. Dlatego, jeśli dziecko nie chce spać w porze, w której powinno leżeć w łóżku – oznajmiasz, że następnego dnia pójdzie się kąpać nieco wcześniej. Jeśli zdemolowało mieszkanie w przypływie złości, niech naprawi szkody wyrządzone: załata dziury w ścianach, zapłaci za wstawienie szyb.

Poprzedni1 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 3

  1. Psi_kus

    4 marca 2013 at 10:00

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Ad. 7. Chyba od poczatku nalezy dziecku tlumaczyc, dlaczego zrobilo cos zle. Na poczatku (roczniak?) Samo tlumaczenie i mina rodzica sa kara. Z tego punktu mozna wysnuc wnioski, ze moze byc dziecko za male zeby tlumaczyc mu, czemu cos jest zle (czyli-zeby zrozumialo czemu to jest nie ok), ale wystarczajaco duze, zeby dostac kare (nie rozumiejac, czemu robi cos zle).
    Tlumaczyc i rozmawiac trzeba od samego poczatku, skad indziej ma dziecko wiedziec, czemu ma czegos nie robic? Tylko po to, zeby nie dostac kary??

    Konczy sie to potem rodzicami, ktorzy strofuja swoje dzieci „a Ty sie znowu TAK zachowujesz, zaraz w dupe dostaniesz” i dziecko za Chiny Ludowe nie wie, czy ma teraz przestac biegac, krzyczec, zdejmowac czapke czy moze chodzi o to, ze wlasnie przepuscilo Pania w drzwiach…

  2. Patrycja

    10 sierpnia 2014 at 17:07

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Świetny artykuł. Mam nadzieję, że kara w postaci zostawania w pokoju na parę minut poskutkuje, bo już jesteśmy na skraju wyczerpania nerwowego. 3-latek sprawdza kiedy któreś z nas wyskoczy z rozpaczy z balkonu… :/

  3. Krzysiek

    28 stycznia 2015 at 11:58

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Przy pierwszym dziecku są takie problemy. Potem każdy z rodziców się uczy już jak postępować 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
„Wonder Weeks”, czyli barometr rozwoju dziecka [APP]

jak uspic dziecko
Jak uspokoić płaczące dziecko? Metoda stuprocentowa

Ralph Demolka: pierwszy od dawna śmieszny film

Zamknij