Jak skutecznie uśpić dziecko? Metoda stuprocentowa.

6 min.   96   0   Drukuj   Prześlij

UPDATE: Jak uśpić dziecko – noworodka i niemowlaka? Najskuteczniejsza metoda jest zawarta w tym filmie.

Poniżej opis, jak uśpić dziecko – starsze, niż 6 miesięcy. Młodszym dzieciom – noworodkom, i niemowlęciom polecamy metodę dr. Karpa „5S”, którą cechuje wysoka skuteczność i przyjazność – dziecku i rodzicu. Opisaliśmy ją w artykule „Jak skutecznie uśpić dziecko? Noworodek i niemowlę”. Otulacze, dzięki którym dziecko będzie spało znacznie dłużej, znajdziejsz tu: otulacz.pl

Jestem draniem. Jestem draniem dlatego, że podchodzę do dziecka w sposób naukowy. Tak samo podchodziłem do psa – wykorzystując psychologię, behawiorystyke i umiejętnie stosowane wzmocnienia. Każdą akcję i reakcję rozkładam na czynniki pierwsze, i staram się analizować, co może wpływać na co i jaką ma zależność z pozostałymi czynnikami.

Znacznie trudniej zachować trzeźwość umysłu i logiczne myślenie, gdy człowiek jest niewyspany. Dlatego, gdy zaczęły się kłopoty z usypianiem mojego syna, sięgnąłem po naukę. I te metody polecam: nie ma skuteczniejszej, niż określana – niesłusznie – mianem faszystowskiej metoda ze stoperem w ręku.

Sposobem na stuprocentowe zlikwidowanie kłopotów z samodzielnym zasypianiem we własnym łóżku czy kołysce jest tak zwana „metoda 3-5-7”, której zasady są znacznie prostsze, niż wdrożenie w praktyce.

Dziecko od początku koduje sobie okoliczności, w których zasypia. Dla noworodka jest to pierś matki – z reguły zapada w sen podczas lub po karmieniu, a matka, jak wiadomo, jest tym rozczulona, przytulać się lubi. Szybko jednak zaczyna mieć tego dość, bo dziecko przybiera na wadze, a pięcio- czy ośmiokilowy osesek to już solidny ciężar dla ustroju.

Zaczyna wtedy szukać porad, jak skłonić potomstwo do samodzielnego zasypiania. Dziecko ma jednak to do siebie, że – zupełnie jak pies – przyzwyczaja się do wcześnie wpojonych wzorców, oraz potrafi się ich domagać, bo nie rozumie, dlaczego nie może iść spać w sposób, który dla niego jest jedynym skutecznym.

Odkładasz więc takiego syna czy córkę do łóżka i zaczyna się koncert. „Ja tu nie chcę być”, mówi, „ja chcę spać, więc zróbcie to, co robicie zawsze, gdy zasypiam, bo JA CHCĘ SPAC!!”. Z każdą chwilą głośność komunikatu narasta i zdesperowani rodzice biorą człowieka na ręce, pakują go do bujaka, zaczynają jeździć z nim samochodem, karmią, włączają suszarkę. Błąd.

To ostatni moment, żeby konsekwencją sprawić, by dziecko zapomniało o starych wzorcach i przyswoiło sobie nowe. Jak jednak przetrwać zmagania z domorosłym terrorystą?

Tu przydaje się metoda przywołana w poprzednich akapitach. 3-5-7, bo po – odpowiednio – trzech, pięciu i siedmiu minutach reagujesz na płacz i krzyki. Obojętne, jak dramatycznie by one nie brzmiały – dziecku krzywda się nie dzieje, po prostu domaga się uwagi, bo nie rozumie, że zasypia się w pojedynkę, a nie – grupowo.

Myjesz więc człowieka, potem kładziesz do łóżka, pakujesz go w kokon i dajesz mu smoczek, lub nie. I zaczyna się darcie. Niezależnie od tego, czilujesz się z partnerką/żoną/konkubiną przy kolacji, telewizorze, czy czymś innym. Ważne, by było to skuteczne czilowanie, bo musisz mieć żelazne nerwy i nie złamać się. Tak naprawdę, to nawet nie o ciebie chodzi, bo mężczyźni nie reagują aż tak dramatycznie na płacz dziecka, jak kobiety – co widać na przykładzie z innego forum:

Małe dziecko potrafi wymuszać, bo wymusza powrót do wcześniej stosowanego zachowania, i stąd ryk. Kobiety mają jednak tak, że na płacz rzucają wszystko i lecą w te pędy, bo przecież nakarmionemu, przewiniętemu, czystemu i zdrowemu dziecku na pewno samemu w łóżku dzieje się krzywda. To zupełnie naturalne, bo tak je zaprogramowała natura:

płacz -> kortyzol strzela do mózgu, przytulenie -> endorfina nagradza za dobrze wykonaną robotę.

choć nic złego mu się w żadnym wypadku nie dzieje. I stąd metoda 3-5-7, którą opisują poniższe zasady:

1. Dziecko zaczyna płakać. Podchodzisz do trzech minutach. Próbujesz uspokoić, wykonując po kolei następujące kroki: dotknięcie ciała, podniesienie z przytuleniem, odłożenie ze smoczkiem. Z reguły działa trzecia.

2. Dziecko znów zaczyna płakać. Podchodzisz po pięciu minutach. Uspokajasz jak wyżej.

3. Już się domyślasz. To samo, ale po siedmiu minutach.

4. Jeśli mimo tych trzech powtórzeń znów płacze – co jest możliwe w pierwszych dwóch-trzech dniach stosowania metody – to każda kolejna interwencja rodzica odbywa się po siedmiu minutach. Po chwili dziecko zaśnie, albo się uspokoi. W każdym razie przestanie płakać.

Jeśli znów usłyszysz ryk, jest szansa, że sam przejdzie, i to dość szybko. Metoda jest bardzo skuteczna, działa już od pierwszego dnia, a po tygodniu cyrki się kończą.

Warto więc zacisnąć zęby, uzbroić się w stoper (i jakiś trash metal w słuchawkach) i dać żyć sobie, partnerce i dziecku. Dzięki 3-5-7 odzyskacie spokój, a co za tym idzie – komfort psychiczny.

Update 13.01.2013 Wielu Czytelników zarzuca mi bezduszność, a metodzie szkodliwość, powołując się na informacje, iż rzekomo sam Ferber wycofał się ze swojej metody, określanej przez nas 3-5-7. Wystarczy jednak przeczytać tutaj, by dowiedzieć się, że jedyne, co zrobił, to wyjaśnił narastające mity.

Update 17.03.2013 Jest jeszcze lepsza – skuteczniejsza i szybsza, a przy tym mniej drastyczna – metoda na usypianie (płaczącego) dziecka, i na jego uspokajanie. Wymaga jednak posiadania kilku akcesoriów. Można przeczytać o niej tutaj.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 96

  1. Pingback: Jak nauczyć dziecko zasypiać samodzielne?

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*