Jak uspokoić płaczące dziecko? Metoda stuprocentowa

4 min.   28   0   Drukuj   Prześlij

ziewka3.jpg

Nikomu nie życzę takiego poranka. Zwłascza weekendowego. Dziecko we łzach, drze się w niebogłosy, ale jeść nie chce. Jego matka poza zasięgiem, a ty nie przyłożysz drugiej poduszki do ucha o ósmej trzydzieści, bo nie jesteś aż takim bucem (choć przeszło ci to przez myśl). Chcąc nie chcąć, musisz się zwlec z wyra i znaleźć sposób, by uspokoić szkodnika. Czy jest jakiś sposób, by uspokoić płaczące dziecko?

Podczas gdy ty rozważasz swoje możliwości (tęsknym wzrokiem patrząc w stronę spakowanej walizki), dzieciak płacze jeszcze glośniej. Zanosi się od ryku, który może być spowodowany, teraz jesteś już pewien, tylko jednym: sytuacją, która po prostu go przerosła. To może być brzuch, zmęczenie, obniżenie nastroju, skok rozwojowy… potencjalnych przyczyn jest multum.

Metoda, na szczęście, jedna. Stuprocentowo skuteczna. Opracowana przez bardzo doświadczonego pediatrę – dra Harveya Karpa, i spisane w książce „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”.

Do wdrożenia tej metody będziesz potrzebował kilku przedmiotów, które dobrze jest zabezpieczyć na początku. Są to:

  1. Otulacz. Jego wykorzystanie jest niezbędne, od niego zaczyna się metoda Karpa.
  2. Źródło białego szumu. iPod w doku, radio nastawione na szum między stacjami.
  3. Mięśnie nóg. Wykonasz nimi pracę, będącą odpowiednikiem kilku przysiadów.
  4. Smoczek. Niektóre dzieci dają radę bez niego.

Opisywana w książce (której recenzja pojawi się na tatapad.pl już wkrótce) metoda składa się z pięciu elementów, nazywanych łącznie „wyłącznikiem płaczu dziecka„. Żadnego z kroków nie można pomijać, ani zmieniać kolejności. Im większego doświadczenia nabierzecie – ty i twoje dziecko – tym mniej pracy w przyszłości będzie wymagało uspokojenie rozdartego terrorysty. Po kilku tygodniach wystarczy, że zaczniesz zakładać otulacz, a dziecko od razu włączy odruch uspokajania, bo będzie wiedziało, że chcesz zastosować metodę, którą lubi.

Metoda Karpa, określana mianem „5S (czyt. pięć es)” sprowadza się do poniższych, wykonywanych w sekwencji kroków. Pamiętaj: jeśli pominiesz któryś krok lub zrobisz go źle – na przykład za mało energicznie, dziecko będzie płakać jeszcze głośniej, a ty wrócisz do punktu pierwszego. Może się też okazać, że po otuleniu jego poziom niepokoju się zwiększy i będzie rósł po każdym z tych kroków, aż do piątego. Włóż wiele energii w piąty, po kilku minutach zobaczysz rezultaty. Nie poddawaj się! Ta metoda działa.

  1. Spowijanie. Ciasne otulenie dziecka to podstawa, i najważniejszy krok. Pozwoli opanować chaotyczne ruchy dziecka i przywoła wspomnienia znane z brzucha matki.
  2. Stabilna pozycja na boku lub brzuchu. Możesz dziecko przytulić do siebie, jakbyś mu dawał pierś, której nie masz (chyba, że utyłeś w ciąży lub po). Dziecko, które opiera się o ciebie brzuchem, nie ma poczucia, że spada – wywoływanego podczas płaczu, gdy leży na wznak.
  3. Wyciszszszszanie. Szum przypomina dźwięki, które dziecko słyszało przez dziewięć miesięcy ciąży: krążącą w organiźmie matki krew.
  4. Skokołysanie. To połączenie kołysania ze skakaniem. Tu wymagana jest krzepa Popeye’a, bo zasięg możliwości jest naprawdę szeroki: od półprzysiadów, do faktycznego podskakiwania (ale bez odrywania przedniej części stopy od ziemi). Pamiętaj o tym, by podtrzymywać główkę i by dziecko trwało w stabilnej pozycji!
  5. Ssanie. To etap u niektórych dzieci opcjonalny. Jeśli dalej twój syn czy córka przypomina syrenę okrętową, wsadź smoczek i dalej realizuj powyższe punkty (z naciskiem na czwarty).

Widziałem na własne oczy, że metoda ta, wykonywana przez niezbyt nawet wprawionego ojca, likwiduje problem płaczu i usypia dziecko (jeśli płakało ze zmęczenia) w trzy-cztery minuty.

Ważne jest, być w swoim postępowaniu nie był zbyt delikatny. Z werwą musisz wykonywać niektóre kroki, a szczególnie – czwarty. I nie wątpić w swoje postępowanie, nawet, jeśli bardziej tradycyjnym rodzicom wyda się śmieszne.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 28

  1. joso

    16 marca 2013 at 13:55

    VA:F [1.9.22_1171]
    -16

    Autor chyba na głowę upadł, żeby takie rzeczy radzić – podskakiwanie z maleńkim dzieckiem na rękach?? a słyszał Autor o syndromie dziecka potrząsanego? takie podskakiwanie z dzieckiem może się skończyć uszkodzeniem jego mózgu.

    • Michał

      16 marca 2013 at 14:34

      VN:F [1.9.22_1171]
      +4

      http://tatapad.pl/zdrowie/po-pierwsze-nie-potrzasaj-potrzasanie-dzieckiem-szkodzi/

      Uszkodzenie mózgu powoduje latająca bez kontroli główka.

    • agata

      16 marca 2013 at 16:07

      VN:F [1.9.22_1171]
      +11

      Skokołysanie to nie skakanie z dzieckiem. Ta metoda jest genialna i uspokaja moje dziecko w minutę! Każdy rodzic wyczuje swoje dziecko. Skokołysanie…to jest sekret, nie skakanie jak na trampolinie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał to na myśli. Stosuję metodę Karpa i uwielbiam jego książki. Jest autorytetem z 25 letnim stażem. Żałuję, że nie mieszkam w stanach, żeby chodzić do niego ze swoimi dziećmi….

    • Piotr

      30 marca 2013 at 17:34

      VA:F [1.9.22_1171]
      -18

      Syndrom potrzasanego dziecka spowodoway jest szczepieniami które wywołują krwotoki. Wnętrze organizmu wygląda wtedy jakby się nim potrzasalo. Tak wygladaja Nederwane wiązania kolagenowe po szczepionce, nie po przysiadach z dzieckiem.

      • A

        4 marca 2015 at 20:23

        VA:F [1.9.22_1171]
        +9

        Krwotok to musiałeś mieć w dzieciństwie, że powtarzasz bzdury o szczepionkach – z całego serca życzę Ci, żebyś nie miał okazji się przekonać na swoim dziecku, jak bardzo ryzykujesz, nie szczepiąc go.

    • iwona

      8 października 2013 at 07:05

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Cos w tym jest. Nigdy nie słyszałam o tej metodzie ale jak córka byla mała i płakała okropnie to kładkam ja na rece mocno przytulalam, siadalam na brzegu łóżka (mamy boxspring) i skakalam-odbijalam się na nim. Czasami naaaaprawde mooooocno. Cisza i spokój od razu gwarantowany!!

  2. Hanna

    23 marca 2013 at 23:15

    VA:F [1.9.22_1171]
    -2

    Nie chodzi o „tradycyjne” podskakiwanie. Dr Karp radzi np. zastosować piłkę do ćwiczeń albo zrobić jak pan na filmie 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=9M0X6GsbmJg. Generalnie chodzi o to, że jest jakiś tam odsetek dzieci, które do uspokojenia potrzebują ruchu, a przecież w brzuchu matki miały go całkiem sporo, gdy matka chodziła, wspinała się na schody itd. Skołysanie ma przypominać właśnie takie ruchy.

  3. Hanna

    23 marca 2013 at 23:17

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    A tu dr Karp pokazuje wykonanie wszystkich S’ów: https://www.youtube.com/watch?v=LXqOxQKSCaU&feature=fvwp&NR=1

  4. Magda

    3 kwietnia 2013 at 13:32

    VA:F [1.9.22_1171]
    +10

    100% metoda to jest tylko kiedy wiadomo jaki jest powód płaczu dziecka. Jeżeli głodne czy znudzone dziecko zawinie się, będzie podskakiwało, szumiało itd. to na długo to nie starczy. Pierwszy krok to poznanie powodu płaczu, drugi odpowiednia reakcja, a jak się już zna powód płaczu to często wystarczy wyciszenie i otulenie i dalej cała reszta 🙂 Magda z dlaczegoplacze.wordpress.com

  5. Robert

    8 kwietnia 2013 at 19:38

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Etam, takie gadanie o tym powodzie płaczu dziecka. Pewnie, że jak powód znany to (w miarę) łatwo zaradzić, ale ile jest takich przypadków? A kombinować i szukać przyczyny można całą noc. Zresztą jak wieczorem wyje ze zmęczenia to powyższe kroki to jedyna skuteczna metoda. Chociaż prawdę mówiąc u mnie działa tylko krok 4 🙂
    Spowijanie działało przez pierwsze 2 miesiące. Od kilku tygodni im bardziej córka ma ograniczone ruchy tym bardziej się wścieka.
    Stabilna pozycja, różnie. Położenie na brzuchu ją denerwuje po dłuższej lub krótszej chwili. Na boku długo nie poleży bo się wierci. Musiałbym jakoś ją poobkładać żeby to faktycznie stabilne ułożenie było. To do przetestowania jeszcze, bo faktycznie te jej wzdrygi ją wybudzają.
    Szumienie działało też tylko na początku i tylko w czasie szumienia, najlepiej suszarką do włosów. Wyłączenie suszarki równało się włączeniu syreny 🙂 Teraz za to boi się suszarki. Jak ją usłyszy to płacze. Szumy w mp3 z komputera z powodu zbyt dużej kompresji były jakieś takie świszczące za bardzo i na córkę nie działały, a za to mi się wyć chciało 😉
    Smoka namiętnie wypluwa, więc też nie bardzo.
    Za to przysiady… jedyna skuteczna metoda. Czasem trzeba i 60 tych przysiadów zrobić, ale działa, za to następnego dnia ja niespecjalnie działam, ale przynajmniej oboje jesteśmy wyspani. A o to przecież chodzi.

    Aha, świetna strona!
    Pozdrawiam!

    • dovolko

      27 października 2013 at 10:50

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      Oczywiście, że powód ma znaczenie. Szukać go całą noc nie ma sensu, ale przed rozpoczęciem zabiegów w kierunku usypiania nalezy sprawdzić pampers, metkę na śpioszku, ogólnie być na bieżąco. Ileż to razy ja matka czwórki wpadałam w panikę zapominając powąchać pupę…
      Generalnie wiem -z doswiadczenia! – że największe znaczenie ma spokój i pewność rodzica – to jest to co maluch lubi. Wtedy jest spokój, nawet jeśli słońce w oczy i kupa w pampersie 🙂

  6. Magda

    29 maja 2013 at 13:15

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Powodów płaczu wcale nie ma tak dużo: głód, stres, rozdrażnienie, znudzenie, zmęczenie (bycie śpiącym), nie biorę tu pod uwagi płaczu spowodowanego nagłym bólem czy strachem. Nie ma opcji że dziecko rozdrażnione przy podskakiwaniu się uspokoi, podobnie z głodnym. Pewnie przez chwilę może przestać płakać bo coś się dzieje, odwracanie uwagi to też metoda, która działa także na dorosłych, ale za chwilę maleństwo zacznie ponownie płakać. Każdy rodzaj płaczu ma inną charakterystykę, można się tego nauczyć, lub zaopatrzyć w gadżety 🙂 Magda z dlaczegoplacze.wordpress.com

  7. Lukasz

    26 lipca 2013 at 09:59

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Wielka mi filozofia. Nie potrzeba Otulacza z Ameryki żeby dziecko uspokoić.
    Nic odkrywczego w tym, że niemowlę lubi ciasne przytulanie czyli np. brzuch do brzucha, na jednym ręku leży, druga ręka otula.
    Tak samo z szumem suszarki lub okapu kuchennego. Czasem wystarcza szumienie ustami podobne do gwizdania.
    Dziecko to nie urządzenie do obsługi którego wystarczy przeczytać i stosować się do instrukcji obsługi.

  8. Pingback: Jak odzwyczaić dziecko od jedzenia w nocy? 7 porad - tatapad

  9. Pingback: Jak nauczyć dziecko zasypiać samodzielne? - tatapad

  10. Pingback: Sab Simplex - czy to działa? | tatapad - tatapad

  11. emergency

    31 października 2013 at 15:47

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Powody placzu malego niemowlecia w kolejnosci waznosci
    1. chce mi sie spac
    2. chce mi sie jesc 3. mam kope lub bardzo mokra pieluche ( 2 i 3 sa rownie wazne, jak mam kope, nie bede jadl)
    4. zaraz mi sie odbije jedzenie
    5. boje sie
    6. jestem zmeczony, za duzo wrazen
    7. nie o to mi chodzi, czyli robicie ze mna cos czego nie chce
    Mozna sobie taka sciage powiesic nad lozeczkiem izerkac w podbramkowej sytuacji, kiedy pamiec szwankuje, potem wchodzi w krew.

  12. miras

    28 listopada 2013 at 00:12

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Zawijam, szumię, przeskokołyszę i faktycznie uspokaja się ale oczy zostają jak spodki choćbym skakał 15 min. Czasem uda się doprowadzić do tego że przyśnie (już sama w łużeczku) ale trwa to nie dłużej niż 10 min. Budzi się i w ryk. Po takiej nocy odsypia cały następny dzień a wieczorem jest gotowa na kolejne przedstawienie. Mała ma dopiero 1,5 miesiąca więc z metodami kontrowersyjnymi poczekam jakby co
    Jakieś pomysły?

  13. Pingback: Przespać noc z noworodkiem obok? Spokojna noc z dzieckiem tylko z tym - tatapad

  14. Pingback: Jak skutecznie uśpić dziecko? Usypianie dziecka jest proste jak 1-2-3. - tatapad

  15. ags

    11 stycznia 2014 at 23:10

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Hmm..a co jeśli Malec przyzwyczai się nam, ze tylko podczas takiego skokołysania da się usnąć? Jak potem niby ma przejść na samouspokajanie się w łóżeczku? Bujanie 9-kilowego Klocuszka już nie jest takie przyjemne 🙁

  16. matka wariatka

    7 lutego 2014 at 16:50

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Metoda faktycznie prosta i skuteczna. Jak się postępuje zgodnie z zaleceniami to również bezpieczna. Na mojego synka działa, dzięki czemu ja jestem spokojniejsza.

  17. Magda

    11 września 2014 at 19:14

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Mam takie pytanie, ponieważ zabieraliśmy się z mężem od początku do stosowania tej metody, ale to raz nie było suszarki pod ręką, raz smoczka ze sobą nie wzięliśmy, więc często nie udawało nam się całości wykonać. Jednak nasze dziecko pod wpływem samego skokołysania się uspokajało najczęściej, więc nie widzieliśmy w tym problemu. Teraz jednak maluszek waży już 6 kg i ciężko mi go usypiać za każdym razem na rękach lulając. Stąd moje pytanie – czy po zastosowaniu tej metody maluszek również sam nauczy się zasypiać po otuleniu w woombie czy też to nauki samodzielnego zasypiania służy 3-5-7, a ta metoda jedynie pomaga w usypianiu dziecka? Będę wdzięczna za informacje 🙂 Bo nie wiemy czy mamy stosować tą metodę jednak całościowo, czy też wziąć się za 3-5-7.
    Pozdrawiam, Magda

    • Michał

      8 października 2014 at 13:12

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Proszę być spokojną. Pani dziecko po tygodniu odzwyczajania od Woombie będzie już spało samo. Metoda 3-5-7 może być stosowana tylko w przypadku starszych dzieci (1,5-2 lata), kiedy będzie dla Pani jasne, że dziecko w sposób absolutnie zaplanowany nie zgadza się na samodzielne zasypianie i chce do mamy.

  18. Ania

    22 października 2014 at 10:17

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    To już moje drugie dziecko, więc powinnam się wyzbyć romantycznych wizji. A jednak miałam nadzieję, że zamiast skakać na brzegu łóżka jak piłka i słuchać szumu eteru, będę dziecko delikatnie kołysać, śpiewać mu kołysanki i patrzeć, jak z uśmiechem na ustach zamykają mu się powoli powieki. Nadzieja matką głupich, bo dziecko wyje jakby je ze skóry obdzierali. Natomiast metoda 5S działa, i to nawet bez punktu 5 (bo dziecko mamy bezsmoczkowe).

  19. magda

    7 listopada 2014 at 13:52

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    działa, działa,,,
    ja skakałam z moją córeczką, która ma teraz 4 latka, i skacze z synkiem, ktory ma teraz 3 misiące,,,
    córeczka strasznie płakała, i pomagało tylko przytulanie i podskakiwanie na piłce,,, kupiłam piłkę, jak tylko kolki sie zaczęły i to był najlepszy zakup jaki dokonałam przy dziecku, teraz piłke pożyczam koleżanką, bo naprawdę działa ta metoda…
    córeczka jest super, nie ma żadnego syndromu dziecka potrząsanego, bo nim nie potrząsałam, tylko przytulałam i delikatnie góra dół skakałam,,, ale jak nie wierzycie lub macie opory, to przecież nikt wam nie każe i nie zmusza do wypróbowania tego !!! lepiej niech dziecko płacze godzinami ,,, wtedy na pewno będzie zdrowe i szczęśliwe !

  20. Pingback: Jak pacyfikujemy Matyldę? | Radoshe

  21. Pingback: Jak uśpić niemowlę? Magiczna moc piłki do pilatesu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Czy szczepionki powodują autyzm? Teraz już wiadomo!

Moda na ząbkowanie, czyli gryzaki osobiste Gumigem

ADHD to ściema, wyznał odkrywca tej choroby

Zamknij