Kiedy dziecko powinno spać w swoim pokoju?

3 min.   7   0   Drukuj   Prześlij

Co tu się oszukiwać, spanie w jednym pokoju jest wygodne.

Co tu się oszukiwać, spanie w jednym pokoju jest wygodne.

Lekarze nie mają wątpliwości: dziecko może spać w tym samym pokoju, co rodzice, byle nie spało w jednym łóżku. Nie chodzi jednak nawet o komfort psychiczny dorosłych, co o zdrowie najmniejszego domownika.

Dziecko, które jest w tym samym łóżku co rodzice, nie tylko może zostać zgniecione (na co szansa jest naprawdę nieduża), ile raczej – uduszone. Kołdra, bez której nie wyobrażamy sobie życia, jest jednym z większych czynników ryzyka śmierci łóżeczkowej.

Jednak to samo pomieszczenie, to już inna historia. O ile wciąż możesz się stresować tym, czy dziecko się dobrze wysypia gdy chrapiesz i puszczasz bąki, to z całą pewnością będzie ci wygodniej podać go matce karmiącej bez ruszania się daleko od wygodnego materaca. Nadchodzi jednak taki moment, gdy coraz częściej pojawia się w głowie rodzica pytanie: kiedy, i jak przenieść dziecko do oddzielnej sypialni?

Od czego należy zacząć?

Przede wszystkim od podjęcia decyzji, czy naprawdę tego chcecie (podpowiem: chcecie!), co więcej, im wcześniej tym lepiej, bo łatwiej. Jak w każdym procesie z małym dziekiem, jedną z lepszych metod jest tak zwany system małych kroków. Jeśli śpicie w tym samym łóżku najlepiej zacząć od tego, żeby powoli przyzwyczajać dziecko do zasypiania w jego własnym.

W tym wypadku musicie także zdecydować, czy będzie to małe łóżeczko ze szczebelkami, czy już normalne łóżko. O tym oczywiście zadecyduje wiek dziecka i wierzę, że już wkrótce wyjaśnimy, jakie i kiedy wybrać. Sprawa z łóżeczkiem jest łatwiejsza, bo dziecko z niego samo nie wyjdzie, tak jak mogłoby z normalnego.

Tak czy inaczej, rozłąka z pewnością nie obędzie się bez płaczu, co można jedynie przeczekać, bo to naturalny odruch i nie masz na niego wpływu. Możesz zastosować metodę, ale konsekwentnie! Możecie próbować tego na początku co drugi dzień i z czasem zwiększać częstotliwość oddzielnego spania.

To samo dotyczy eksmisji do własnego pokoju… o ile się spóźnicie i przegapicie moment, w którym dziecko się przyzwyczaiło do bycia gościem w waszej sypialni. Zasada jest taka sama. Małe kroki, co druga – trzecia noc, na początku. Dobrze jest też przyzwyczajać dziecko do samodzielnego zasypiania – to też działa na tej samej zasadzie, tylko stopniowo jedna rzecz po drugiej. Proponuje: samodzielne zasypianie, oddzielne łóżko i na końcu oddzielny pokój. I dużo, naprawdę dużo cierpliwości!

Dołącz do nas na Facebooku

Staszek

Tata dwójki: 1,5-rocznego i 3-letniej. Do zespołu tatapad dołączył tuż przed Gwiazdką 2012. Zna się na prezentach, zabawach i rozwoju człowieka.

Komentarzy: 7

  1. Basiek

    23 stycznia 2014 at 22:15

    VA:F [1.9.22_1171]
    +6

    My najpierw przyzwyczailiśmy do spania w łóżeczku w naszej sypialni (od urodzenia córka nie spała w naszym łóżku), później do samodzielnego usypiania a jak córka miała 6-7 miesięcy łóżeczko wywędrowało do jej pokoiku. O dziwo córce nie zrobiło to różnicy a nawet zaczęła spać spokojniej i dłużej. Teraz wszyscy bardziej się wysypiamy nie budząc się wzajemnie. Popieram metodę małych kroków ale nie jestem przekonana czy co drugi dzień bo to wprowadza wg mnie chaos. Ale to każdy zna najlepiej swoje dziecko i rodzic sam wyczuje jaka metoda będzie najlepsza. Powodzenia!

  2. Blog Ojciec

    24 stycznia 2014 at 10:53

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Moja pierwsza córka dopiero po roku dorobiła się swojego pokoju i przenosiny były cięzkie. Trzy noce krzyków, trzy noce bez snu. Na szczęście przy kolejnych pociechach, nauczony doświadczeniem, dokonywałem transferu gdzieś po pół roku i następował całkowicie naturalnie. No i nie rezygnowałem z łóżeczka szczebelkowego gdzieś do drugiego roku życia – nie ma nic gorszego niż półtorej roczne dziecko, które obudzi się o 4:00 w nocy (tak, w nocy, 4:00 to nie jest rano) i chodzi po całym domu, a kończy na głowie u taty.

  3. Bartek

    24 stycznia 2014 at 11:59

    VA:F [1.9.22_1171]
    +8

    A mój syn od urodzenia ma swój pokój i śpi w nim sam. Ma się super i my z żoną też mamy się super 🙂

  4. Pingback: Wspólne spanie z dzieckiem przyczyną astmy? - tatapad

  5. ewka

    11 grudnia 2015 at 17:03

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Jak czytam te bzdury o przeniesieniu kilkumiesięcznego dziecka do swojego pokoju to mnie coś trafia. Można nauczyć siedzenia 4mies dziecko i stania 5 mies – pytanie PO CO? i dla kogo? Bo próżny rodzic powie: „moje już siedzi?” A zostawienie kilkumiesiecznego malca w odnowionym z wypasionymi meblami pokoju to dla kogo? Dla dziecka czy dla rodziców aby się uspakajali że TYLE dla swojego dziecka zrobiło i takie piękne mebelki i łóżeczko ono ma. Maluchowi najbardziej potrzeba bliskości i bezpieczeństwa, ono musi słyszeć oddech rodzica/ rodziców a nie gapić się w pluszaki na półce. LUDZIE!!! DZIECKO należy przenieść do swojego pokoju jak ma min. roczek lub później – dopiero jak zacznie chodzić. Jak poczuje się samotne to samo przyjdzie a nie będzie płakać co chwila w nocy. CZAS NA PRZENIESIENIE SIĘ DO SWOJEGO POKOJU TO OKRES MIEDZY 1 A 2 ROKIEM ŻyciA.

    • Adam

      7 marca 2016 at 19:50

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      Ewka, a dlaczego akurat 1-2 rok, skąd to wzięłaś? Czy to nie ta sama próżność, co w przypadku 5 miesięcy? Po 1 roku dziecko nie słyszy już Twojego oddechu? 🙂

      • Ewka

        8 marca 2016 at 07:27

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        Dziecko pięciomiesięczne jest bezbronne, nawet nie powinno samo siedzieć, dziecko chodzące już może samo podejść do pokoju rodziców w razie gdyby się obudziło.Takie dzieci są już bardziej samodzielne, mniej płaczą, bardziej polegają na sobie i swoich umiejętnościach. Nie, oddech rodzica wg wyników badań jest niezbędny w okresie niemowlęctwa, a potem jego pragnienie słyszenia zanika. To się naprawdę wszystko ładnie składa.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Ralph Demolka: pierwszy od dawna śmieszny film

Psychoza pokarmowa

Połowa rodziców nie widzi, że ma grube dzieci.

Zamknij