Kłótnie rodzeństwa to kłopoty później, ale nie wtrącaj się.

4 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

getalong2

Kłótnie rodzeństwa wywołują długotrwałe szkody psychiczne, ale rodzice niewiele mogą na ten temat poradzić – donoszą naukowcy. Ich zdaniem, jedną z najpowszechniejszych konsekwencji sporów o pilota, czas przy komputerze czy menu na kolację jest depresja. Ojcowie i matki powinni powstrzymać się od wtrącania do kłótni, zajmowania stanowiska i rozdzielania dzieci: zamiast tego, wprowadzić system oparty na czytelnych zasadach.

Niepokoje, depresje, obniżona samoocena w dorosłym życiu – to konsekwencje darcia kotów z braćmi czy siostrami za młodu. Wbrew temu, co może się wydawać oczywiste, wtrącający się rodzice tylko pogarszają sprawę: ich powstrzymanie się od interwencji zredukuje do minimum szkodliwe efekty takich sprzeczek. Z badania przeprowadzonego przez psychologów z Uniwersytetu w Missouri kategorycznie wynika, że nasze próby zakończenia sporów między dziećmi powodują wyrządzają poważne szkody.

Tak radzi profesor Nicole Campione-Barr, jedna z osób przeprowadzających badanie:

Choć w sposób naturalny mamy ochotę wkroczyć do akcji i rozdzielić kłócące się dzieci, w żadnym wypadku nie powinniśmy występować jako sędzia ani rozjemca. Zamiast tego należy ustalić – i pilnować przestrzegania – zasady, takie, jak chociażby „zapukaj, zanim wejdziesz do pokoju siostry” czy „zapytaj, zanim skasujesz nagrane przez brata programy z telewizji”.

W ten sposób rodzice mogą uniknąć opowiadania się po którejkolwiek ze stron. Nawet pilnując się, by rozdzielać swoje łaski po równo, nie uda im się przeciwdziałać poczuciu dziecka, że faworyzowane jest to drugie. Autorzy badania radzą także, by wprowadzić kalendarz obowiązków domowych, limity czasowe przy korzystaniu z konsoli czy komputera, zasady podziału spacerów z psem.

Rodzice powinni obserwować, czy każde dziecko dotrzymuje zawartych ustaleń.

Do takich wniosków badacze doszli po przeanalizowaniu 145 europejskich i amerykańskich rodzeństw. Uczestników pytano o częstotliwość i gwałtowność kłótni z braćmi i siostrami. Okazało się, że sprzeczki można podzielić na dwie kategorie: związanych z równouprawnieniem (na przykład, dotyczących tego, czyja jest kolej na sprzątanie po obiedzie), i wtargnięciem w przestrzeń prywatną (kiedy jedna siostra pożycza sobie ubrania z szafy drugiej, bez pytania o zgodę).

getalong

W rok po przeprowadzeniu wywiadów, sprawdzono powiązania między ich wynikami, a poczuciem depresji, niepokoju i obniżoną samooceną. W wyniku tej analizy ustalono, że naruszenie przestrzeni prywatnej, a w szczególności – świętego prawa własności były największą przyczyną zaburzeń samooceny i niepokoju u dzieci.

Depresję z kolei powodowały kłótnie związane z podziałem obowiązków domowych – czyli równouprawnieniem.

Nie każde rodzeństwo przeżywało te sprzeczki w jednakowy sposób. Odczuwaniu niepokojów sprzyjały rodziny, w których kłócili się młodsi bracia ze starszymi, a także siostry z braćmi. Obniżeniu samooceny z kolei – nastoletnie rodzeństwa płci mieszanej.

Badanie zwraca także uwagę na konieczność szanowania przestrzeni prywatnej dzieci przez rodziców. Mimo, iż w niektórych domach nastolatki mogą nie mieć własnych pokoi, wciąż potrzebują mieć tylko swoje miejsce, do którego inni będą mieli wstęp wzbroniony. Przykładem takiego miejsca może być chociażby… pamiętnik córki.

Z drugiej jednak strony, może dojść do sytuacji, w której interwencja rodziców będzie niezbędna: jeśli forma konfliktów się zaostrzy, warto rozważyć zaprzęgnięcie do pracy specjalisty.

Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Płodność
Trening czyni płodnym – w przeciwieństwie do… bekonu.

„Dziadkowie to podstawa” [WIDEO]

[WIDEO] „Cieszę się, że mam samych synów”

Zamknij