No to… kiedy im powiedzieć prawdę, że mikołaj nie istnieje? [WIDEO]

3 min.   2   0   Drukuj   Prześlij

Choć tobie, czyli dorosłemu, może się to wydawać idiotyczne – dzieci naprawdę wierzą w świętego Mikołaja. W to, ze jakimś logistycznym i fizycznym cudem jest w stanie dowieźć wymarzone prezenty na czas i że doskonale wie o wszystkich dobrych i złych uczynkach. Mikołaj istnieje, czy Mikołaj nie istnieje? I co powiedzieć dzieciom?

Dlatego też wyjawienie tajemnicy, o której wiedzą dorośli i nastoletnie dzieci jest dla nich, wierz lub nie, szokiem. Z jednej strony, bo nie spodziewali się, że byli okłamywani przez własnych rodziców. Z drugiej, bo coś, co było dla nich mistyczne, tajemnicze i wyczekane nagle staje się zwyczajne, ometkowane, do kupienia w Empiku.

Stąd taki kłopot w znalezieniu dobrego momentu, by wyjaśnić dzieciom, że Mikołaj to taka społeczna konwencja i że, w gruncie rzeczy, jest ich więcej i na co dzień zakładają krawaty i idą do pracy. I że znają tego Mikołaja osobiście, stąd jego wiedza i o sprawowaniu, i o marzeniach.

Oczywiście, można liczyć też na to, że dziecko samo się dowie – od rówieśników, bądź z telewizji – jak sprawy wyglądają. Nie będzie wtedy zadowolone. Z jednej strony, do końca idąc w zaparte, narazi się na śmieszność; z drugiej, winić będzie rodziców. Dlatego należy zmierzyć się z materią i zakomunikować prawdę w zarówno dobrym momencie, jak i w odpowiedni sposób. Oto kilka porad:

  • Idealnym wiekiem, w którym można zdradzić tajemnicę świąt, są okolice dziesiątego roku życia.
  • Zamiast informować, że to postać wyssana z palca, opowiedz prawdziwą historię świętego Mikołaja: gościa, żyjącego w roku 280 naszej ery w Licji, na południu dzisiejszej Turcji. Po swoich rodzicach odziedziczył wielki majątek, którym dzielił się chętnie z ubogimi. Google jest tu nieocenione; podobnie, jak i Wikipedia. Biskup Mikołaj był naprawdę godnym naśladowania kozakiem, a świadomość, że istniał naprawdę i uczynił tak wiele, że pamiętamy o nim do dziś, złagodzi nawet najwrażliwszemu dziecku szok. Bo szokiem będzie wyrwanie go z krainy elfów, reniferów i całej świątecznej magii.
  • Wyjaśnij, że Mikołaj jest personifikacją (trudne słowo jest też dobrym odwróceniem uwagi) zbiorowego ducha dobrej woli, taką ikoną tego, że raz do roku ludzie mogą być dobrzy.
  • Przygotuj sobie zawczasu te filmy, które pozwolą zapomnieć o gorzkiej pigułce, którą właśnie sprzedałeś dziecku.
  • Zapewnij, że listy do Mikołaja dalej będą przekazywane w odpowiednie ręce i niezmiennie realizowane.

Mogłoby się więc wydawać, że najlepiej jest stosować szczerość i walić prawdę między oczy od dnia zero, czyli od pierwszej świadomej choinki. Jeśli jednak tak zrobisz, pozbawisz dziecko możliwości cieszenia się świętami na dziecięcy sposób, frajdy z prób przechytrzenia dorosłych by odkryć samemu prawdę, a siebie – dobrego straszaka, jakim jest potencjalna rózga zapakowana w kolorowy papier.

 

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 2

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*