- tatapad - http://tatapad.pl -

„W miłości i wojnie nie obowiązują zasady”

Jeszcze zanim dziecko przyjdzie na świat, zarzekasz się, że nie będzie spało z Tobą w łóżku [1]. Że nie będziesz pozwalał jeść słodyczy przed obiadem, oglądać telewizji dłużej niż dziesięć minut dziennie. A potem, jak wiadomo, wszystko weryfikuje życie. Ze szkodą, czy z pożytkiem dla procesu wychowawczego?

Każdy z nas lubi święty spokój. Są chwile, gdy jesteśmy skłonni podpisać nawet pakt z diabłem, by tylko odzyskać chwilę dla siebie. Dlatego niezależnie od postanowień, jesteś w stanie przygarnąć niemowlaka pod swoje skrzydło, byle tylko przestał się drzeć od czwartej rano, bo jest gotów do zabawy. W ten sposób rezygnujesz ze swoich zasad, które, choć niekoniecznie skutecznie stosowane w pozostałych gałęziach życia, w przypadku dziecka chciałeś przestrzegać co do litery.

Zastanówmy się zatem, które z zasad są słuszne, i czy odstępstwo od nich to poważne przewinienie, czy też drobne ustępstwo, które się opłaca?

Wszystkich zasad, które można łamać (albo raczej, od których można czasem odstąpić) tu nie wypiszemy. To, co istotne, sprowadza się do jednego zdania: zasady związanie z wygodą rodziców (rodziny), czyli wychowaniem, można łamać. Są jednak takie, od których odstępstw nie może być – bezwarunkowo. To zasady dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa.

To ty jesteś rodzicem i to ty wyznaczasz granice. Właśnie dlatego musisz pamiętać, że – tak jak socjalizm może być z ludzką twarzą (think Francja), tak i wychowanie może uwzględniać potrzeby dziecka. Ale granice są niezbędne i należy przede wszystkim samemu je poznać.