[WIDEO] 5 największych lęków przyszłych ojców

7 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

Poruszaliśmy już ten temat wraz z doktorem Mariuszem Wójtowiczem z City Clinic. Wspólnie z naszym Ekspertem przyglądaliśmy się stronie medycznej; dziś, bogatsi o kilkadziesiąt tysięcy Widzów i Czytelników, z których niewielki odsetek wysyła do nas listy, dzieląc się odczuciami – przedstawiamy najważniejsze przyczyny lęku przyszłych ojców.

Wiadomo, ze dziecko to nie przelewki. Jednak każdy, kto miał – lub ma – psa, znajdzie tu wiele elementów podobnych, co ma dwa zasadnicze plusy. Po pierwsze, pozwala oswoić nieznane. Po drugie, pokazuje, że ktoś, kto poradził sobie z jednym poradzi sobie i z drugim.

Strach to coś zupełnie normalnego. W jednej z wojennych książek Jamesa Jonesa padło legendarne stwierdzenie, że „nie boją się tylko chorzy psychicznie, durnie – i martwi”. Dlatego niezależnie od tego, czy na pozytywny wynik testu czekałeś zaciskając kciuki w nadziei, czy też opóźniającą się miesiączkę każdego dnia próbowałeś zagłuszyć kolejnymi spojrzeniami na dno kieliszka – wygląda na to, że zostaniesz tatą.

Niezależnie od tego, czy podzielasz reakcję Bartosza Obuchowicza, który ojcem został w bardzo młodym wieku – a dla swoich dwóch córek staje na głowie i wspina się po drzewach (by wybudować im dom)

Pomożemy ci się rozprawić z lękami. Pamiętaj: skoro nawet dużo głupsi od ciebie, dużo biedniejsi i mniej doświadczeni dają radę, skoro od milionów lat ludzkość trwa, z niewielkim odsetkiem tych dzieci, którym się nie powiodło (i jeszcze mniejszym, który oznacza winę rodziców) – oznacza to, że dziecko nie jest taką znowuż trudną sprawą.

Bycie tatą nie jest dużo cięższe, niż panem dla swojego psa. Wszystkie ssaki, czworonożne i naczelne, mają podstawowe potrzeby, które trzeba im zapewnić. Nie oznacza to, że uważam dziecko za psu równe. Nie przywiążesz go przecież do budy na łańcuchu (cóż, psa też nie powinieneś) i nie będziesz mu rzucał kości po ogryzionych żeberkach. Ale wiesz doskonale, ze faceci lubią psy, faceci są prości, więc faceci mogą lubić dzieci, gdy się o nich prosto mówi.

Oto wszystko, o co musisz się zatroszczyć:

1. Jedzenie. Najbardziej podstawowa sprawa. Zapewne rzadko zdarza ci się, by zabrakło suchej karmy. Wiesz doskonale, że kilka razy dziennie psu należy napełnić miskę, i robisz to bez większego kłopotu. Oczywiście, karmienie człowieka jest nieco bardziej skomplikowane, chyba, że jesteś skłonny zapychać dziecko czekoladą i czipsami. Zarówno pies, jak i niemowlę da ci jasno do zrozumienia, kiedy jest głodne: jedno będzie trącać nosem miskę, drugie – pakować swoje dłonie do dzioba. Wiesz wtedy, że musisz grzać butlę, albo otworzyć puszkę z owocami. W ten sposób poznajesz najważniejszą zasadę troski o dziecko: rozpoznanie potrzeb + ich wypełnienie = spokój i szczęście.

2. Opieka. Wyjeżdżając na weekend, nie zostawisz psa samego w domu. To jasne. Być może jeszcze się nie domyślasz, ale to samo dotyczy także dziecka. Może ci się wydawać, że potomek na świecie automatycznie wykluczy cię z pewnych przywilejów mężczyzny – takich jak czas wolny – to jednak nieprawda. Zawsze znajdzie się ktoś, komu swoje urocze maleństwo możesz podrzucić, i uciec, zanim zda sobie sprawę, że trochę przesadziłeś w rysowaniu jego cudowności. Oczywiście, trudniej o dobrą opiekunkę (opiekuna?) do dziecka, niż o kogoś, kto pojawi się w twoim domu i trzy razy dziennie wyjdzie z psem. I choć dziecko to odpowiedzialność, i pies to odpowiedzialność, przy jednym się obawiamy, a przy drugim raczej nie martwimy się na zapas. Dopasowanie kalendarza do swojego syna czy córki, a także zabieranie go lub jej w różne miejsca, jest wykonalne.

3. Czyszczenie. Psy brudzą, i dzieci brudzą. Jeśli opiekujesz się czworonogiem, nie raz sprzątałeś jego wymioty, siki i kupę. W przypadku dziecka jest prościej, bo – przynajmniej na początku – substancje te mniej śmierdzą i jest ich mniej objętościowo. Zmiana pieluch nie jest niczym szczególnie nieprzyjemnym i można przeprowadzić ją w mniej niż trzy minuty. Ponadto, po obsranym dziecku nie musisz sprzątać połowy mieszkania, a jego siki nie zniszczą ci parkietu. Wiesz też doskonale, że – tak samo, jak pies – z czasem i twoje dziecko nauczy się rozwiązywać swoje potrzeby fizjologiczne bez angażowania osób trzecich.

4. Zabawa. Nie lubisz rzucać patyków swojemu psu? Nie drapiesz go czasem za uchem? Ano właśnie. Nie traktujesz tego jak obowiązek porównywalny z budowaniem prostego mostu na górskim odcinku autostrady łączącej dwa państwa. Zabawa z dzieckiem to twój obowiązek, ale szybko zobaczysz, że także przyjemność. Pociecha nie bez przyczyny właśnie tak się nazywa. Obserwowanie jego reakcji może zarówno być rozczulające – nawet dla takiego twardziela, jakim jesteś, jak i zaspokajać twoją potrzebę obserwatora-naukowca. I to prawda, że dziecko rośnie z dnia na dzień. Jednego dnia odkryje, że ma ręce, a drugiego samemu sięgnie po leżącą obok zabawkę. Trzeciego zacznie nucić muzykę, której do tej pory tylko słuchało. A jego łaskotanie, siłowanie się z nim, robienie „samolotu” to rzeczy, które będziesz pamiętać przez całe życie.

5. Miłość. Najlepszym przyjacielem człowieka jest, oczywiście, pies. Nawet nie uczysz się go kochać; to po prostu dzieje się samo. Z dzieckiem jest podobnie, choć nie wygląda jak mały szczeniak (i, na szczęście, nie zjada zabytkowej komody po pra-pra-prababci). Ten człowiek będzie w ciebie wpatrzony, zupełnie jak twój Azor, Reks czy Bestia, od pierwszego dnia (choć, technicznie rzecz biorąc, zarejestruje obraz nieco później). Zobaczysz, jak uśmiecha się na twój widok, zupełnie bez powodu – tylko dlatego, że zobaczył ojca, i serce ci zmięknie. A gdy dowiesz się, że jesteś najmądrzejszym, najwspanialszym wzorem do naśladowania, do zmiękczonego serca dołączy też rura. Będziesz dumny z przekazywanej wiedzy: ucząc chodzenia, odpowiadając na coraz trudniejsze i bardziej abstrakcyjne pytania, a potem pomagając w odrabianiu lekcji. Zamiast grać na konsoli, będziesz dziecku czytał. Taki los jest przed tobą. Potem będziesz straszył chłopaków córki i uczył syna obsługi magnetowidu.

Założę się, że wizja intruza wnikającego w twoje poukładane życie jest daleka od zachwycającej. Kobieta zostaje matką, gdy się dowiaduje, że jest w ciąży; facetowi wejście w buty ojca zajmuje znacznie więcej czasu. To, że nie czujesz się ojcem, nie jesteś jeszcze związany z dzieckiem, jest całkowicie normalne i wszyscy przez to przechodziliśmy.

Dlatego nie martw się. Czytaj, myśl, ale pamiętaj: skoro dałeś radę zapłodnić jego matkę, dasz radę je wychować. To proste jak budowa gaźnika.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Jeden komentarz

  1. Małgosia

    2 lutego 2013 at 15:17

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Ciekawe porównanie 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Jak odzwyczaić dziecko od smoczka? 10 sposobów.

Wpływ dziadków na dzieci, okiem nauki

Czy przesypywanie mleka modyfikowanego szkodzi? [WIDEO]

Zamknij