Reklamy zabawek mówią do dzieci [WIDEO]

2 min.   3   0   Drukuj   Prześlij

To prawda znana każdemu marketerowi z korporacji: dobrze kierować przekaz także do tych, którzy jeszcze nie zarabiają i nie mają do dyspozycji żadnego budżetu. To właściwe przynajmniej z kilku powodów.

Najważniejszy jest taki, że zbliżają się święta. W związku z tym, wielu rodziców ma kłopoty z ustaleniem, co w tym roku sprawi dzieciakom radość. Sugerują więc napisanie listu do Mikołaja, a na ich treść mają wpływ właśnie reklamy emitowane w kanałach oglądanych przez najmłodszych.

Taka reklama zawsze kręci. Ja do dziś pamiętam reklamy kasetowego Atari dostępnego w, bodajże, Baltonie. Fajna muzyka, szczęśliwi rówieśnicy, obietnica wiecznej zabawy. Trudno w taki przekaz nie uwierzyć, z reguły mało krytycznemu, młodemu umysłowi.

Po drugie, reklama taka wychowuje młodego konsumenta na konsumenta wydającego pieniądze w przyszłości. To też jest niebagatelne; ilu z nas bawi się (lub bawiłoby się, gdyby mogło) rzeczami przeznaczonymi dla młodszych grup wiekowych? Ilu „traci czas”, budując makiety dla kolejki elektrycznej, „pomagając” skleić model czy złożyć zestaw klocków?

Redakcja tatapad nie jest przeciwnikiem reklam zabawek; w żadnym wypadku. Reklama jest dźwignią handlu i sprzyja zwiększaniu niknącego ostatnio PKB. Nie jesteśmy jednak przekonani, czy w takiej ilości i formie powinno się na reklamę narażać dzieci. Posłuchajcie tej wypowiedzi ojca – aktora Teatru Narodowego, Arkadiusza Janiczka – i sami oceńcie.

Z reklamami w kinach to faktycznie przesada. Jest bowiem wiadome dla coraz większej liczby oglądających filmy na dużym ekranie, że spóźnienie się o dwadzieścia, a nawet trzydzieści minut na seans pozwoli i tak obejrzeć czołówkę, a uniknąć lawiny naprawdę męczących w swojej obfitości reklam.

 

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 3

  1. MaciejS

    13 grudnia 2012 at 14:31

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Reklama zabawek w TV i tak ma spore ograniczenia prawne, dotyczą m.in. użytego copy, tego co się dzieje w reklamie, przenikania świata bajkowego i rzeczywistego. Do tego dobrowolne inicjatywy wychodzące od stacji, takie jak np: „karta mini mini”, gdzie reklamodawcy godzą się na dodatkowe ograniczenia w imię etyki. A co do reklamy w kinie – to subiektywna opinia jednej osoby, nie potwierdzająca ogólnego trendy. Dalej bardzo mała liczba osób spóźnia się na reklamy. Dodatkowo nie ma opcji by reklamy trwały 27 minut, ciężko mi w to uwierzyć. Jeśli autor nawet policzył zwiastuny (które większość ludzi lubi i ogląda z zapartym tchem jako wstęp do filmu), to te 27 minut i tak wygląda jak błędnie policzone, realnie to max 25. Poza tym dzieciaki reagują na reklamy w kinie całkiem inaczej – interesują się, śpiewają piosenki itp. Więc jeśli dziecko autora zasypia „po 27 minucie w kinie” to znaczy, że pewnie zabrał na film nie dla dzieci…albo kino to nie rozrywka dla nich. Szczególnie, że przed filmami dla dzieci zwiastunów jest mniej a te co lecą to same bajki (ale i tak ciężko mi uwierzyć w te 33 minuty reklam – sam to nie raz liczyłem).

    • Suzy

      26 maja 2016 at 10:24

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Pefecrt answer! That really gets to the heart of it!

  2. Pingback: [WIDEO] 10 sposobów by nauczyć dziecko pieniędzy. | tatapad - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
14 ojców, którzy dobrze robią swoją robotę

Zestaw wyjściowy na wypadek draki

Jak sprawić, by ojciec był ważniejszy niż jest? [WIDEO]

Zamknij