[WIDEO] 10 sposobów by nauczyć dziecko pieniędzy.

8 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

Któż z nas nie pamięta swojej pierwszej „tygodniówki”? Moja była tak skromna, że ledwo starczyła mi na (wchodzącego wówczas na rynek) słodkiego batonika – Mars kosztował 9,000 złotych, a ja dostałem równą dychę, czyli równowartość dolara. Jadłem go bardzo, bardzo długo – gdybym zdecydował się na gumę do żucia, jestem pewien, że proces jej konsumpcji byłby dużo mniej przyjemny.

nauczyć dziecko wartości pieniądza

Pierwsze lambo kupiłem, zanim opanowałem chodzenie.

To, że mogłem od razu wydać, lub – zupełnie, jak moja siostra, odłożyć na piórnik z zespołem którego wtedy słuchała – nauczyło mnie, że pieniądz to rzecz bardzo płynna. Czym jest sama płynność dowiedziałem się dużo później, podczas studiów ekonomicznych, jednak już wcześniej próbowałem zrozumieć, dlaczego w grze komputerowej pieniędzy mogę mieć ile chcę – wystarczy wpisać kod – a w rzeczywistości mój portfel na rzepy świecił pustkami.

Dziś wiem, że tej dość ważnej lekcji nie odrobili ze mną do końca rodzice. Trudno ich winić: w latach 80. i 90. sami próbowali odnaleźć się w gwałtownie przekształcającej się gospodarce. Dziś nauczenie dzieci pieniędzy – wyjaśnienia im, czym są, skąd się biorą, co można z nimi zrobić – jest dużo istotniejsze, niż w czasach, gdy się wychowywaliśmy: oferta banków, instytucji parabankowych, pożyczek, lombardów, długoterminowych zobowiązań: rat i abonamentów jest dużo szersza i wymaga, nierzadko, dobrej znajomości nie tylko podstaw ekonomii.

Jak wyjaśnia Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej” i autor doskonałego bloga „Subiektywnie o finansach”, wyjaśnienie dziecku konceptu roli środków płatniczych – czyli nauczenie dziecka pieniędzy – jest bardzo istotne, a, jeśli zrobić to dobrze, niezbyt trudne. Mamy bowiem kilka narzędzi do wyboru.

Po obejrzeniu wypowiedzi wielokrotnie nagradzanego dziennikarza zapraszam na poznanie 10 sposobów redakcji tatapad, by naukę pieniędzy uczynić przyjemną, a, kto wie, może nawet i zabawną. Nie będzie tu o popycie krańcowym, zasadach ekonomii Keynesa, ani nawet o nożycach cenowych. Czas, by nauczyć dziecko pieniędzy, jest właśnie teraz.

Na naukę dziecka pieniędzy nie jest nigdy za wcześnie, choć specjaliści polecają szczególnie początek szkoły podstawowej. To właśnie wtedy dziecko uczy się dodawania, odejmowania – i choć do procentu składanego (określanego przez samego Alberta Einsteina mianem „najpotężniejszej siły we Wszechświecie”) jeszcze przed nimi długa droga, do wydawania, i oszczędzania – już nie.

A oto nasze sprawdzone sposoby, by naukę pieniędzy przeprowadzić bez bólu i ziewania.

1. Grajcie w gry, w których są pieniądze.

Takie, jak „Monopol” czy „Eurobiznes”. Dzięki nim w prosty sposób możecie wyjaśnić koncept zarabiania na inwestycji (domki najpierw kosztują, a potem się zwracają), dywidendy (karta „Szansa”), pensji (przejście przez „Start”) i wielu innych abstrakcyjnych terminów.

2. Zabierz dziecko na zakupy.

Choć są wśród naszych gości tacy, którzy to odradzają (ze względu, pewnie, na tupanie nogami przy półkach z zabawkami), to dobry pomysł, by postawić sprawę jasno. Wchodzicie do sklepu z określonym budżecie i gracie w grę, która polega na zmieszczeniu się w nim. Dziewięcio-, czy dziesięciolatek może wziąć do ręki kalkulator i sumować ceny wkładanych do koszyka towarów, a także wypatrywać promocji.

3. Daj dziecku kieszonkowe.

Taka mini-pensja to świetny sposób na naukę samodzielności oraz poznanie wartości pieniądza. Więcej o tym w kolejnym materiale.

4. Zachęcaj do oszczędności.

Umów się na przykład, że do każdych 10 złotych odłożonych do skarbonki dorzucisz na koniec miesiąca dwa złote od siebie. Owszem, to niemalże lichwiarski procent, ale bank rodzinny może być hojniejszy od komercyjnego; szczególnie, że stronę przychodową (kieszonkowe – tygodniówkę) ustalasz także ty.

5. Zabierz dziecko (z jego pieniędzmi) do banku.

Z taką mamoną kupię wszystkie hotele na planszy.

Z taką mamoną kupię wszystkie hotele na planszy.

Szczególnie, biorąc pod uwagę coraz szerszą ofertę skierowaną do najmłodszego klienta. Dzięki swojej własnej karcie, kontu i dostępowi do niego przez internet możesz nauczyć swoje dziecko, że to, co ma na koncie, jest tylko jego, i że może zrobić z tym co chce. Przy okazji odśwież sobie wiedzę ekonomiczną, i wyjaśnij, że nie wszystko, co jest wielkimi literami napisane na plakacie, musi być prawdą. Pokaż dziecku „mały druczek”.

6. Naucz dziecko rozmawiać o pieniądzach.

Pieniądz, jaki jest, każdy widzi. To nie powinien być temat tabu. Jeśli dziecko cię zapyta, ile zarabiasz, udziel mu jakiejkolwiek odpowiedzi – tak by w zestawieniu z ceną mieszkania, samochodu albo cenami w sklepie mogło poczuć, jak długo trzeba na niektóre rzeczy pracować.

Przy okazji warto wyjaśnić, że nie każdy powinien być pytany o to, ile zarabia, albo ile wydaje – czyli o kwestii prywatności przychodów i rozchodów.

7. Ogranicz czas telewizyjny.

nauczyć dziecko wartości pieniądza

Siedzenie na kanapie nie generuje pieniędzy – powiedz o tym dziecku.

Oprócz tego, że ekrany powodują depresję (i generalnie nie są zdrowe), programy emitowane w eterze napakowane są chorą liczbą reklam. Dziecko nie potrafi odróżnić prawdy czasu od prawdy ekranu, a koncerny prześcigają się w pomysłach na drenowanie kieszeni rodziców (zwróćcie uwagę na przedświąteczne akcje – kierowane do dzieci – by wysłały ze strony internetowej „list do mikołaja”, załączając zabawki, które chciałyby dostać).

Zabawki w reklamach wyglądają super: sam do dziś ślinię się na myśl o dynamicznym wkładaniu kasety do magnetofonu Atari 65XL/XE, którą widziałem na czarno-białym telewizorze w 1991 roku, tuż przed dobranocką. I ta muzyka! Do dziś ją słyszę.

8. Wyjaśnij różnicę między kartą kredytową a płatniczą.

Problem jest szeroki – wiele osób na zwykły, podłączony do konta plastik mówi „karta kredytowa”, podczas, gdy mogą mieć na myśli kartę płaską, która wcale nie powoduje zadłużenia. Skąd dziecko może wiedzieć, że kredyt trzeba spłacić, a za korzystanie z niego płaci się? To dobry moment, by pokazać, że pieniądz ma cenę – w przypadku kart kredytowych większą, niż jego nominał.

9. Świeć przykładem.

Nie ukrywaj swoich zakupów przed partnerką, a także podkreślaj, że kupowane rzeczy mają swoje przeznaczenie – w ten sposób pokażesz, że to nie kupowanie jest nagrodą. Zaznaczaj, że są znacznie przyjemniejsze sposoby spędzania czasu, niż shopping spree – takie, jak choćby wspólne siłowanie się na dywanie.

10. Naucz dziecko hojności.

Wiesz, dlaczego w krajach islamu daje się pieniądze ubogim? By nie nienawidzili majętnych.

Bo pieniądze nie służą tylko do wydawania na samego siebie, czy najbliższych. Wyjaśnij koncept tych, którym powodzi się gorzej – wspierania charytatywnych organizacji (takich, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy Pajacyk). Dzięki temu pokażesz, że pieniądz nie jest tak ważny, jak to wszystko, co może zmienić.

11. I najważniejsze – nie mów „pieniążki”. Pieniądze, hajs, mamona, kasa. To zbyt poważna sprawa na zdrobnienia.

Dołącz do nas na Facebooku

Maciek Rolecki

Jeden komentarz

  1. Pingback: Kieszonkowe: 5 zasad. Ile, kiedy i za co wypłacać? [WIDEO] | tatapad - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Urodziło się dziecko – i co teraz? [WIDEO]

„W miłości i wojnie nie obowiązują zasady”

Dziecko plus tablet równa się zło? [BADANIE]

Zamknij