5 najmniej zdrowych rzeczy, które dajesz dziecku.

4 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

Jedzenie

Ilekroć zamawiasz potrójną latte na nieodtłuszczonym mleku, z obowiązkową bitą śmietaną i słodzisz to wszystko litrem miodu – zdajesz sobie sprawę, że pod przykrywką kawy jesz deser wart 800 kalorii. Ale gdy pozwalasz swojemu dziecku jeść produkt zawierający same tłuszcze, cukry, sól – masz wrażenie, że nic złego się nie dzieje. Wielu z nas podaje synom i córkom jedzenie zgoła bezwartościowe – powody są różne, skutek zawsze ten sam.

Tymczasem taka żarciówa jest znacznie bardziej szkodliwa dla młodszych organizmów. Począwszy od skutków społecznych – grubi dorośli mają jednak łatwiej, niż otyłe dzieci, sprawniej nam się wziąć za sport (choć i tak się nie chce), skończywszy na biologicznych – organizm jest już rozwinięty, zęby są zmineralizowane.

Ponadto, by dzieci rosły, nie potrzebują wcale zbyt wielu kalorii. To, czego domaga się ich organizm, to składniki odżywcze. Co oczywiste, jest ich mniej w paczce powietrza chipsów, a więcej w warzywie i owocu.Tymczasem hamburger, hot-dog, baton zapełniają im układ pokarmowy, w efekcie nie zostaje tam zbyt wiele wolnego miejsca na to, co dla nich niezbędne.

Deficyt składników odżywczych może nawet zaburzyć rozwój dziecka,

zauważa Christine Gerbstadt, lekarz i rzecznik Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetyków.

Zanim jednak wciągniesz dziecko na jedną z tych superdrogich i potencjalnie bardzo zdrowych diet z dostawą do domu, zastanów się, czy nie lepiej – rozsądniej – będzie po prostu ograniczyć spożycie poniższych pięciu pokarmów. Gwarantujemy, że wyjdzie to wam na zdrowie.

1. Napoje słodzone

To będzie ranking oczywistości, a pierwsze miejsce zajmuje całym swoim pulchnym od cukrów przetworzonych w tłuszcze ciałem królestwo napojów kolorowych. Prym w ich konsumpcji wiodą oczywiście Amerykanie, którzy – według badań – zaczynają podawać dzieciom kolę, sprajta czy mirindę już od siódmego miesiąca życia.

Niezależnie, czy mówimy o zwykłych, czy „dietetycznych” wersjach napojów, żaden z nich nie zawiera ani grama jakiejkolwiek pożytecznej substancji. Przodują za to w węglowodanach – czyli cukrach. Przy regularnym spożywaniu prowadzą one w prostej drodze do rujnacji zębów. Ponadto zbiornik dziecka, zapełniony pysznymi napojami niewyskokowymi nie domaga się kotleta, ziemniaka, brokuła czy marchewki.

2. Soki owocowe

Owoc jest zdrowy, sok z niego – nie. Choć oba zawierają tyle samo cukrów, w tym pierwszym przypadku w grę wchodzi też błonnik, czyli owocowe tkanki. Ponadto, jeśli dziecko ma przed sobą siedem pomarańczy, zje może trzy, bo więcej nie da rady; to naturalna ochrona organizmu przed przejedzeniem. Po wyciśnięciu z nich soku, przyjmie cukier ze wszystkich owoców i wciąż będzie miało ochotę na więcej.

Sok to tak naprawdę puste kalorie,

podkreśla pediatra Arl Brown, współautor książki o żywieniu i wychowywaniu niemowląt.

Popularne wśród niektórych rodziców są także pokarmy dosładzane sokami z jabłek i gruszek. Cukry zawarte w tych owocach znacznie przyspieszają przemieszczanie się pokarmów przez układ trawienny, a gdy jedzenie przelatuje przez człowieka, nie daje szans organizmowi na zapoznanie się z niezbędnymi składnikami odżywczymi. Ponadto, niektóre dzieci reagują na takie dosładzacze biegunką.

Możesz zapytać, co w takim razie z witaminą C, którą chwalą się komunikaty reklamowe? Nie daj się oszukać: dla niej samej nie warto psuć organizmu całą resztą cukrów, bo w tym przypadku zady przesłaniają tak zwane walety, jak mawiają stremowani prelegenci. Dziecko z łatwością przyswoi ją z jednej małej porcji owoca.

Co w takim razie podawać dzieciom? Pediatrzy na całym świecie zalecają, by niemowlęta do szóstego miesiąca życia piły wyłącznie mleko z piersi lub modyfikowane, a te do roku – dodatkowo niewielkie ilości wody. Po pierwszych urodzinach zaleca się mleko od krowy. A jak wiadomo, pijąc mleko, będziesz wielki. Koszykarz to doskonałe zabezpieczenie emerytalne.

Ciąg dalszy listy na kolejnej stronie.

Poprzedni1 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
„Moje dziecko”, aplikacja pełna wiedzy

Jaki pierwszy rower dla dziecka kupić? [WIDEO]

„Ja i mój facet chodzimy nago przy 8- i 12-latku.”

Zamknij