10 zbędnych gadżetów, których możesz nie kupować

2 min.   34   0   Drukuj   Prześlij
Na świeżego rodzica, a tym bardziej – na rodzica, który dopiero czeka na przesyłkę, poluje całe stado marketoidów. Ich głównym celem jest skłonienie każdego ojca do wyciągnięcia portfela, a najlepiej, by portfel ten wyciągał regularnie, choć z punktu widzenia dziecka niepotrzebnie.
Dlatego właśnie przygotowaliśmy zestawienie wszystkich tych rzeczy, które, jeśli masz w koszyku na zakupy, możesz spokojnie odłożyć na półkę.
10niep1

1. Proszek do prania dla dziecka (lub detergent w innej formie)

To taki sam chwyt korporacji, jak parówki dla dziecka. Jeśli to parówka, to raczej nie dla dziecka, a jeśli może ją jeść dziecko, to znaczy, że dorosłe też. Proszki do prania dla dzieci to spory wydatek, a ponadto – kłopot logistyczny: ta sama pralka musi być uruchamiana częściej, bo osobno pierzesz bodziaki i śpiochy, a osobno swoje skarpety.

Nie musisz tak jednak robić; już w pierwszym miesiącu dziecko, jeśli nie jest specjalnym alergikiem, może mieć ubrania czyszczone dorosłymi detergentami. Jeśli będziesz pamiętać, by do całego prania dorzucić dodatkowy cykl płukania, krzywda nikomu się nie stanie.

Zaoszczędzone: 40-50 złotych miesięcznie

 

10rzeczy2

2. Podgrzewacz do butelek

Każdy, kto kiedyś z tego sprzętu korzystał, wie jedno: podgrzanie butelki w takim sprzęcie trwa całe wieki. A wiek, a nawet pół, spędzone w towarzystwie krzyczącego Wrzaskuna, to o kilkadziesiąt lat za dużo. Niektórzy mówią, że można w nich trzymać cały czas butelkę w stanie gotowości: może, ale pomyśl o rachunku za prąd. Rozwiązania, które sprawdzą się dużo lepiej, to dwa sprzęty znane od lat i cenione przez dwie, zupełnie niezależne grupy społeczne: czajnik z gorącą wodą (którą przelewa się do garnka by podgrzać butelkę, albo miesza z mineralną, by uzyskać ciepłą mieszankę) oraz termos (kosztujący grosze, nie wymagający zasilania utrzymywacz ciepłej wody w optymalnej temperaturze).

Zaoszczędzone: 150-250 złotych

 

Poprzedni1 / 3Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 34

  1. tata

    6 września 2013 at 12:56

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Wiaderko do płukania włosów.

    • Michał

      8 września 2013 at 19:58

      VN:F [1.9.22_1171]
      0

      Hahaha, szkoda, że o tym nie wiedziałem pisząc tekst 🙂 Piękna rzecz! 🙂
      PS. Bardzo fajny e-mail.

      • tata

        9 września 2013 at 07:01

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        Dzięki 🙂
        Mam jedno do sprzedania jakby ktoś był chętny 😉

  2. Bartek

    7 września 2013 at 07:45

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Podgrzewacza nie kupiłem ale pożyczyłem od znajomych. Szybko okazało się, że się to totalnie nie sprawdza – lepiej wlać wrzątek z czajnika do szklanki i wstawić do niej butelkę do podgrzania. Poza tym podgrzewacz strasznie długo grzeje. Jak ostatnio chciałem z niego skorzystać w IKEI to w końcu dałem małemu nie do końca podgrzany słoiczek.

  3. Łukasz

    8 września 2013 at 08:13

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Dlaczego nie polecasz wychowywania dziecka z psem?

    • Michał

      8 września 2013 at 19:57

      VN:F [1.9.22_1171]
      +1

      Dziękuję za komentarz. Myślę, że nieprecyzyjnie się wyraziłem: moim zdaniem, gdy masz już dziecko, kupowanie czy adoptowanie psa mija się z celem. Jeśli kolejność była odwrotna, to nic nie poradzisz – a poza tym, masz szansę wychować dziecko w miłości i szacunku do czworonogów. Pies ma dobry wpływ na dziecko, ale – mówię to jako posiadacz dwóch labradorów i syna – czasem człowiek by chciał mieć trochę więcej przestrzeni dla siebie i trochę mniej obowiązków na głowie.

      • Koralina

        11 września 2013 at 12:55

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        Jako właścicielka labradora w 7 miesiącu pierwszej ciąży – potwierdzam 🙂 Psiunio gubi sierść, co oczywiście jest normalne ale sprzątania tyle co przy dziecku, a brzucho rośnie i odkurzanie + mycie podłogi co 2-3 dni zaczyna się robić uciążliwe 🙂

  4. Tata w domu

    10 września 2013 at 09:54

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Akurat kwestia proszku to pojęcie względne. Sypiasz go mniej niż proszku dla dorosłych. Więc ogólny koszt zużycia proszku dla dzieci i dorosłych w skali miesiąca jest bardzo zbliżony

    Co do podgrzewacza, już bardziej przydatny jest samochodowy.
    Zabawki w wannie można trzymać w plastikowym koszyczku.

  5. niveaaa

    10 września 2013 at 19:17

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Dodałabym jeszcze wszelkiego typu przenośne organizery dla niemowląt, do którego zazwyczaj wkłada się kilka pieluszek, krem do pupy, oliwkę, nożyczki itp. Najtańszy MĄŻ znalazł za 150 zł i już prawie prawie kupił… Na szczęście do akcji wkroczyłam ja – kupiłam zwykły wkład do damskiej torebki z niezliczoną ilością kieszonek i przegródek na drobiazgi. Koszt ok. 20 zł i wielka radośc w oczach męża, że „jaka to ja się oszczędna zrobiłam” 😉

    • Anka

      7 grudnia 2013 at 22:20

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Niedrogie organizery do powieszenia na łóżeczku można kupić w Ikea – jeśli oczywiście chcesz mieć jeszcze jedno miejsce do sprzątania:)

  6. niveaaa

    11 września 2013 at 00:20

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Ah… i przypomniałam sobie o termometrach do mierzenia temperatury wody… Koleżanka kupiła elektroniczny, 55 zł, ale każdy wie, że najczęściej i tak sprawdza się temperaturę łokciem.

  7. Gosha

    11 września 2013 at 19:00

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    ja dorzucam do pudła zbędnych: suszarkę do butelek

    • Diana

      7 stycznia 2014 at 20:14

      VA:F [1.9.22_1171]
      -2

      Ja uwazam suszarke na butelki za bardzo przydatny gadzet. Obecnie mamy na rynku szeroki asortyment butelek antykolkowych z odciagaczami powietrza i taka butelke latwiej wysuszyc na specjalnie przystosowanej do tego suszarce gdzie znajdzie sie miejsce na kazdy nawet najdrobniejszy element butelki.

  8. Pingback: Dziecko i pies: 10 zasad bezpiecznego współistnienia - tatapad

  9. Kasia

    16 września 2013 at 18:09

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Co do proszku się nie zgadzam. Dziecku sterta ubrań do prania zbiera sie bardzo szybko, proszek wcale nie jest jakiś specjalnie droższy a jednak delikatniejszy. Po zwykłym proszku dziecku wychodzila wysypka nawet 10 letniemu, a nie jest jakimś alergikiem

  10. Tomek

    19 września 2013 at 15:09

    VA:F [1.9.22_1171]
    -5

    Dodał bym urządzenia typu „cyfrowa niania”. Oszczędzasz od 200zł – 1000zł

  11. Gosia

    29 października 2013 at 15:25

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Zbędny przewijak, nam wystarczyła paczka podkładów ceratowych

    • Marta

      2 lutego 2014 at 21:40

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Oj tak, przewijak to totalna strata kasy

    • Ania

      1 lipca 2014 at 22:19

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      A ja sobie nie wyobrażam funkcjonowania bez przewijaka. Jesteśmy dość wysocy, a łóżko mamy niziutkie, z kolei łóżeczka nie chcieliśmy przesłaniać bo zaraz będzie trudno małego do niego wkładać i wyjmować. Do tego przewijak ma półeczki (gulliver z IKEI), na których przechowujemy zapasy pieluszek tetrowych, pampersów, podkładów, pudełko na pranie dzieciowe, oraz całą masę drobiazgów (kremy, aspirator, waciki…) które dzięki temu nie zaśmiecają w widoczny sposób sypialni. 🙂

  12. Emcia

    30 października 2013 at 02:49

    VA:F [1.9.22_1171]
    -2

    Aspirator do gila podlaczany pod rure odkurzacza…..odziedziczylam po siostrze i juz po tygodniu zakupilam zwykla fride i to nieoryginalna (polska produkcja), ktora sie swietnie sprawdza. Tamten wynalazek nie dosc, ze jest dluzszy, ma rurke grubsza od malego palca, i sie majta na polce miedzy mazidlami do pupy, buzi czy pudelkiem na chusteczki, to wymaga stalej obecnosci w pogotowiu odkurzacza.

  13. Karol

    5 listopada 2013 at 00:22

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Zapomniałeś, że podgrzewa się nie tylko mleko sztuczne, ale również naturalne (odciągnięte) – mleka naturalnego nie wolno podgrzewać gorącą wodą z czajnika! Gorąca woda niszczy przeciwciała w nim zawarte (to białka, a białka ścinają się, jak w jajku, wcale nie musi być wrzątek).

    Niestety podgrzewając mleko naturalne trzeba przecierpieć i korzystać z podgrzewacza z termostatem ustawionym na odpowiednią temperaturę – wystarczy najtańszy za 60-80 zł.

    W przypadku mleka modyfikowanego czy zupek oczywiście masz rację.

    Poza tym świetny artykuł, na pewno sporo zaoszczędzę 🙂

  14. MamaK

    10 listopada 2013 at 12:21

    VA:F [1.9.22_1171]
    -2

    Dodałabym jeszcze ręczniki z kapturkami. Dziecko błyskawicznie z nich wyrasta. Dużo lepiej sprawdza się normalny duży ręcznik.
    Co prania, to młody ma prane w dorosłym płynie odkąd skończył miesiąc. Tylko płyn do płukania mamy dziecięcy. Ani nam to nie szkodzi, ani jemu:)

  15. Anka

    7 grudnia 2013 at 22:18

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Kolejne kurzołapy i kasopochłaniacze:
    1. Monitor oddechu podczas snu (niewyspana matka podniesie krzyczące dziecko zapominając o wyłączeniu tego ustrojstwa i już cała rodzina na nogach)
    2. Klin pod materac do łóżeczka dziecka
    3. Rożek czy inna poducha do opatulania dziecka – te same funkcje spełni mocne okutanie kocykiem
    4. Male wersje dorosłych ubrań typu dżinsy, bojówki czy białe lniane koszule dla niemowlaka – wymyślone tylko po to, by rodzicom było miło popatrzeć. Gdyby było to takie fajne, to dorosłym szyto by z tego piżamy…
    5. Profesjonalne sesje foto w stylu Anne G.
    6. Mały grzebyczek – w komplecie do szczotki do włosów, która akurat jest bardzo potrzebna
    7. Specjalny kosz na śmieci przeznaczony do pieluch
    8. Kateter rektalny (mistrzostwo marketingu okołorodzicielskiego!)
    9. Kosz Mojżesza
    10. Kołyska
    i pewnie z tysiąc innych gadżetów:)

    • Karlos Kłos

      8 grudnia 2013 at 02:13

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Wbij sobie do głowy, droga mamo, że koce są NIEBEZPIECZNE DLA DZIECKA, a ktokolwiek „okutuje” nimi dziecko, ryzykuje jego co najmniej przegrzaniem, a może i nawet poważniejszymi konsekwencjami! Był tu artykuł na ten temat.

      Mi kateter bardzo, bardzo pomógł. Marketing okołorodzicielski to może grzebyczki i bojówki, ale nie sprzęty, które pozwalają odpowietrzyć MĘCZĄCE SIĘ dziecko.

      • Faktorek

        3 czerwca 2014 at 00:46

        VA:F [1.9.22_1171]
        -1

        Rożek z wkładką usztywniającą – rewelacyjna rzecz.
        Do rzeczy absolutnie bezsensowych (jeśli chodzi o finanse) to wszelkiego rodzaju plastikowe bujaki, z których dziecko wyrasta po pół roku. Genialny jest leżaczek Baby björn balance. Syn prawie 3 lata, a ciągle go używa.

        • Daniel

          12 czerwca 2014 at 17:33

          VA:F [1.9.22_1171]
          +1

          Oj ale cena tych bujaczków też solidna….

          • Faktorek

            12 czerwca 2014 at 18:37

            VA:F [1.9.22_1171]
            +1

            Cena taka sama jak platikowego g fisherprajsa czy im podobnych, których dziecko nawet pół roku nie używa.

          • Dortha

            26 maja 2016 at 10:38

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            These topics are so coisufnng but this helped me get the job done.

    • Anitka

      16 grudnia 2013 at 13:17

      VA:F [1.9.22_1171]
      +5

      Jak komuś dziecko zsinieje od stóp do głow, bo zapomni o oddychaniu (tak, tak, zdarza się) to taki ktoś szybko przestaje twierdzić, że monitor oddechu jest bez sensu 🙂

    • lenalee162

      5 stycznia 2014 at 02:55

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      Monitor oddechu podczas snu – sama nie mam bo jest za drogi, ale powiedz to matce w żałobie, albo tej którą w porę zaalarmował.
      Rożek czy inna poducha do opatulania dziecka – te same funkcje spełni mocne okutanie kocykiem – bez komentarza.
      Kosz Mojżesza – wprawdzie dziecko szybko z niego wyrasta, ale zawsze można go podarować ciężarnej koleżance lub zostawić dla ewentualnych następnych potomków. Jak dla mnie rewelacja.

      • Anitka

        14 stycznia 2014 at 20:10

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        Można kupić z drugiej ręki np. na allegro. Mój już obsługuje 5-te dziecko.

  16. Anitka

    16 grudnia 2013 at 13:41

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Polecam ten artykuł. http://babyonline.pl/twoj_maluszek_pielegnacja_galeria.html?galg_id=2351&ph_center_01_page_no=1

    Moimi faworytami są:
    – pieluchomat („prawda, że proste?” tak proste jak 120 zł, które sprawia, że masz kolejną rzecz do serwisowania zamiast wyciągnąć pieluchy prosto z worka lub z szuflady),
    – opaska na rękę na czas karmienia (zamiast np gumki do włosów),
    – trzecia ręka (jakby dziecko nie mogło się złapac wózka, skoro i tak juz musi czegos sie trzymać),
    – pomocnik kucharza (99zł, w tej cenie już chyba można kupić blender, a nie coś w stylu dużej plastikowej wyciskarki do czosnku)
    – talerz trzymający się stołu (JEDEN za 90 zł) – fakt, jest tańszy od labradora zbierającego resztki spod stołu, ale: nikt nie zagwarantuje, ze i tak dziecku nie wyleci jedzenie na podłogę, resztki będą zbierały się w szparach co nie jest super udogodnieniem i myślę, że miseczka z przyssawką jest tańszym pomysłem 🙂
    – I dekoder płaczu? hahaha, może jeszcze robot do automatycznego zmieniania pieluch, podawania butelki i przytulania?

    A miseczka niewysypka, podobnie jak kubek 360 stopni wydają mi się niepedagogiczne, bo jak dziecko ma się nauczyć jak nie wysypywać i nie wylewać, skoro będzie miało takie zabezpieczenia? Chociaż akurat może się przydać tym, którzy nie nadążają za sprzątaniem po swoich pociechach.

  17. Pingback: 17 najciekawszych gadżetów dla rodziców AD 2013 [WIDEO plus ZDJĘCIA] | tatapad - tatapad

  18. buterfly

    13 stycznia 2014 at 10:54

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Dla mnie zbędne są baldachimy (wiem że słodko wyglądają) to kurzołapy. Niepotrzebny okazał sie rownież rożek, pościel do wózka. I sam wozek do ponad roku tez okazał sie zbędny), a także wszelakie butelki, mleka i inne akcesoria do karmienia sztucznego. Miseczka niewysypka i kubek lovi u nas jest hitem! Dekoder placzu i monitor oddechu to pomyłka. Elektroniczna niania może się przydać tylko w wielopoziomowym domku. Pranie w proszkach dziecięcych to rzecz względna, moje dziecko od zwykłych proszków dostawalo uczulenia, po dziecięcych wszystko bylo ok. Co miesiac można sprawdzać czy alergia kontaktowa mija i zakladac np. body wyprane w zwyklym proszku. Gruszka do nosa to też rzecz niepotrzebna i niebezpieczna, u nas sprawdza sie aspirator frida.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Zamknij