Mechanik samochodowy wynalazł urządzenie ułatwiające poród!

5 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

Pierwsze egzemplarze będą produkowane w firmie Becton, Dickinson i s-ka z New Jersey, która jest bardziej znana z wytwarzania strzykawek.

Moja pierwsza reakcja, gdy zobaczyłem urządzenie, była jak najbardziej pozytywna. Wiele wynalazków dociera do etapu prototypu, ale to dopiero początek ich drogi. Równie istotne jest przełożenie pierwszego egzemplarza na schematy służące do produkcji, kontrola jakości, badania kliniczne i certyfikaty bezpieczeństwa. Bez tego nie mają szanse na ujrzenie światła dziennego –

wyjaśnia Gary M. Cohen, szef firmy, któremu dr Merialdi pokazał prototyp podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos.

Jorge Odón

Wynalazca – i ojciec.

Do tej pory urządzenie sprawdzono na 30 Argentynkach, z których każda rodziła już wcześniej, a testy przeprowadzano w warunkach szpitalnych, podczas rzeczywistych porodów. Jak opowiada jedna z nich, 31-letnia wychowawczyni przedszkolna Luciana Valle,

Cieszę się, że zaproponowano mi sprawdzenie urządzenia podczas mojego porodu. Nie dość, że urządzenie może być bardzo przydatne, to jeszcze pomogło w przypadku mojego Matteo. Wyszedł podczas drugiego pchnięcia.

Teraz wysłannicy WHO będą testowali sprzęt na kolejnej setce kobiet – w Chinach, Indiach i Południowej Afryce, a potem na stu siedemdziesięciu, rodzących z komplikacjami.

Pan Odón nie udziela się w mediach, ale w telefonicznym wywiadzie z reporterem NY Times’a opisał proces powstawania swojego wynalazku. Jak opowiada, często majsterkuje w swoim warsztacie, ale jego dzieła nigdy nie są związane z pracą. Siedem lat temu zauważył pracowników, którzy odtwarzali coś, co zobaczyli w filmie na YouTube. Próbowali wyciągnąć korek z pustej butelki po winie, wkładając plastikową siatkę i nadmuchując ją, by otoczyła przedmiot. Wystarczyło pociągnąć, by wydostać wszystko na zewnątrz.

W czwartej rano obudził się, po czym obudził żonę i podzielił się z nią pomysłem, który właśnie mu się przyśnił. Ich dzieci urodziły się bez komplikacji, ale jego ciotka cierpiała na uszkodzenie nerwu – skutek skomplikowanego porodu jej dziecka. Pani Odón oświadczyła, że ma do czynienia z wariatem i „niech ten wariat wreszcie zaśnie”.

Wynalazek

Rycina techniczna

Wynalazca jednak nie ustępował: rano był już u położnika. Wraz z kolegą siedzieli pod krawatem w pełnej ciężarnych kobiet poczekalni. Ale było warto: lekarz zachwycił się pomysłem, więc Odón wrócił do prac nad prototypem. W ich trakcie uszyty przez żonę rękaw zastąpił polietylenowym, a szklaną macicę – plastikową.

Wkrótce potem, przy wsparciu kuzyna, udało mu się wbić na spotkanie z szefem położników głównego szpitala Buenos Aires. Ten z kolei miał kolegę w WHO, który znał dra Merialdiego. To wystarczyło, by Merialdi znalazł 10 minut podczas przerwy kawowej w trakcie konferencji w Argentynie, by wysłuchać Odóna.

Z niecałego kwadransa zrobiły się dwie godziny, po których dr Merialdi oznajmił, że pomysł jest „fantastyczny”. Wykonał kilka telefonów, skutkiem których były testy w laboratorium symulacyjnym Uniwersytetu Des Moines, na manekinach nieco bardziej anatomicznych, niż lalka i słoik.

Po tych eksperymentach Odón dopracowywał swoje urządzenie, starając się o patenty na każdą wprowadzoną zmianę, by nikt nie odebrał mu jego własnego pomysłu. Jego córka wreszcie odzyskała swoją lakę.

Nie wiadomo jeszcze, ile urządzenie będzie kosztować, ale produkcja jednej sztuki będzie z pewnością tańsza niż pięćdziesiąt dolarów. Choć producent zamierza zarabiać na wynalazku Odóna, biedne kraje będą mogły liczyć na rabat.

Doktor Merialdi otwarcie zaznacza, że zachęca zarówno koncern, jak i wynalazcę do zarabiania na urządzeniu. Podkreśla, że inne, ratujące życie pomysły nie są wdrażane właśnie z powodu braku przychodów: pomysły, takie, jak zastrzyki z siarczanem magnezu, które pozwalają zapobiegać rzucawce, czy kortykosterydy, przyspieszające rozwój płuc u przedwcześnie urodzonych dzieci.

Ale, oprócz zysku, ten problem potrzebował kogoś takiego, jak Jorge Odón. Położnik czy ginekolog mogliby próbować usprawnić chwytak czy ekstraktor próżniowy, ale zakorkowany poród wymagał mechanika. Dziesięć lat temu to wszystko byłoby niemożliwe: bez YouTube nie miałby szansy na obejrzenie filmu,

podsumowuje Merialdi.

Poprzedni2 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Przeczytaj inne:
Najbardziej nieszczęśliwy starszy brat świata [WIDEO]

Czy istnieje szczepionka na kleszcze dla ludzi?

[WIDEO] „Dzieci boją się klauna-cyrkowca”

Zamknij