„Na stokach rzeczywiście jest niebezpiecznie” [WIDEO]

2 min.   4   0   Drukuj   Prześlij

Jak zima to musi być zimno – i powinien też padać śnieg, a jak śnieg – to zaskoczenie drogowców. Ale nie tylko, bo też sporty zimowe. I o nich teraz słów kilka.

Po pierwsze, jako rozsądni i odpowiedzialni ojcowie musimy zdać sobie sprawę, że narty czy snowboard to nie rower czy sanki, czyli dyscypliny uchodzące za relatywnie bezpieczne. Nogi, przytwierdzone do desek – kilku, bądź jednej – są narażone na poważne urazy w razie wywrotki lub zderzenia, a to dopiero początek potencjalnej listy urazów.

Dlatego też poprosiliśmy też bardzo doświadczonego narciarza – Bartosza Hamerę, człowieka ze swoim numerem w FIS i ojca dwóch córek (w tym jednej aktywnie uprawiającej sporty zimowe) o udzielenie nam kilku porad, jak w miarę bezstresowo przejść przez operację „dziecko na stoku”.

W poniższym materiale opowiada między innymi o tym, jak dobrać kask, jak przeprowadzić pierwsze samodzielne zjazdy, jak uniknąć zderzeń.

Reasumując, to, co najważniejsze: na stok najlepiej wyjść z dziećmi rano bądź wieczorem kiedy jest mniejszy ruch; jeśli wyciąg, to najlepiej orczyk; obowiązkowe elementy ubioru to nie tylko czapka i rękawiczki, ale także – a może przede wszystkim – kask na głowę i żółw na kręgosłup.

Do zobaczenia na trasie!

 

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 4

  1. i008271

    7 grudnia 2012 at 21:50

    VN:F [1.9.22_1171]
    0

    zacny temat.
    inny zacny temat: dlaczego dziecko w samochodzie jest jak pestka dyni w skorupie kokosa i co z tym warto zrobić, bo można?
    poleca się filmy z Polski, gdzie beciki zwierające dzieciaki – leżą pod tylną półką „Malucha”.
    w czasie jazdy.
    gdyż Mamusia i Tatuś – kochają Dzidziusia.
    ale nie aż tak, żeby kupić kubełek czy fotelik.
    kubełek czy fotelik – kosztują pieniążki.
    nowy dzidziuś – raczej nie.
    odziedziczy po wcześniejszym.
    FAK!

  2. Pingback: Dziecko: narty i snowboard, od kiedy?

  3. Pingback: Zima i dzieci - sposoby na wolny czas, w mieście i poza

  4. Pingback: Jak nauczyć dzieci jazdy na nartach i snowboardzie? Sprawdź 6 rad. - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Jak sprawić, by ojciec był ważniejszy niż jest? [WIDEO]

[WIDEO] Narkotyki: jak nie dopuścić do uzależnienia?

Kto potrzebny bardziej, ojciec czy matka?

Zamknij