Harcerstwo: sposób na edukację dziecka?

5 min.   3   0   Drukuj   Prześlij

Póki dziecko jest małe, problem wyboru zajęć dodatkowych jest porównywalnie niewielki. Wszędzie idzemy razem z nim, więc możemy być spokojni o to, co się z nim dzieję.

Czy jest na sali druh Boruch?

Czy jest na sali druh Boruch?

Jednak dzieci, chcąc nie chcąc, rosną – i wybór staje się trudniejszy. Co mamy do wyboru na rynku? Wszystko. Balet, sztuki walki, języki, świetlice w szkole, różnego rodzaju kluby dla dzieciaków w różnym wieku, zajęcia komputerowe i liczone w dziesiątkach szkoły muzyczne o różnych specjalnościach.

Moim zdaniem wszystkie są dobre, bo bawiąc uczą – stąd właśnie nasz, rodziców, kłopot: jak wybrać? Czym się kierować? Najważniejsze jest, żeby dziecko chciało, bo jak nie będzie chciało, to szkodzimy sobie (pieniądze) i jemu (czuje, że nie ma wpływu na decydowanie o sobie).

Mam dla Was dzisiaj jednak inną alternatywę, na pewno dużo tańszą i, jak dla mnie, pełną przygód.

Otóż chodzi mi o harcerstwo, które w ostatnich latach jest schowane nieco w cieniu innych atrakcji. Cena? Jakaś symboliczna składka nie przekraczająca pewnie pięciu złotych miesięcznie. Dodatkowo trzeba zapłacić za wyposażenie dziecka w mundurek, tutaj koszt wzrasta, ale dwóch stów nie przekroczy. To wydatek jednorazowy i, co najważniejsze, niekonieczny od razu.

Dzięki niskiej barierze wejścia, dziecko ma szansę przekonać się, czy to właśnie „TO”. Masz też sporo ofert w internecie, które pozwalają zmniejszyć i ten koszt, i znaleźć dla dziecka używany mundur. One przecież rosną szybko, więc możemy kupić trochę za duży, albo systematycznie wymieniać. Przyznam szczerze, że z drugą opcją raczej się nie spotkałem nigdy, co tylko potwierdza jednorazowy wydatek.

Są jeszcze koszty wyjazdów: relatywnie niskie jak za komfort pozbycia się dziecka na dwa tygodnie. Taki obóz to nie tylko lekcja natury, inżynierii i czytania mapy, ale także koszt nie większy niż tysiąc złotych. Oczywiście mówimy o wyjeździe dwu- lub trzytygodniowym.

Korzyści? Dziecko spędza cały ten czas na świeżym powietrzu, w końcu nie da się inaczej – jedzie do lasu. Jak jest młodsze, zwykle do trzeciej klasy podstawówki, ma na obozie dodatkowe bonusy w postaci domków, światła w nocy czy innych bajerów, które sprawiają, że las staje się bardziej cywilizowany.

To nie trzytygodniowy camping, gdzie mniejsi razem z instruktorami jedzą zupki z proszku, nie myją się, śpią na ziemi i wiecznie marzną. Każdy obóz jest sprawdzany przez sztab ludzi. Począwszy od wszelkich harcerskich instruktorów, którzy muszą włożyć sporo pracy w to, żeby taki obóz powstał. Kwatermistrzów, a przede wszystkim państwowy sanepid, który sprawdza nawet czystośc wody w jeziorze, jeśli ktoś ma w niej zamoczyć choćby palec.

Dzieciaki, co z reguły jest jedną z fajniejszych atrakcji obozowych, budują sobie samemu prycze, które wyplatają sznurkiem, dzięki czemu śpią na własnoręcznie stworzonych meblach. To ogromnie wpływa na ich poczucie samooceny, zdolności i oswaja je z techniką; a nawet, jeśli komuś zdarzy się wejść na gwóźdź (true story!), nic wielkiego się nie dzieje. Moja opinia o pryczach jest taka, że w życiu nie spałem wygodniej, a sporo miejsc już przetestowałem!

Zostawmy jednak na razie obóz, bo do lata mamy jeszcze troche czasu. Harcerze, czy też młodsze zuchy spotykają się na zbiórkach raz w tygodniu, zazwyczaj. I robią na nich naprawdę WSZYSTKO. Uczą szyfrów, alfabetu morsa, bawią, grają w przeróżne gry, majsterkują, chodzą na wycieczki, tropią, śledzą, budują… przede wszystkim jednak poznają świat i jego zasady.

Całą istotą harcerstwa, bez względu na to, którą organizację wybierzecie (dziś do wyboru są ze cztery) jest wychowywanie w działaniu. To już nie jest organizacja paramilitarna, choć obowiązują w niej podobne, jak w wojsku, zasady. Ani się nie obejrzycie się, a wasze dziecko będzie potrafiło udzielić pierwszej pomocy, zadzwonić po pogotowie, pływać kajakiem albo czytać mapę bez pomocy satelity. Nauczy się też zwykłej, bardzo przydatnej zaradności życiowej. Oczywiście takich umiejętności nabędzie więcej, w zależności od tego, czym interesuje lub zainteresuje się wasze dziecko.

Na koniec powiem Wam tylko o tym, jak kiedyś mój znajomy zachwycał się, że jego dziecko po obozie umiało się samo wykąpać albo zaczęło robić sobie kanapki – cóż, mała rzecz a jednak cieszy. Jestem pewien, że że nie nauczą się tego na dodatkowych zajęciach z piłki nożnej.

Największą jednak zaletą takiego obozu jest to, że dzieci mają bardzo ograniczone możliwości wydawania twoich pieniędzy.

Dołącz do nas na Facebooku

Staszek

Tata dwójki: 1,5-rocznego i 3-letniej. Do zespołu tatapad dołączył tuż przed Gwiazdką 2012. Zna się na prezentach, zabawach i rozwoju człowieka.

Komentarzy: 3

  1. Bartek

    15 stycznia 2014 at 21:51

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Dla mnie harcerstwo to przygoda życia. Polecam!

  2. Robert

    16 stycznia 2014 at 17:36

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Niestety obecnie harcerstwo w większości jest „pod wezwaniem”, a priorytety, których nauczają są w tej kolejności „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

    • Romek

      13 czerwca 2014 at 13:09

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Robert, przejrzyj historię harcerstwa polskiego / skautingu światowego na Wikipedia – ruch harcerski wywodzi się z kościoła więc jeśli któraś organizacja harcerska wychowuje zgodnie z hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” to chwała jej za to i swoje dziecko właśnie do takiej należy posyłać

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Pokój marzeń – dla dziecka…. i ojca

W zasadzie niegroźna? Cała prawda o grach. [WIDEO]

Pozwał żonę za brzydkie dziecko… i wygrał!

Zamknij