[WIDEO] Jak nauczyć dzieci sportów zimowych?

5 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

Większość naszych Widzelników (Widzów i Czytelników) wyjeżdża właśnie na ferie, część – właśnie z nich wróciła. Wielu z nas to zwolennicy sportów zimowych. Jeśli chcecie się nimi cieszyć, a towarzyszą wam dzieci – nie macie wyboru, musicie nauczyć je samodzielnej jazdy na nartach bądź desce. Inaczej nici z cieszącego ucho chrupania śniegu pod ślizgiem.

Przygotowaliśmy kilka porad, które – choć nie wyposażą cię w niezbędną cierpliwość – pozwolą na w miarę bezstresowe nauczenie młodzieży korzystania z nart bądź snowboardu. Zacznij od zapoznania się z naszymi materiałami, w których ekspert wyjaśnia:

Po poznaniu tych zasad, masz już podstawy, by zamienić się w instruktora. O swojej zamianie opowiada nam Paweł Pochwała, który – jak przyznaje – jest nie tylko nauczycielem, czy belfrem, ale wręcz wychowawcą. Czerp z doświadczenia kogoś, kto przez to przeszedł.

 

Poniżej przedstawiamy garść rad, których stosowanie, choć nie sprawi, że dzieci nauczą się jeździć same, a ty będziesz mógł popijać grzańca pomiędzy kolejnymi zjazdami z lodowca, to znacząco ułatwią cały proces. Wdrożenie ich odniesie ten skutek, że pod koniec dnia wciąż będziecie się do siebie odzywać.

  1. Utrzymuj je w cieple. Kurtka, ciepłe spodnie, rękawiczki, czapka, szalik i dobre buty powinny nie tylko zapewniać komfort termiczny, ale też być nieprzemakalne. Możesz tego nie pamiętać, ale nauka jazdy to proces, w którym ma się dużo kontaktu ze śniegiem. A zmoczony i zziębnięty człowiek to człowiek, który nie chce się uczyć niczego nowego, tylko płacze.
  2. Odpuść sobie wyciąg. I, oczywiście, dzieciakom też. Po pierwsze, do korzystania z większości z nich (krzesełka, orczyk) musisz mieć podstawową wiedzę narciarską (przy snowboardzie jest jeszcze trudniej). Po drugie, podchodzenie pod górę rozwija te partie mięśni, które pracują podczas zjazdów. A po trecie, uczy pokory. Ale przede wszystkim hartuje ciało i ducha, tak potrzebne do uprawiania zimowego szaleństwa.
  3. Trzymajcie się blisko. Nie ma nic bardziej żenującego, niż stojący na stoku ojciec, który pokrzykuje na swoje dzieci, by dały z siebie wszystko, wstawały albo „do diabła, jechały”. Jeśli jesteś blisko, możesz zwracać uwagę na błędy techniczne, przekazywać skuteczniej wiedzę, a także otrzymywać informacje zwrotne. Poza tym w grupie łatwiej o zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa; przypomnij sobie biblijne opowieści o pasterzu, co szukał swojej owcy na skalnej grani. To właśnie o to chodzi.
  4. Próbuj używać ich języka. W przypadku nart, pług możesz nazwać pizzą, a krawędzie snowboardu – frontside i backside – odpowiednio, stokową i dołową. W ten sposób łatwiej będzie im się nauczyć rozróżniać sytuacje, a pewne zachowania szybciej wejdą im w nawyk.
  5. Jeśli ci nie idzie, skorzystaj z pomocy. Nawet wielokrotni mistrzowie świata w slalomach i zjazdach oddają swoje dzieci do szkół snowboardowych i narciarskich. Instruktorzy biją na głowę doświadczeniem każdego tatę, bo w ciągu jednego sezonu uczą dziesiątki, jeśli nie setki małych kursantów. Zastanów się więc, czy nie oszczędzić sobie nerwów i po prostu nie oddelegować tego zadania.
  6. Pamiętaj o bezpieczeństwie. Nie możemy tego powtórzyć zbyt wiele razy: kask to podstawa, a dobrym pomysłem są także inne ochraniacze. Być może będziesz musiał świecić przykładem, i samemu założyć jakiś zwiększający szanse przeżycia w przypadku zderzenia czy upadku sprzęt. Trudno. Niech robią tak, jak ty robisz, a nie, jak mówisz. Najlepszym przykładem jest własny przykład. I tak dalej.
  7. Nie wymagaj zbyt wiele. To, że jeździsz od wielu sezonów, może sprawiać, że wszystko wydaje ci się łatwiejsze, niż jest w rzeczywistości. Spróbuj jednak przypomnieć sobie oślą łąkę, od której zaczynałeś swoją przygodę ze sportami zimowymi, i zastanów się, jak duże postępy poczyniłeś od tego czasu. Daj szansę swoim uczniom, by zyskiwały doświadczenie w swoim tempie.

Powodzenia, wytrwałości i cierpliwości. A jeśli o czymś zapomniałem – proszę o dopisanie w komentarzach!

Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Jeden komentarz

  1. Michał

    15 września 2015 at 07:50

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Moje dziecko zaczyna naukę na sztucznym stoku skimondo w Gdańsku. Myślę, że to idealny początek. Na miejscu jest instruktor i fajnie wszystko tłumaczy. Może nasz synek polubi narty tak samo jak jego rodzice 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
TataSpot: Kura Domowa, klubokawiarnia i restauracja, Warszawa

Jak podnosić niemowlaka? Prosto i bezpiecznie. [WIDEO]

Tuwimki – bajki w wersji audio

Zamknij