ABC zabawek – poradnik kupującego

4 min.   4   0   Drukuj   Prześlij

Każdy tata, prędzej czy później, musi odpowiedzieć sobie na pytanie: jak wybrać właściwą zabawkę dla dziecka?

Zdarzyło Ci się pewnie kupować prezent dla jakiegoś dziecka. Czy to siostry, brata, znajomych, w zasadzie nie ma znaczenia jakie jest pochodzenie małego obdarowywanego człowieka, ważne, że nie przejałeś się tym co wkładasz do torebki prezenotowej. Ważne było to, żeby było kolorowe, robiło wrażenie a cena nie uszczupliła Twojego portfela znacząco.

A co z naszym dzieckiem? Tu zadanie jest już trudniejsze. Nie chcesz, żeby zabawka była rzucona w kąt kilka godzin po rozpakowaniu, ale nie chcesz też, żeby budżet waszej rodziny na tym ucierpiał. Co zrobić żeby i dziecko i żona (i portfel) byli zadowoleni? Trzymaj się kilku prostych zasad.

  1. Są rzeczy, które w przypadku dziecka muszą być nowe, ale są też takie, które mogą być z drugiej ręki, a zabawki z pewnością do nich należą. Jeśli zabawka nie jest kupowana na prezent, nie musi być nowa. Przejrzyj dokładnie serwisy internetowe na których można pozyskać używane zabawki (tyczy się to też ubranek, ale to już inna bajka). Dzieci do kilku lat szybko się rozwijają, więc szybko nudzą im się zabawki, jednocześnie istnieje prawdopodobieństwo, że mały człowiek-demolka nie zdaży ich zniszczyć.
  2. Nie tylko Ty kupujesz zabawki! To jest bardzo duży plus, wyobraź sobie wszystkie babcie, ciocie, dziadków którzy aż piszczą, żeby kupić coś wyczekanemu nowemu członkowi w rodzinie. Masz trzy możliwości.

Po pierwsze, możesz zawrzeć umowę i poprosić o pieniądze albo kartę do zrealizowania w sklepie z zabawkami/artykułami dla dzieci (poproś swoją kobietę o pomoc, ona wie jak to wszystko działa i co bardziej się opłaca).

Po drugie, możesz zrobić listę zabawek, które chciałbyś z różnych przyczyn ujrzeć w swoim domu. Jest to jednak najgorszy punkt dopóki Twoje dziecko nie zacznie wprost komunikować Ci czym chce się bawić, bo musisz się z tym babrać.

Po trzecie, możesz liczyć na cud, że ów prezent będzie trafiony i nie zostanie wybrany na zasadzie opisanej w drugim akapicie.

  1. Załóżmy, że już uzbierałeś jakąś kolekcję zabawek. Całkiem sprytnym pomysłem jest podzielić je na dwie cześci (ewentualnie trzy, jeśli faktycznie masz ich tyle, że nie wiesz jak znaleźć drogę do wyjścia z pokoju dziecka). I teraz sprawa jest już prosta. Jedną część chowasz, drugą dajesz dziecku. Po miesiącu wymieniasz zestawy zabawek, a dziecko jest przeszczęśliwe i daje się nabrać na to, że za każdym razem zabawki są nowe (z przykrością muszę stwierdzić, że ten moment kiedyś minie, ale póki co nie ma się nim co przejmować) [to zupełnie, jak z psem – przyp. Red. Nacz.]
  2. W końcu przychodzi ten moment, że to Ty sam stoisz przed półką na której jest mnóstwo rzeczy, od tych przypominających kicz, nieużytecznych do wypasionych kolekcji porządnych zabawek. Co teraz? Nie inwestuj zbyt dużo. Zabawka dla dziecka to nie to samo co zabawka dla Ciebie. W przypadku małego człowieka nie ma znaczenia to, czy zapłacisz za nią grosze czy majątek, bo to wciąż będzie zabawka, która prędzej czy później (raczej prędzej) się zepsuje, a jeśli będzie cała, to i tak mu się znudzi. W końcu i tak zauważysz, że chociaż sklepowe zabawki mogą świecić, grać, może nawet latać, to przez okres kiedy dziecko nie wyrośnie z pieluch i będzie chciało poznawać świat, będzie bardziej szcześliwe waląc pokrywkami od garnków w podłogę  albo chowając się w kartonie, który został w kuchni po zakupach.
  3. Ostatni punkt jest chyba najprzyjemniejszy, zwłaszcza gdy masz syna (jeśli masz córkę, nie martw się, tylko tłumacz jej i żonie, że powinna się wszechstronnie rozwijać). Gdy tylko trochę podrośnie, przestanie demolować wszystko na swojej drodze, obrzydliwie się przy tym śliniąc i wkładając do paszczy albo rzucając na podłogę. Wtedy możesz zacząć inwestować w zabawki i wybierać te, które sprawiały Ci największą frajdę jak byłeś mały albo zawsze chciałeś mieć. To chyba najfajniejszy punkt bycia tatą. W każdym razie dla mnie.

Dołącz do nas na Facebooku

Staszek

Tata dwójki: 1,5-rocznego i 3-letniej. Do zespołu tatapad dołączył tuż przed Gwiazdką 2012. Zna się na prezentach, zabawach i rozwoju człowieka.

Komentarzy: 4

  1. marcccin

    24 listopada 2012 at 21:45

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Znaczy się, tata nie powinien kupować lego, które mu się podoba, dla syna jeszcze przed jego urodzinami?

    • Michal.Tatapad

      24 listopada 2012 at 21:53

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Ależ oczywiście, że kupować. Ja mam już całą listę, technics, city… i jeszcze reklamy zaczęli wrzucać w tv 🙂 Zastanawiam się też, czy może by nie skleić jakiegoś fajnego modelu, czołgu na przykład… 🙂

      • marcccin

        24 listopada 2012 at 22:04

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        Model koniecznie, tylko dziecku dać jak podrośnie, bo jeszcze zepsuje. 🙂

  2. Pingback: Zima i dzieci - sposoby na wolny czas, w mieście i poza

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
kłótnie rodzeństwa
Kłótnie dzieci to wina ojca? Tak twierdzą naukowcy.

Dlaczego dziecko przeklina?

Dzień Ojca w Teatrze Kamienica

Zamknij