„Jeśli ADHD to ściema, to ja także jestem ściemą”

7 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

adhd-d

Wczorajszy artykuł naszego redakcyjnego kolegi, poruszający temat ADHD w kontekście zysków firm farmaceutycznych oferujących terapię tego schorzenia lekami, wywołał burzę wśród naszych Czytelników. Publikujemy dziś list człowieka, który ma na ten temat więcej do powiedzenia, niż wszyscy ci, którzy swoją wiedzę czerpią z książek, rozmów czy internetów.

List Marka
Wkurza mnie stygmatyzowanie ludzi z ADHD. Wściekłość, z jaką mówi się o chorobie, a także sposobach jej leczenia. Wrzuć do google „ADHD oszustwo” albo „ADHD spisek”, i zobacz, jak wiele tego jest. Ja mam zdiagnozowaną ADHD. Oto moje luźne przemyślenia na temat tego, jak nas się traktuje, jak grozi się nam karami cielesnymi i o agresji, z którą mam do czynienia na co dzień.

Każdy z Was od czasu do czasu doświadcza pewnych objawów, które w sumie składają sie na ADHD. Ale nikt nie potrafi zajrzeć do cudzej głowy. Dlatego ze zdziwieniem odkryłem, jak wiele mam obszarów, w których nie funkcjonuję poprawnie. O deficytach w przetwarzaniu wzrokowym i pamięcią krótkotrwałą dowiedziałem się dopiero, gdy zrobiono mi testy. Bardzo dogłębne testy.


Ludzie z ADHD mogą irytować tych, którzy tego syndromu nie mają. Choroba daje im świetny pretekst do wymagania od siebie mniej. Kiedy mam nasilenie choroby, zdarza mi się:

Obiecać coś komuś i nie dotrzymać obietnicy.

Pracować jak pracownik roku jednego dnia, by następnego nie móc napisać dwóch zdań.

Nie przychodzić na spotkania, nie odpisywać na maile, nie odbierać telefonu.

Nie dostrzegać istotnych szczegółów.

Wściekać się i reagować wycofaniem, gdy mi się zwraca uwagę na któreś z powyższych zachowań.


Ludzie nienawidzą u innych tego, czego obawiają się u siebie. Cierpiący na ADHD często wydają się nieodpowiedzialni, impulsywni, i niewrażliwi. Ci z nas, którzy mają świadomość tego – i są choć trochę odpowiedzialni – bardzo ciężko pracują nad ukróceniem tych zachowań.


Niektórzy ludzie żyją z niezdiagnozowanym ADHD; ci ludzie naprawdę się męczą. To nie jest w porządku, że niektórych z nas otacza się opieką, a inni muszą radzić sobie sami.


Dawniej wcale nie było lepiej.


Teorie spiskowe dają nam na chwile poczucie spokoju. Potrafią odnaleźć przyczynę i skutek naszej choroby. Epidemia ADHD, której przyczyny są martwiące, to rzecz niepokojąca. Ściemniona choroba, wspierana przez imperium zła, jakim są molochy farmaceutyczne, aż tak nie niepokoi. Teorie spiskowe dają uczucie spokoju także dlatego, że pomagają podzielić świat na to, co złe, i na to, co dobre; nie zostawiając miejsca pomiędzy tymi biegunami. Szarość nie istnieje dla teorii spiskowej.

Ponieważ takie wymysły opierają się na ukrytych motywach, działających w cieniu organizacjach, jeśli jesteś przeciwko nim, to z całą pewnością sam należysz do spisku.


Mam trudną pracę: wykładam na uczelni wyższej. Moi współpracownicy często cierpią na tzw. Syndrom Profesora-Eksperta. W skrócie: jeśli przez dwadzieścia albo trzydzieści lat mądrzysz się na jakiś temat, nagle ci się wydaje, że wiesz o tym wszystko. Niektórzy z nich stają się ekspertami także w dziedzinach, o których nie mają zielonego pojęcia. Podejrzewam, że szukający sensacji dziennikarze zdradzają objawy podobnego syndromu.


Jedzenie wpływa na mój nastrój. To, co jem, wpływa na zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Ale nie jest to jedyny czynnik potrafiący zmieniać moje samopoczucie.


Ludzie, którzy mówią, że ADHD to oszustwo, i że to kłamstwo Big Pharmy, sami na tym zarabiają: nierzadko sprzedają książki, suplementy diety, reklamują medycynę homeopatyczną (to jest dopiero oszustwo!)


Gdybym miał przytoczyć wyuczoną definicję normalnego życia, moje błyskawiczne skojarzenie byłoby takie: czterdziestolatek ma żonę, dwójkę dzieci, pewnie dwa samochody. Ma mieszkanie, spłaca hipotekę, odkłada coś na emeryturę. Pnie się w górę w swojej korporacji. Pracuje od 9 do 17, nosi garnitur – oprócz „zwykłych piątków”. W weekendy grilluje, siedzi przed telewizorem albo jedzie gdzieś z dzieciakami i żoną – do parku, albo dalej. Albo idą do kina. Płaci na czas swoje rachunki, nie żyje ponad stan, jest wystarczająco ubezpieczony. Zmienia oleje i filtry wtedy, kiedy każe mu to robić producent samochodu. Lubi obejrzeć mecz, spotkać się z kumplami, którzy są tacy sami, jak on. Czasem chodzi na siłkę, raz w roku pewnie widuje się z dentystą.

Jak myślisz, ile stereotypów zawarłem w powyższym akapicie? Jak wiele z nich może być nieosiągalnych dla człowieka ze schorzeniem? Dla mnie ten normalny człowiek to nudziarz. Jedyne, co w nim podziwiam, to zdolność do organizowania swoich spraw i sprawnego nimi zarządzania.


Dlaczego ludzie mogą powiedzieć: „matematyka sprawia mi trudność”, ale już nie „skupianie się sprawia mi trudność”? Nikt nie powiedziałby do krótkowidza, „nie potrzebujesz okularów, po prostu skoncentruj się, wytęż wzrok!”

Wielu cierpiących na ADHD naprawdę chce być pożytecznymi trybami społeczeństwa. Robić dobrą robotę.


Wściekłość na ADHD wkurza mnie, bo nie lubię być w ogniu krytyki. Szczególnie, jeśli wyrażają ją osoby, które nie mają zielonego pojęcia.


Najczęściej powtarzające się argumenty za tym, że ADHD nie istnieje: dzieciom podaje się za dużo leków, ludzie udają ADHD żeby mieć bilet ulgowy w życiu – lub dostęp do leków, leki są naduzywane. Żaden z tych argumentów nie sprawia, że ADHD przestaje istnieć.


Chciałbym, żeby moi bliscy i dalsi znajomi wybaczyli mi kilka rzeczy. Nie idzie mi sprawnie zapamiętywanie imion i nazwisk, choć ludzi pamiętam. Jeśli chcę o czymś pamiętać, muszę sobie to zapisać. Nie sądzę, żeby niepłacenie rachunków na czas mogło być usprawiedliwione przez moją chorobę. Nie wierzę, że ADHD oznacza, że możemy sobie odpuszczać to, co przychodzi z trudem.

Od życia chcę dwóch rzeczy: chcę pasować do społeczeństwa, i odnieść sukces. Czasem zależy mi na tym aż za bardzo. Nie chcę, by obie te rzeczy po prostu mi się należały. Chcę być w stanie się skupić i sobą kierować.

Trudno sobie wyobrazić, jakie to jest trudne komuś, kto nie ma pojęcia o ADHD.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
List doktor Wartołowskiej – objawy pasożytów u dzieci.

„W miłości i wojnie nie obowiązują zasady”

Do ojca po imieniu?

Zamknij