Jak wytłumaczyć dziecku potrzeby dorosłych?

2 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

 

Jest takie chińskie przysłowie, które opowiedział mi pewien mędrzec. Może, w związku z jego mało azjatyckim pochodzeniem, nie być prawdziwe – większość porzekadeł z Kraju Środka to słowa kompletnie zmyślone. Co nie umniejsza im w niczym prawdziwości. Brzmi ono mniej więcej tak:

Dziecko od narodzin traktuj jak króla, od drugiego roku życia jak chwast, a od dwunastego jak partnera.

Być może lata w każdym przypadku się nieznacznie różnią, ale kolejność jest – co stwierdzone przez gremia doświadczonych rodziców – właściwa. Król dostaje, co chce; chwast wysysa życiodajną energię, a z partnerem to i podyskutować można, i coś ustalić.

Najtrudniejszy jest właśnie ten drugi etap i to o nim teraz mówmy. Czas, w którym dziecko szarpie co chwilę za rękaw i domaga się nieustającej uwagi. Tymczasem my chcielibyśmy czasem odpocząć, mieć czas dla siebie nie tylko kosztem snu, i, generalnie, żeby dało spokój. Jak to osiągnąć?

Zacznijmy od podstawowego stwierdzenia: dziecko ma prawo nie rozumieć, że inni ludzie też mają swoje potrzeby. Wydaje mu się, że jest niczym bohater gry komputerowej, otoczony NPC-ami (czyli postaciami, które stoją na drodze, czekając tylko na kliknięcie w nie, by udzielić wskazówek bądź okazać w pomoc w inny sposób). To, że tak nie jest, jest podstawową informacją, którą trzeba mu przyswoić.

Jak?

Zawsze pomaga szczera rozmowa, powtarzana po wielokroć. W ten sposób ostatecznie żyzna główka nasiąknie wiedzą z zakresu uczuć i potrzeb innych osób. Należy wyciągnąć od nich ich potrzeby i cierpliwie wyjaśniać swoje. Na następnej stronie jest przykład, jak to zrobić.

Poprzedni1 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Jeden komentarz

  1. Bartek

    13 stycznia 2013 at 11:35

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Fantastyczny post – znam te problemy z autopsji (rodzina, znajomi)… mam nadzieję, że uda mi się tak postępować z moją córką!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Mycie zębów dziecka: kiedy, jak i czym?

Rekord wygranych warszawskich Wyścigów Rowerkowych

Dlaczego mężczyźni porzucają rodziny? [WIDEO]

Zamknij