Psychoza pokarmowa

5 min.   145   0   Drukuj   Prześlij

Z męskiego punktu widzenia może wydawać się dziwne, jak wielką wagę kobiety przywiązują do karmienia piersią. Bombardowane zewsząd informacjami o tym, jak zdrowo, koniecznie i potrzebnie jest podłączać noworodka do swojego rurociągu, wpadają w panikę, gdy cysterna nie wyrabia się na zakrętach, lub, co gorsza, dojeżdża pusta.

Długo nie mogłem tego zrozumieć. Byłem świadkiem różnych reakcji różnych kobiet na kłopoty z produkcją mleka.  Płacz, rozdrażnienie, depresja, udawanie, że nic się nie dzieje. Tymczasem dla wielu z nich problemy w sferze laktacyjnej urastają do rangi zdecydowanie poważniejszej, niż nam się wydaje.

Oto fragment maila od jednej z Czytelniczek (nie jesteśmy tu sami, Panowie) – pisownia oryginalna:

jestem nie wystarczajaca, nie wartosciowa, zla matka, nie dam mojemu dziecku tego co najwazniejsze, bedzie przeze mnie chore, nie dostanie przeciwcial.

Być może jest to wina nagonki matek, mediów, informacji z otrzymywanych na sali poporodowej ulotek, wypowiedzi położnych, a nawet napisów z opakowania z mlekiem modyfikowanym w proszku. Kobiety mają tak silne ciśnienie na wypełnianie swojej matczynej roli – rozumianej tutaj wyłącznie jako dostarczyciela pokarmu w ilościach hurtowych – że pojawiające się trudności popychają je do desperacji, a jeśli ta nie przyniesie rezultatu – w depresję.

My, mężczyźni, patrzymy na tę sprawę zupełnie inaczej. Dla nas niedostępność golonki to żaden dramat; możemy ją zastąpić stekiem. Dlatego, gdy widzimy, jak wielkim zmartwieniem jest brak mleka w piersiach, nie wpadamy w panikę, nie szukamy w internetach herbat laktacyjnych, cudownych ziółek sprawdzanych przez pokolenia babć i prababć, nie zatrudniamy energoterapeutów i nie wklejamy zniczy na Facebooku. Po prostu jedziemy po proszek i karmimy dziecko butelką.

Myślę jednak, że powinniśmy czasem, wyłącznie w celu udzielenia wsparcia zaliczającej psychiczne niziny kobiecie, spojrzeć na sprawę z nieco innej strony. Spróbuj wyobrazić sobie, ze masz kłopot z hydrauliką (choć to, że tu jesteś, raczej takie kwestie wyklucza), że nie potrafisz podjąć decyzji w kwestii zakupu telewizora, grasz na konsoli gorzej niż twoja babcia, albo że nie jesteś w stanie utrzymać rodziny czy wbić przysłowiowego gwoździa. Jeśli dla ciebie któreś z tych zagadnień może stanowić kłopot w sferze ego – być może zrozumiesz, przez co przechodzi matka twojego dziecka.

Ale karmienie mlekiem sztucznym ma też zalety, o których ogarnięte manią i psychozą matki i cały ekosystem kobiet je wspierających nie mówi. Przygotowaliśmy krótką ściągawkę, której powtarzanie przez tydzień może podnieść na duchu umartwiającą się noworódkę.

  • Mleko modyfikowane to produkt, który ma wszystkie niezbędne składniki w optymalnej liczbie
  • Koniec restrykcji z dietą, matka może jeść co chce i pić co chce (kawa, wino, bigos, fasola)
  • W mleku z puszki nie ma hormonów stresu ani innych hormonów, które mogłyby negatywnie wpływać na niemowlę
  • Mleko z puszki możesz w nocy podać ty, podczas gdy ona dalej śpi
  • Mlekiem w proszku łatwiej karmić w miejscu publicznym
  • Według Spocka, takiego mleka nie trzeba nawet podgrzewać, dziecko wypije też chłodne
  • Modyfikowane mleko dziecko trawi dłużej, więc rzadziej domaga się jedzenia płaczem
  • Będziesz mógł zyskać to samo poczucie więzi z dzieckiem, które ma karmiąca matka
  • Ona szybciej będzie mogła wrócić do pracy

Oczywiście możesz też kupić laktator i próbować zbierać pokarm, żeby choć trochę go dla dziecka było. Możesz też karmić kobietę pszenicą (świetnie spisuje się tu ponoć Paulaner, i tzw. pyzy poznańskie, czyli kluski na parze – są w każdym sklepie) – ale czy takie męczenie się, bardziej psychiczne, niż fizyczne, ma sens? Niech twoja partnerka się wyluzuje w wannie z pianą, napije wina, a ty w tym czasie zajmij się dzieckiem.

Jest w takiej sytuacji jeszcze jeden pozytyw, choć pewnie nie aż tak istotny dla niej: hormony dużo szybciej wrócą do normy. To oznacza, że trzeba będzie pomyśleć o metodzie antykoncepcji, bo wróci życie seksualne i – co za tym idzie – płodność, ale przede wszystkim – dobre samopoczucie.

 

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 145

  1. -WmKCJ5iTmFBcdFYp8RkXJGeiF-GnrSbLYYlaUZxcSM.

    12 stycznia 2013 at 13:15

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    cytat z mleka Bebilon najlepsze jest mleko matki”. Zapewne specjalnie, dla emocjonalnego podejścia matek do marki. Osobiście wczoraj ten tekst mnie zabił! Duża rola Was facetów w pomocy swoim partnerkom… Pomagajcie im znieść ten masakryczny okres. Oczywiście nie dla każdej kobiety brak mleka stanowi problem, jak ze wszystkim. Generalnie karmienie generuje różne problemy – karmi – bolą piersi, na początku krwawią i każde karmienie do drugiego, trzeciego tygodnia życia wiąże się z masakrą i mielonym mięsem na sutkach! A karmimy kilkanaście razy dziennie. Potem dziecko wymiotuje lub ulewa krwią – koszmar , co się dzieje… Później kryzys laktacyjny jw. później… dziecko je coraz więcej, nie najada się, trzeba odciągać i mieszać ze sztucznym, później… nie chce jeść już z piersi bo z butli łatwiej… CHŁOPAKI… MACIE KAWAŁ ROBOTY DO WYKONANIA….

    • AnnaR

      13 stycznia 2013 at 19:15

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      piersi krwawią od złego przystawiania. bądź hartowania i bardzo rzadko to sie zdarza.
      9 miesiecy mamy drogie mamy na naukę.
      dziecko zawsze się najada naszym pokarmem nawet jak ma roki bo pokarm zmienia się nie tylko w nocy jak i z czasem.
      do szkoły!

      • evee

        12 maja 2014 at 09:27

        VA:F [1.9.22_1171]
        +9

        To jest bzdura. Moje dziecko od urodzenia się dobrze przystawiało, bo wiedziałam na co zwracać uwagę. Ale mleka po cesarce nie było, mała była tak głodna po 2 dniach, że brodawki nie tyle pękały, co były rozrywane. Dziecko umazane krwią jak mały wampir, a dla mnie taki ból jakiego jeszcze nie poznałam (a miałam wielką dziurę w brzuchu). Męczyłam się tak 5 tygodni otwierając na nowo rany kilka razy dziennie, bo położna mówiła, że „trzeba cierpieć ale warto”, a mimo to dziecko nadal głodne musiało być dokarmiane. W końcu dopiero mój rozsądny mąż powiedział basta widząc mój stan. Córka leci na butli, jest szczęśliwa i najedzona, ja wróciłam do świata żywych. A ja wiem już jedno – nie warto cierpieć, szczęśliwsze jest dziecko mające szczęśliwą matkę, a nie taką która w depresji zaczyna bać się do niego zbliżać, bo kojarzy to z bólem. Nagonka na karmienie piersią to masakra, każdy powinien mieć wybór.

  2. Parentnik.pl

    13 stycznia 2013 at 01:35

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Dlaczego pisze Pan, że ‚Mleko modyfikowane to produkt, który ma wszystkie niezbędne składniki w optymalnej liczbie’, skoro to nieprawda? Czy mógłby Pan w jakiś sposób udokumentować tę tezę? Bo ja mogłabym Pana zasypać wynikami badań, które świadczą o tym, że nie inaczej. Mleko modyfikowane nie jest w stanie w pełni zastąpić mleka matki. Nauka nie jest w stanie sztucznie odtworzyć składu mleka kobiecego, który zresztą jest zmienny w różnych okresach życia dziecka. „W mleku z puszki nie ma hormonów stresu ani innych hormonów” i nie ma też wielu innych bardzo cennych składników, które ma mleko matki.
    Uważam za wielce nieodpowiedzialne głoszenie takich nierzetelnych informacji na portalu, który, jakby nie było, zyskuje coraz większą popularność.
    „Koniec restrykcji z dietą” ? „Modyfikowane mleko dziecko trawi dłużej, więc rzadziej domaga się jedzenia płaczem’ ?? „Ona szybciej będzie mogła wrócić do pracy” ??? To po co wobec tego decydować się na dziecko, skoro wynikają z tego same trudności?? Ostatnio natknęłam się w internecie na zdjęcie takiego trzymadełka, w które wkłada się butelkę, przyczepia do bujaczka i dziecko może sobie samo jeść. Bezobsługowo. Idealnie, prawda? Potem jeszcze automatyczna huśtawka zamiast kołysania w ramionach, bajerancka karuzelka w łóżeczku zamiast twarzy rodziców, bajka z odtwarzacza zamiast zabawy z tatą… odkładamy dziecko i czekamy aż urośnie. A sami wracamy do swoich spraw i braku wyrzeczeń z powodu tego małego krzyczącego stworzenia. Ach nie, co za pech, jeszcze od czasu do czasu musimy jest przewinąć! A niech to, i znów jakieś komplikacje :/
    Przyczepię się jeszcze do argumentu pod tytułem: „Mlekiem w proszku łatwiej karmić w miejscu publicznym”. Naprawdę sądzi Pan, że łatwiej jest pamiętać o zabraniu na spacer wyparzonej butelki, smoczka, odpowiedniej porcji wody i odmierzonej ilości mleka (bo mniemam, że jednak przygotowuje je pan bezpośrednio przed podaniem, a nie nosi ze sobą jakiś czas w torbie i dopiero po godzinie czy dwóch podaje niemowlakowi?) niż usiąść na ławce, dyskretnie odchylić bluzkę i nakarmić dziecko? Serio??

    Znacznie więcej dobrego zrobiłby post, który zawierałby informacje jak wspierać karmiącą matkę w trudnym dla niej czasie, jak zachęcać ją do walki o pokarm, jakich użyć argumentów ZA a nie PRZECIWKO. Kobieta nie jest bezmyślnym kłębkiem hormonów, który marzy tylko o podłączeniu dziecka do swojego „rurociągu” (!! :/) i który nieustannie trzeba pocieszać i nakierowywać na właściwe tory, ale wiele kobiet traci wiarę we własne siły i w siłę swojego ciała właśnie przez takie bezmyślne posty jak ten. Decydując się na prowadzenie portalu takiego jak ten, należałoby wziąć odpowiedzialność za umieszczane w nim treści i doinformować się w pewnych kwestiach u osób kompetentnych w danej dziedzinie. I albo nie szerzyć nieprawdy albo opatrzyć notkę stosownym, dobrze widocznym napisem, że treści w niej zawarte są tylko i wyłącznie subiektywnym zdaniem jej autora, a nie faktami popartymi naukowo.

    • Michał

      13 stycznia 2013 at 02:48

      VN:F [1.9.22_1171]
      +8

      Rany. Chciałbym zrozumieć, dlaczego kobiety czytające ten serwis dokonują zawsze nadinterpretacji. Dzieje się to kolejny raz. Podejrzewam, ze spora wina leży po stronie mojego stylu; teksty innych autorów nie są tak często określane jako kontrowersyjne. Niemniej jednak, połowa Czytelników i Widzów, ta męska, z reguły rozumie sens moich wypowiedzi. To mnie cieszy, bo choć chciałbym być uniwersalnie zrozumiały, to, najwyraźniej, każdemu dogodzić się nie da.

      Jeśli byłem w pewnych miejscach nieprecyzyjny, śpieszę wyjaśnić:

      1. Mleko modyfikowane, co wie każdy, kto miał z dziećmi do czynienia, nie jest stuprocentowym zamiennikiem mleka kobiecego. Przecież nie da się odtworzyć w fabryce tego, co powstaje w jednym ssaku i co ma zastosowanie u drugiego ssaka. Ale to z puszki zawiera wszystkie składniki w niezbędnej ilości. Tak jest. Inaczej dzieci, które są zdane tylko na sztuczny pokarm, umierałyby z głodu albo chorowały na różne przykre historie w związku z deficytami minerałów albo elementów. Nie trzeba do tego naukowych testów. Owszem, mleko modyfikowane może nie mieć tego i owego, ale wszystko, co niezbędne (tak zwane bare minimum) ma z pewnością. Sam jestem na to dowodem: wychowało mnie mleko z puszki, i to w czasach, kiedy technologia produkcji była daleka od dzisiejszej. Żyję i wszelkie podzespoły mi działają.

      2. Zdjęcie trzymadełka proszę nam przesłać. Ciekawostka, myślę, że chciałbym rzucić na to okiem.

      3. Myślę, że butelką jest łatwiej nakarmić w publicznym miejscu. Nie do końca wierzę w wyparzanie. Dobrze to zrobić od czasu do czasu, ale Nuk (i inni zapewne też) nie po to produkują detergenty, żeby człowiek musiał sięgać po metody z lato 80-tych. Można na dziecko za pomocą butelki chuchać i dmuchać, ale przesadzając wychowujemy sobie przerażonego światem alergika. Po drugie zaś, nakarmić z butelki może każdy, nie tylko matka. Po trzecie zaś, wiadomo wtedy, ile dziecko zjadło. Nie chcę się wdawać w dyskusje, czy karmiąca piersią w miejscu publicznym matka to rzecz fajna, czy wręcz przeciwnie: mnie jest to kompletnie obojętne. Ale są ludzie, których to mierzi. Są też, oczywiście, tacy, którzy ponad wszystko hołubią karmiące publicznie kobiety. Nie moja sprawa. Poza tym, są chusty.

      3.5 W żadnym wypadku tatapad nie zaleca żadnemu z Ojców – naszych Czytelników i Widzów – takich zachowań, jak te karykaturalnie przerysowane w Pani komentarzu. Skupiamy tu mężczyzn świadomych swojego tacierzyństwa (czy też ojcostwa, jak kto woli) – proszę mi wybaczyć lirykę menstruacyjną – i takich, którzy, nawet gdy wracają zmęczeni po całym dniu pracy, mają wolę, chęć, nawet jeśli brakuje energii, by zająć się swoim potomstwem.

      4. Istotą artykułu nie jest przekonanie, ze mleko z puszki + butelka > mleko matki, tylko, że z jednej strony kłopot z karmieniem to nie koniec świata, a z drugiej strony, że kobieta może tak na to patrzeć. Trzeba złej woli, i dodatkowego nakręcania się, żeby jeszcze doszukiwać się tu propagandy lub innej chęci szerzenia nieprawdy, bo, jestem przekonany, napisałem w tym tekście wszystko, co było do napisania. Poza tym – trochę zaufania do mężczyzn. Myślę, że każdy facet po przeczytaniu tego tekstu będzie wiedział, jak wesprzeć matkę swojego dziecka, gdyby ta miała problemy z „rurociągiem”. Ten „rurociąg” to, jak część sformułowań z tekstu, żart. Nie piszemy tu zawsze poważnie. Niezwykle istotne – nie oznaczamy treści uśmieszkami, bo nie jesteśmy czasopismem dla nastolatek. Liczymy na umiejętność wyłapywania ironii, szyderstwa, a także żartu przez czytelnika.

      5. Na koniec pragnę podziękować za komentarz i za Pani obecność w serwisie. Proponuję raz jeszcze przeczytać ten tekst, tym razem zakładając, że wykazywałem się w nim dobrą, a nie złą wolą.

      Pozdrawiam i zapraszam do ponownych odwiedzin (oraz do dalszej dyskusji) –

      Michał Nazarewicz
      Redaktor Naczelny
      tatapad.pl – pierwszy polski portal tacierzyński

      • akto

        22 stycznia 2013 at 17:57

        VA:F [1.9.22_1171]
        +14

        Jestem kobietą, i byłam właśnie w opisanej przez Pana sytuacji-mój rurociąg nie zadziałał pomimo najszczerszych chęci. Mój mąż karmił dziecko butelką abym mogła dojść do siebie, po bardzo ciężkim porodzie. Problem w mojej głowie zaczął sie w chwili gdy byłam bombardowana od wszystkich oczywiście kobiet pytaniem „czy karmie piersią”-na moja negatywną odpowiedz wszystkie kobiety dawały mi odczuć ze jestem gorsza(tak to odbierałam) żebym za wszelką cenę próbowała…. i właśnie to było najgorsze-otarłam sie o depresje… Niech każdy robi tak jak uważa, ale proszę głownie wszystkie kobiety a w szczególności z takim podejściem jak „parentnik.pl”- nie namawiajcie kobiet które nie karmią piersią by za wszelką cenę to robiły! Moje dziecko jest zdrowe, najada się, prawidłowo rozwija – i naprawdę nie chce słuchać juz ze to szkoda że nie karmię piersią ( =jestem gorsza matka od innych), albo że mój mąż mógł mnie namawiać na karmienie piersią… Ja i tak uważam że karmienie butelką jest w miejscu publicznym bardziej praktyczne. I całe szczęście ze to nie tylko moja opinia.

      • dedorszak

        5 stycznia 2014 at 23:20

        VA:F [1.9.22_1171]
        +3

        Panie Michale, najwyższy czas na douczenie się. Nie prezentuje Pan wiedzy tylko mizerię, która jest na rękę koncernom sztucznomieszankowym. Jestem ojcem 3 synów i trochę wstyd mi za Pana. Pisać byle co, tylko dla wzbudzenia dyskusji i komentarzy do niczego nie prowadzących. Jasne, że matka w podbramkowej sytuacji musi podać modyfikowane mleko krowie, ale dlaczego w 21 pierwszym wieku większość polskich matek jest ustawiana w sytuacji bez wyjścia?? Czego Pan tu nie rozumie? Facet, który nosi cos w spodniach powinien chociaż mieć ochotę dokopać tym, którzy jego kobietę i jego dziecko w taki krowi kanał wpuścili – nie sądzi Pan Panie Michale Redaktorze Naczelny??????? A Pan śpiewa bezpodstawne peany jaki to krowi kanał piękny byle pocieszyć zdruzgotaną matkę – żenada. Niech pisze do rzecznika praw obywatelskich dlaczego tylko kilkaset spośród 400 000 matek ma karmienie naturalne chronione prawem, niech Pan pyta rzecznika praw dziecka czy dziecko ma prawo do mleka matki? I niech pan wyjaśni rzetelnie ojcom czym kończy się przedwczesne podawanie modyfikowanego mleka krowiego. Mam nadzieje, że to niezbyt wygórowane wymagania stawiane REDAKTOROWI NACZELNEMU

        • Michał

          6 stycznia 2014 at 00:05

          VN:F [1.9.22_1171]
          +6

          Panie Tomaszu, niechże się Pan uspokoi i przeczyta jest *jeszcze* *raz*. I nie zapomina, że reprezentuje Pan czołowego producenta laktatorów, co sprawia, że Pańskie poglądy nie mogą uchodzić za obiektywne. Ponadto jest Pan tak gorącym zwolennikiem karmienia piersią, że zapomina Pan, że to jest *osobista* *decyzja* *każdej* *matki*, brzmi Pan tak, jakby na swojej piersi tych trzech synów wykarmił. Czytanie Pańskich komentarzy jest dla mnie przykre, bo świadczy o sztywnym zafiksowaniu się na celach biznesowych, a nie na próbie zrozumienia wszystkich sytuacji.

          To, że w Polsce jest kłopot z dostępem do porad laktacyjnych jest z pewnością problemem, ale, niech Pan nie zapomina, taki sam kłopot jest z większością usług medycznych. Niech Pan organizuje sympozja, pomaga matkom, przynajmniej Pańska energia pójdzie w dobrą stronę. A jak Pan już zacznie, to ja przyjemnością, albo któryś z moich dziennikarzy, się zajmie uwiecznieniem tego, żeby każdy ojciec mógł skorzystać. OK?

          • dedorszak

            6 stycznia 2014 at 01:52

            VA:F [1.9.22_1171]
            +3

            Panie Michale, ależ ja jestem bardzo spokojny, przywykłem tylko po męsku, komentować sprawy i tyle. Mówi Pan, że to źle, że jestem zwolennikiem karmienia naturalnego, mnie to nie przeszkadza – muszę wręcz powiedzieć, że czuję się z tym świetnie. Zamiast śpiewać pod dyktando producentów sztucznych mieszanek, wolę kopać urzędników po kostkach i w ramach swoich skromnych możliwości pomagać młodym matkom karmić naturalnie ich dzieci. W sztucznych mieszankach, które jak Pan bezpodstawnie twierdzi mają wszystko, co mieć powinny, nie ma miliona rzeczy: poczucia bezpieczeństwa, zapachu, ochrony, komórek macierzystych. Ale przecież wielokrotnie Panu to osobiście wyjaśniałem, a Pan dalej swoje. Z tego powodu śmiem twierdzić, że żadne sympozja Panu nie pomogą, choć na wszystkie które organizujemy serdecznie Pana zapraszam. Zamiast antagonizować, niech Pan zrobi cos na miarę matek pierwszego kwartału, czy rodziców 6 latków. Trzymam kciuki, pozdrawiam i obiecuję po męsku komentować wszystkie pierdoły jakie Pan wypisuje. Tomasz Chodkowski Prezes Medela Polska Sp. z o.o.

      • k

        3 października 2014 at 17:05

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        jedyne co zostaje dla Was panowie, to wspierać kobietę, która z różnych powodów nie może karmić piersią, mimo tygodni prób. Jest straszna nagonka i presja na karmienie piersią.
        Mi się nie udało, dziecko miało straszny spadek wagi, musiało być butlą dokarmiane, a i tak przyrostu wagi nie było, chcieli zabrac małą do szpitala, od razu dostaliśmy rozkaz butla na 24h, w tym czasie co 3 godziny mąż miał karmić, ja ściągać, żeby pobudzić laktację, cel był: przyrowt wagi i pobudzenie „rurociągu” ;). A nacisk straszny, od położnych, rodziny, przyjaciółek. z każdej strony rozmowa się zaczynała od zdania „ja się zaparłam, było ciężko i dałam radę”. A ja świrowałam, z ziółkami, tabletkami, herbatkami, prystawianiem dziecka nago, żeby hormony pobudzić. Dzieciak wisiał na cycku półtoragodziny, mąż dokarmiął butelką, ja odciągałam. potem płacz, że po 40 min odciągania mam tylko 10ml (które się pojawiły dopiero 7 dnia, pierwsze odciągnięcie – te kilka kropel wpędziły mnie w histerię, zamknełam się w pokoju i wyłam).
        nie dziwię się, że tyle kobiet wpada w depresję po porodową, mie też było blisko. W końcu dzięki wsparciu położnej, która przychodziła codziennie i widziała jak u nas karmienie wygląda (karmiłam non stop po 8 godzin czasem), jak ja wyglądam i po wielkiej awanturze jaką mi zrobił mąż (dla mojego dobra) przeszłam na butlę.
        niestety teraz czuję się strasznie dyskryminowana, aż wstyd wyciągnąć butlę w miejscu publicznym, wiem że jak ktoś się przyczepi to skłamię i powiem, że to ściągnięte mleko.

    • Asia

      16 sierpnia 2013 at 11:29

      VA:F [1.9.22_1171]
      +15

      I takie wpisy i takie kobiety wywierają całą tą presję! Facet chciał podnieść na duchu kobiety które nie chcą walczyć ZA WSZELKĄ CENĘ o pokarm, mówi o zdrowym podejściu a nie fanatycznym! Ja też miałam prawie depresję, brak mleka, wiecznie nie najedzone dziecko, mielone na sutkach nie gojące się i fizycznie jadąc dobę na okrągło z dzieckiem przy cycu nie dawałam rady, do 6 miesięcy odciągałam mleko laktatorem i mieszałam ze sztucznym po to, żeby jednak dać mojemu dziecku co najlepsze! I wkurzają mnie takie baby które DYSKRYMINUJĄ, tak tak Pani kochana to jest DYSKRYMINACJA kobiet które karmią inaczej odciągają, mieszają lub karmią tylko modyfikowanym, w swoim tekście oburzonym po prostu zmieszałaś z błotem rodziców którzy nie piszą od do karmienia cycem! i najgorsze, że nawet z tego sobie nie zdajesz sprawy!
      Ja jestem w tej chwili w drugiej ciąży i mam nadzieję, że mi się uda karmić naturalnie ale jeśli nie to już nie będę się za to biczować i słuchać nawiedzonych bab.

    • Mir

      14 marca 2015 at 21:49

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      a ja, mimo, że po 2 latach, to jednak wtrącę swoje 3 grosze, bo może ktoś, tak jak ja, dziś po raz pierwszy napotka ten wpis.
      Pani parentnik.pl, czy Pani myśli, że kobiety przestaną karmić piersią, bo ich mężczyźnie zachce się z nimi napić wina i zjeść bigos? 🙂 bzdura. to najczęściej te kobiety, które mają ogromny problem z laktacją i które obwiniają się na każdym kroku – przechodzą na mleko modyfikowane.A potem kryją się po kątach z butelką, bo sąsiadka karmiła piersią do 2 roku życia, szwagierka do 4, a teść gdyby miał piersi to też by karmił. Pani z rybnego każe pić piwo, ciotka z Elbląga wysyła herbatki, które należy parzyć 30 minut potem 30 minut pić i tak przed każdym karmieniem… a co robić gdy tych karmień jest 17 w ciągu dnia i nocy? i każda z nich kończy się płaczem głodnego dziecka? Masz pić litry wody, jeść tłusto, bo kupka idzie pod lupę teściowej, czy aby ma na pewno wystarczającą ilość grudek.. ehh, karmienie piersią bywa mocno stresujące i wiem, co mówię, bo sama przez wiele miesięcy żyłam w strachu, czy uda się wyprodukować mleko do następnego karmienia, moje dziecko nie przybierało dobrze na wadze i strasznie się o to obwiniałam. Mój mąż zostawił mi wolną rękę w wyborze co do sposobu karmienia, choć w myślach go błagałam, by podjął za mnie decyzję o karmieniu mlekiem modyfikowanym… a ja na pozór trzymałam się idei o karmieniu piersią. aż w końcu stwierdziłam, że dla IDEI DZIECKA NIE ZAGŁODZĘ! porozmawiałam z mądrą pediatrą, wprowadziłyśmy w 5 miesiącu jeden raz dziennie kaszkę z moim odciągniętym mlekiem i dodatkowym mlekiem modyfikowanym dla dodania kalorii (moja córeczka nie chciała mleka z butelki)i stał się cud. Dziecko się najadło. Cisza, spokój, 3 godziny spokoju…wyluzowałam… i karmię ją do teraz piersią (oprócz normalnego dla jej wieku jedzonka), a leci już 10 miesiąc. I jest miło. Ale gdyby w tym 5 miesiącu zamiast na mądrą Panią pediatrę trafiła na całkowitą zwolenniczkę kp, a Pan Mąż przekonany o dobrodziejstwach naturalnego karmienia z całej siły WSPIERAŁBY MNIE, to pewnie nie utrzymałabym laktacji i skończyła z depresją. Lepiej chyba czasem odpuścić i być szczęśliwą mamą dla szczęśliwego najedzonego bobasa. Wpis Pana Michała jest satyryczny, męski, trochę wulgarny w sferze hmm nazewnictwa :), ale zabawny. a niektórym Paniom i Paniom trochę więcej dystansu życzę.

  3. Hafija

    13 stycznia 2013 at 09:36

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    To co Pan pisze jest straszne. Czy to się dla Pana liczy – żeby partnerka napiła się wina? Żeby dziecko miało zapchany brzuch i nie daj Boże nie budziło się w nocy? Jest powód dla którego mleko mamy trawi się szybciej – bo jest idealnie dopasowane do potrzeb dziecka i nie obciąża jego układu trawiennego. Do pracy można wrócić i z powodzeniem karmić mlekiem mamy – to bzdura, że trudniej – wystarczy tylko chcieć. Jest WIELE sposobów na budowanie więzi ojca z dzieckiem. Zazdrość ojca o karmienie jest strasznie egoistyczna. Karmię swoje dziecko już prawie dwa lata i mój syn z ojcem ma niepowtarzalną i serdeczną relację a ani razu butelki mój mąż mu nie podał. Dieta? Dieta eliminacyjna jest wręcz przeciwwskazana w KP, wskazana jest zdrowa lekka dieta taka jaką każdy dbający o zdrowie człowiek powinien utrzymywać. Mleka mamy też nie trzeba podgrzewać! Mlekiem mamy łatwo karmić w miejscu publicznym. Bierzemy dziecko, mamę i przystawia się dziecko do piersi – koniec wysiłku.
    Czy Pan wie dlaczego zaleca się karmienie piersią wyłączne do szóstego miesiąca życia i dlaczego matki mają taką jak to pan uprzejmie nazwał „psychozę”? Polecam wytyczne AAP to dowie się Pan co zyskuje DZIECKO dzięki karmieniu piersią i jaką ochronę przed chociażby nowotworem piersi daje karmienie naturalne dziecka MAMIE: http://pediatrics.aappublications.org/content/129/3/e827.full może Pan zrozumie skąd psychoza u niektórych matek na karmienie naturalne.
    Proszę wybaczyć ale ja nie tylko dostrzegam w Pana wpisie szyderstwo a nie ironię, ale jestem dotknięta sugerowaniem psychozy u matek które chcą zapewnić dziecku to co mają najlepsze i to co świadczy o wyjątkowości roli matki!

    • Michał

      13 stycznia 2013 at 10:03

      VN:F [1.9.22_1171]
      +8

      Właśnie dlatego robimy portal dla mężczyzn. Nie będę komentować postu, który zupełnie omija mój przekaz, skupiając się na tym, co jego autorce się wydaje, a nie – co zostało napisane.

      • Tatuś / Parentnik.pl

        13 stycznia 2013 at 13:10

        VA:F [1.9.22_1171]
        +3

        Bardzo wygodna postawa. A prawda niestety jest taka, że Hafija wciągnęła Pana nosem, przełknęła i strawiła. I piszę to jako świadomy, aktywny ojciec, który zupełnie nie zgadza się z treścią tegoż wpisu, ale o tym za moment, w innym miejscu.

        • Michał

          13 stycznia 2013 at 13:20

          VN:F [1.9.22_1171]
          +9

          Nie czuję się wciągnięty nosem. I nie traktuję poważnie uwag kogoś, kto nazywa mężczyzn nie biorących udziału w porodzie „egoistami”. Hafija napisała dokładnie to samo, co Twoja partnerka, więc nie chciało mi się powtarzać. Baza danych tatapad.pl ma ograniczoną pojemność.

          To, co najbardziej istotne, i czego Pana koleżanki nie mogą zrozumieć, to to, że niezależnie od powodów nie-karmienia piersią, mężczyzna – ojciec – musi stać za swoją partnerką i ją wspierać, a nie cisnąć, żeby coś z tym zrobiła, bo dziecku źle się dzieje.

          • Tatuś / Parentnik.pl

            13 stycznia 2013 at 13:33

            VA:F [1.9.22_1171]
            -3

            Hafija nie jest moją koleżanką, nie wiem kim ona jest. Po prostu uważam, że jej komentarz ma znacznie większą wartość niż Pański wpis.

            Z tym co Pan teraz napisał zgodzę się jak najbardziej, tylko dlaczego wpis sprawia wrażenie gloryfikującego mleko modyfikowane, a nie nawołującego do wspierania partnerek? Zupełnie inny wydźwięk ma powyższy komentarz. Oczywiście z pominięciem uwagi o „egoistach”, do której się odnosił nie będę, bo to nie to jest odpowiednie miejsce – swoją drogą zabawne, że chwilę później pisze Pan o „otwartości na inne poglądy”.

          • Tatuś / Parentnik.pl

            13 stycznia 2013 at 13:35

            VA:F [1.9.22_1171]
            -7

            PS. współczuję ograniczonej bazy danych i/lub kiepskiego sarkazmu.

        • Karolina

          13 stycznia 2013 at 13:33

          VA:F [1.9.22_1171]
          +4

          Cóż za retoryka….

      • dedorszak

        5 stycznia 2014 at 23:06

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        Panie Michale, przecież ten artykuł niczym się nie różni od tego, w którym pisał Pan, że „im szybciej ona skończy karmić tym szybciej będzie można ją posuwać” pomimo wielu godzin przekonywania Pan dalej przy swoich manipulacjach. Pańskie rady są typu jak wrasta ci paznokieć to utnij nogę od kolana w dół – twój problem się nigdy nie powtórzy. Jeśli kobieta, matka ma problem z karmieniem piersią to powinno się ten problem zdiagnozować i rozwiązać, nie sądzi Pan, że tego oczekują ludzie? Niestety dzieci karmione krowim mlekiem z puszki nigdy nie osiągną tego, co mogłyby gdyby były odpowiednio długo karmione mlekiem mamy. Ale dzięki takim upartym ludziom jak Pan, którzy zamiast kopać urzędników, by poprawili to co jest stosunkowo łatwe do poprawy, przekonują, że krowa z puszki też jest dobra. Na pustyni lekko spleśniała pizza być może uratuje życie, ale my nie żyjemy na pustyni. Trudno mi facetowi zrozumieć, że tak zatwardziały upór, takie lekceważenie wiedzy, nie ma podłoża odpowiedniego sponsoringu:((

        • Michał

          6 stycznia 2014 at 00:10

          VN:F [1.9.22_1171]
          +4

          Panie Tomaszu, o żadnym sponsoringu nie ma mowy, ponieważ oddzielamy to, co wpływa od reklamodawców od tego, co pojawia się w treściach. Jeśli jakikolwiek Partner nas wspiera finansowo, robi to bez ingerencji w treść, nierzadko finansując treści, które mogą nie być mu na rękę.

          Zanim przejdziemy do dalszej dyskusji, proszę, by przestał Pan – jako reprezentant Medeli – stosować tak arogancki i agresywny ton, jakim jest przypisywanie mi słów, których nigdy nie napisałem. NA tatapad.pl nie ma miejsca na stwierdzenia o „posuwaniu” kogokolwiek.

          Z tych „wielu godzin przekonywania” zapamiętałem wyłącznie to, że dziecko karmione butelką oślepnie od spleśniałego mleka. Szczerze mówiąc, gdyby nieco zmodyfikował Pan sposób narracji, cała branża, z którą czasem na temat Pana działalności rozmawiam, patrzyłaby na Pana argumenty życzliwiej. A takimi tekstami, jak ten, alienuje Pan od siebie nawet ludzi Panu życzliwych.

          Pozdrawiam i zachęcam do partnerstwa przy tworzeniu ciekawych dla ojców (i zaglądających tu matek także) treści.

          • dedorszak

            6 stycznia 2014 at 07:52

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            Panie Michale partnerstwo, szczególnie w tej przestrzeni opierać się powinno na rzetelnej wiedzy, której Pan z uporem maniaka nie chce prezentować. Trudno życzliwie komentować działalność, która jest szkodliwa dla dzieci. http://www2.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=739&ml=pl&mi=739&mx=0&ma=31740 jak chce Pan mówić o równorzędności żywienia sztucznego bez zaprezentowania czynników ryzyka? Chociażby z tego powodu, że modyfikowane mleko zawsze smakuje tak samo, warto pomyśleć co zrobić, by zapewnić dziecku różnorodność. Nie znam drugiego okresu w życiu kogokolwiek, w którym z zadowoleniem przez kilka miesięcy jadłby jedno, takie samo i zawsze tak samo smakujące danie. Wolno każdemu mieć własną opinię, szczególnie w dzisiejszych czasach, ale jak widzę Pan wszystkim odmawia prawa do ich opinii – jednym, bo kobiety mnie bo z Medeli. Gdzie tu konsekwencja?

          • Michał

            7 stycznia 2014 at 01:22

            VN:F [1.9.22_1171]
            +1

            Panie Tomaszu, nikt Panu przecież komentować nie zabrania. Mieć własnego zdania także. Mleko modyfikowane, być może, smakuje zawsze tak samo, ale i tak większość dzieci jest przestawianych koło 4 miesiąca na inne pokarmy – słoiki, warzywa, wprowadza się metodę BLW. To, a nie mleko matki, zapewnia dziecku różnorodność. Mlekiem karmi się w Polsce dzieci do 6. miesiąca życia, więc długo nie pocierpią. Są lepsze źródła wapnia, witamin niż mieszanka, a mleko kobiece, którym powyżej 6. miesiąca życia karmi zdecydowana mniejszość Mam, po roku i tak jest znikomo przydatne dla dziecka. To są fakty, które wkrótce będzie mógł Pan u nas zobaczyć w formie materiału wideo z wypowiedzią eksperta. Tymczasem Pan, jako osoba, która nie wykarmiła własną piersią nikogo, więc nie wie, z czym to się wiąże – czy jest przyjemne, czy chciałby Pan, czy by to Panu wyszło – notorycznie próbuje pokazać, jak bardzo nie zgadza się z ostatnim paragrafem cytowanego przez Pana dokumentu, który mówi: Departament Matki i Dziecka jednocześnie zaznacza, że powinno się szanować wybór kobiet, które rezygnują z karmienia piersią ze względów innych niż medyczne, jeżeli są świadome ryzyka związanego z karmieniem sztucznym oraz konsekwencji ekonomicznych.”.

            Raz jeszcze podkreślę – z przyjemnością witam Pańskie komentarze na tatapad.pl, i z całego serca kibicuję Pana wysiłkom, żeby matki – bo tu jest problem – miały dostęp do pomocy laktacyjnej. Ale, przyznam szczerze, rezultaty Pańskich wieloletnich działań są raczej mało widoczne… być może powinni Państwo zastanowić się nad zmianą strategii? A może rozpoczęciem innych działań? Państwa infolinia laktacyjna jest czynna, o ile pamiętam, przez trzy godziny w trakcie dnia. Cieakwe, ile osób o niej wie. Ja w Pana laktatorach nie widziałem żadnej o niej informacji. Myślę, że jest więcej do zrobienia po Pana stronie, niż po mojej.

            Celem tatapad.pl nie jest tłumaczenie, dlaczego powinno się karmić mlekiem naturalnym. Celem tatapad.pl jest wspieranie rodziców w każdym ich wyborze, bo to oni wiedzą, co jest dla ich dzieci najlepsze. Celem tatapad.pl jest zmniejszanie przemocy w rodzinie, rozstań z powodu nieprzespanych nocy, radzenie, jak wychowywać dzieci i jak o nie dbać. Celem tatapad.pl jest bycie nowoczesnym sposobem na mówienie o wszystkim, co dotyczy bycia rodzicem – szczególnie ojcem. Nie komentuje Pan jednak materiałów wspierających karmienie naturalne – przesyłałem Panu ostatnio link do tekstu o badaniu nad związkiem pomiędzy intelektem a karmieniem naturalnym. Z chęcią otworzyliśmy dla Pana łamy naszego bloga Woombie – z tego, co wiem, od dawna nie przekazał nam Pan żadnych nowych materiałów do publikacji. Tam zagląda też całkiem sporo matek.

    • Karolina

      13 stycznia 2013 at 13:34

      VA:F [1.9.22_1171]
      +2

      Przejawia Pani KOMPLETNY BRAK ZROZUMIENIA TEMATU…. żal

  4. Karola

    13 stycznia 2013 at 10:04

    VA:F [1.9.22_1171]
    +9

    ja karmie naturalnie, ale mleka mam za malo i dokarmiam, znam tez mnostwo kobiet, ktore przezywaja w zwiazku z tym DRAMAT! Tu chodzi o cos zupelnie innego! o to jak mezczyzna moze sie odnalezc w takiej sytuacji i jak wytlumaczyc choc troche kobiecie, ktora przezywa horro, ze jest dobra matka. na litosc! własnie z powodu takich osob jw jest tyle dramatow i płaczu ! bzdury to Ty kobieto piszesz! czytaj ze zrozumieniem. Idealny tytuł – PSYCHOZA!

    • AnnaR

      13 stycznia 2013 at 19:19

      VA:F [1.9.22_1171]
      -5

      nie ma czegos takiego jak za mało mleka, chyba że jesteś chora, przechodzisz traumatyczne przeżycia, albo sobie to wmówiłaś.
      kazda matka jest w stanie wykarmić swoje dziecko dopóki tego chce.
      gdyby było inaczej nie przetrwalibyśmy jako gatunek ludzki.
      w mniej cywilizowanych krajach bez tv kobiety karmia piersią i nie wbijają sobie do głowy że mają za mało mleka, za kwaśne, za chude, za żółte za białe…
      czemu mu kobiety nie wiemy do czego służą piersi, jakoś faceci nie muszą upewniać się do czego służą ich sprzety, genetycznie zakodowane działania. i tyle. nie myśleć tylko karmić!

      • Aleksandra

        13 stycznia 2013 at 19:51

        VA:F [1.9.22_1171]
        +3

        Kobiety karmią piersia wlansie w tym malo cywilizowanych krajach a dzieci umieraj z głodu …… Otwórz oczy kobieto …… Są światowe kampanie wspierające właśnie takie dramatyczne historie kobiety z piersiami do kolan z przeglodzonymi dziećmi bo WLANSIE kobiety nie maja pokarmu

        • AnnaR

          13 stycznia 2013 at 22:33

          VA:F [1.9.22_1171]
          -2

          mówisz o biednych krajach. gdzie producenci rozdają za darmo mieszanki wbijając im że ich mleko jest złe bo sie zle odzywiaja – uobogo?
          tam gdzie nie ma stałego dostepu do czystej wody pitnej?
          piersi do kolan nie są od tego że są puste ale że chodzą bez staników i tkanka się rozciąga. piersi nie rozciągaja sie w czasie laktacji tak bardzo jak zazwyczaj w czasie ciąży. wtedy tez powstaja rozstępy.
          a zresztą nie cąła afryka to biedne plemiona. ;polecam film produkcji canal plus babies z 2008 roku.

          • Aleksandra

            13 stycznia 2013 at 23:13

            VA:F [1.9.22_1171]
            +5

            Nie nie mówię o biednych tylko jednym z najbogatszych krajów Afryki czyli o RPA gdzie mieszkałam przez 5 lat i gdzie urodziłam swojego syna z którym spędzilam miesiące w szpitalach i naogladalam się odwodnionych dzieci w szpitalu i matek które przy braku edukacji i nie widzy karmily piersią w której nic nie było …. W RPA dostęp do wody jest zapewniony a plemiona to rzadkosc tak więc mogę sobie darować oglądanie canal plus gdyż przeżyłam dużo wiecej i zobaczylam tyle czego żaden dokumentalny program nie pokaże ….tak więc ubogo z twoje strony Ze odnosisz się do tego co zobaczyłas w canal plus i do braku stanikow ….. Przeczytaj raz jeszcze co jest napisane w artykule i zobaczysz ze nikt nie przekonuje ze mm jest wygodniejsze tylko stara się pokazać ze jeśli się nie da karmić piersią bo nie ma wystarczająco mleka to nie ma co się katowac psychicznie tylko warto sięgnąć po butelkę bo mm ma swoje zalety …..

      • wika

        13 czerwca 2014 at 14:39

        VA:F [1.9.22_1171]
        +4

        „kazda matka jest w stanie wykarmić swoje dziecko dopóki tego chce.
        gdyby było inaczej nie przetrwalibyśmy jako gatunek ludzki.”

        Wklep sobie w google rewolucja neolityczna i poczytaj. Dowiesz się, że dzięki temu, że ludzie nauczyli się hodować bydło mleczne ogromie wzrosła nasza populacja, głównie z tego powodu, że zmniejszyła się umieralność niemowląt. Stało się tak przede wszystkim dla tego, że niemowlęta mogły być dokarmiane mlekiem bydlęcym (kozim, krowim …), kiedy matkom brakowało pokarmu. Wcześniej takie niemowlaki umierały z głodu. Więc nie pisz tu, że każda kobieta jest w stanie wykarmić, bo tak nie jest.
        P.S. Żeby nie było, że nie karmiłam i teraz się „tłumaczę” – miałam to szczęście, że nie miałam żadnego problemu z karmieniem i karmiłam mojego synka rok.

  5. Ewa

    13 stycznia 2013 at 10:07

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    „Podejrzewam, ze spora wina leży po stronie mojego stylu; teksty innych autorów nie są tak często określane jako kontrowersyjne.”
    No shit, Sherlock. Jeśli nazywasz zdroworozsądkowym podejście kolesia, który nazwie syna siermięgą bo ten nie umie otworzyć piwa (piwa, nie oranżady) to to jedzie już nie kontrowersją ale bezmyślnością.
    I przesadzasz z tą „zawsze nadinterpretacją”, o ile nie będę prowadzić batalii o uświęcone „mlesio z cysia” to zachwalanie budowania relacji ojca z synem na bazie alkoholu w kraju kwitnącego alkoholizmu to strzelanie sobie w stopę.

    • Karola

      13 stycznia 2013 at 11:11

      VA:F [1.9.22_1171]
      +6

      Ewa, cudownie, że jesteś! Miło będzie przy każdym artykule przeczytać Twój comment dotyczący tekstu sprzed długiego czasu. Pisząc z kraju kwitnącego alkoholizmu i pochodząc z rodziny , w której ojciec był alkoholikiem jestem CI wdzięczna za te idiotyczne komentarze. Co więcej, mój ojciec nie potrafił otwierać piwa zapalniczką! Natomiast mam nadzieję, że moja córka nie trafi na ciamajdę, który będzie musiał prosić kolegów o pomoc. Ps. – mam nadzieję, że za rok również przeczytam komentazr odnoszący się do tamtego artykułu. Pozdrawiam!

      • Ewa

        13 stycznia 2013 at 17:35

        VA:F [1.9.22_1171]
        -1

        Na pewno nie zyskacie czytelników, zarzucając idiotyzm komuś kto się z Wami nie zgadza a także tę osławioną nieumiejętność czytania ze zrozumieniem 🙂 Btw, to chyba najczęściej powtarzany zwrot w internecie.
        Redaktor naczelny pisze „Właśnie dlatego robimy portal dla mężczyzn. Przynajmniej nie zachodzi obawa o umiejętność CZYTANIA ZE ZROZUMIENIEM.” – łał, łał, łał.
        🙂

        • Michał

          13 stycznia 2013 at 17:40

          VN:F [1.9.22_1171]
          +4

          Nie mam zamiaru nikogo obrażać. Po prostu przeczytanie ze zrozumieniem tego tekstu wiele zmienia.

          • Jan Miodek

            14 stycznia 2013 at 12:20

            VA:F [1.9.22_1171]
            +4

            P. Michale, od wszystkich z odmiennym zdaniem wymaga Pan „czytania ze zrozumieniem”, może warto zacząć od „pisania ze zrozumieniem”?

        • Karola

          13 stycznia 2013 at 17:58

          VA:F [1.9.22_1171]
          0

          a jak to się ma do mojego komentarza?

          • Ewa

            13 stycznia 2013 at 20:50

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            ma się tak, ze zamiast tworzyć mądry portal dla tatów, to jedziecie szowinizmami, powielacie stereotypy na lewo i prawo. Teraz, na zmianę, Wy przeczytajcie to co ja piszę ze zrozumieniem: Poproszenie o pomoc nie tworzy z chłopaka/mężczyzny ciamajdy. Ktoś mi zarzuca brak poczucia humoru. Co innego rubaszne poczucie humoru (tego twórcy tatapada mogliby się uczyc od dziewczyn z „Bachora”) ale to nie ta konwencja, więc lepiej być ostrożnym. Co rusz padają na tym portalu seksistowskie kawałki, a na oburzenie czytelnika pada Wasze sakramentalne „CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM!!” – policzcie ile razy użyliście tego w Waszych odpowiedziach. Poza tym z Waszym zdaniem nie zgadzają się nie tylko kobiety, wypowiada się też ojciec. Ja akurat nie zgadzam się w jednym zgadzam się z czym innym, ale ponieważ z racji płci zostalam zakwalifikowana do grupy, co do której zachodzi obawa o NIEUMIEJĘTNOŚĆ czytania ze zrozumieniem to trudno, zebyście budzili moją sympatię. Owszem, mogę odpuścić ale… w końcu jesteście w publicznej przestrzeni, tworzycie a przynajmniej chcecie tworzyć jakiś trend. To jeszcze sobie pośledzę. Agresywny ton odpowiedzi postaram się ignorować 🙂

          • Emi

            13 stycznia 2013 at 21:50

            VN:F [1.9.22_1171]
            +6

            Ewa ma prawo być seksistowskie-stworzył je mężczyzna dla mężczyzn – nie zgadzasz się nie musisz czytać no chyba że Twój nick nie odpowiada Twojej płci. Rany weszłam tu z ciekawości co do męskiego punktu widzenia i szanuje, że faceci chcą się dzielić ze sobą przemysleniami macierzyńskimi – daj im do tego prawo a upust swojej nienawiści do męskiego rodu daj na jakimś kobiecym forum.

  6. Bartek

    13 stycznia 2013 at 10:31

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Dlaczego Panie ZAWSZE oczekują, że my zrozumiemy ich punkt widzenia a NIGDY nie chcą zrozumieć naszego ?!?! Tekst Michała zaczyna się od słów „Z męskiego punktu widzenia – i jako taki uważam, że utrafił w sedno ponieważ jako facet odbieram ten tekst jak najbardziej pozytywnie i doskonale rozumiem przekaz…
    Moja partnerka najprawdopodniej nie będzie karmić piersią i powyższy artykuł dał mi podstawy do tego jak ją wspomóc w tym czasie i co robić żeby całej naszej trójce było jak najlepiej – tzn. nam jak najłatwiej przy założeniu, że dziecku ma być jak najlepiej!

    Drogie Panie – skąd te ataki?! Dlaczego nie dopuszczacie myśli, że facet może mieć swoją opinię na taki temat jak laktacja i karmienie piersią i że może to być całkiem słuszna opinia!?!

    • AnnaR

      13 stycznia 2013 at 19:23

      VA:F [1.9.22_1171]
      -2

      bo na szczęście mamy swoich ukochanych mężów, którzy wybałuszyli oczy na ten artykuł
      „co za bzdury, anka weź im pokaż”
      a ja mówie, najpierw się douczcie co to jest karmienie, na czym polega, dla czego jest najlepsze. bo jak czytam że mm ma optymalny skład to jestem w szoku. to czysta ignorancja, niewiedza, albo chęć zrobienia szumu.

      • Aleksandra

        13 stycznia 2013 at 23:45

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        annaR ILE MASZ DZIECI JESLI MOGE ZAPYTAC??

    • Aleksandra

      13 stycznia 2013 at 19:56

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      😉

  7. Bartek

    13 stycznia 2013 at 11:29

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    http://sjusk.pl/7821-mleko

  8. Emi

    13 stycznia 2013 at 13:00

    VA:F [1.9.22_1171]
    +11

    Parentnik.pl jeżeli kobieta nie ma swojego mleka to lepiej dać dziecku mm niż za wszelką cenę przystawiać do piersi bo wtedy żaden hormon stresu tu nie ma znaczenia kiedy dziecko wyczuje załamanie, stres, zdenerwowanie matki. Lepiej dać butle, a jak dajesz dziecku wystarczająco miłości to zrekompensujesz mu brak bliskości wynikający z niekarmienia piersią.
    „Modyfikowane mleko dziecko trawi dłużej, więc rzadziej domaga się jedzenia płaczem’ ?? – moje pomimo mm domagało się go równie często i regularnie, a jak dla mnie jest to bardziej komfortowe bo nie spędza mi snu z powiek myśl czy zjadło tyle ile trzeba, czy nie jest głodne, czy mam tyle pokarmu ile trzeba.
    „Ona szybciej będzie mogła wrócić do pracy” ??? – może masz taką komfortową sytuację, że możesz siedzieć w domu z dzieckiem, ale przyjmij do wiadomości, że są matki które pragną dziecka ponad wszystko ale nie przelewa się na tyle żeby mogły pozwolić sobie być z dzieckiem ile zechcą, bo za czas z dzieckiem go nie nakarmią.
    Karmienie w miejscach publicznych – Dla mnie znacznie łatwiej-mam termo opakowanie, wodę, pudełeczko z mlekiem – wsypuje – karmię.
    Dziękuję Bogu, że nie wpadłam na Ciebie w swoim kryzysie laktacyjnym-dla Ciebie to takie proste. Moje dziecko 3 tyg po urodzeniu trafiło do szpitala, byłam z synkiem dzień i noc, płakałam ze strachu o niego, a przez łzy walczyłam o mleko, on na skutek antybiotyków, igieł wbijanych w główkę nie miał siły, chęci, ssać! Nic nie pomagało, ja przez łzy ściągałam mleko, którego z godziny na godzinę było coraz mnie i co mąż miał mnie motywować dalej żebym walczyła bo inaczej będę złą matką?!
    Moje dziecko ma prawie pół roku, a ja wciąż przeżywam że nie mogłam karmić go piersią i wiesz co – dziękuję, że są osoby takie jak autor tego artykułu bo on pomaga mi się z tym pogodzić, a Ty chyba nigdy nie doświadczyłaś takiej walki – ale pamiętaj to czy masz mleko tak naprawdę nie zależy od Ciebie.

    Hafija demonizujesz dziecko po mm też budzi się w nocy, a mam koleżanki które karmią piersią a dzieci przesypiają 8-10h bez przerwy więc rodzaj mleka nie ma tu znaczenia. A mój mąż nigdy nie był zazdrosny o karmienie bo prawdziwa kobieta umie pogodzić karmienie i bliskość z mężem bez uszczerbku dla stron. A Twój mąż wiele stracił nie karmiąc butlą dziecka – wiem to widząc mojego kiedy to robi, jak dziecko na niego patrzy i jaki on jest szczęśliwy.

    Ewa faceci tak między sobą rozmawiają i to nie dlatego że chcą wychować dzieci na pijaków, ale choćby dlatego, że wprowadzają do swoich poważnych rozmów nutkę humoru. I właśnie dlatego forum jest kierowane do ojców bo chcą mieć choć odrobinę swojego terenu bez naszych śmiertelnie poważnych punktów widzenia.

    Hehe mój mąż był na butli i nie umiał do niedawna otworzyć piwa zapalniczką, a ja byłam na piersi i jakoś nie musiałam się nawet tego uczyć 🙂

    Drogie panie wrzućcie na luz i dajcie facetom trochę spokoju. Niech rozmawiają ze sobą w tylko dla siebie rozumiały sposób, a my powinnyśmy się cieszyć że w ogóle chcą uczestniczyć w życiu dziecka i porównują swoje doświadczenia a nie siedzą na kanapie, piją piwko i zostawiają wszystko na naszej głowie.

    • Bartek

      13 stycznia 2013 at 15:55

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      High Five za wspaniałe podejście i zrozumienie tematu. Tak przecież należy rozumieć pomysł na tatapad.pl – przez Ojców i dla Ojców. Proponuje odszukac gdzieś wywiad jakiego Michał udzielił w TV – wyraźnie tam powiedział, że strona jest adresowana do Ojców z całym inwentarzem naszego zupełnie innego spojrzenia na poszczególne kwestie jak i zupełnie innego podejścia oraz sposobu wyrażania swoich przemyśleń.

      • Michał

        13 stycznia 2013 at 17:39

        VN:F [1.9.22_1171]
        0

        Dziękuję.

      • Karola

        13 stycznia 2013 at 17:42

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        Amen!

        • AnnaR

          13 stycznia 2013 at 19:26

          VA:F [1.9.22_1171]
          -3

          karmic butlą mój mąż też potrafi. bo karmi moim mlekiem kiedy wychodzę.
          wiadomo że jak sie nakręcisz to nic nie poleci.
          złota zasada:

          JAK MASZ PROBLEM Z KARMIENIEM TO NIE IDZ DO APTEKI A DO DORADCY LAKTACYJNEGO.!!
          gdyby Panie nie szły na skróty to byłoby więcej karmiących mam.
          moja jedna koleżanka miała ogromne problemy z wypływem pokarmu, za mało, za mało krzyczała. a okazało sie ze podajac piers ją ściska. konsultacja i problem z głowy.

          • Aleksandra

            13 stycznia 2013 at 19:46

            VA:F [1.9.22_1171]
            +2

            Szkoda ze ty nie mialas tego problemu tylko koleżanka …. Może czas żebyś tez poczytala albo doszkolila się w tym kierunku ….

          • Emi

            13 stycznia 2013 at 21:55

            VN:F [1.9.22_1171]
            +3

            tak się składa, że nie jeden raz pomagała mi Pani od laktacji, uspokajała, radziła pokazała inny punkt widzenia i nic to nie dało. A dziecko spadało na wadze i co miałam pozwolić żeby trafiło do szpitala z wycieńczenia?!
            Moja przyjaciółka przeszła to samo – w poradni laktacyjnej była kilka razy i co – nic więc nie mów mi tu o pójściu na skróty bo jak czegoś nie przeżyłaś to łatwo Ci pisać.

          • AnnaR

            13 stycznia 2013 at 22:37

            VA:F [1.9.22_1171]
            -1

            tu była wyraźnie mowa że jest łatwiej w dobie kryzysu iśc do apteki a nie się męczyć. sa oczywiście przypadki że się nie da. ale jeżeli zrobiło sie wszystko i sie nie udało, to trzeba być z siebie dumnym za te chociaż kilka tygodni dni czy miesięcy walki i karmienia.
            Bo najgorsze to jest nie zrobic nic i jeszcze wmawiać innym /i sobie/ że tak jest lepiej.
            Ja podziwiam Was dziewczyny za tą walkę! na prawdę! ja miałam ssaka, u piersi ciągle. całe 2 tyg pierwsze w łóżku bo on ciągle chciał ssać! nie chciał smoka. wszyscy mówili GŁODNY! daj mm. a ja nie. i udało się. do dziś jest cycuś że hej. i wcale nie był głodny ładnie przybierał, taki z niego jest ssak po prostu

    • Eliza

      14 stycznia 2013 at 18:31

      VA:F [1.9.22_1171]
      +2

      Lepiej nie mogłaś tego ująć 🙂 mnie się udało karmić piersią pierwsze dziecko do 5 miesiąca ale ile się nasłuchałam że jestem wyrodna matką bo chce dokarmiać mm (nie był to mój pomysł tylko lekarzy-liczba mnoga) drugie dziecko też karmię piersią i gdyby znowu się coś działo to nie będę czekać tak długo tylko od razu dam mm ale nadal wkurzaja mnie wypowiedzi matek które uważają że jak jakaś kobieta nie karmi piersią to jest gorsza, głupsza, nie potrafi, jest egoistka etc bo nie pomyślą że mogą kogoś obrazić albo wpędzić w poczucie winy a prawda jest taka że nawet jakby nie CHCIAŁA karmić piersią to jest JEJ SPRAWA

      • Emi

        18 stycznia 2013 at 12:04

        VN:F [1.9.22_1171]
        -1

        Eliza pięknie to ujęłaś!

    • Hanna

      26 czerwca 2013 at 22:04

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      Pokłon dla koleżanki 🙂

      Ja również nie widzę nic zdrożnego w analogii do pojazdów mechanicznych czy rurociągu. Mężczyzna ma prawo do swojego punktu widzenia i nie bycia śmiertelnie poważnym w tych sprawach.
      Jeśli w ogóle będzie nam (mi i Mężowi) dane dochować się potomstwa, to z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będę mogła karmić, bo wg lekarza mam niedorozwinięte gruczoły (długa historia z 10 latami zbyt wcześnie zaordynowanej antykoncepcji w tle). Czy to uczyni mnie złą matką? Chyba coś się komuś pomyliło. Możliwość lub nie karmienia piersią przecież nie świadczy o jakości relacji matka-dziecko i jeśli komuś wydaje się inaczej, to, z przeproszeniem, ma coś nie tak pod kopułką.

  9. Parentnik.pl

    13 stycznia 2013 at 13:03

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Może dlatego, że tu nie chodzi o opinię typu: „ty lubisz golonkę, czemu nie możesz zrozumieć, że ja wolę steki” tylko o mijanie się z prawdą. Czy sądzi Pan, że gdybym na swojej, bądź jakiejkolwiek innej stronie napisała, że podawanie dzieciom dużych ilości cyjanku potasu wpływa korzystnie na stan ich skóry i funkcjonowanie układu pokarmowego, to też powinnam wymagać, żeby uznano, że mam prawo mieć swoją opinię (?) i „że może to być całkiem słuszna opinia” ? Czy też powinnam bulwersować się czemu nigdy nie chce zrozumieć mojego punktu widzenia? Twierdzenie, że mleko modyfikowane jest równie dobre jak mleko matki NIE JEST punktem widzenia, tylko poglądem najzupełniej błędnym. Aby nie być znów posądzoną o interpretację:
    „My, mężczyźni, patrzymy na tę sprawę zupełnie inaczej. Dla nas niedostępność golonki to żaden dramat; możemy ją zastąpić stekiem. Dlatego, gdy widzimy, jak wielkim zmartwieniem jest brak mleka w piersiach, nie wpadamy w panikę, nie szukamy w internetach herbat laktacyjnych, cudownych ziółek sprawdzanych przez pokolenia babć i prababć, nie zatrudniamy energoterapeutów i nie wklejamy zniczy na Facebooku. Po prostu jedziemy po proszek i karmimy dziecko butelką.” – czy nie do tego sprowadza się ten, swoją drogą mocno przejaskrawiony, akapit?
    „ale czy takie męczenie się, bardziej psychiczne, niż fizyczne, ma sens?” – czy w obu tych akapitach nie chodzi o to, że w gruncie rzeczy to wszystko jedno, nie chcesz to nie karm?
    Nie wiem czy naprawdę nie rozumie Pan, że to nie jest wszystko jedno? Że przykład: „wychowało mnie mleko z puszki, i to w czasach, kiedy technologia produkcji była daleka od dzisiejszej. Żyję i wszelkie podzespoły mi działają.” jest z rodzaju tych ‚palę 3 paczki dziennie od 40 lat i nie choruję na raka, ergo – papierosy nie są szkodliwe” ? Gwarantuję, że nie bez powodu istnieje zakaz reklamowania mleka początkowego i nakaz umieszczania na opakowaniu „stwierdzenia dotyczącego wyższości karmienia piersią nad karmieniem sztucznym’ (cytat za Dyrektywą UE dotyczącą marketingu produktów zastępujących mleko kobiece art 7 punkt 2). W tej samej Dyrektywie możemy przeczytać, że: „Reklamy mleka początkowego powinny być przedmiotem warunków ustanowionych w Art. & (3), (4), (5), (6), (7) (b) i zawierać wyłącznie informacje sprawdzone i o charakterze naukowym. Te informacje nie powinny dawać do zrozumienia lub wytwarzać przekonania, że karmienie butelką (karmienie sztuczne) jest równoważne lub lepsze od karmienia piersią.” (art. 8).
    Uważam, że gros ojców trafiających tutaj z pewnością nie ma najmniejszego pojęcia o laktacji, znaczeniu karmienia piersią (i dla dziecka i dla matki) i po takim artykule stwierdzą raczej: „e, skoro to tak na dobrą sprawę wszystko jedno, a jest tyle plusów mm, to dajmy sobie spokój z karmieniem naturalnym, lecę po puszkę” ? Tylko czy na pewno chodzi o to, żeby zapewnić swojemu dziecku ‚tylko’ niezbędne minimum i nawet się nie starać, bo przecież „jak nie golonka to schab”?

    • Hanna

      26 czerwca 2013 at 22:14

      VA:F [1.9.22_1171]
      +2

      Z całym szacunkiem, ale nie zrozumiała Pani tesktu o mm. Pan Michał pisze jedynie, że ma optymalny skład, a nie że jest równie dobre jak mleko matki.
      Przecież chodzi o podniesienie matki nie mogącej karmić na duchu, zapewniając ją, że pijąc mm dziecko nie będzie miało braków odżywczych. Może i nie zostaną mu przekazane przeciwciała od matki, ale cóż począć, jeśli źródło jest suche…

  10. Parentnik.pl

    13 stycznia 2013 at 13:26

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Emi – po 1. Nigdzie nie napisałam, że kobieta karmiąca mm jest złą matką. 2. Są pewne rzeczy niezależne od nas, tak jak Twój przypadek i w takim wypadku rzecz jasna lepiej zrozumiałym jest podanie butelki. Ale sama przyznasz, że to raczej skrajności, większość dzieci jednak nie trafia do szpitala. 3. Argument o powrocie do pracy jest nietrafiony, ponieważ, jak już zauważyła Hafija, można wrócić do pracy i karmić nadal. Kwestia wyboru.

    I, z całym szacunkiem, ale ostatni akapit totalnie rozłożył mnie na łopatki. „a my powinnyśmy się cieszyć że w ogóle chcą uczestniczyć w życiu dziecka i porównują swoje doświadczenia a nie siedzą na kanapie, piją piwko i zostawiają wszystko na naszej głowie” – czy Ty na serio tak uważasz??? o matko…

    • Karolina

      13 stycznia 2013 at 13:37

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      Potwierdzasz tylko teze postawioną w artykule. Zapędziłaś się w kozi róg. Dobrze, ze w szkołach uczą już dzieci czytania ze zrozumieniem. Ciebie ten program widzę nie objął.

      • AnnaR

        13 stycznia 2013 at 19:29

        VA:F [1.9.22_1171]
        +4

        artykuł jest przekłamaniem. Gdyby autor napisał:
        moim zdaniem jak sie meczysz daj mm
        zamiast
        mm jest lepsze bo…
        to bym się zgodziła ale autor twierdzi że mm jest lepsze dla kobiety, dla dziecka, dla ojca. nie mając podstawowej wiedzy o karmieniu piersią.
        np. mlekiem w proszku łatwiej karmić w miejscu publicznym.
        schemat karmienia mm w miejscu publicznym. wyciągasz puszkę, nasypujesz do putelki, prosisz pania z warzywniaka o przegotowaną wodę, ostudzasz, podajesz.
        SCHEMAT KARMIENIA PIERSIA W MIEJSCU PUBLICZNYM
        wyciągasz tetrę(lub nie) zasłaniasz cycusia i dziecko i podajesz mleko.

        Proszę o douczenie się i sprostowanie.

        • Agata

          13 stycznia 2013 at 19:59

          VA:F [1.9.22_1171]
          +3

          w artykule nigdzie nie jest napisane, że karmienie mm jest lepsze!!!!!!!!!!!!. proponuję przeczytać raz jeszcze….!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          • AnnaR

            13 stycznia 2013 at 22:40

            VA:F [1.9.22_1171]
            -2

            optymalny skład itp itd, ze można sie napić wina i ze hormony sie uspokoją. troche z innej beczki, jakbyśmy były rozchwianymi emocjonalnie wariatkami w trakcie karmienia o_O 😛

          • Aleksandra

            14 stycznia 2013 at 00:14

            VN:F [1.9.22_1171]
            -1

            dokladnie jest do kometarza AGATY

        • Emi

          13 stycznia 2013 at 21:57

          VN:F [1.9.22_1171]
          +1

          Jak masz najzyklejsze opakowanie trzymające ciepło to nikogo nie musisz prosić, ja nalewam w domu ciepłą wodę, biorę pojemnik na mleko, a na miejscu wsypuje mleko do wody i problem z głowy.

          • AnnaR

            13 stycznia 2013 at 22:41

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            a ja podaje [PIERŚ – ZDROBNIENIE USUNIĘTO. K.KELLER] i leci. czasami miałam ochotę podac mm. bo mój synek jest mega ssak, ale tylko w nocy mnie korciło zeby mąż sie nim zajął. dałam raz spał tak samo krótko jak ze zwykłym i jeszcze skazy dostał. czad.
            ja nie mogę odciągać mleka. jestem jak to mówią niekompatybilna z laktatorem ale synek ma już 7 miesięcy i jakoś daliśmy radę 🙂

          • Aleksandra

            13 stycznia 2013 at 23:52

            VN:F [1.9.22_1171]
            -1

            DOKLADNIE

          • damien9

            14 stycznia 2013 at 00:05

            VN:F [1.9.22_1171]
            -3

            AnnaR są specjalne nakładki które przystosowują niekompatybilne piersi

  11. Emi

    13 stycznia 2013 at 14:20

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Parentnik.pl Widzę że masz skłonności do popadania w skrajności ze swoimi przykładami ale to dobrze obrazuje czym dla Ciebie jest mm – cyjanek, papierosy, rak, trucizna. A czepianie się porównań do schabu jest kolejnym dowodem na to, że my kobiety inaczej interpretujemy słowa facetów i dlatego założyli takie forum, żeby mieć swoje miejsce na Swoje przemyślenia.
    A co do pracy ale Hafija twierdzi, że dziecko nigdy nie dostało butli (czepiam się sposobu podania a nie rodzaju mleka), to powiedz jak jest karmione dziecko nawet jeżeli matka odciągnęła mleko na czas bycia w pracy, a pracuje za daleko żeby dojeżdżać na karmienie na żądanie – nie inaczej niż z butli.
    Serio tak myślę – ja, Ty mamy to szczęście, że mężowie wspierają Nas w wielu kwestiach, ale wystarczy porozmawiać z kilkoma mamami i naprawdę nie jest tak kolorowo, albo chociażby cofnąć się do czasów naszych rodziców, dziadków – wtedy mężczyzna nie był ojcem który pomaga, kąpie itp. To był obowiązek kobiety i nie pisz tu o wyjątkach bo takie znajdą się wszędzie.

  12. Agata

    13 stycznia 2013 at 18:53

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Tak się zastanawiam… Czy w związku z faktem, że jest to portal skierowany do mężczyzn to czy kobiety zabierające tu głos nie powinny zachować odrobiny szacunku do męskiego punktu widzenia? Dlaczego niby racja w kwestii dzieci ma być po stronie kobiet? Co byście zrobiły gdyby na Wasz portal ” mamusiek „, biczujących się co dnia swoim macierzyństwem wtargnął facet i obsmarowywal kwestie , zachowania, które uważacie za słuszne? I co? teraz jak już wyrzuciłyście te wszystkie swoje mądrości i żale zakompleksione, bo tak mi to brzmi ( poza kilkoma, które widać mają resztkę zdrowego rozsądku ), myślicie, że ktoś tutaj się tym przejmie? Chciałybyście, żeby Wasi faceci podjęli chociaż próbę zrozumiania Was, a tu jedziecie po ludziach , którzy starają się zmienić świadomość i pokazać, że fajnie być tatą. Idźcie szerzyć te swoje herezje na swoje strony i dajcie chłopakom żyć chociaż w internecie.
    Matka swoich dzieci.

    • Aleksandra

      13 stycznia 2013 at 19:41

      VA:F [1.9.22_1171]
      -1

      Pięknie 😉

    • Emi

      13 stycznia 2013 at 21:58

      VN:F [1.9.22_1171]
      -1

      Agata :* lepiej bym tego nie ujęla…

      • Bartek

        13 stycznia 2013 at 22:12

        VA:F [1.9.22_1171]
        -1

        Agata – zgadzam się z Aleksandrą i Emi. Wojujące mamy – pozwólcie nam mieć naszą opinię. Laktacja i karmienie piersią to nie jest temat zarezerwowany dla kobiet i panowie mogą też mieć merytorycznie prawidłowe zdanie na ten temat!

        • eM.

          15 stycznia 2013 at 13:43

          VA:F [1.9.22_1171]
          -2

          „Merytorycznie prawidłowe” owszem, ale ten tekst nie jest „merytorycznie prawidłowy”.
          Ech, widzę Bartku, że masz problemy z „merytorycznie prawidłowym” konstruowaniem zdań, więc zajmij się może raczej czymś co lepiej ci wychodzi. Z pożytkiem dla wszystkich będzie :-]

          • Bartek

            16 stycznia 2013 at 08:41

            VA:F [1.9.22_1171]
            +3

            eM. a możesz mi łaskawie powiedzieć co, wg Ciebie nie jest merytorycznie prawidłowe w tym artykule? i które z moich zdań uważasz za merytorycznie nieprawidłowe ? Bo wydaje mi się, że powtarzasz to określenie nie rozumiejąc go…

  13. Aleksandra

    13 stycznia 2013 at 19:15

    VA:F [1.9.22_1171]
    +6

    Dziwią mnie te wszystkie komentarze atakujące redaktora ….tekst jest dosyć jasny i klarowny,w którym mowa o tym ze w przypadku braku, zaniku,tudzież kryzysów laktacyjnych nie należy wywierać presji na partnerce i żeby nie pozwalać jej na wkrecanie sobie jazd i wyrzutów sumienia ze jest zła mama i ze nie ma więzi z dzieckiem i ze dziecko traci na emocjonalnym zwiazaniu się z matka …. Jestem mama karmica od 10 miesięcy i na tyle mam szczęście tym razem ze mam mleko i ze nie muszę się stresowac jego brakiem ….
    Jestem mama 3ki cudownych dzieci.’moje drugie dziecko było urodzone 12 tyg za wcześnie w 28 tyg ciąży i niestety miałam potworne problemy laktacyjne … Brak mleka mnie wykanczal zwłaszcza ze taki wczesniak właśnie matki mleka potrzebuje.Karmienie trwało po 6 h a mój syn wciąż był głodny i ciagle plakal ….miałam przeplakane noce,stresujące poranki i straszne dni gdzie jedyna rzeczą o której myślałam to ze nie mam wystarczająco mleka…. Brałam tabletki na zwiekszenie produkcji mleka, pilam herbatki,/specjalistyczne diety i NIC NIE POMAGALO byłam załamana,wykonczona poirytowana I wylaczona z zycia i jakich kolwiek relacji ludzkich….NASZCZESCIE MAM CUDOWNEGO MĘŻA,KTÓRY NIE WKRECAL MNIE W POCZUCIE WINY ANI NIE WYWIERAŁ PRESJI ZEBY WCIĄŻ SIĘ STRCAC O MLEKO BO TO NAJLEPSZE bla bla bla WPROWADZILAM FORMULE ….ŻYCIE MOJE I MOJGO SYNA NABRAŁO KOLORÓW I MÓJ KOSZMAR Z POCZUCIEM WINY I WYWIERANIEM PRESJI SIĘ SKOŃCZYŁ TO WLANSIE MÓJ MĄŻ WIEDZIAŁ ZE TAKIE ŻYCIE W WIECZNYM STRESIE NIE MA SENSU I NIE JEST DOBRE ANI DLA MNIE,ANI DLA SYNA A TYM BARDZIEJ DLA NASZEGO MALZENSTWA ….A ZWIĄZKU Z TYM ZE BURZA HORMONÓW WCIĄŻ BYŁA ROZDMUCHANA W MOIM ORGANIZMIE BYŁY TO BARDZO CIĘŻKIE CHWILE DLA MNIE …… Do czego zmierzam …….. Ze ten artykuł/ tekst nie mówi o tym jak fatalnie karmić piersią tylko mówi i tym warto swojej partnerce pomoc i jeśli nie może zwiększyć produkcji mleka, niech się nie męczy i nie wykancza psychicznie tylko niech karmi mlekiem modyfikowanym …. I taka wiedza ze formuła nie jest zła jest potrzebna partnerowi/mężowi zeby pomógł jej przerwac psychoze w obsesyjnym darzeniu do posiadania mleka… Jeśli nie ma a próbowała wszelkich środków zeby je mieć nie ma w tym nic złego zeby ODPUŚCIĆ I PRZEJŚĆ NA MLEKO MODIFIKOWANE …. Punkty w tekście tylko są po to zeby facet mógł pomoc jej w zrozumieniu, ze to nie koniec swiata i ze są zalety .. … Mleko matki jest najlepsze i to nie podlegalo dyskusji w teksie redaktora, ale jesli go nie ma I nic nie pomaga w TYM zeby bylo to czas na NASTEPNY KROK JAKIM JEST MLEKO MODIFIKOWANE … Nie meczmy sie wcale nie jestes gorsza jak nie karmisz piersia ……. Boom

    • AnnaR

      13 stycznia 2013 at 19:30

      VA:F [1.9.22_1171]
      -5

      kiedy nastepuje kryzys należy jak najczesciej przystawiać, podanie mm powoduje jeszcze mniejszą laktację. karmiąca mama powinna o tym wiedzieć.

      • Aleksandra

        13 stycznia 2013 at 19:34

        VA:F [1.9.22_1171]
        +3

        Owszem ale i to nie pomagalo tak wiec Powinnas tez o TYM wiedziec Ze NIE WSZYSTKO POMAGA CZASAMI POROSTU TEGO MLEKA NIE MA. I NIC NIE DA SIE ZROBIC ….. Bravo

      • Aleksandra

        13 stycznia 2013 at 19:37

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        AnnaR W karmieniu piersia a zwlasza w produkcji …. jestem specialistka więc możesz sobie podarować zbędne komentarze ….

      • Emi

        13 stycznia 2013 at 22:02

        VN:F [1.9.22_1171]
        0

        AnnaR przystawiała, jak dziecko spało to dodatkowo szedł w ruch laktator więc co miałam jeszcze robić?!

        • AnnaR

          13 stycznia 2013 at 22:44

          VA:F [1.9.22_1171]
          -4

          nie atakuję Was dziewczyny, każde przeżyłyście tragedię. Ja też nie miałam lekko. Ale nikt mi nie wmówi że karmienie mm jest wygodniejsze. Czasami korci żeby oddać komuś małego i nie martwić się o jego wyżywienie. Ale jakoś się udało przetrwać najgorsze chwile. Czasami jest rzeczywiście źle. Ale grunt to byc pewnym siebie, swoich decyzji i robic wszystko co w swojej mocy, a jak się nie udaje, to nie dołować się tylko robić swoje i przeć do przodu.

          • Emi

            13 stycznia 2013 at 23:10

            VN:F [1.9.22_1171]
            +3

            no właśnie piszesz żeby się nie dołować a ja po przeczytaniu pierwszych komentarzy kobiet pod tym tekstem poczułam się jak wybrakowany towar trujący swoje dziecko bo jak czytam porównania do cyjanku czy do raka to krew mnie zalewa 🙁

            A co do wygody – mam wypracowany już taki system, że jest mi mega wygodnie:) 6 butelek napełnionych wodą, obok podgrzewacz, sterylizator i czajnik. Tylko zmieniam butelki w podgrzewaczu, raz dziennie idzie w ruch sterylizator. Wysypiam się bo nocne karmienie zazwyczaj ma mąż. Wyjścia, wyjazdy bez stresu:) Mąż w trakcie jazdy karmił małego, ja prowadziłam, nie musieliśmy się przesiadać, rozbierać, wyciągać małego z fotelika:)

          • AnnaR

            14 stycznia 2013 at 20:01

            VA:F [1.9.22_1171]
            +1

            a woda nie powinna być zawsze świeża? nie znam się może ale tak jakoś na opakowaniu jest napisane. mam mm w domu na wypadek awarii (moj i tak nie chce tego pić, ale kupiłam bo skąd miałam wiedzieć 🙁 35 zł poszło w las i to już któraś puszka…:((( )

          • Emi

            15 stycznia 2013 at 00:18

            VN:F [1.9.22_1171]
            +2

            zaraz po przegotowaniu jest nalana do butelek i jak troche postoi to nic się nie stanie. Jeżeli chcesz trzymać mm na wszelki wypadek to nie kupuj puszek z mlekiem tylko saszetki – np. bebilon takie oferuje wtedy otwarej puszki po miesiącu nie musisz wyrzucać. Można je dostać np. w rossmanie http://www.dlahandlu.pl/nowe-produkty/zywnosc/mleko-modyfikowane-bebilon-w-saszetkach,25627.html

    • Agata

      13 stycznia 2013 at 19:38

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      I TO ZNACZY ZROZUMIEĆ TEKST….

    • Karola

      13 stycznia 2013 at 19:49

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      nareszcie jakiś normalny głos Matki.

    • Bartek

      13 stycznia 2013 at 22:17

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Aleksandra – dziękujemy za analizę wiersza tfu znaczy się chciałem powiedzieć artykułu tak, żeby mnie lotni członkowie klasy tfu znaczy się chciałem powiedzieć społeczeństwa mogli tekst zrozumieć i przyswoić !!! Wspaniała robota.
      BTW – moje córka urodzi się w maju i w razie jakichkolwiek problemów (odpukać w niemalowane) będą ją wspierał w każdej sytuacji a że po pierwsze primo jestem facetem a po drugie primo to moje pierwsze tacierzyństwo ten artykuł dał mi podstawowe inforacje nt jak podejść do opisywanego zagadnienia i jak pomóc partnerce. Chylę czoła autorom tego portalu za jasne, przejrzyste i „męskie” podejście do tematu. Na reszcie jest strona gdzie faceci mogą znaleźć potrzebne informacje (nie mówię, że wszystkie ale na pewno część) podane w sposób strawny i zrozumiały dla brzydszej płci.

      • Aleksandra

        13 stycznia 2013 at 23:21

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        Bartek jesteś boski i powodzenia 😉 z córeczka / księżniczka
        Klasa nasza tfu tfu forum bardzo przydatne
        a lanaliza wiersza tfu tfu tekstu/artykułu była dość Jasna i klarowna …. A co najważniejsze ZROZUMIANE BYŁO CO AUTOR MIAŁ NA MYŚLI. wydaje mi się ze zasługujemy na celujacy …. I pracy domowej nie będzie W nagrodę 😉

      • Jan Miodek

        14 stycznia 2013 at 12:15

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        Nie ma czegoś takiego jak „drugie primo”.

        • Bartek

          14 stycznia 2013 at 12:29

          VA:F [1.9.22_1171]
          0

          Janie Miodku – wszyscy zainteresowani na pewno to wiedzą – jest to celowy zabieg z mojej strony mający na celu dodatkowe uwydatnienie braku zrozumienia zagadnienia przez niektóre osoby wypowiadające się w powyższej dyskusji. Niestety ciężko jest przekazać sarkazm w słowie pisanym podczas, gdy w trakcie rozmowy wystarczyłaby odpowiednia intonacja i/lub wyraz twarzy…

          Żeby nie było nie porozumień jestem świadomy, że poprawnie powinno być primo, secundo, tertio itd…

          • eM.

            14 stycznia 2013 at 15:15

            VA:F [1.9.22_1171]
            +1

            Buahhhaha 😀 Ciężko przekazać sarkazm w słowie pisanym?? Buahaha, no tak.. Czekam aż napiszesz, że to też był celowy zabieg z twojej strony mający na celu blablabla.. (udowodnienie, że masz kłopoty z używaniem sarkazmu? :D)

          • Bartek

            14 stycznia 2013 at 20:00

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            do eM. – Haters gonna hate…

          • Michał

            14 stycznia 2013 at 20:03

            VN:F [1.9.22_1171]
            +1

            …potatoes gonna potate 😉 usłyszałem niedawno.

        • Hanna

          26 czerwca 2013 at 22:24

          VA:F [1.9.22_1171]
          0

          Nie ma również czegoś takiego jak „pierwsze primo” 😀 Nie mówiąc o wielu innych określeniach zaczerpniętych z ogólnie pojętej popkultury.
          Widać nie mogąc znaleźć argumentów merytorycznych trzeba pokrytykować retorykę i potrollować.

  14. Aleksandra

    13 stycznia 2013 at 19:31

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Emi swiete slowa mowisz …..tzn piszesz

    I Agata tez sie zgadzam swiete slowa kobiety
    😉

  15. Emi

    13 stycznia 2013 at 22:04

    VN:F [1.9.22_1171]
    -1

    Aleksandra wzajemnie 🙂

  16. Emi

    13 stycznia 2013 at 22:13

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Drodzy mężczyźni, jako że wy jesteście zadaniowi i trzeba do was prosto i krótko, zamiast pisać bzdury o mleku modyfikowanym (bo to są bzdury), zajmiecie się kobietą, wpierając je w tej drodze mlecznej.
    Przytulcie i powiedzcie że jest wspaniała kobietą!!!, żoną /partnerką, wspaniałą matką, niech chwilę odpocznie, że da rade bo wiele kobiet daje, niech się uspokoi, położy usiądzie, z maluszkiem, a wy wtedy po prostu przy mniej bądźcie i uspakajajcie cały czas, kiedy matka jest spokojna i dziecko spokojniej ssie, a produkcja pokarmu rusza pełną parą.

    A i jeszcze jedno, na mleko trzeba miesięcznie wydać olbrzymie sumy (nie wiem ile, bo nie kupowałam, a mam 2) a mleko kobiece jest całkowicie za darmo, więc te pieniądze można wydać na inne rzeczy, np doradce laktacyjnego i i tak będzie
    dużo taniej.

    • Bartek

      13 stycznia 2013 at 22:18

      VA:F [1.9.22_1171]
      -1

      Emi jakby się dało to dałbym „lajka” Twojej powyższej wypowiedzi!

      • Emi

        13 stycznia 2013 at 22:38

        VA:F [1.9.22_1171]
        0

        dzięki Bartek (jakby co to jestem inna Emi)

        • AnnaR

          13 stycznia 2013 at 22:48

          VA:F [1.9.22_1171]
          +1

          ///KOMENTARZ USUNIĘTY PRZEZ MODERATORA – KRZYSZTOF KELLER

          ///PROSIMY O PONOWNE PRZESŁANIE KOMENTARZA BEZ ZDROBNIEŃ. SERWIS TATAPAD.PL POWSTAŁ PO ///TO, BY W NASZEJ MĘSKIEJ PRZESTRZENI NIE ISTNIAŁY „HERBATKI”, „MLECZKA” I „MUZYCZKI”.

          ///DZIĘKUJEMY ZA ZROZUMIENIE.

          • Emi

            13 stycznia 2013 at 23:12

            VN:F [1.9.22_1171]
            0

            dobre 🙂

          • Aleksandra

            14 stycznia 2013 at 00:04

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            Hahahah zajebiate

          • Agata

            15 stycznia 2013 at 10:50

            VA:F [1.9.22_1171]
            -1

            haahaahahahah mistrz!

  17. Emi

    14 stycznia 2013 at 00:24

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    p.s. i dajcie swe męskie ramię jak będzie sobie chciała popłakać (po porodzie zwłaszcza kobieta może tak mieć – hormony)

    • Anka

      15 stycznia 2013 at 10:26

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      Moim zdaniem genialny artykuł napisany lekko i z humorem. Czytając część komentarzy tu i na facebooku jestem zadziwiona jak można sponiewierać czyjeś zdanie na temat czegoś.
      Po terrorze laktacyjnym w pewnym szpitalu 😉 wróciwszy do domu dzierżąc radośnie laktator i dziecko, zaczęłam za wszelką cenę pobudzać laktację (Bo tak trzeba, bo tak robi dobra matka, a brak mleka = zła matka) . Dziecko płakało ja razem z nim (ssała 1 h i za 1h była znów głodna). Trauma, nie wyspanie, ciągły stres, że za mało, że źle. Po 3 miesiącach batalii czytania książek, forum wypijania setek herbatek laktacyjnych podaliśmy mieszankę. Pewnie mnie zlinczujecie a dla mnie skończył się okres zamartwiania i udręczania. Dziecko radosne bo najedzone do tego ja wypoczęta 🙂 W końcu mogę się cieszyć macierzyństwem artykuł tylko mnie utwierdził w tym przekonaniu jeszcze raz dzięki wielkie.

      • Agata

        15 stycznia 2013 at 10:52

        VA:F [1.9.22_1171]
        -1

        Anka twardzielka! 🙂

        • Anka

          15 stycznia 2013 at 15:47

          VA:F [1.9.22_1171]
          0

          Twardzielka ?? Nie wiem czy mam uznać to za komplement czy za obelgę 🙂

          • Agata

            15 stycznia 2013 at 15:58

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            Komplement. Ja miałam kryzys laktacyjny ok tygodnia w drugim miesiącu, myślałam, że oszaleję. Robiłam wszystko. Na szczęście udało się odzyskać mleko , ale nie w takich ilościach jak przed kryzysem Trzy miesiące , o których piszesz są dla mnie niewyobrażane. Ja nie dałąbym rady… I podejrzewam , że wiele kobiet nie dało…

      • Emi

        15 stycznia 2013 at 13:14

        VA:F [1.9.22_1171]
        +1

        A może wcale nie było głodne, bo pierś to smoczek, to zaspokojenie bliskości, to potrzeba uspokojenia po prostu, bo jestem najedzony i mi teraz ciężko, pierś to nie tylko źródło pokarmu, ale skomplikowany proces somatyczno – emocjonalny i może płakało, bo było zdenerwowane, bo Ty byłaś zdenerwowana, bo nie wiesz czy się najadło, dziecko piersią najada się zawsze, nie ma innej opcji, płacze z 1000 innych przyczyn, a na wszystkie lekarstwem jest pierś.
        Im matka spokojniejsza, tym dziecko spokojniejsze i szczęśliwsze. Butelka uspokoiła Ciebie, a Twój spokój uspokoił dziecko, a nie pełny brzuszek. A wystarczyło uspokoić się i być blisko, czasem trzeba z dzieckiem spędzić 2-3 dni w łóżku, być przy nim, aby poczuło się bezpieczne, wszelkie zawirowania wokoło, wytrącają jego organizm z harmonii, dziko to barometr i to własnie od rodziców, od matki i jej spokoju zależy spokój dziecka.

        Mówię z doświadczenia, 2 dzieci wykarmiłam cyckiem, miały różne okresy, traciły na wadze, miałam kryzys laktacyjny przy pierwszym i wrzask, trwało to 3 miesiące, aż się wyluzowałam i wtedy bez stresu po prostu poszło i trwa już 4 lata.

        W laktacji najważniejszy jest spokój matki, nie naciskanie musisz, tylko wpieranie, dasz radę, bo siła jest w Tobie.

        Tekst nie jest wyważony, opiera się o mity, ogólniki i wyświechtane frazesy, bez żadnego merytorycznego udokumentowania.

        • Anka

          15 stycznia 2013 at 15:45

          VA:F [1.9.22_1171]
          +4

          Piszesz że trzeba spędzić 2-3 dni w łóżku ja spędziłam 3 miesiące ogarnięta psychozą podawania jak najczęściej piersi bo to wzmaga produkcję. Picia wody bo to wzmaga produkcję. Zaparzania hektolitrów herbatek takich i owych wszystkie oczywiście 100 % skuteczności. Nie wspomnę już o seansach z laktatorem. I nic cyc ozdobny ;). I nagle podaje mieszankę z wielkim wyrzutem i dziecko zasypia nie potrzebny jej maminy smoczek w postaci sutka. Nie potrzebna jej bliskość nikogo .
          Tekst nie jest o tym że mieszanka lepsza niż kobiece mleko. Nauczmy się czytać ze zrozumieniem.
          Pokazuje że jeśli nie jesteśmy w stanie wykarmić malucha jest alternatywa z którą trzeba się pogodzić. Daje też wskazówki ojcom co powinni zrobić aby ich kobieta po takiej psychozie nie popadła w depresję która jest stokroć groźniejsza niż mieszanka.

        • Agata

          15 stycznia 2013 at 15:59

          VA:F [1.9.22_1171]
          +2

          tekst mówi o tym jak pomóc kobiecie, która jest strzępkiem nerwów.

        • kasia

          21 stycznia 2013 at 16:57

          VA:F [1.9.22_1171]
          0

          Wszystkie doradczynie laktacyjne mówią, że piersi nie należy traktować jako smoczek 🙂
          I tak, dziecko może być nienajedzone. Ja miałam takiego żarłoka, że zjadł z obu piersi (w szczytowym momencie ściągałam laktatorem swingiem z obu piersi przez cały dzień 30ml) i nadal był głodny i nikt mi nie powie, że nie ma czegoś takiego jak mało pokarmu, że najwyraźniej taa ilość zaspokaja potrzeby dziecka. NIEZASPOKAJA, gdybym miała to dziecko 100 lat temu, to by z głodu umarło, bo ja bym nie miała czym go karmić. Jesteśmy na mieszance i w końcu ciesze się z bycia matką, nie wiszę z wywalonym cyckiem przez 6h bez przerwy. Mam zdrowe dziecko, zdrwosze niż większość cyckowych dzieci, jedzące domowe obiadki a nie kupne słoiczki. Mieszanka jest super!

          • kjojik

            3 stycznia 2014 at 23:40

            VA:F [1.9.22_1171]
            -1

            smoczek jest zamiennikiem piersi nie na odwrót, tak pierś jest smoczkiem i można ją tak traktować

            a tak przy okazji, pomaganie kobiecie, to wyręczanie ja we wszystkim, kiedy ona zajmuje sie dzieckiem, to wspieranie ją w trudnych chwilach, a nie podawanie butelki

            oj kuzyn własnie tak wspierał żonę, że wziął urlop aby pomóc jej w kp, na tym polega pomoc, a nie na podawaniu krowiego przetworzonego mleka, nie będącego nawet namiastka tego co jest w piersi

  18. Bartek

    15 stycznia 2013 at 11:05

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Brawo Anka! Ciekawe dlaczego tak mało osób jest w stanie odebrać artykuł Michałą tak jak Ty – czyli zgodnie z przeznaczeniem? Widać należy się coraz bardziej martwić poziomem edukacji w Polsce bo jak widać każe wkuwać informacje anie uczy samodzielnego myślenia…

  19. Ania-matka

    17 stycznia 2013 at 20:20

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Jest coś w tym, że społeczeństwo wokół wymusza na kobiecie karmienie piersią. Na oddziale noworodkowym, jeślibyś podjęła decyzję o karmieniu butelką, jesteś wręcz traktowana jakbyś co najmniej truła swoje dziecko. Myślę, że gdyby nie taka presja, to może byłoby nam łatwiej i przede wszystkim spokojniej podejść do tematu. Ja karmię piersią, było trudno, ale mąż zawsze potarzał: nie da rady tak, to damy butelkę. I daliśmy radę:)

  20. Emi

    18 stycznia 2013 at 12:19

    VN:F [1.9.22_1171]
    +3

    Jak czytam niektóre wpisy to odechciewa mi się dyskusji bo mam wrażenie, że niektórzy zupełnie nic nie rozumieją:/
    Anka, Agata, Ania-matka cieszę się, że macie taki normalny punkt widzenia i umiecie czytać ze zrozumieniem:)
    Ania-matka ja też 4 dnia po porodzie (byliśmy dłużej przez żółtaczkę) poszłam do położnej załamana ciągłym spadkiem wagi małego (spadł ponad 10%) i ta dała mi mm żeby go dokarmić, mały od razu zasnął – nie potrzebował (jak to twierdzi Emi 2) uspokajacza, poza tym musiał dostać smoka w inkubatorze więc miało go co uspokajać. Położna na kolejne karmienie powiedziała żebym zgłosiła się po mm na wszelki wypadek ale potem trafiłam na inna a tamta potraktowala mnie jakbym dziecku podała nie wiadomo jaką truciznę i mam wrażenie, że niektóre osoby tutaj tak właśnie mm traktują i nawet dobrze nie wczytywały się w artykuł tylko od razu postanowiły naskoczyć na Pana Michała i wszystkich którzy śmiali powiedzieć coś dobrego o karmieniu mm.

  21. Pingback: Nago po domu? Przy dzieciach? Ona twierdzi, że to dobry pomysł!

  22. kasia

    21 stycznia 2013 at 16:49

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Niestety nadeszły czasy, gdy tak demonizuje się butelkę… Ja tez miałam problem z karmieniem, wzrok i oburzenie koleżanek karmiących swoje dwulatki piersią na informację, że dokarmiam, wzbudzały we mnie poczucie winy. Byłam wściekła na siebie, uważałam, że jestem złą matką. Mój mąż bardzo mnie wspierał, ale kiedy mijał kolejny tydzień mojej walki z cyckami, potrafił mi powiedzieć „jesteś dobra matką a od butelki jeszcze żadne dziecko nie umarło” I miał rację! Jestem szczęśliwą mamą karmiącą butelką, moje dziecko jest szczęśliwe zajadając kolejne warzywa domowej roboty. Tyle mogę mu dać, gotuję sama, w przeciwieństwie do wielu karmiących piersią mam, które faszerują swoje dzieci kupnymi słoiczkami…
    Bardzo dobry artykuł! A najgorsze na co możne trafić matka, to laktacyjne terrorystki, to przez nie kobiety się obwiniają, zamiast cieszyć się macierzyństwem.

  23. karolina

    31 stycznia 2013 at 20:51

    VA:F [1.9.22_1171]
    +6

    Dżizas, skąd tu tyle osób, które kompletnie nie potrafią zatrybić jaki jest przekaz tego artykułu??!! Kompleksy jakieś? Bo już nie wiem. Nie każda kobieta karmi piersią, nie każda może, ja nie karmię, po prostu nie karmię, dałam radę dwa miesiące, mogłam stawać na rzęsach, pokarmu nie było. Są takie które nie karmią bo nie chcą, i co z tego? Po prostu zajmijmy się swoimi dziećmi a nie pouczamy, nie zapodawajmy złośliwości, bo mam wrażenie że to właśnie kompleksy i jakieś niespełnienie życiowe każe głosić mądre nauki w stronę kobiet które wychowują swoje dzieci inaczej. Te co karmią piersią – szczerze gratuluję i zazdroszczę. Też bardzo chciałam. Artykuł bardzo fajny, ja doskonale rozumiem jego wydźwięk, poczułam się lepiej po jego przeczytaniu, wiem gdzie jest żart a gdzie ironia, a także rozumiem jaki jest jego ogólna główna myśl. Kto tego nie rozumie – współczuję. Dziękuję za uwagę.

    • karolina

      31 stycznia 2013 at 20:55

      VA:F [1.9.22_1171]
      +1

      aha, mnie karmienie piersią w miejscach publicznych razi bardzo, zawsze raziło, nawet zanim urodziłam dziecko i jeszcze kiedy myślałam że piersią karmić będę.

  24. Dominik

    28 lutego 2013 at 11:48

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Zdrowa mama, zdrowe dziecko

    Jednak karmienie piersią sprawi, że dziecko będzie zdrowsze

  25. Jake

    20 lipca 2013 at 17:59

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Do P. o pseudo AnnaR:
    – przeczytałem artykuł oraz większość komentarzy. Stwierdzam jednoznacznie, że Twój facet ma z Tobą nieźle przej…ne. Albo to totalna ciotka pod pantoflem albo… ach szkoda słów. A Ty masz na wszystko z góry odpowiedź oczywiście oczerniającą i negatywną autora tekstu. Jeśli masz problem ze sobą itp… to radzę zmień lekarza. Uparłaś się jak osioł przy staropolskim stwierdzeniu, iż mleko matki jest jedyne i najbardziej korzystne i każdy kto czyni lub/i mówi inaczej jest „be”. Ciężko w Twojej główce pomieścić info, iż nie każda mama jest w tak dogodnej sytuacji, iż może wykarmić swoje maleństwo. Poza tym nie każda mama może sobie pozwolić aby siedzieć przy dziecku z piersią 24h/h. Może Ty miałaś tyle szczęścia itp.. ale nie każdy mimo stosowania się do zaleceń lekarza, pediatry itp. ma tyle szczęścia co Ty. Zrozum to płytka kobieto . . .

  26. Marsel

    1 września 2013 at 20:59

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Moja żona miała problem z karmieniem i przeszliśmy na butelkę dość szybko. Dla mnie to była jedna z najlepszych decyzji pierwszych tygodni z dzieckiem, które przestało być głodne, a jego mama załamana.

    Każda matka, która z tego powodu atakowała samopoczucie mojej żony spotykała się ze srogą analizą swojej „matkopolskości”. Paranoiczkom mówimy nie!

    • mama-dwójki

      30 kwietnia 2016 at 20:49

      VA:F [1.9.22_1171]
      -1

      a ja wspólczuje męża. Taką świetną decyzję podjął maczo! Phi! Gdyby miał trochę wiedzy o mleku ludzkim i różnicy między nim a mm to by wsparł kobietę w laktacji i pomógł karmić piersią, a butelka wiadomo ,ze jest to pójście na sktróty, po linii najmniejszego oporu i zabicie laktacji na własną prośbę. Dziecko fakt najedzone, nieważne już czym.

  27. tataFranka

    3 września 2013 at 09:00

    VA:F [1.9.22_1171]
    -2

    Pocieszanie kobiet nie karmiących piersią nie powinno deprecjonować naturalnego karmienia, nie pocieszajmy na siłę pisząc kłamstwa!!!!
    Skoro kobieta decyduje sie na posiadani dziecka, to niestety, trzeba sie temu dziecku poświęcić i np. odmówić sobie wina przez te kilka-kilkanaście miesięcy. Oczywiście sa kobiety które nie dają rady wykarmić swoje dziecko naturalnym mlekiem i dla nich powinno być mm ale niestety duza część kobiet rezygnuje z tego najlepszego pokarmu dla dziecka z przyczyn które Pan w artykule tak pięknie wypisał i tyo wg mnie czysty EGOIZM.

    • mama-dwójki

      30 kwietnia 2016 at 20:45

      VA:F [1.9.22_1171]
      -1

      Masz racje, pocieszajmy grubasków i piszmy ,że MacDonald jest zdrowy ! Ludzie, liczą się rzetelne informacje,a tutaj mamy stek bzdur. Mleko modyfikowane jest dla kobiet ktore nie moge karmic ,a takich jest kilka procent. Reszta to kobiety ktore popelnily błędy z niewiedzy i same zabiły laktację, lub w ich szpitalu „pomogli” im w tym. Kobiety nie karmią bo nie mają mleka tylko dlatego ,że nie mają wiedzy i wsparcia.

  28. Ania M.

    6 września 2013 at 16:22

    VA:F [1.9.22_1171]
    +7

    Witam,
    Ja należę do matek „nie-karmiących”: Po bardzo ciężkiej ciąży, zakończonej cesarskim cięciem z powodu licznych komplikacji zdrowotnych (dodam, że ucierpiało tylko moje zdrowie, a nie synka, mimo jego wcześniactwa), dziecko przez pierwsze 3 dni życia karmione było butelką (ja musiałam w szpitalu przyjmować leki wykluczające możliwość karmienia). Poskutkowało to tym, że karmienie piersią było udręką zarówno dla mnie, jak i dla dziecka. Staram się dokarmiać go moim pokarmem z butelki, ale z uwagi na coraz mniejsze jego ilości nie potrwa to już długo. Naprawdę frustrujące i irytujące jest wysłuchiwanie zewsząd jak to powinnam karmić za wszelką cenę, jak powinno mi to sprawiać wielką przyjemność. To wszystko prowadzi do fatalnego poczucia, że jestem gorszą matką, a jednocześnie zniechęca do karmienia, co z kolei prowadzi do drastycznego spadku produkcji pokarmu. Takie wpisy jak parentnik.pl i innych fanatyczek na tym forum świadczą nie tylko o barku umiejętności czytania tekstów ze zrozumieniem, ale także o braku podstawowej empatii… A autorowi artykułu gratuluję normalnego, zdrowego podejścia do sprawy (na szczęście mój mąż ma bardzo podobne i dzięki temu jeszcze nie mam ciężkiej depresji).

  29. Lusa

    12 września 2013 at 11:35

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Dzisiaj trafiłam na tą stronkę, zaraz prześlę link mojemu mężowi:). Super.
    Karmię piersią, i jeśli muszę to w miejscach publicznych też. Raz spotkałam się z reakcją młodych chłopaków, którzy wytykali mnie palcami, ale mam to głęboko gdzieś. Moje dziecko ma być najedzone i tyle.
    Nie uważam, że karmienie sztucznym mlekiem jest niedobre, jeśli dziecko się nie najada i ciągle płacze, to takie męczenie się za wszelką cenę, żeby tylko karmić piersią jest tragedią dla całej rodziny. Lepiej w takich wypadkach dać butlę i cieszyć się z macierzyństwa a nie się katować.
    Mam kilka koleżanek, które nie mogły lub nie miały pokarmu na tyle, żeby karmić piersią i nigdy nie uważałam je za gorsze matki. Oczywiście cieszę się, że mogę karmić piersią, ale uważam, że samopoczucie moje ii mojego dziecka jest ważniejsze od katowania siebie, żeby mieć ten pokarm.
    A tak na marginesie, mąż już się nie może doczekać, kiedy mały odda piersi z dzierżawy:)

  30. Nika

    18 września 2013 at 23:27

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Ciekawe co ty poswieciles tatofranka. Ja nie mam zamiaru bic czolem o podloge byleby wszyscy dokola (dziecko) byli zadowoleni na 300%

  31. Pingback: Jak zmieni się życie po narodzinach dziecka? Czy zagrasz w gry? - tatapad

  32. Pingback: Czy dziecko karmione sztucznie ma gorzej? [WIDEO] | tatapad - tatapad

  33. Milka

    4 stycznia 2014 at 19:02

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Z żeńskiego punktu widzenia może wydawać się dziwne, jak wielką wagę mężczyźni przywiązują do sprawności swego sprzętu hydraulicznego.

    Bombardowane zewsząd informacjami o tym, jak zdrowo, koniecznie i potrzebnie jest sprawnie i na odpowiednio długi czas uruchamiać swoją pompę, wpadają w panikę, gdy spada jej moc, lub, co gorsza, już na starcie się przepali.

    Długo nie mogłam tego zrozumieć. Byłam świadkiem różnych reakcji różnych mężczyzn na kłopoty z erekcją i przedwczesnym wytryskiem. Milczenie, nerwowy śmiech, rozdrażnienie, depresja, udawanie, że nic się nie dzieje… Tymczasem dla wielu z nich problemy w sferze seksualnej urastają do rangi zdecydowanie poważniejszej, niż nam się wydaje.

    My, kobiety, patrzymy na tę sprawę zupełnie inaczej. Dla nas niedostępność golonki to żaden dramat; możemy ją zastąpić stekiem. Dlatego, gdy widzimy, jak wielkim zmartwieniem jest brak erekcji bądź brak możliwości zapewnienia partnerce odpowiednio długiego stosunku, nie wpadamy w panikę, nie szukamy w internetach pompek erekcyjnych, gumowych przedłużaczy, cudownych maści sprawdzanych przez pokolenia dziadków i pradziadków, nie zatrudniamy energoterapeutów i nie udajemy macho na Facebooku.

    Po prostu logujemy się do seks shopu i kupujemy sobie zestaw wydajnych dildo, plusem jest możliwość wybrania rozmiaru, zazwyczaj jest to rozmiar większy, czasem duuuzo większy ( to już w zależności jak małego posiada tatuś), no i najważniejsze- zawsze sprawny, nigdy nas nie zawodzi…

    Jest w takiej sytuacji jeszcze jeden pozytyw, choć pewnie nie aż tak istotny dla niego: zadowolenie i zaspokojenie kobiety.
    To oznacza, że nie trzeba będzie myśleć o metodzie antykoncepcji, bo wróci bezpieczne życie seksualne i – co za tym idzie – przede wszystkim – jej dobre samopoczucie.

  34. Mała

    16 kwietnia 2014 at 08:35

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    I właśnie za to lubię ten portal – męskie podejście podnosi na duchu! Załamałam się gdy mały ssał a niewiele leciało – przez powikłany poród i stres pokarm się zatrzymał – i krzyczała ta moja kruszyna w niebogłosy…przyszła położna laktacyjna i zaczyna się zachwywać moją niedoszłą mleczarnią, że idealne do karmienia i że muszę walczyć…na co ja w płacz…bo jak mam się cieszyć jak brzuszny pasożyt głodny? jednym uchem wpuściłam to co mówiła nawiedzona, drugim wypuściłam…podjęłam decyzję, że będzie butla. Młody spokojny, ja spokojna, Małż się realizuje z butlą w ręku…A ja stwierdzam, że niektóre kobiety realizują się przez karmienie piersią, a moje piersi jednak służą do czegoś zupełnie innego! i gdybym nie miała w moim podejściu choć odrobiny męskiego dystansu do sprawy, to byłabym kolejną nieszczęśliwą matką polką próbującą! Kobiety – to nie koniec świata! jeszcze kilkanaście lat temu panował trend żeby karmić tylko mlekiem modyfikowanym, a był wtedy tylko jeden rodzaj dostępny i m.in. Ja i Małż jakoś na tym mleku daliśmy radę przetrwać i mamy się dobrze!

  35. askacom

    26 maja 2014 at 14:08

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Bardzo chciałam podziękować za ten artykuł.
    Jako kobieta, ale przede wszystkim matka, która przerobiła temat niewystarczającej ilości pokarmu od samego początku życia mojego dziecka, uważam, że osoby, które nie miały z tym tematem nic do czynienia nie powinny zabierać głosu w dyskusji. Mam też wrażenie, że większość czyta tekst bez zrozumienia tematu i sedna sprawy. Nikt nie mówi tu o tym, by zaprzestać karmienia piersią. Tematem jest przede wszystkim sytuacja kobiety, która z różnych powodów przechodzi na karmienie mlekiem modyfikowanym. Z całej tragedii tej sytuacji trzeba wyciągać pozytywy, co też autor tego tekstu uczynił. Nie chodzi przecież o to, by młoda matka zaczęła się samobiczować, bo jej gruczoły nie potrafią sprostać zadaniu.
    Wszystko przeszłam na własnej skórze. Miałam fantastyczną położną, która powiedziała ważne słowa: Sfrustrowana matka, to zestresowane i płaczące dziecko. Trzeba wszystko robić, by dzieckobyło spokojne, a matka w miarę swoich możliwości wypoczęta. I to się sprawdziło.
    Sama o pokarm walczyłam blisko 2 miesiące. Wypróbowałam kolejno wszystkiego: całe doby z dzieckiem przy piersi (bołało jakby wrzynała się pirania w piersi), homeopatia, mleczko pszczele w najczystszej postaci, zestaw MEDELA z rureczkami do pobudzenia oksytocyny (czułam się jak boginka indyjska! Straszne!), butelki Medela, bawarki, Femaltiker, codziennie piłam piwo ciemne bezalkoholowe i w końcu najlepszy dostępny na rynku laktator dwufazowy – Medela Symphony (pompowanie nocą i w ciągu dnia co 3 godziny przez 40 min.). I co? Osiągnęłam max. 500 ml na dobę. Muszę dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Jestem gorszą matką? Nie sądzę. Zrobiłam wszystko. Wypróbowałam wszystkiego. Dziś wiem, że kiedy dziecko otrzyma mleko modyfikowane na noc, wstaję tylko raz lub dwa(tak jest od pierwszych tygodni). Jestem za to bardziej wypoczęta i mam siły by pompować 3- 4 razy w ciągu dnia po godzinie. Dziecko otrzymuje moje mleko w maksymalnej ilości, jaką ściągnę, z butelki (angażuje się też mąż), jesteśmy w stanie wyjechać na cały dzień poza okolice laktatora i domu. Mam termos i mieszankę mleka. DZiecko jest szczęśliwe będąc na świeżym powietrzu, a my wiemy, że żyjemy.Prowadzę ścisłą adnotację ilości wypitego mleka. Wszyscy są zadowoleni. Dziś rozumiem, że są różne życiowe sytuacje i każdą trzeba rozpatrywać indywidualnie. Wielkie wymądrzanie się jest tu nie na miejscu.

    Pozdrawiam,
    A.

    • Ania

      28 maja 2014 at 09:58

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Jakbym czytała o sobie samej. Pozdrawiam serdecznie.

  36. Ania

    28 maja 2014 at 09:52

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    A ja dziękuję za taki artykuł! Sama jestem mamą 2,5-miesięcznego dziecka. W szpitalu pięknie się przyssał, położne sprawdzały i niby wszystko było super, ale na 3 dobę okazało się, że ma za duży spadek wagi i gorączkę. Zważyli przed i po jedzeniu z piersi (ponad 60 minut „wisiał”) i co się okazało? Że wypił kilka mililitrów!!! Kazali mi odciągnąć i podać z butelki, dziecko zaczęło przybierać na wadze i gorączka spadła.
    Cały czas próbowałam go przystawiać, mimo prawidłowego przystawienia mały nie potrafił dobrze ułożyć górnej wargi w wyniku czego piersi bolały, mały nie pił, szarpał się itd. Po powrocie ze szpitala przez kilka dni miałam takiego doła, że położna spytała czy chcę porady specjalistycznej i jakiś leków czy sama sobie poradzę. Dlaczego tak było? Bo przez całą ciążę słyszałam jak to tylko karmiąc piersią zapewniamy dziecku zdrowie i prawidłowy rozwój. Ja nie wątpię, że mleko mamy jest najlepsze, ale nikt nie myśli o tych kobietach, które bardzo chcą karmić piersią, a z różnych powodów nie mogą!
    Jak mały miał 2 tygodnie musiałam podać sztuczne mleko. Nie pił z piersi, a sam laktator słabo pobudza laktację, poza tym zdarzało nam się nie zgrać w czasie. (Przy okazji dorobiłam się zapalenia piersi z 40 stopniami gorączki, bo laktator nigdy nie odciągnie tak dobrze jak dziecko, zresztą do dziś w tej piersi mam mniej pokarmu). Pełna chęci trafiłam do specjalistki od laktacji w moim mieście. Powiedziała, że mały ma za wąskie usta i po prostu nie potrafi wystarczająco głeboko złapać piersi i myśli, że za jakiś czas dorośnie.
    Tak też się stało. Jak skończył dwa miesiące zaczął powoli pić z piersi, tylko że w międzyczasie stwierdzono, że prawdopodobnie ma skazę białkową, więc ja „lecę” na diecie eliminacyjnej = 0 nabiału.
    A po dwóch tygodniach picia z piersi – o ironio! – zaczęłam mieć coraz mniej pokarmu i mały był ciągle głodny… „Rzucał się” na pierś, po czym po kilku minutach płakał wielkimi łzami. I co teraz?
    I tak skończy się sztucznym mlekiem i tak…
    A straciłam przez tą psychozę tyle zdrowia psychicznego i fizycznego…!

    • Daniel

      12 czerwca 2014 at 17:12

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Jak dla mnie tekst jest ok i bardzo prosty do zrozumienia.
      Tylko osoby które własnie wywieraja tą presje albo nie miały problemów z karmieniem piersią oczywiście muszą znaleźć jakies ale.

    • mama-dwójki

      30 kwietnia 2016 at 20:38

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Ania, to ,że czesto są problemy z karmieniem (zapalenia, złe przystawianie, bolące sutki itp) to nie powód ,żeby nie pisac i mowic o zaletach mleka mamy dla dziecka. Trzeba miec swiadomosc ,że mm i pokarm kobiecy to nie to samo. Ty sie nastresowalas, ale przynajmniej troche Twoje dziecko dostalo Twojego mleka. A każdy mililitr ma znaczenie. PS Ważenie przed i po jedzieniu to jakieś dziwne metody. Skaza białkowa hmmm modne stwierdzenie u pediatrów, rzadko występuje u dzieci kp. A to ,ze dziecko placze po przystawieniu nie koniecznie oznacza braku mleka w piersi tylko raczej tego ,ze sie przyzwyczail do butli.

  37. Ala

    12 czerwca 2014 at 21:07

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    ŚWIETNY ARTYKUŁ!!! Właśnie przechodzę kryzys laktacyjny. Syn ma 4 m-ce. Walczę o karmienie piersią, ale jeśli nie dam rady to nie zawaham się użyć MM. Artykuł bardzo zrozumiały i pozytywny. Dziękuję za ten męski punkt widzenia. Mój mąż koniecznie musi przeczytać ten art, bo jest zakręcony na punkcie karmienia piersią i średnio mam w nim wsparcie w trakcie kryzysów. Pozdrawiam serdecznie autora.

    • Anita

      12 czerwca 2014 at 21:29

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Niestety z tego co opisujesz , wynika, że przyczyną Twoich problemów z karmieniem może być konflikt emocjonalny z mężem i to, że za silnie na Ciebie napiera zamiast Cię wspierać. Proponuję poczytać fachowe książki na temat kp i zapisać się na forum gdzie kobiety się wspierają w kp.

    • mama-dwójki

      30 kwietnia 2016 at 20:31

      VA:F [1.9.22_1171]
      0

      Ala , ciesz się ,że masz mądrego męża który docenia zalety Twojego mleka a nie sztucznego. Jeśli przechodzisz kryzys przystawiaj dziecko czesciej, niech ssie ile chce. Podanie mm to żadne rozwiązanie bo powoli zabija laktację. To czym się karmi robi ogromną róznicę dla dziecka!!!

  38. taka jedna

    3 listopada 2014 at 20:44

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Panie Michale,
    Wiem, że tekst jest dość stary, ale natknęłam się na ten portal dopiero dziś i – jako mama – gratuluję! Do sprawy podchodzi Pan po męsku, czyli zadaniowo, w odróżnieniu od kobiecych portali, na których jest dużo emocjonalnej papki, z której czasami nie da się wyciągnąć nic sensownego. A do tego pisze Pan z poczuciem humoru, którego ewidentnie wielu mamom brakuje. Aż się zastanawiam po co wchodzą na MĘSKI portal??? No tak, żeby i tu opowiedzieć swoje łzawe historie i zrugać te, co karmią MM/piersią/stosują macierzyństwo bliskości/albo i nie stosują/śpią z dziećmi/odkładają dziecko do łóżeczka itp itd (niepotrzebne skreślić). Szkoda, że matka matce wilkiem, i wyluzować trochę by się paniom przydało… Na koniec zacytuję klasyka: Why so seriousss? 😉 pozdrawiam

  39. Malgosia

    28 stycznia 2015 at 17:23

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Mądry fajny artykuł, jak zresztą cały serwis. Wyluzowane, zdrowe męskie podejście, które tak bardzo odpowiada mi w wielu kwestiach, nie tylko zwiazanych z dzieckiem. Laktoterrorystki musiały się odezwać- to było oczywiste, że zaraz się tutaj „matki polki mleczarki za wszelką cenę” oburzą. Nie trzeba się tym przejmować. Piszcie chłopaki dalej 🙂

  40. Pingback: Nago po domu? Przy dzieciach? Ona twierdzi, że to dobry pomysł! - tatapad

  41. Pingback: Karmione piersią dzieci mają wyższe IQ, więcej zarabiają - tatapad

  42. Katarzyna

    4 grudnia 2015 at 23:50

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    Nawet jeśli to męskie zdystansowane podejście do tematu to szkoda, że wpis jest kompletnie niemerytoryczny i powiela bzdurne stereotypy dotyczące obydwu sposobów karmienia. Wypadałoby się dokształcić.

  43. mama-dwójki

    30 kwietnia 2016 at 20:27

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Straszny artykuł wyrządzajacy dużo krzywdy, bo jeszcze ktoś uwierzy w te brednie. Dlaczego pisze Pan o rzeczach, o których nie ma pojęcia? Blogerzy to zmora, uważają się za specjalistów od wszytskiego i szerzą nierzetelne informacje i mity na rózne tematy. Tak jak tutaj na temat kp lub kmm. Mój komentarz do zalet mleka modyfikowanego:

    Mleko modyfikowane to produkt, który ma wszystkie niezbędne składniki w optymalnej liczbie – Nieprawda. To odtluszczone mleko krowie z garsia syntetycznych witamin, nie zawiera laktoferryny, hormonów , przeciwciał. Ma stały sklad i nie dostosowuje sie do potrzeb dziecka. Powinno byc stosowane tylko wtedy kiedy nie ma mozliwosci karmienia mlekiem ludzkim.

    Koniec restrykcji z dietą, matka może jeść co chce i pić co chce (kawa, wino, bigos, fasola)- matka karmiąca też moze jesc wszystko, dieta to mit. Chyba ,że dziecko ma alergię, jednak alergie u dzieci kp są także rzadsze niż u dzieci na mm. Oczywiscie alkoholu nie można, ale to chyba nie jest takie wielkie wyrzeczenie dla dziecka?

    W mleku z puszki nie ma hormonów stresu ani innych hormonów, które mogłyby negatywnie wpływać na niemowlę – nie ma też tych wpływajacych pozytywnie.

    Mleko z puszki możesz w nocy podać ty, podczas gdy ona dalej śpi – odciągnięte mleko z piersi też, poza tym karmienie piersią w nocy to nie problem, bo karmi sie na spiocha, nie trzeba wstawac zeby zrobić butlę.

    Mlekiem w proszku łatwiej karmić w miejscu publicznym Według Spocka, takiego mleka nie trzeba nawet podgrzewać, dziecko wypije też chłodne
    – pierś jest zawsze pod ręką a jego temperatura jest idealna.

    Modyfikowane mleko dziecko trawi dłużej, więc rzadziej domaga się jedzenia płaczem – dłużej trawi, bo jest ciężej strawne, czy to zaleta jedzenia dla niemowlęcia??? Pomyśl czlowieku logicznie.

    Będziesz mógł zyskać to samo poczucie więzi z dzieckiem, które ma karmiąca matka – nigdy tak nie bedzie bo butelka to nie pierś

    Ona szybciej będzie mogła wrócić do pracy – karmienie piersią nie koliduje z pracą, oczywiscie jeśli mama nie chce lecieć do pracy po miesiącu od urodzenia.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Pokój marzeń – dla dziecka…. i ojca

Ojciec sam (z dzieckiem) w domu: kolejne pomysły

Jak długo karmić mlekiem? Do kiedy karmić: piersią i mieszanką? [WIDEO]

Zamknij