Czy szczepionki powodują autyzm? Teraz już wiadomo!

8 min.   45   0   Drukuj   Prześlij

Szczepionki to mają trudne życie. Nikt ich nie lubi. No, prawie: dla koncernów medycznych to kura znosząca złote jajka, dla lekarzy – jeden z najgenialniejszych wynalazków świata od czasu krojonego chleba i antybiotyków. Rodziców ten temat jednak polaryzuje tak bardzo, jak samo podejście do klapsów: choć istnieje jedynie słuszny pogląd, spierają się co do zasady, ostatecznie ryzykując życiem swoich dzieci.

Teraz pojawiło się badanie, które powinno raz na zawsze odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy szczepionki powodują autyzm?

Strach ma wielkie oczy... i igłę

Strach ma wielkie oczy… i igłę

Jednym z najczęściej pojawiających się zarzutów pod adresem wstrzykiwanych pod skórę martwych, nieaktywnych lub zmodyfikowanych patogenów jest ich rzekoma zawartość rtęci. Jest on tak bardzo durny, że nie będziemy zaszczycać go uwagą. Drugim – równie, jeśli nie częściej przytaczanym – ich rzekome powodowanie autyzmu u dzieci. I choć eksperci mogą mówić jasno: szczepionki nie mają wpływu na to, czy dziecko urodzi się autystyczne, a większą moc sprawczą ma nieodpowiednia dieta ojca (i jego wiek), to podejrzliwi ojcowie i matki wciąż nieufnie podchodzą do tematu iniekcji.

Nic w tym dziwnego: z jednej strony, każdy z nas drży na myśl o tym, że dziecku mogłaby stać się krzywda (to jedna z rzeczy, która się zmienia, gdy zostajemy rodzicami – trudna do wyobrażenia dla kogoś, kto w tym temacie wiedzę ma tylko teoretyczną), z drugiej – w internecie pełno jest przyprawiających o zimny pot na plecach i jeżących włos na głowie historii o tym, jak młodociani ocierają się o śmierć niemalże po podaniu strzykawką mającego pomagać preparatu.

Oczywiście, nikt nie jest na tyle głupi, by lekceważyć potencjalne skutki uboczne szczepień: gorączkę, marudzenie, być może jakąś formę obrzęku. Ale reakcje naprawdę niebezpieczne zdarzają się tak rzadko, że w zasadzie nie powinny stanowić przeciwwskazania do szczepienia. Tymczasem bardzo wielu rodziców mówi: nie zaszczepię dziecka, nawet nie ze względu na cenę (choć szczepionki swoje kosztują – te nieobowiązkowe), a ze względu na autyzm.

Tymczasem badacze z całego świata nie mają wątpliwości, że przynależność dziecka do któregoś z sektorów spektrum autystycznego jest tak samo wrodzona, jak to, czy będzie gustować w chłopcach, dziewczynkach czy może płeć będzie mu w zasadzie obojętna. Tak samo, jak to, czy urodzi się z mózgiem odpowiednim do płci swojego ciała, czy nie. Innymi słowy, jest jasne dla nauki, że to, w jakiej kondycji urodzi się dziecko, zależy od przebiegu ciąży, jakości materiału genetycznego i całej masy innych czynników, ale na pewno nie od tego, czy będzie się je szczepić, czy nie.

Nauka właśnie to potwierdziła.

Niektórzy rodzice przeżywają to bardziej, niż dzieci.

Niektórzy rodzice przeżywają to bardziej, niż dzieci.

 

Wpływ szczepionek na autyzm został właśnie dogłębnie zbadany – i to na ogromnej, bo milionowej próbie. Nikt już nie powinien pytać, czy szczepionki powodują autyzm, chyba, że jest odporny na twarde dane, naukową metodę i wyżej ceni sobie swoją intuicję i podejrzliwość, niż lata studiów, doświadczeń i badań sztabów naukowców z całego świata.

Ujmując rzecz najkrócej: jest jasne, że szczepionki nie powodują autyzmu. Nie ma żadnego dowodu, który pozwoliłby stwierdzić inaczej. Oprócz pojawiających się sporadycznie rodziców, którzy należą do tej grupy, uważającej, że wiedzą najlepiej.

Do tej pory nie było tak dokładnych badań. Najnowsza publikacja z miesięcznika „Vaccine” stanowi nie tylko powód do odwoływania i usuwania z archiwów niektórych artykułów, ale także do zastanowienia się. Rezygnując ze szczepień i argumentując tę decyzję „moje dziecko nie jest szczepione i daje radę”, tak naprawdę wyrządzamy olbrzymią krzywdę medycynie i innym, ale przede wszystkim, swoim dzieciom. Dziecko jest zdrowe, bo inne są szczepione. Ale gdy zachoruje (odpukać!), może się okazać, że decyzja rodziców była błędna: szczególnie gdy pamięta się o coraz niższej skuteczności antybiotyków i coraz odporniejszych patogenach.

Dane, na których pracowali naukowcy z Sydney, pochodziły od ponad 1,250,000 dzieci z USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i Danii. Zdecydowanie wykluczyły jakiekolwiek ryzyko wystąpienia autyzmu u szczepionych dzieci, bez względu na to, jaki preparat został podany i przed którą z chorób miał chronić. Zarówno same zneutralizowane bakterie czy wirusy, jak i składniki – takie, jak tiomersal czy (w znacznie starszych szczepionkach) rtęć nie powodowały skutków ubocznych dla dzieci, a tym bardziej – autyzmu.

Dotychczasowe badania nie mówiły zupełnie niczego. Przeanalizowaliśmy dane i w każdym możliwym zestawieniu wychodziło nam: zero, zero, zero. To oznacza, że nie ma powiązania między szczepionkami i autyzmem. Lepszych wyników nie można się spodziewać,

 

wyjaśnił prowadzący badanie, prof. Guy Eslick.

Bardzo zależy nam na tym, by każdy rodzic, który zastanawia się, czy szczepić, czy nie szczepić, znał rezultat naszych prac. Mam nadzieję, że to pomoże zmienić zdanie tym, którzy są przeciwko”,

dodał profesor.

Co szczególnie ważne, żaden koncern farmaceutyczny ani instytucja z nim powiązana nie finansowała prac zespołu profesora Eslicka. Eksperci są zgodni co do tego, że te wyniki powinny stanowić ostatni gwóźdź do trumny ruchów antyszczepionkowych, choć nie mają także wątpliwości, że rodzice wychowujący autystyczne dzieci wciąż będą szukali winnych. Jest przecież jasne – tak skonstruowany jest człowiek – że zawsze ci z nas, których dzieci są w jakimkolwiek stopniu inne, chcą znać powód, dlaczego tak jest. To sprawia, że stają się szczególnie podatni na wszelkiego rodzaju manipulacje, dezinformacje i badania przeprowadzane w sposób niekoniecznie zgodny ze standardami.

Już od kilku lat autorzy opracowań, wiążących szczepionki z autyzmem, są zmuszani przez kolejne zespoły badaczy do wycofywania swoich artykułów, zaprzeczanie wnioskom i cofanie wydanych werdyktów. Niektórzy, tacy, jak Andrew Wakefield – autor opublikowanego w 1998 roku w „Lancecie” materiału – są w dodatku pozbawiani szacunku swojego środowiska, i powszechnie nazywani „nieuczciwymi i nieodpowiedzialnymi” naukowcami.

Grupy rodziców, które należą do szerszej, anty-szczepionkowej kategorii, są coraz częściej pozbawiane publicznego i prywatnego finansowania; nierzadko nakazuje się organizacjom i stowarzyszeniom także zmianę nazwy, by podkreślić ich niekoniecznie entuzjastyczny wobec szczepionek charakter. Coraz częściej zauważa się – i głośno punktuje – wykorzystywanie przez nich danych i badań w sposób selektywny, wyłącznie taki, który ma poprzeć ich tezę. Przykładem jest choćby australijska „Australian Vaccination Network”, której sąd nakazał zmienić nazwę na mniej wprowadzającą w błąd – w rezultacie czego dziś stowarzyszenie to nazywa się „Australian Vaccine Skeptics Network”.

Być może rozprawienie się raz na zawsze z tymi szkodliwymi dla publicznego zdrowia poglądami w końcu zmniejszy rosnący w alarmującym tempie odsetek tak zwanych immunologicznych pasożytów, czyli dzieci, które korzystają na szczepieniach innych dzieci.

Być może odsunie to ryzyko powrotu groźnych, nieuleczalnych chorób które w przeszłości dziesiątkowały Europę.

 

Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Komentarzy: 45

  1. Andrzej

    28 maja 2014 at 08:38

    VA:F [1.9.22_1171]
    -10

    Proszę przedyskutować:

    Jednym z najczęściej pojawiających się zarzutów pod adresem wstrzykiwanych pod skórę martwych, nieaktywnych lub zmodyfikowanych patogenów jest ich rzekoma zawartość rtęci. Jest on tak bardzo durny, że nie będziemy zaszczycać go uwagą.

    • Michał Nazarewicz

      28 maja 2014 at 11:16

      VN:F [1.9.22_1171]
      -11

      Ilości są śladowe. Więcej jest w rybie.

      • Andrzej

        28 maja 2014 at 11:25

        VA:F [1.9.22_1171]
        +12

        1. Od jakiego wieku podaje się rybę dzieciom?

        2. Czy jest różnica w przyswajaniu jeżeli coś jemy w stosunku do podania dożylnego?

        • Michał Nazarewicz

          29 maja 2014 at 10:42

          VN:F [1.9.22_1171]
          -3

          Stężenie tego związku w szczepionkach wynosi od 0,003% do 0,01%, co oznacza, że w preparatach zawierających 0,01% tiomersalu znajduje się ok. 25 μg rtęci na dawkę 0,5 ml. Maksymalna bezpieczna dzienna dawka rtęci dla człowieka została określona przez amerykańską Environmental Protection Agency na 0,1 mg/kg masy ciała (do roku 1994 było to 0,3 mg), tj. 40 razy więcej od ilości rtęci w dawce. W USA w latach 90. zaprzestano jednak stosowania tiomersalu w szczepionkach[15]. (za Wikipedią)

          • Max

            24 czerwca 2014 at 10:17

            VA:F [1.9.22_1171]
            +2

            To dlaczego w Polsce dalej uzywa sie szczepionek z tym zwiazkiem?

      • olo

        24 czerwca 2015 at 11:49

        VA:F [1.9.22_1171]
        +2

        Rybą z rtęcią zjadasz i jeśli masz sprawny układ pokarmowy to nic Ci się nie dostanie gdzie nie trzeb. Natomiast podając do krwi (bo tego nie unikniesz podając szczepionkę żeby nie przeniknęła do krwioobiegu lub nie trafiła w nerwy) rtęć trafia prosto do mózgu (skutki jak nie trudno się domyśleć katastrofalne). Jak trudno sobie wyobrazić to wypij 50ccl wódki, a weź wstrzyknij do krwi – kto będzie bardziej pijany?

    • olo

      24 czerwca 2015 at 11:40

      VA:F [1.9.22_1171]
      +5

      „immunologicznych pasożytów, czyli dzieci, które korzystają na szczepieniach innych dzieci.”
      Bezczelne zwroty i nadużycia w artykule to profanacja wolności człowieka (karta praw człowieka). Pasożyty – to firmy farmaceutyczne, które wyłudzają z ludzi pieniądze strasząc ich w reklamach chorobami. Artykuł nic nie udowadnia, bo nigdzie nie przeprowadzono prób na grupie porównawczej nieszczepionej. Nie prowadzono też badań klinicznych noworodków. Jedno jest pewne w Polsce jest stosowany w szczepionkach komponent z trującą rtęcią. W innych krajach rozwiniętych dawno wycofano ze względu na ryzyko zatrucia (zatrucie rtęcią jest łudząco podobne do autyzmu – i co wy na to). Polska jak zawsze 100lat za murzynami, no ale liczy się przecież dobro firm farmaceutycznych, bo trzeba wygarnąć stare zapasy z zagranicy, i wspierać polskie firmy które nie umieją zastąpić tego konserwantu. Natomiast, żeby nie było nawet dyskusji o możliwych powikłaniach (przecież wiadomo że szczepionki powodują uszkodzenia obwodowego i centralnego układu nerwowego, a nawet śmierć – co jest napisane w ulotkach od ‚leku’) i żeby nie było problematycznych odszkodowań w polsce to jest obowiązek podania w zaraz po urodzeniu szczepienia. Jak zejdzie noworodek lub będzie miał trwały uszczerbek to oczywiście linia obrony państwa moherowego i konowałów medycznych w tym przypadku to: „ONO PRZECIEŻ MIAŁO TAK OD URODZENIA, TO NIE NASZA WINA”.

  2. Piotr

    28 maja 2014 at 10:08

    VA:F [1.9.22_1171]
    +31

    Jak wyjaśnić fakt, że skoro badania na noworodkach są zabronione to kiedy zbadano działanie szczepionek na noworodki ?

    • Michał Nazarewicz

      28 maja 2014 at 11:15

      VN:F [1.9.22_1171]
      -14

      Dzieci sie szczepi i dzieci sie obserwuje. Przez lata. Zabronione mogą być badania kliniczne typu testy nowych leków, terapii, etc.

      • Max

        24 czerwca 2014 at 10:23

        VA:F [1.9.22_1171]
        +17

        Czyli ktos opracowuje szczepionke ktorej nie mozna testowac na noworodkach… A pozniej ja po prostu podaja i patrza co sie bedzie działo ?! No to od razu mnie uspokoilo!!!
        Kiedys mowili ze azbest nie jest szkodliwy, podawali dzieciom radioaktywny rad bo twierdzili ze ten nowo odkryty pierwiastek jest zdrowy, dlugo tez uwazano ze palenie papierosow nie powoduje raka, no i aspartam cudowny srodek spozywczy!!!
        Jasli chcecie faszerowac swoje dzieci to wasza sprawa ale nie zmuszajcie innych do tego

  3. Natalia

    28 maja 2014 at 10:47

    VA:F [1.9.22_1171]
    -27

    Fajnie że wreszcie pojawił się konkretny artykuł na ten temat. Jestem mamą 4 letniego autystyka i w głowie miałam milion myśli na temat szczepienia kolejnych dzieci. Ten artykuł mnie uspokoił ale przykuło moją uwagę stwierdzenie że to zła dieta taty dziecka mogła mieć wpływ na schorzenie synka. Czy faktycznie tak jest?

    • Michał Nazarewicz

      28 maja 2014 at 11:14

      VN:F [1.9.22_1171]
      -12

      Dziś ten temat kolega Pliniusz rozszerzy. Oprócz diety ojca zidentyfikowano ostatnio kilka dodatkowych czynników i o tym napiszemy.

      • olo

        24 czerwca 2015 at 11:38

        VA:F [1.9.22_1171]
        +5

        „immunologicznych pasożytów, czyli dzieci, które korzystają na szczepieniach innych dzieci.”
        Bezczelne zwroty i nadużycia w artykule to profanacja wolności człowieka (karta praw człowieka). Pasożyty – to firmy farmaceutyczne, które wyłudzają z ludzi pieniądze strasząc ich w reklamach chorobami. Artykuł nic nie udowadnia, bo nigdzie nie przeprowadzono prób na grupie porównawczej nieszczepionej. Nie prowadzono też badań klinicznych noworodków. Jedno jest pewne w Polsce jest stosowany w szczepionkach komponent z trującą rtęcią. W innych krajach rozwiniętych dawno wycofano ze względu na ryzyko zatrucia (zatrucie rtęcią jest łudząco podobne do autyzmu – i co wy na to). Polska jak zawsze 100lat za murzynami, no ale liczy się przecież dobro firm farmaceutycznych, bo trzeba wygarnąć stare zapasy z zagranicy, i wspierać polskie firmy które nie umieją zastąpić tego konserwantu. Natomiast, żeby nie było nawet dyskusji o możliwych powikłaniach (przecież wiadomo że szczepionki powodują uszkodzenia obwodowego i centralnego układu nerwowego, a nawet śmierć – co jest napisane w ulotkach od ‚leku’) i żeby nie było problematycznych odszkodowań w polsce to jest obowiązek podania w zaraz po urodzeniu szczepienia. Jak zejdzie noworodek lub będzie miał trwały uszczerbek to oczywiście linia obrony państwa moherowego i konowałów medycznych w tym przypadku to: „ONO PRZECIEŻ MIAŁO TAK OD URODZENIA, TO NIE NASZA WINA”.

    • ego evolo

      29 września 2014 at 18:51

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      Natalia otworz oczy, sprawdz sobie statystyki dotyczace autyzmu u dzieci nieszczepionych. Moj syn nigdy nie mial gwaltownych reakcji po szczepieniu, co nas bardzo zmylilo,do momentu kiedy przypadkowo przerwalismy szczepienia na prawie rok, i po przerwie zaczelismy uzupelniac, w ciagu 2 tygodni wszystkie dramaty i stymulacje wrocily, to przelalo szale.

  4. Anna

    28 maja 2014 at 11:18

    VA:F [1.9.22_1171]
    +40

    Ile kasy dostałeś za tą promocję tych trucizn?

    • vaccine

      23 lipca 2014 at 15:13

      VA:F [1.9.22_1171]
      -6

      Zdefiniujmy i uargumentuj to co napisałaś. Ot polactwo.

  5. kasia

    28 maja 2014 at 11:48

    VA:F [1.9.22_1171]
    +27

    Właśnie na taki artykuł czekałam- „rzetelny”, ” z mnóstwem faktów” i „konkretny”. Teraz moje wątpliwości zostały całkowicie rozwiane. Nie ma to jak poczytać opinię „eksperta”.

    • kalan

      29 maja 2014 at 20:50

      VA:F [1.9.22_1171]
      +21

      Ja dolaczam do grona „uspokojonych”…
      Wogole istnieja jakies zrodla do Twojego tekstu, ekspercie???

  6. Pliniusz

    29 maja 2014 at 21:09

    VA:F [1.9.22_1171]
    -14

    Skoro ma Pani problem ze slowem pisanym (i trzema linkami do zrodla), to podaje: http://sydney.edu.au/news/84.html?newsstoryid=13491 – badanie opublikowalo takze prestizowe Vaccine, moze sobie Pani poszukac w internecie albo Empiku. Pozdrowienia i prosze zachowac otwarty umysl.

  7. Jan

    8 czerwca 2014 at 23:31

    VA:F [1.9.22_1171]
    +39

    @Pliniusz „badanie opublikowalo takze prestizowe Vaccine…”

    Oj chłopie naiwny jesteś jak dziecko. Niestety wyników nie da się zweryfikować – i o to chodzi, że jest jedna słuszna, niepodważalna prawda. Za 30 milionów dolarów każde laboratorium na świecie zrobi Ci takie badania i opublikuje wyniki jakie sobie zażyczysz. Natomiast dzięki Tobie i promocji szczepionek (mam nadzieję, że nie jest to jednak opłacony artykuł, a zwykła głupota) jest to moja ostatnia wizyta na tym portalu.

    Wstyd Tatapad!

  8. n4k1r

    10 czerwca 2014 at 07:55

    VA:F [1.9.22_1171]
    +42

    Powoływanie się na pismo „Vaccine”, udowadniające brak związku szczepionek z autyzmem to tak jak powoływanie się na słowa Donalda Tuska i Pawła Grasia, że Polska jest krajem mlekiem i miodem płynącym 🙂

  9. maria_natalia

    13 czerwca 2014 at 21:30

    VA:F [1.9.22_1171]
    +26

    Wejdź proszę na stronę STOP NOP i poczytaj historię rodziców, których maluchy dotknęły poważne NOPy a potem to im powiedz, że te reakcje, które dotknęły ich ukochane, wyczekane dzieci są „zdarzają się tak rzadko, że w zasadzie nie powinny stanowić przeciwwskazania do szczepienia.”

    • ego evolo

      29 września 2014 at 19:01

      VA:F [1.9.22_1171]
      +2

      w tej chwili w stanach statystyki pojazuja ze 1 dziecko na 50 ma zaburzenia ze spektrum autyzmu, 4 lata temu bylo 1 dziecko na 88… a szczepien przybywa

  10. Morrigan

    13 czerwca 2014 at 22:08

    VA:F [1.9.22_1171]
    +20

    „Szkodliwe dla zdrowia publicznego poglądy”? „Immunologiczne pasożyty”? Od kiedy to społeczeństwo ma zdrowie? 😉 jak „społeczeństwo” tak dba o swoje zdrowie to niech sie leczy i szczepi, ale dlaczego kosztem moich dzieci? Nawet jesli prawdopodobieństwo poważnego autyzmu wynosi 1 do miliarda to rodzic ma prawo nie podejmować ryzyka – on ma dziecko jedno na 7 miliardów… A skoro szczepionki sa super bezpieczne to dlaczego neurolodzy mogą zalecać ich odroczenie? I pytanie praktyczne: co badano w Japonii skoro tam szczepienia obowiązkowe sa dopiero jak dziecko skończy kilka lat?

  11. komar

    14 czerwca 2014 at 08:55

    VA:F [1.9.22_1171]
    +29

    Żenua. Ten cynizm w zdaniu „…jak młodociani ocierają się o śmierć niemalże…”. A żebyś ćwoku wiedział, że się ocierają. Nagła śmierć łóżeczkowa, alergia na białko jaja nie jest przeciwwskazaniem do podania MMR, która takowe zawiera i może wywołać wstrząs anafilaktyczny, śmierć wcześniaków po szczepieniu w pierwszej dobie życia. Realnie się ocierają, co? Czy ktoś to udowodni i potwierdzi, że to wina szczepień? Lekarze umywają ręce. Tylko zainteresowany rodzic WIE, że to ma związek. Często dowiaduje się PO STRACIE dziecka, bo szuka przyczyny nieszczęścia, ale jest już za późno! Nie ma realnej wiedzy o tym, ile faktycznie występuje Niepożądanych Odczynów poszczepiennych – NOP, lekarze odmawiają ich rejestrowania, zasłaniając się słowami, że to normalne. Niedoinformowani rodzice godzą się na taki stan rzeczy, ufają bezgranicznie oprawcy, który zgarnia profity za każde zaszczepione dziecko. Obyście smażyli się w piekle za wprowadzanie ludzi w błąd! Autyzm, to nie jedyny powód do obaw, a każdy logicznie myślący człowiek, zauważy nagły wzrost autyzmu wśród dzieci, który nakłada się na zwiększenie ilości szczepionek. Jeśli ten artykulik nie jest sponsorowany, to współczuję Wam braku merytorycznej wiedzy. Nic nie wnieśliście do tematu i ośmieszacie się przed rzeszą ludzi, którzy potrafią wywęszyć niczym niepodpartą ściemę. Nie pierwsi i nie ostatni. Niech Wam dzieci zdrowo rosną, pasożyty intelektualne.

    • zouza

      14 czerwca 2014 at 11:27

      VA:F [1.9.22_1171]
      +20

      Dokładnie, nie wiem jak można na tak poważny temat pisać w tak sarkastyczny sposób. Artykuł jest stronniczy. Zanim wydacie osąd na rodziców nie szczepiących, poznajcie wszystkie fakty i oceńcie je w sposób obiektywny. Jest na prawdę sporo osób, które mają chore dzieci po szczepionkach, tylko takie fakty są ukrywane. Gdyby nie stop nop, ludzie dalej tkwiliby w ciemnocie i nie walczyli z pożerającym nas systemem. Myślicie, że lekarzom zależy, by Was wyleczyć? Nie, oni podtrzymają Was przy życiu jak najdłużej się da i przy okazji zaaplikują kilka innych chorób. Zdrowy pacjent nie potrzebuje lekarza, leków. Spójrzcie na zwierzęta, czy one chorują, tyle ile MY, ludzie? Chociażby to powinno dać WAM do myślenia. Koncerny zarabiają krocie na waszym lenistwie i łatwowierności. Na prawdę aż tak bezkrytycznie wierzycie, że chcą dla Was dobrze? Apteka to teraz najlepszy biznes. W moim mieście apteki wyrastają, jak grzyby po deszczu. Ludzie zamiast zdrowo się odżywiać, faszerują się drogimi suplementami, które nic nie dają, a wręcz szkodzą! Mleko modyfikowane z apteki, kosmetyki do skóry atopowej z apteki, cukierki z apteki, herbatki z apteki. Kiedy zrozumiecie co się dzieje? Otwórzcie oczy, fakty mówią same za siebie.

      • Magda

        2 października 2014 at 11:35

        VA:F [1.9.22_1171]
        -2

        . Zdrowy pacjent nie potrzebuje lekarza, leków. Spójrzcie na zwierzęta, czy one chorują, tyle ile MY, ludzie?

        Chyba nigdy nie miałaś do czynienia ze zwierzętami, NIESZCZEPIONE zwierzęta łapią masę chorób i część z nich umiera. Wystarczy przyjrzeć się bezdomnym kotom, umierają na koci katar i kocią białaczkę, groźne choroby wirusowe.

        • komar

          2 października 2014 at 15:25

          VA:F [1.9.22_1171]
          +3

          Może dlatego, że te, które nie znajdują się pod opieką człowieka, żrą własne gówna, gówna psich kolegów, jedzą gryzonie ze śmietników, które z pewnością roznoszą syf i choroby, piją wodę z zanieczyszczonych źródeł i grzebią po śmietnikach. Bo to właśnie higiena życia ma wpływ na zanik epidemii i chorób, a nie wasze cudowne szczepionki. Ze zwierzętami mam sporo do czynienia i widziałam nieszczęścia po szczepionkach wśród zwierząt, od raka, po krótsze życie i śmierć zaraz po szczepionce.

          • Magda

            3 października 2014 at 08:08

            VA:F [1.9.22_1171]
            0

            Dziwne zatem, że wychodzące koty mające właścicieli a nieszczepione również zarażają się i chorują na koci katar i kocią białaczkę.
            Wścieklizna u dzikich zwierząt też występuje wyłącznie z braku higieny?

  12. velkasia

    14 czerwca 2014 at 09:10

    VA:F [1.9.22_1171]
    +22

    Jestem mama 16-miesiecznej Ali, w ciagu pierwszych 4 miesiecy zycia podano jej 3 szczepionki wycofane z czego ma 2 odczyny poszczepienne na dwoch raczkach zamilkla na 4 miesiace po tych szczepionkach, czy ktos mi zagwarantuje ze nastpne tez nie zostana wycofane? Moja corka znalazla się w niewielkim procencie ryzyka! Autor artukulu pewnie inaczej by pisal gdyby jego dziecko znaloazlo się w tej nielicznej grupie ryzyka!

    • A

      14 czerwca 2014 at 12:07

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      Mieliśmy podobnie z synem. Dzis po kilku latach mogę powiedzieć, ze dostaliśmy meeeega pomoc w Gdańsku w IWRD. Młody normalnie chodzi do szkoły. Ma swoje problemy jak każde dziecko, ale i my jesteśmy dużo spokojniejsi o jego przyszłość. To, ze zamilkła nie oznacza od razu autyzmu czy aspergera. Kasiu pomagaj Ali jak umiesz najlepiej. Po latach spojrzysz z czystym sumieniem w lustro. Przyszłość sama pokaże jak będzie. Pewnych spraw nie zmienisz, ale będziesz wiedziała, ze zrobiłaś co mogłaś.

      Nie jestem przeciwny szczepieniom, ale nie pozwalajmy swoim dzieciom wstrzykiwać najtańszych g…, bo przetarg wygrała najniższa cena!
      Statystyki zdrowotne są okrutne, a „ciężkie przypadki”, które statystyka tylko na zimno podaje. Tylko zawsze jest pytanie – czemu akurat moje dziecko?

    • aga

      3 lutego 2015 at 19:53

      VA:F [1.9.22_1171]
      +2

      Lepiej nie szczepić – mieć zdrowsze dziecko (bo nieszczepione mają o niebo lepszą odporność – wiem z doświadczenia) i nie chodzić do lekarza w ogóle!

      • ela

        25 lutego 2015 at 10:28

        VA:F [1.9.22_1171]
        +2

        PO tym jak moje czteromiesieczne niemowle zaczelo wgapiac sie w sciane po podanej „nowoczesnej” szczepionce 5 w 1, nie zaszczepilismy wogole drugiego synka. ROZNICE WIDAC GOLYM OKIEM! Oczywiscie mam na mysli, ze nieszczepiony o wiele zdrowszy. Mieszkam w UK, ostatnio dostalismy zaproszenie na pobranie flory bakteryjnej z nosa dziecka, jakies badanie Uniwersytetu Oxfordzkiego. Mysle sobie, no spoko, czemu nie przysluzyc sie nauce. Jednak na ostatniej stronie ulotki doczytalam sie „badania sponsorowane przez firme Glaxo&Smithkline”. Jeszcze bardziej zaczelam sie bac o przyszlosc swoich dzieci…

        • Aga

          25 września 2015 at 11:27

          VA:F [1.9.22_1171]
          0

          Moje dziecko po 1szej szczepionce 5 w 1 przestało ssać pierś i dostało alergii skórnej, tj. skóra pękała do krwi. Dziecko płakało całymi dniami a mnie mówiono, że to kolka… Po szczepionce na gruźlicę otrzymaną po 1. roku dziecku pozostał 2cm pęcherz-rana, ropiejąca przez 2 LATA! Jedyne lekarstwa przepisane na te wszystkie objawy były maści ze sterydami (już dla niemowlaka) i syrop USPOKAJAJĄCY (czytaj: otępiający). Maści oczywiście nie leczą przyczyny, tylko zaleczają objawy – otwarte rany i mają skutki uboczne – osłabiają kości.
          Już dawno straciłam złudzenia, co do lekarstw, oraz lekarzy, którzy m.in. są związani procedurami, ustalanymi w porozumieniu z koncernami farm.
          Leczę dzieci i siebie SAMA i to NIE lekarstami z apteki. Baardzo rzadko chorujemy – alergia ustąpiła w większości, pojawia się gdy organizm jest osłabiony.
          Pozdrawiam

  13. woyd

    15 czerwca 2014 at 06:44

    VA:F [1.9.22_1171]
    +10

    Autorowi artykuły chyba wyleciał z pamięci temat szczepionek na świńską grypę, którą to koncerny farmaceutyczne na siłę wciskały rządom wielu krajów, które wydawały nas to fortunę.
    I co się okazało – że „epidemię”na skalę światową wywołały sztucznie same koncerny, by zbić kasę. Świńska grypa jest wśród nas i jest tak samo groźna jak ta normalna. Ale zarobek był i to taki że głowa mała. Wiem że wielu widzi to dzisiaj inaczej, ale historia doceni postawę ówczesnej minister Ewy Kopacz, która nie wpuściła tego szajsu do Polski choć naciskały rządy wielu krajów.

  14. Czytelniczka

    15 czerwca 2014 at 10:10

    VA:F [1.9.22_1171]
    +8

    Wpis jest zrozumiały. W zasadzie większość nieszczepiących rodziców miała takie poglądy zanim spowodowali poszczepienne kalectwo swoich dzieci – inaczej przecież nie naraziliby ich na nie.

  15. Pingback: Nieszczepione dziecko powoduje epidemię odry w USA - tatapad

  16. Karolina

    16 sierpnia 2014 at 09:52

    VA:F [1.9.22_1171]
    +7

    „Durny” to może być ktoś, kto nie potrafi przeczutać ze zrozumieniem składu szczepionek. Tiomersal to jest związek rtęci i jest obecny chociażby w szczepionkach firmy Biomed (do sprawdzenia na stronie firmy lub w ulotkach). Trochę mniej ignorancji , a więcej pokory do własnej niewiedzy.

  17. Pingback: Szczepionki: potrzeba 25,000,000 dzieci, by odkręcić kłamstwo - tatapad

  18. Indian

    29 września 2014 at 11:16

    VA:F [1.9.22_1171]
    +5

    „tak naprawdę wyrządzamy olbrzymią krzywdę medycynie i innym”
    Rozwin prosze, bo brzmi wyjatkowo niefajnie.
    Kicham na medycyne, ktora dotychczas mojej rodzinie wyrzadzila krzywde, badz byla obojetna dla niej. Plusow brak.
    Spora czesc lekarzy tez jest nieuczciwa, nie biora pod uwage zalecen WHO i szczepia, by miec swoje statystyki ok.
    Sporo osob jest, ktore by szczepily, jednak nie maja zaufania do sprzedajnych, niedouczonych, za to teoretycznie wszechwiedzacych lekarzy.

  19. Kamil

    29 września 2014 at 12:28

    VA:F [1.9.22_1171]
    +8

    Nie będę mówił, że to artykuł na zlecenie biznesu farma. Bo pewnie nie jest. Ale jeśli już to ma komuś udowodnić, że nie powoduje autyzmu… to gdzie są fakty?

    Ja mogę napisać: „od dzisiaj uważa się, że ludzie mogą nie załatwiać potrzeb fizjologicznych”. Ale czy to automatycznie staje się prawdą?

    Dajcie konkrety, jak to badanie wyglądało? Co badali? Jakie wskaźniki? Tylko autyzm vs. szczepienia? jakie szczepienia? Przecież jest tych szczepień multum. Sporo jest wycyfywanych, czy takie też są w badaniu ujęte?

    Z tego artykułu wynika, że nic nie wiadomo.

  20. aga

    3 lutego 2015 at 19:49

    VA:F [1.9.22_1171]
    +5

    Jestem na tym serwisie po raz pierwszy i po przeczytaniu tego artykułu – ostatni.
    Absolutnie protestuję przeciwko lekkomyślnemu popieraniu szczepionek. Ja też na własnym dziecku przekonałam się o ich szkodliwości.
    Zajrzyj na Stop Nop – może poruszy twój rozum i serce z kamienia!

  21. zdziwiona

    21 kwietnia 2015 at 14:21

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Do autora artykułu: choćbyś przytoczył i milion naukowych źródeł zawsze spotkasz się z falą hejtu od łatwowiernych, pseudo-wyedukowanych oszołomów. Bo każdy argument da się podważyć twierdząc, że lekarze i naukowcy siedzą w kieszeni koncernów farmaceutycznych.
    Nie twierdzę że szczepionki to samo dobro, nie szczepię dzieci przeziębionych, nie daję 2 szczepionek naraz i nawet szczepię z opóźnieniem ale szczepię bo wierzę, ze to mniejsze zło.
    Jakoś nie czuję mega ekscytacji na myśl o powrocie do czasów średniowiecza z ich przeżywalnością noworodków i średnią życia czy nawet czasów mojej prababci kiedy to z 13 rodzeństwa wieku dorosłego doczekała ona jedna.
    To ze teraz żyje się dłużej to zasługa nauki, medycyny i czasem jak czytam o tym jak to niby teraz nauka morduje miliony dzieci to nie wiem czy śmiać się czy płakać.

    • Aga

      25 września 2015 at 11:38

      VA:F [1.9.22_1171]
      -1

      Już dawno dowiedziono i udowodniono, że krótki okres życia ludności przed czasami współczesnymi wynikał przede wszystkim z brudu, niehigienicznego trybu życia, ciężkiej pracy oraz wojen. Nie śmiej się ani nie płacz, tylko się dokształć!
      Niektóre lekarstwa też autentycznie pomagają – ale jest ich niewiele. Np. dla mnie nie są lekarstwem tabletki na wysoki cholesterol, wyniszczające wątrobę i żołądek, itd!

  22. Marzena

    26 lutego 2016 at 12:31

    VA:F [1.9.22_1171]
    +1

    Ogromny temat.

    Kto będąc świadomym rodzicem poda bezpośrednio do mózgu zastrzyk z potężną ilością wirusów, bakterii, konserwantów, w tym etylortęci (przekraczającej normę po drugiej i trzeciej już szczepionce)? Piszę do mózgu, ponieważ do roku czasu u niemowląt nie ma BARIERY KREW – MÓZG, dlatego wszystko co podamy do krwi jest automatycznie przesyłane do mógu również. Toksyny, neurotoksyny, metale ciężkie które są zawarte w szczepionkach (w każdej jednej bez dwóch zdań), osiadają w tłuszczach. Mózg i system nerwowy jest zbudowany z tłuszczy. Co zatem robimy, kiedy podamy szczepionkę niewykształconemu jeszcze organizmowi, który jak gąbka wchłania wszystko jak leci? Mamy odpowiedź na to, dlaczego tak wiele jest upośledzeń obecnie, dlaczego wykształcają się alergie w ogomnej ilości po szczepionkach, zaburzenia mowy, zaburzenia percepcji, zaburzenia ruchu, zaburzenia rozwoju, nadpobudliwość u dzieci itp. Toksyny, neurotoksyny, konserwanty, metale ciężkie również uszkadzają niewykształcone jeszcze jelita, dziurawiąc je zostawiając sito, przez które to do krwi przechodzą niestrawione białka (w wyniku braku mikroflory, która ma się od momentu urodzin tworzyć). Nie trzeba badań klinicznych, by stwierdzić, co robi zbyt szybkie szczepienie dzieci. Ci, którzy nie chcą się edukować w tym zakresie i mają zaufanie, niestety w przypadku jakichkolwiek powikłań będą zdani na siebie, zazwyczaj jak to się dzieje jeśli chodzi o leczenie, czy to w Polsce, czy to za granicą. Warto pamiętać, że mają do tego prawo i biorą na siebie pełną odpowiedzialność. Szkoda, że nieświadomie. Ps. KAŻDY RODZIC MA PRAWO DO DECYDOWANIA O SWOIM DZIECKU – I MA PRAWO WYBORU – JEŚLI CHCĄ, MOGĄ ZASZCZEPIĆ DZIECKO, JEŚLI NIE RÓWNIEŻ MAJĄ TAKĄ MOŻLIWOŚĆ. WYSTARCZY NA ZWYKŁEJ KARTCE TO NAPISAĆ (nie podpisywać żadnych papierów z przychodni, która to wykorzystując je niewłaściwie może przyczynić się do nakładania bezprawnych kar na rodziców!!! Pozdrowienia.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Czy przesypywanie mleka modyfikowanego szkodzi? [WIDEO]

i-Size, czyli wszystko, co powinieneś wiedzieć o zmianach w fotelikach – 19 pytań i odpowiedzi

Maclaren Quest
Maclaren Quest – kieszonkowa spacerówka [WIDEO]

Zamknij