Szkodliwi dziadkowie: jak rozpoznać, że masz kłopot?

8 min.   5   0   Drukuj   Prześlij

ToksyczniDziadkowie

 

Zgadzamy się, że nasi rodzice pełnią ważną rolę w wychowywaniu naszych dzieci. Modlimy się, jeśli mamy do kogo, by była to rola pozytywna (choć ich korzystny wpływ ma też negatywne konsekwencje, jak pokazuje badanie). Bywa jednak, że widzą się w roli nieproszonych autorytetów, zajmując stanowisko w kwestiach, o których od dawna nie mają pojęcia. Albo w których nikt ich nie pyta.

Najgorzej mają kobiety. My, faceci, słyniemy z nieprzebierania w słowach i nieukrywania uczuć, zwłaszcza, gdy chodzi o te aż krzyczące, by wyjść na zewnątrz. One natomiast duszą wszystko w sobie i robią dobrą minę do złej gry. Efekt widziałem całkiem niedawno u koleżanki tuż po porodzie: wisiała nad nią teściowa, a ta bała się podjąć jakąkolwiek decyzję; gdy matka jej nieobecnego faceta miała zdanie odrębne – nie broniła swojego terenu, tylko przyjmowała je za konieczne. Nawet, jeśli się z nim nie zgadzała.

To rodzi tylko frustrację. Wiemy bowiem, że dziadkowie pełnią nieocenioną rolę, zarówno przy rozpieszczaniu dzieci, jak i przy ich przechowywaniu, gdy potrzebujemy czasu dla siebie. Ta korzyść potrafi być przez nich bez litości wykorzystywana, bo spodziewają się, że rodzice nie odetną ich od dziecka, tylko dlatego, że pozwalają sobie na zbyt wiele.

Ale bywa jednak, że zbyt wiele to zbyt wiele i trzeba powiedzieć dość. Istnieje cała grupa sytuacji, które – niestety – uchodzą za dość powszechne, w których po prostu nie można przymykać oka albo zaciskać zębów, z nadzieją, że to minie samo. Nie minie; dziadkowie, a szczególnie babcie, które – tradycyjnie – na wychowywaniu dzieci zjadły zęby, będą brnęły w sytuację coraz bardziej.

A dziecko widzi, i słyszy, i przetwarza to wszystko.

Należy więc szczególną uwagę zwracać na takie zachowania, jak te wymienione poniżej. I ucinać je w zarodku, a, jeśli dziadkowie posłużą się agresją bierną, udają, że nie słyszą, zbagatelizują problem – poszukać opiekunki do dziecka, bo lepiej wydać pieniądze, niż potem naprawiać wyrządzone przez nich szkody.

Jeśli zastanawiasz się, czy twoi rodzice byli dobrymi rodzicami, jest więcej niż pewne, że okażą się kiepskimi dziadkami. Przypadki, przeczące tej regule, można policzyć na palcach jednej ręki drwala po ciężkim wypadku z piłą spalinową. Toksyczność dziadków i babć przejawia się takimi zachowaniami:

  • Podważanie autorytetu rodziców. Ty jesteś rodzicem. Matka twojego dziecka jest rodzicem. Wiecie najlepiej, jak chcecie wychowywać swoje dziecko. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek podważanie waszych decyzji, zarzucanie wam, w szczególności przy obecnym dziecku, niekompetencji. Wasze dziecko, wasze zasady!
  • Krytyczne, niepochlebne wyrażanie się o członkach waszej rodziny. Ojciec się nie mądrzy, ojciec ma rację. Matka nie porzuciła dziecka, tylko siedzi dłużej w pracy. Tak, może ciężko być ci w to uwierzyć, ale takie teksty są w niektórych układach na porządku dziennym! Dotyczy to zarówno rodziców, jak i ich rodziców, czyli drugich dziadków, partnerów, innych osób tworzących podstawową komórkę społeczną i jej peryferie. Jeśli pozwalacie dziadkom, a pewnie częściej – babciom zajmować się waszymi dziećmi, to niech zachowają chociaż minimum przyzwoitości i okażą elementarny szacunek.
  • Niestosowanie się do zasad, ustalonych przez rodziców. Jeśli mówisz: nie noś dziecka, a babcia to robi – gra przeciwko tobie, i twojej rodzinie, nawet, jeśli wydaje jej się, że wie lepiej. Jeśli prosisz dziadka, by nie dawał dziecku słodyczy, a on mu mówi: „dałbym, ale tata nie pozwala”, gra przeciwko twojej rodzinie, a ponadto podważa twój autorytet.
  • Dawanie prezentów, których nie aprobujesz. Powiedzmy, że chcesz wychować syna na pacyfistę, więc chronisz go przed dostępem do broni. Ale twój ojciec, były policjant, uważa to za kretynizm i od czasu do czasu przynosi mu w prezencie chińską podróbę M4A1. Co następuje później? Wiadomo – kłótnia, przeciwstawianie sobie dwóch wizji wychowywania, wplątywanie dziecka w potyczki między ojcem a dziadkiem, a ponadto, podważanie twojego autorytetu i niestosowanie się do twoich zasad.
  • Indoktrynacja i wmuszanie własnego systemu wartości. Objawiające się w Polsce chociażby tym, że babcia straszy wnuka, że rodzice pójdą do piekła, bo do kościoła nie chodzą. Budzi to lęk, a także zmusza rodziców do zachowań obronnych. W skrajnych przypadkach także do zmiany własnych przekonań.

Pamiętaj: twoje dzieci to dobro najwyższe. Możesz wysoko sobie cenić babciną troskę i dziadka, który opowiada historie wojenne (albo chociaż o czasach, gdy waluty obce znano tylko z opowieści), ale jeśli zaczynasz podejrzewać, że szkodzą – musisz zrezygnować z tego, co dla ciebie wygodne, w imię ochrony tego, co najważniejsze – twojego autorytetu.

Jeśli twoi rodzice, albo rodzice twojej żony czy partnerki mają uwagi, dotyczące podejmowanych przez ciebie decyzji wychowawczych, jedyne, co mogą – i powinni robić – to konsultować je z tobą wtedy, kiedy dziecko nie jest obecne. W innym wypadku, świadomie, bądź nie, programują dziecko: na niesłuchanie się rodziców, na kwestionowanie ich decyzji, na kłopoty w budowaniu relacji opartej na szacunku.

Zwróć uwagę, że twoje poczucie, co do tego, jak odbierać ich – być może, ukryte lub wyrażane między słowami – aluzje, docinki czy uwagi, jest tutaj najistotniejsze. Jeśli czujesz, że twoje interesy są naruszane, to tak właśnie jest. Nie bój się konfrontacji, choć – o ile przyczyna nie nastąpiła w obecności twojego syna czy córki – staraj się doprowadzać do niej na osobności. Oczywiście, jeśli zostałeś wywołany do tablicy w obecności swojego dziecka, również w tej obecności powinieneś przywołać pozwalającą sobie na zbyt wiele babcię czy obrażającego ciebie lub twoją rodzinę dziadka do porządku.

Większości nieporozumień na linii rodzice-dziadkowie winny jest brak stosowania się przez tych drugich do granic, które pojawiają się – być może dla nich – nagle. Nie są już odpowiedzialni za twoje życie, nie jesteś na ich utrzymaniu, nie meldujesz się w domu o określonej godzinie. A mimo to wydaje im się, że mają obowiązek udzielania ci wskazówek, radzenia i kontrolowania, tak, jakby za tydzień miała być wywiadówka. Twoją rolą jest pokazywanie im, aż do skutku, gdzie te granice przebiegają: wszystko, co dotyczy produktu twojego życia miłosnego lub seksualnego, jest w twojej i tylko twojej jurysdykcji. Chyba, że ich sam poprosisz o radę.

Tylko dokładne wytłumaczenie dziadkom tego, gdzie skończyła się ich władza rodzicielska, może uchronić was przed najgorszym, co może stać się dla ciebie, dziecka i ich samych: zerwaniem kontaktu, nieodbieraniem telefonu lub ograniczeniem widzeń do załączników w mailu. Dlatego ważne jest, by chociaż kilka razy spróbować wyjaśnić, że ich rola jako twojego stróża, cenzora i recenzenta się skończyła. To może nie być dla nich takie oczywiste; być może i dla ciebie za tych lat kilkanaście czy -dziesiąt też nie będzie.

Ale próbować dojść do porozumienia trzeba. Bo dobrze wiesz, że sytuacji, w której przekraczana jest twoja granica, tolerował nie będziesz. Choćby miał spędzić następny miesiąc na szukaniu opiekunki.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 5

  1. Małgosia

    2 marca 2013 at 10:17

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Nooo… już sobie wyobrażam jak to będzie. Ja: „Tato Olek nie może jeść już dzisiaj słodyczy…” Mója tato…czyli dziadek: „Oj… u dziadka może…”

    Argumenty, krzyki, prośby… nic nic a nic tego nie zmieni… Ale w sumie, też mialam dziadków, też mnie rozpieszczali, a mimo to szanowałam zdanie rodziców i ich pozycję. Mimo tych „słodkich” chwil u dziadków, wiedziałam kogo trzeba słuchać.
    🙂

    • Hanna

      2 marca 2013 at 11:06

      VA:F [1.9.22_1171]
      +3

      Moja Siostra, matka prawie pięciolatka stwierdziła ostatnio, że dziadkowe (czyt. moi Rodzice względem mojego siostrzeńca 🙂 ) są od tego, żeby rozpieszczać dziecko, kiedy jest u nich. I mimo że faktycznie pozwalają mu na to, czego zabraniają rodzice (czyli moja Siostra z mężem), to nie ma żadnych problemów wychowawczych, a młody jest zapatrzony w swoich rodziców jak w obrazek 😉

      Natomiast obserwując jak moja Teściowa (z którą nota bene mieszkamy z Mężem, po tragedii rodzinnej) robi wszystko po swojemu przy rocznej córce Szwagrostwa, obawiam się, że nasze dziecko będzie miało nianię. Nie wyobrażam sobie, żeby Teściowa właziła mi z butami w sposób chowania niemowlaka, a potem wychowywania malucha i przez to mam cholernie wielkie opory przed zachodzeniem w ciążę…

  2. Malgosia

    2 marca 2013 at 20:54

    VA:F [1.9.22_1171]
    -1

    Tez mieszkamy z moimi tesciami, widzac jak zajmuja sie swoim pierwszym wnukiem, ktorego jednak zadko widuja obawiam sie wojny jaka bedziemy musieli z nimi stoczyc gdy nasz maluszek przyjdzie na swiat. Wydaje mi sie jednak, ze majac wnuka na codzien te relacje beda inne. Widzac tamtego chca sie nim nacieszyc ile moga. My juz teraz nakreslamy jasno granice i zasady ktorymi chcemy sie kierowac. Przykladowo ze malutki od spania bedzie mial swoje lozeczko i nie bedzie spal w lozku z doroslymi, ze w trakcie obiadu nikt nie bedzie go trzymal na rekach – jemy wszyscy, a po jedzeniu jest czas na zajecie sie dzieckiem (oczywiscie tyczy sie to sytuacji gdy dziecku nic nie dolega i moze pobyc samo). Ciezko im to przyjac… Ale w koncu to jest nasze dziecko i my decydujemy jakich metod wychowawczych sie trzymamy. Nie mam nic przeciwko rozpiaszczaniu wnukow ale wszystko w ramach zdrowego rozsadku. Od wychowania sa rodzice.

  3. kasta

    16 września 2015 at 19:13

    VA:F [1.9.22_1171]
    0

    mam to na co dzień u siebie.
    Wiecznie zadowolonych z siebie dziadków przekonanych o swojej nieomylności. I żonę trzymającą stronę dziadków.
    Ale co tam. Córki są najważniejsze.
    Tylko pedagodzy w szkole jakoś potwierdzają moją wersję wychowania.

  4. karina

    20 marca 2016 at 08:04

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Ja chroniłam swoje dzieci, zerwałam z toksycznymi rodzicami kontakty i co z tego jak oni po 5ciu latach złożyli wniosek do sądu o ustalenie kontaktów z wnukami. Wydawało misię że jak udowodnie jacy byli w stosunku do mnie to wystarczy, a Pani kurator mnie wczoraj oświeciła że ją to nic nie obchodzi bo to nie ma związku ze sprawą o kontakty i że sądu też to nie będzie obchodziło. Była przy tym bardzo niemiła i opryskliwa i wręcz nakazała nam się z moimi rodzicami pogodzić. W ogóle nie była obiektywna. I co robić? Nie mogę dopuścić do takich kontaktów nie po tym co przeszłam.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Silowanki
Dlaczego warto siłować się z dzieckiem? 6 powodów

[WIDEO] Jak nauczyć dzieci sportów zimowych?

„Moje dziecko potrafiło się drzeć 24h/dobę” [WIDEO]

Zamknij