Mężczyźni też mają datę ważności, okazuje się

5 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

Mutacja

Jest wielu gości, którzy na pytania ich rozmnożonych już kolegów o to, kiedy albo czy w ogóle będą w tej materii działać, odpowiadają: ja mam jeszcze czas, mężczyzna tak się nie starzeje, grunt, to znaleźć sobie młodą laskę, wtedy wszystko wyjdzie bezstresowo.

Otóż, drodzy panowie, niekoniecznie.

Jak donosi magazyn „Nature” z końca 2012 roku, im ojciec starszy, tym większe ryzyko, że swoim dzieciom przekaże genetyczne wady. Udowodniono taką zależność w przypadkach schizofrenii oraz autyzmu. A wszystko zaczęło się od jednego z pionierów genetyki, pracującego w latach 30. XX w. J.B.S Haldane’a.

Badając źródła hemofilii u dzieci, brytyjczyk odkrył, że w analizowanych przez niego przypadkach chorobę najczęściej wywoływał zmutowany chromosom X, przekazywany przez ojca. Matki nie miały w tym udziału. I choć nie miał możliwości, by swoją obserwację poprzeć naukowymi dowodami, miał nosa – co udowodniono zupełnie niedawno.

Zsekwencjonowanie genów kilkunastu islandzkich rodzin pozwoliło potwierdzić wnioski Haldane’a, a ponadto pokazało jeszcze jedną prawidłowość: że im starszy ojciec, tym ryzyko dla dziecka większe. Mężczyźni, zakładający rodziny w wieku 30., 40., a nawet 50. lat poważnie zwiększają szanse na to, że wyślą do akcji żołnierzy noszących ze sobą mutacje. Jak zauważa Kári Stefánsson, jeden z głównych naukowców odpowiadających za to badanie –

im starszymi jesteśmy ojcami, tym więcej mutacji przekazujemy w nasieniu, a im więcej tych mutacji, tym większe ryzyko, że któraś z nich będzie szkodliwa.

Rzecz w tym, o czym zapewne wiesz, bo znasz swoją hydraulikę na poziomie eksperckim, że twoi rycerze przez cały czas się generują. Jeśli ich ubywa, na zwolnione miejsce przychodzi kolejny zaciąg mięsa armatniego. Problem polega na tym, że zastępny nowo wcielonych do armii szeregowców to kopie tych, którzy brali udział w poprzednich natarciach. Ci zaś są kopiami jeszcze starszego pokolenia. Przy każdym nowym podziale pojawiają się mutacje w materiale genetycznym, a – biorąc pod uwagę, że zjawiska związane z ich ewakuacją odkryłeś gdzieś między podstawówką a liceum – tych pokoleń trochę się już przez twój układ przewinęło.

Dla odmiany, kobiety przychodzą na świat z kompletem jajeczek, który im starcza z bardzo dużym zapasem na całe życie.

Zespół naukowców pod wodzą Stefánssona (który jest właścicielem biotechnologicznej firmy, mającej w swoich bazach profle genetyczne znacznej części Islandczyków) porównywał DNA 78 rodzin, poszukując źródeł mutacji widocznych u dzieci. Ponieważ takich zmian nie stwierdzono u ich rodziców, założono, że musiały powstać albo w jajeczkach kobiety, nasieniu mężczyzny lub bezpośrednio w zarodku.

Po podsumowaniu wyników, okazało się, że

  • Mężczyźni przekazywali aż czterokrotnie więcej mutacji swoim dzieciom, niż matki
  • Takich przypadków stwierdzono aż 55, wobec 14 które przypisano kobietom
  • Wiek ojca określono także jako główną przyczynę mutacji w materiale genetycznym dziecka, zauwazono wręcz, że ilość mutacji rośnie wykładniczo wraz z liczbą lat mężczyzny
  • 36-latek przekazywał dwa razy więcej mutacji niż 20-latek; 70-latek – aż ośmiokrotnie więcej.

Badacze szacują, że islandzkie dziecko – tam przeprowadzano analizy – urodzone w 2011 roku będzie miało w sobie 70 mutacji, to więcej w porównaniu z sześćdziesięcioma zmianami dla obywateli urodzonych w latach osiemdziesiątych; głównym czynnikiem odpowiadającym za te zmiany jest wzrost przeciętnego wieku ojca, z 28 do 33 lat.

Większość takich zmian jest w zasadzie niegroźna; ale badacze zauważyli też kilka, które inne analizy łączą z występowaniem takich chorób, jak autyzm czy schizofrenia. Badacze nie stwierdzają kategorycznie, że starszy ojciec oznacza większe ryzyko chorób, ale podkreślają, że istnieje ogromne prawdopodobieństwo.

Te wnioski są szczególnie istotne, gdy zestawić je z innymi badaniami – z których wynika, że odpowiedzialny za dwie wspomniane choroby w czterech przypadkach na pięć jest właśnie mężczyzna.

Badanie pomaga wytłumaczyć zauważalny wzrost chorób należących do spektrum autystycznych; w samych tylko Stanach Zjednoczonych na to schorzenie zapada jedno na osiemdziesiąt osiem dzieci, i jest to wzrost o 78% w porównaniu do 2007 roku. Naukowcy wzywają do prowadzenia kolejnych badań – tak jak Daniel Geschwind, neurobiolog z kalifornijskiego uniwersytetu w Los Angeles, który przewiduje

Wydaje mi się, że w miastach, w których ojcowie są naprawdę wiekowi, autyzmu będzie więcej

Z drugiej jednak strony, genetyk z bostońskiego Szpitala Głównego w Massachusetts, wątpi, by wyłącznie ten jeden czynnik był odpowiedzialny za wzrost chorób tego typu u nowonarodzonych dzieci. Zauważa, że autyzm to schorzenie dziedziczne, i że większość przypadków nie wynika z jednej tylko mutacji – więc muszą być inne czynniki, które dopiero trzeba poznać.

Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Jeden komentarz

  1. Pingback: Kariera, czy dziecko? Zamrażarka załatwia sprawę. | tatapad - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Pozwólmy dziadkom rozpieszczać [WIDEO]

[WIDEO] Jak przekonać dzieciaki do sportu?

Objawy boreliozy: możesz nie wiedzieć, że ją masz.

Zamknij