10 przykazań ciężarowca

6 min.   20   0   Drukuj   Prześlij

Są tacy szczęściarze, którzy tego na własnej skórze nie doświadczą: to ci, których partnerki/żony/kochanki nie zmieniają się w ciąży w Saurona z Sarumanem. Burza hormonów, wahania nastrojów, a w dodatku niepewność – szczególnie przy pierwszej ciąży – to stan tak powszechny, że, w zasadzie, jedyne co facet może zrobić to zacisnąć szczęki, wziąć nadgodziny i… na dziewięć miesięcy zapomnieć o godności, znosząc cierpliwie poniżenia, wymagania, płacze i śmiechy na zmianę. Aż dziw, że nie uczą tego na Zajęciach Praktyczno-Technicznych, albo Przysposobieniu Obronnym.

10_przyk_2

Czerpiąc z szerokiego doświadczenia wszystkich trzech ojców zrzeszonych pod szyldem tatapad.pl, sporządziliśmy listę dziesięciu przykazań każdego ciężarowca – to jest, mężczyzny, który w domu ma tykającą, nastawioną na dziewięć miesięcy bombę. Dobra rada dla wszystkich, którzy jeszcze przez to nie przechodzili: to, co nie jest podkreślone wężykiem, nie jest żartem, więc potraktujcie to poważnie. Or else…

Lista nieprzyjemności, które mogą was spotkać, jest długa. Począwszy od noclegu na wycieraczce własnego domostwa (ważny link, polecam zapoznanie się także z komentarzami), poprzez przemoc fizyczną, na pośpiesznych wyprawach do nocnego skończywszy. Te dziewięć miesięcy to może być najtrudniejsze doświadczenie twojego życia. Dlatego kieruj się zasadą giełdowych maklerów i komandosów z Afganistanu, i, jak tylko możesz, minimalizuj straty.

Raz jeszcze powtórzę: naucz się tych dziesięciu przykazań i potraktuj je tak, jakby same niebiosa przekazały ci je na kamiennych tablicach. Nie wprowadzaj zmian, nie gnij, nie odstępuj od zasad, a wszystko skończy się szczęśliwie.

1. Miej zawsze pełną lodówkę. To nawet ważniejsze dla twojej Ciężarówki, niż napełnione konto. W lodówce miej wszystko, co wpadnie ci w ręce; szczególnie te produkty, których na co dzień ona nie je. Głodna kobieta w ciąży ma taką siłę, że jest w stanie jedną ręką zrobić filet z wieloryba, podczas gdy drugą powala tura. Nie śmiej się: mówię absolutnie poważnie. Dlatego utrzymuj strumień dostarczanego jedzenia pod pełną parą, a gdy je, dokładaj jej kolejne porcje. Rzeczy, które może zjeść na raz ciężarna kobieta, to zarówno te legendarne, jak ogórek z dżemem czy gulasz z kisielem, jak i mniej oczywiste – dużo, dużo, dużo słodyczy. Marchewki. Pomidory. Sok z kiszonej kapusty. Fasola z barszczu ukraińskiego. Naleśniki. Wciąż jest głodna? Pół litra lodów. Krojona cytryna przegryziona papryką. Mrożona pizza. Wszystko, i – powtórzę raz jeszcze – dużo. Z instynktem nie wygrasz, a instynkt każe jej magazynować. Jeśli zawiedziesz, możesz sam skończyć na talerzu.

2. Szanuj zmiany, które nastają. Kobieta, której organizm produkuje właśnie kolejny złożony ustrój, będzie się zmieniać. Nie ma na to żadnej metody: nawet, jeśli dla ciebie wciąż wygląda jak Mila Kunis skrzyżowana z Cameron Diaz, sama zauważa, że to i owo zaczyna się zmieniać i to niekoniecznie na lepsze. Zapomnij o tym, co każe ci potwierdzać zadawane przez nią pytania: ilekroć zapyta, czy dalej jest szczupła, czy ci się dalej podoba, musisz zapewniać ją tak, jakby wciąż trwała wasza pierwsza randka. Nie skupiaj się na tym, co po ciąży wróci do normy, nie zauważaj, że gdzieniegdzie może coś przybyć, a tu i ówdzie pojawią się zmiany, które mogą cię przestraszyć. Musisz przypomnieć sobie wszystkie obejrzane filmy szpiegowskie, a konkretnie – sceny przesłuchań, i zachowywać się tak, jakby trwał właśnie test na szpiega: ona chce z ciebie wydusić informacje, ale ty przecież nic nie wiesz, niczego nie widzisz, a jedyne, co możesz wyjawić, to twój stopień wojskowy i numer prosta prawda, z której wynika jasno: jesteś najpiękniejsza, najwspanialsza i żadna osiemnastolatka nie może się z tobą równać, zarówno pod względem figury, jak i urody oraz intelektu (choć tymczasowo może nie być w stanie rozwiązać krzyżówki).

3. Współczuj jej, gdy wymiotuje. Mogłeś rżeć ze śmiechu, gdy pomieszała Appletini z browarem i zapiła wszystko czerwonym wytrawnym, a potem prowadziła ożywiony monolog z muszlą klozetową – ale teraz nie czas na radości. Gdyby nie banda twoich rozszalałych plemników, wstawałaby rano z poczuciem dobrze wykonanego zadania, wyspana i piękna niczym reklama banku. Tymczasem jest jej źle, a jeśli tylko myśli o czymś, co normalnie sprawiałoby jej przyjemność – porannym toście z serem, pączku z różą czy chociażby czekoladowym mleku, puszczają wszelkie hamulce. Są takie kobiety, których to w ciąży nie dotyczy, ale ty raczej nie będziesz takim szczęściarzem. Dlatego wspieraj ją słownie, nie dziw się, nie komentuj, a – w miarę możliwośći – w ogóle nie zauważaj. Zaproponuj, że potrzymasz jej włosy, choć pewnie odmówi, to w końcu cię do tego zaangażuje. Po wszystkim posprzątaj i zajmij się swoimi sprawami. A w trakcie udawaj, że zajmuje się szukanie czegoś w kieszeniach.

4. Nie każ jej się „wstrzymać”. Musisz znaleźć toaletę – błyskawicznie. Teraz przydadzą się te wszystkie magiczne aplikacje na smartfona, które lokalizują najbliższą restaurację, względnie doświadczenie wyniesione z harcerstwa. Pamiętaj: mech zawsze oznacza stronę północną, a toaletę znajdziesz: na stacji metra, w centrum handlowym/hipermarkecie, w pubie, kawiarni lub jakimkolwiek innym przybytku gastronomicznym, w mieszkaniu twojego najlepszego kumpla, jej koleżanki, albo u kogoś, komu sprzedałeś coś na portalu aukcyjnym. Pęcherz kobiety w ciąży, i tak ograniczony (ciekawostka: kobiety mają około 500 ml pojemności, trzykrotnie mniej niż mężczyźni), jest ciągle naciskany przez rosnący mięsień – macicę. Dlatego nie igraj z siłami natury, bo, jak wie każdy, praw fizyki pan nie zmienisz, a dana woda napotykająca na otwór, czyli szczelinę, musi się wylać – i w pośpiechu, ale zachowując pozory opanowania, obierz kurs na nabliższy przybytek z kółkiem na drzwiach.

Poprzedni1 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 20

  1. dasek

    24 stycznia 2013 at 17:42

    VA:F [1.9.22_1171]
    -12

    Mam poważne podejrzenia, że ten artykuł pisała kobieta w ciąży. Obojętnie, czy mam rację, proszę szanownych czytelników o przemyślenie jednej rzeczy – terenu oddanego w czasie wojny raz, przeciwnik z własnej dobroci nie odda nigdy. Dlatego zanim ktokolwiek weźmie sobie do serca rady w stylu ‚schowaj męską dumę do kieszeni’ niech się dwa razy zastanowi kiedy i jak będzie mógł ją z powrotem wyjąć. Istnieje duża szansa, że przy drugim i trzecim dziecku, ten moment nigdy nie nastąpi i staniecie się cieniem pana domu, gospodarza i głowy rodziny.

    Ciąże i zachowania mężczyzn przez stulecia wyglądały zupełne inaczej i to jakaś moda ostatnich lat żeby faceci dostosowywali swoje zachowanie do kobiecych humorów. Facet ma być jak statek który płynie przez wzburzone morze. Żywiołem jest tu kobieta, a my musimy utrzymać kurs i nie dać się zatopić. Jeśli nie będziemy trzymać się zasad i wymagać od kobiety w ciąży poprawnego zachowania, to nie dość że rozpieścimy matkę naszego dziecka, istnieje też duża szansa na rozpieszczenie samego potomka.

    A jeśli kobieta tego nie może zrozumieć, to cóż, być może nie nadaje się na matkę Twojego dziecka?

  2. Marek

    25 stycznia 2013 at 12:53

    VA:F [1.9.22_1171]
    -13

    Dużo w komentarzu powyżej racji! Sam miałem taką sytuację – sytuacja i życie po porodzie specjalnie się nie zmienia. Zmieniły się tylko wytłumaczenia. Z tłumaczenia ‚bo jestem w ciąży’ przeszło na ‚bo jestem młodą matką’ . Całe szczęście jestem już po rozwodzie i mam teraz stabilną emocjonalnie partnerkę.

    Nie zwalajcie wszystkiego na stan fizjologiczny i hormony, tu chodzi o człowieka i o to z jaką związaliście się kobietą.

  3. Wojan

    25 stycznia 2013 at 13:27

    VA:F [1.9.22_1171]
    -12

    Samo życie, śmieszny kontrast między artykułem a komentarzami. Niestety bliżej rzeczywistości są komentarze.

  4. Bartek

    28 stycznia 2013 at 11:07

    VA:F [1.9.22_1171]
    +3

    Mój pogląd na powyższą listę:
    http://tatovscoreczka.blogspot.com/ (na razie w wersji ENG, polska wersja będzie wieczorem albo jutro). Zgadzam się z większością tez postawionych w powyższym artykule z jedną uwagę. Nie należy chować dumy do kieszeni, „jestem w ciąży” nie może być wytłumaczeniem na wszystko. Wydaje mi się, że dobrzy partnerzy znajdą kompromis, który z jednej strony zapewni kobiecie wsparcie, którego potrzebuje w tym ciężkim okresie a z drugiej zapobiegnie sytuacji kiedy facet poczuje się „wykastrowany”…

  5. Przyszła Mama

    2 lutego 2013 at 22:22

    VA:F [1.9.22_1171]
    +26

    Moi drodzy Panowie, bardzo angażujący się na forach. Artykuł trzeba trochę potraktować z przymrużeniem oka. Wiem bo w tej chwili przerabiamy to z partnerem. Ciąża jest dość specyficznym czasem dla kobiety każda „przerabia” ją w inny sposób, ale niestety tudzież stety wszystko zależy od relacji przed ciążą. W jaki sposób sobie ustaliliście granice. Chcecie uspokoić ciężarną?? Na prawdę przemilczcie huśtawki humorów, bo i dla Niej są męczące. Widzę po sobie mam specyficzny charakterek, co daje na się we znaki teraz w czasie ciąży. Stawianie się „okoniem” jeszcze bardziej mnie drażni, mój narzeczony śmieje się wtedy. Co znaczy rozpieścić ciężarną?? Czy wy w ogóle zdajecie sobie sprawę jak jest nam ciężko. Bolą plecy, piersi, mamy skurcze czasem bardzo bolesne, zero energii, każde USG to strach czy dziecko jest zdrowe czy poradzimy sobie w roli mamy. Zrozumcie dla kobiety która przed była sprawna, pracowałam na etacie potem w domu, robiła zakupy, sprzątała, teraz nie może większości rzeczy zrobić w ciągu dnia bo nie daje rady, wiecie jakie to irytujące. Kiedy narzeczony sprząta czy gotuje bo ja już nie mam siły mam wyrzuty sumienia, że mu nie pomagam. Wspierajcie, kochajcie, zrozumcie dla większości z nas jest to miły czas i pomóżcie nam się nim nacieszyć. Zrozumiecie jeśli będziecie chcieli mieć dziecko, a będziecie dłuuuugo się starać. Co przekażecie swoim dzieciom z takim egoistycznym podejściem. Pamiętajcie nie da się opanować niektórych emocji nawet jeśli bardzo chcemy.

  6. Marek

    5 lutego 2013 at 14:26

    VA:F [1.9.22_1171]
    -35

    Droga Przyszła Mamo,

    czy zdajesz sobie sprawę, że ciężko, to będzie Ci dopiero po porodzie? Nie będziesz mieć już takich zmian nastroju, to prawda, nie będą boleć Cię plecy, to prawda, ale będziesz wykończona psychicznie i fizycznie z innego powodu – nowo narodzonego dziecka. Mało tego, o ile ciąża trwa 9 miesięcy, to wychowywanie dziecka około 18-21 lat, a przy kilku dzieciach w różnym wieku to zajęcie na całe życie.

    Jeżeli nie potrafisz zapanować w tej chwili nad samą sobą i swoimi problemami w ciąży, jestem przekonany, że nie ogarniesz tematu młodej matki, który jest co najmniej tak samo trudny jak ciąża. Czy ty wiesz co to znaczy próbować opanować trójkę małych dzieci? I jeszcze mieć życie dla siebie? Jedyne osoby, które narzekają na ciąże, to te, które nigdy wcześniej tego nie przeżyły i nie nauczyły się z tym radzić. Zwykle później miło wspominają spokojny czas ciąży, kiedy można było się położyć i wyspać.

    Tak więc problem nie leży w facetach, tylko w was. Zaakceptujcie to i weźcie odpowiedzialność za siebie, swoje zachowania i decyzje. Nie zwalajcie na niemowlaka, faceta, bałagan. A do facetów – jeżeli kobieta nie daje rady w trakcie ciąży, przemyślcie dwa razy czy chcecie spędzić następne kilkanaście lat w takim przyjemnym towarzystwie.

    • Anitka

      17 grudnia 2013 at 09:24

      VA:F [1.9.22_1171]
      +20

      Bzdury piszesz. Jestem matką dwójki dzieci i z czystym sercem mogę powiedzieć, że jeszcze kilka miesięcy po ciąży byłam wdzięczna losowi, że ciąża już za mną… chociaż jak się tak zastanowię, to jednak cofam to, co napisałam wyżej – do tej pory wzdrygam się na okoliczność przypomnienia sobie „uroków ciąży”, czyli do tej pory nie minęła mi wdzięczność za to, że moje dzieci są już na świecie. To, co napisała Przyszła Mama to również moje odczucia – bezsilność i zmęczenie, mdłości, migreny, problemy z oddychaniem, bzdurne przeziębienia, które sprawiają, że 2 tygodnie musisz leżeć w łóżku, bo i tak nic ci nie wolno wziąć, żeby poczuć się lepiej, noszenie wszędzie ze sobą dodatkowych 7-15 kilo, niewyspanie i psychiczny imperatyw zrobienia wszystkiego idealnie (czy nie zaszkodzisz dziecku, czy wszystko przebiegnie pomyślnie, czy zdrowe dziecko nie zostanie niedotlenione przy porodzie albo zarażone, bo akurat ktoś z personelu medycznego się zagapi i wiele innych) i przygotowania domu dla nadchodzącego dziecka. Na szczęście mam wspaniałego męża, który lepiej lub gorzej potrafił to zrozumieć, podobnie jak to, że moje złe samopoczucie „służy” wspólnej sprawie. Oczywiście, niektóre ciąże są wspaniałe, ale nawet wtedy zdarzają się gorsze momenty. Aż dziw, szczerze mówiąc, że coś takiego dajemy radę przetrwać bez leczenia psychiatrycznego. Bo stan w ciąży jest stanem bardzo specyficznym (oczywiście nie u wszystkich aż tak bardzo). Piszę to tylko po to, żebyś może spróbował jednak wejść w cudze położenie, a nie wypowiadał się ze swojej roszczeniowej stabilnej hormonalnie sytuacji i stanu, którym jeśli już będziesz miał te 15 kilo nadwagi to nie w okolicach pasa, ale równomiernie rozłożone, które powstanie nie dlatego, że tworzysz nowego człowieka i oddajesz mu wszystko, co najlepsze, ale z łakomstwa. W ogóle nie wiem jak tak można mówić o osobie, która robi co w jej mocy aby zapewnić jak najlepsze warunki Twojemu dziecku (chyba, że nie masz swoich dzieci i piszesz po prostu żeby się udzielić).

    • Złotowłosa

      26 czerwca 2014 at 12:11

      VA:F [1.9.22_1171]
      +10

      Typowy szowinista! Samopoczucie kobiety w ciąży, brak energii i strach o zdrowie dziecka oraz pomyślne rozwiązanie jest poważną sprawą. Natura czyni nas delikatne w tych miesiącach, naszą energię pochłania „produkcja” nowego życia. Te bzdety o życiu po porodzie zachowaj na później. Piszesz o sprawach oczywistych, jak zmęczenie przy niemowlęciu. Ale nie umniejszaj ciąży. To bardzo szczególny i wcale niefajny okres życia kobiety. Musimy rezygnować (czasami wręcz lekarz nalega) z wielu aktywności, możliwości i przyjemności. I tak, potwierdzam, wahania nastrojów, czarnowidzenie, euforia pomieszana ze smutkiem…. to wynika z hormonów, to jest fizjologia i biologia. Kobieta nic na to nie poradzi. A dojrzały emocjonalnie mężczyzna powinien być obok i uczestniczyć w zmaganiach z codziennością odmiennego stanu pamiętając, że jest to stan na szczęście przemijający.

    • Kobieta Ciężarowca

      6 sierpnia 2014 at 15:08

      VA:F [1.9.22_1171]
      +5

      Co za szowinizm, egoizm i brednie!!!!

      • Kobieta Ciężarowca

        6 sierpnia 2014 at 15:10

        VA:F [1.9.22_1171]
        +3

        Przepraszam, tak się zdenerwowalam, że nie w tym miejscu opublikowałam swój komentarz. Dotyczył on oczywiście postu Marka!

  7. ania

    19 lutego 2013 at 16:07

    VA:F [1.9.22_1171]
    +9

    Artykul troche przesadzony i robiacy z kobiet w ciazy jakies potwory…:-) my jestesmy na finiszu ciazy (38 tc) i jakos nie przypominam sobie zeby rzeczy z powyzszej listy wystepowaly u nas nagminnie albo zeby maz musial sie kajac za wszystko bo ja jestem w ciazy.. Ale to chyba nic dziwnego jak kobieta oczekuje wiecej wsparcia, zaangazowania mezczyzny w prace domowe czy pomocy w organizowaniu przestrzeni dzieciecej.. Mysle ze jak mezczyzna ma zlamana noge i musi lezec to tez oczekuje, ze kobieta przejmie czesc jego obowiazkow i zalatwi cos za niego 🙂

  8. Magdalena

    22 maja 2013 at 18:02

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Uśmialiśmy się do łez z narzeczonym czytając ten artykuł;) mocno przesadzony raczej miał na celu rozbawić i w humorystyczny sposób pokazać możliwości czy też skutki ciąży. My docieramy już do końca 36 tydzień i jedynie co mój parter musiał znosić dzielnie to moją burzę hormonów, która była związana z obawą przed porodem i czy sprawdzę się w roli mamy. Nigdy nie miałam nocnych zachcianek, nigdy nie odmówiłam zrobienia czegoś bo jestem w ciąży;) piorę, sprzątam, gotuję, prasuję, myję okna, robię zakupy. Ani razu nie wymiotowalam, nigdy nie zwalałam nic na ciążę, powiem inaczej nigdy nie czułam się lepiej, nigdy nie miałam tyle siły i energii:) teraz troszkę mi ciężko ale mimo to staram się być perfekcyjną panią domu i przyszłą żoną:) oczekiwanie wsparcia? oczywiście znacznie większe niż sprzed ciąży ale to właśnie ciąża jest największym sprawdzianem dla związku:) pozdrawiam wszystkich przyszłych tatusiów

  9. Anita

    29 lipca 2013 at 15:31

    VA:F [1.9.22_1171]
    +4

    Doskonały tekst z przymrużeniem oka na poprawę humoru:)

  10. Ana

    29 lipca 2013 at 17:10

    VA:F [1.9.22_1171]
    -3

    Fajny artykuł. Zbyt powazni – nie zrozumieją… Z moim narzeczonym mamy ciut inny układ. Mam fobię związaną z nadmiernym przytyciem – ustaliliśmy, że za każdym razem jak będę wcinać za dużo ciastek, lodów, chipsów – zwróci mi uwagę. Może nawet powiedzieć wprost: „nie jedz tyle bo będziesz gruba”. Co też robi. I jestem mu wdzięczna!!
    Nie mam humorów, nie wymiotowałam, gotuję, sprzątam, szykuję coraz to zdrowsze dania (mam czas, bo z powodu upałów poszlam na zwolnienie).
    Zgodzę się z jednym – chcę być ciągle atrakcyjna a na półmetku ciąży widzę, ze zaczyna się coś „nie tak” dziać z ciałem – chcę ciągle słyszeć, że jestem piękna no i.. szczupła. I kurde! jest w tym Boski. Patrzy prosto w oczy i parę razy dziennie, przytulajac słysze, jaka jestem piękna :-)))) Jest cuuuudownie.

  11. Pingback: .::: Mamusie kwiecień 2014:::. - Strona 96

  12. Pingback: Starania po straconej ciąży - Strona 2047

  13. Pingback: styczeń na wesoło, książki, filmy i wszystko co dobre na nudę :) - Strona 11

  14. mimi

    15 listopada 2013 at 09:27

    VA:F [1.9.22_1171]
    +2

    Uśmiałam się 🙂 Gorzej z komentarzami panów poniżej, przecież wiadomo że taki huragan nie trwa non stop, to sa krótkie chwile w ciągu normalności ale warto dla własnego spokoju panowie zareagować odmiennie skoro to stan odmienny i wszyscy przetrwają ten chwilowy stan ciąży i wczesnego macierzyństwa. 🙂

  15. Szczęśliwa Żona

    5 stycznia 2014 at 21:46

    VA:F [1.9.22_1171]
    +13

    Za grosz nie czuć ojcostwa w tych słowach. Ciąża to nie tymczasowa choroba psychiczna, którą trzeba znieść. Gdzie tam choćby słowo typu: „szczęściarzu przygotuj się! będziesz tatą! ciesz się z żoną! to piękny czas oczekiwania!”. Artykuł wybrzmiewa raczej w tonie:”Stary, masz żonę w ciąży – masz w domu armagedon. Zaciśnij zęby, bo to Ty pohulałeś i teraz dzieciak w drodze, więc wiesz, dumę schowaj do kieszeni”. Myślę, że ten tekst uwłacza inteligencji i emocjonalności mężczyzn powołanych do ojcostwa. Skierowany jest raczej do szczeniaków, którym ojcostwo się przytrafiło.

  16. Pingback: Czy mogę pić mleko z piersi, czyli czego szukają przyszli ojcowie...? | tatapad - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Po pierwsze, nie potrząsaj.

Ojciec karze: 10 najczęstszych błędów

Jak podnosić niemowlaka? Prosto i bezpiecznie. [WIDEO]

Zamknij