O co im chodzi? 9 najczęstszych pretensji kobiet

6 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

klotnia1My, mężczyźni, łatwo w życiu nie mamy. Albo uchodzimy za pantoflarzy, albo za nieczułych drani. Mało kto jednak – oprócz drugiego mężczyzny – wie, jak często mamy rację, gdy przeciwnik próbuje odsądzać nas od czci i wiary. Dlatego postanowiliśmy poprosić naszych Autorów o to, by zapisywali w specjalnych kołonotatnikach powody, dla których na ich głowy wylewano wiadra pomyj.

Po przejrzeniu kajetów, wyłania się prosty obraz – dziewięciu powodów, które sprawiają, że kobiety nieustannie marudzą, narzekają, i czekają, aż się zmienimy. Bo, że się nie zmienimy, to oczywiste, jak to, że każdy człowiek oddycha.

Pretensje kobiet, powód pierwszy: „Za dużo czasu spędzasz w tym telefonie/tablecie”

Po całym dniu, twoja małżonka/partnerka/matka dziecka/mózg przedsięwzięcia ma irracjonalne oczekiwanie, że będziesz chciał z nią rozmawiać. Zapomina jednocześnie, że przecież przez cały dzień wymienialiście się komunikatami! Nasi ojcowie z pewnością w miejscu ipada czy telefonu słyszeli o nosie wsadzonym w gazetę, a ich przodkowie – o krucjatach. Jak widać, pewne zjawiska są niezmienne.

O co w zasadzie chodzi? Ona czuje się zepchnięta na drugi tor. Wreszcie macie czas dla siebie, a ty nadrabiasz zaległości w XCOM, Angry Birds, czy przeglądając zaniedbanego Facebooka. Uważa, że energia, którą wkładasz w korzystanie ze smartfona, mogłaby z powodzeniem być włożona w budowanie związku. Gdy ona mówi, a ty siedzisz z nosem w telefonie, może jej się wydawać, że jej rola jest mniejsza, niż w rzeczywistości.

Rozwiązaniem może być wprowadzenie kilku zasad, które obejmują obie strony. Także tę, która całe dnie spędza na Pintereście. Jak je już ustalicie, to się ich trzymajcie. Jeśli się nie uda, strona, która zerwała warunki współpracy powinna ponieść karę – zrobić masaż stóp, albo coś fajniejszego.

Pretensje kobiet, powód drugi: „Cały czas, wszystko robię ja”

Dziecko wymaga stałej opieki, a spuszczenie go z oka choćby na sekundę wywołuje potężne uczucie niepokoju. Ponadto, nie jesteśmy do końca tymi egzemplarzami rodzaju ludzkiego, które z radością zajmowałyby się sprzątaniem, zmywaniem i temu podobnymi zadaniami z zakresu pielęgnacji domostwa.

O co w zasadzie chodzi? Kobiety patrzą na sprawy o niskim – dla nas – priorytecie przez pryzmat naszego zaangażowania w związek. Nie sprzątasz? Znacz, że nie kochasz (pewnie dlatego ci, którzy sprzątają, są mniej doceniani w… innych sferach życia). Samica, która bierze na siebie wszystkie zaniedbywane przez ciebie obowiązki, personalizuje sytuację: jestem z tym sama, to znaczy, że jemu nie zależy.

Rozwiązanie znajdzie się samo: będzie wymagało odrobiny krzyku, być może łez, których adresatem będzie twoja osoba. Po tygodniu zaczniesz brać na siebie część obowiązków, choć nie z radością, i z pewnością nie bez kilkukrotnego przypomnienia. Dobrym momentem na podział obowiązków jest sytuacja, w której jesteście opanowani. Mimo ustaleń, kobieta winna wiedzieć, że tak czy inaczej od czasu do czasu będzie musiała ci o czymś przypomnieć, o coś cię poprosić. My jesteśmy przecież stworzeni do rzeczy wielkich, a opróżnianie zmywarki w tej kategorii się nie miesci.

Pretensje kobiet, powód trzeci: „Powinieneś pójść z tym do lekarza”

Boli cię głowa, łokieć i pół uda po lewej stronie? Najlepszym męskim lekarstwem jest czas – takie rzeczy z reguły mijają same. A że przez kilka dni będziemy używać tych dolegliwości jako wymówki? To wcale nie oznacza, że powinniśmy maszerować do internisty i zwierzać mu się z bolączek.

Tu jednak role się odwracają – i to kobieta staje się tym, kto, zamiast cierpliwie wysłuchać, udziela rad. „Powinieneś pójść do lekarza”, mówią, podczas gdy my oczekujemy masażu stóp i herbaty z maliną.

O co w zasadzie chodzi? Sprawnie działający mężczyzna to mniejsze ryzyko, że go nagle zabraknie. Dlatego nie możesz wykluczyć, że – gdy skarżysz się na chroniczny ból głowy – ona w głowie zaczyna już snuć tezy o nadciśnieniu, cukrzycy lub innych śmiertelnych zagrożeniach dla dobrobytu rodziny. Jeśli chcesz się więc skarżyć, bądź gotowy na baterię testów, którym będziesz musiał się poddać.

Bywa też tak, że nasza niechęć do lekarza to tak naprawdę kłopot z reagowaniem na niepomyślne wieści. Nie trzeba mieć dyplomu na ścianie gabinetu, by wiedzieć, że kiepsko radzimy sobie ze złymi informacjami. Lepiej więc nie iść do lekarza, niż iść i stawić czoła konsekwencjom, prawda? Cóż. W tym przypadku prawdziwe jest stwierdzenie, że warto minimalizować szkody zanim staną się naprawdę znaczące. Każde schorzenie lepiej leczyć na początku, niż w połowie drogi.

Pretensje kobiet, powód czwarty: „Nie podważaj mojego autorytetu przy dzieciach”

Jak wielokrotnie radziliśmy w naszym poradniku dla kłócących się rodziców, nie wolno z dzieci robić sędziego, ani tym bardziej ławników. Ilekroć ojciec podważa stanowisko matki, tylekroć spada jej autorytet w oczach dzieci. W końcu przestaną traktować ją poważnie. Chodzi tu zarówno o tak drobne sprawy, jak twoje przyzwolenie na jeszcze kilka minut grania, gdy matka rozkazuje myć zęby, zmawiać paciorek i iść spać, jak i zgodę na późniejszy powrót do domu.

O co w zasadzie chodzi? Takie sytuacje, o ile się powtarzają, będą wykorzystywane przez dzieci bez litości. Ilekroć nie będą się zgadzać z wyrokiem jednego z was, pójdą do drugiego szukać apelacji. Dlatego, nawet, jeśli się nie zgadzasz, powinieneś popierać swoją drugą połówkę, a gdy naprawdę uważasz, że zrobiła źle – przedyskutować swój punkt widzenia gdy jesteście sami.

Gdy stoicie twarzą w twarz z dzieciakami, musicie reprezentować wspólny front. Gdy czujesz, że wolisz decyzji nie podejmować samemu, bo dotyczy spraw strategicznych, nie wahaj się pójść na zwłokę: zakomunikuj, że zadecydujesz, gdy przedyskutujesz sprawę z matką. Sam też nalegaj, by i ona stosowała się do tej zasady. Dziecko nie zawsze musi dostawać odpowiedź natychmiast.

Poprzedni1 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

banner
Przeczytaj inne:
Daj dziecku bekon!

Mama nigdy nie jest sama – spotkania dla Rodziców

10 niezbędnych akcesoriów przyszłego ojca

Zamknij