Dlaczego dziecko przeklina?

4 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

curses2.jpg

Gdy chodzi o wybór słownictwa, społeczeństwo uwielbia nowinki. Jak wyjaśnia Pinker, od zawsze próbujemy szukać jeszcze świeższych sposobów wyrazu myśli. Dlatego od dawna rzeczy nie są „dobre” i „złe”, tylko „wypasem” lub „obciachem”… chociaż, biorąc pod uwagę copokoleniową wymianę słownictwa, prawdopodobnie te określenia także wypadły już z obiegu.

Rzecz w tym, że te pozycje językowe stają się coraz bardziej odległe od źródła ich znaczenia. Gdy byliśmy młodzieżą, wiadomo było, od jakich czynności seksualnych wzięły się określenia „ta gra ssie” albo „mnie to wali”.  Dziś dzieciaki raczej nie mają o tym pojęcia. Takie zwroty są po prostu częścią naszej kultury (lub jej braku).

Częste i długie stosowanie pewnych obraźliwych określeń pozbawiło je początkowych skojarzeń. To tak, jak z „debilem” i „idiotą” – terminami de facto medycznymi (choć dziś już rzadko stosowanymi). Podobnie stało się z „frajerem” czy „pieprzeniem”, czy nawet „dupkiem żołędnym”.

Ze względu na takie konotacje, rodzicom może być trudno tłumaczyć 8- czy 9-latkowi, dlaczego lepiej z pewnych słów zrezygnować. Wyjaśnienia mogą sprowadzić rozmowę na tory, po których woleliby jeszcze się nie poruszać. No i nie każda rodzina stosuje te same zasady, określające, co jest po zakazanej, a co po dozwolonej stronie wulgarności.

Niektórzy ojcowie, oprócz słów, analizują także ton i zamiary mówiącego. Często reagują na przypadki, gdy dziecko mówi rzeczy nieprzyjemne, nawet, jeśli używa literackiego języka. Ich sposobem – jak w przypadku Piotra, mieszkańca podwrocławskiej miejscowości, jest nauka szacunku, zamiast ręcznego aprobowania bądź zakazywania poszczególnych wyrazów.

Czasem to jest ciężkie, bo jako ojciec, martwię się z jednej strony, że wychowam zakały społeczne, a z drugiej strony, że moje dzieci będą zbyt miękkie,

ujawnia. I dodaje, że ogromną pomocą jest tu nauka języka obcego, która odciąga myśli dzieci od poszerzania słownictwa w rodzimym narzeczu na rzecz zdobywania nowych, przydatnych umiejętności. Tymczasem psychologowie, pracujący na co dzień z rodzicami i ich potomstwem, na alarmujące komunikaty będące efektem podejrzenia komunikacji smsowej, pytają, w czym zachowanie dzisiejszych nastolatków różni się od ich własnego?

Nie każde przeklinające dziecko ma problem z agresją. Czasem po prostu próbuje wpisać się w grupę rówieśniczą. A obsceniczność to bilet ekspresowy do dorosłości. Dziecko przeklina, bo chce pokazać, że ma kontrolę nad sferami tabu w jego życiu.

Nawet, jeśli tak mu się tylko wydaje.

Rodzice, których opinie na ten temat poznałem, wyraźnie dają do zrozumienia, że nie da się kontrolować słów, których używają ich dzieci. Tak samo, jak nie do końca mamy wpływ na to, z kim się przyjaźnią. Taka jest cena dorastania, mówią. Ale inną ceną dorastania jest odbycie koniecznej lekcji, która pozwoli im zrozumieć, w jakich sytuacjach na pewne zwroty czy wyrażenia nie mogą sobie pozwalać. Jest bardzo istotnym, by zrozumiały, że w pewnym otoczeniu powinny postawić na język bardziej literacki, nawet, gdy bardziej płynnie posługują się tym znanym spod budki z piwem.

Poprzedni2 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Jeden komentarz

  1. Pingback: Dlaczego dziecko jest niegrzeczne? Wyłącz smartfona i tablet. - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*