Czy jestem gotowy na dziecko?

5 min.   1   0   Drukuj   Prześlij

4. Bo lepiej nie trafię. Wydaje ci się, że prawdziwą miłość miałeś w liceum, a teraz pozostaje ci tylko zaakceptować tą przeciętną, według ciebie, kobietę, z którą spędzasz czas – czy raczej, od której uciekasz do kumpli na pokera, do klubu z ekipą, i z którą nie chce ci się nawet rozmawiać. Jeśli zaakceptujesz ten stan, i przestaniesz liczyć na poznanie kobiety swojego życia, będziesz zwyczajnie nieszczęśliwy. Dziecko będzie wymagało od ciebie pokazania mu świata; czy chcesz przed nim udawać? A co z marzeniami? Nie będzie ci łatwo zrezygnować z przyjemności, w które dziś uciekasz, a do tego – być może – będziesz znacznie chudszy w portfelu: paczka pieluch to koło sześciu dych, szczepienia w miesiącu – koło tysia, opieka lekarska – dwie stówki minimum, foteliki, przewijaki, chusteczki, ubranka, łóżeczka, szkoły, kolonie, lekarze, książki, zabawki, abonamenty tu i tam – zastanów się, czy będziesz w stanie to znieść.

5. Bo syn/córka musi mieć siostrę/brata. Czy jesteś skłonny aż tak się poświęcić, wznieść się na wyżyny altruizmu tylko po to, żeby jedno z trudem odchowane dziecko miało niezawodnego towarzysza na zawsze? To z całą pewnością wyjątkowo szlachetna postawa. Ale przypomnij sobie o płaczach bez powodu, które z siłą decybela wdzierały się to twojego ucha. Przypomnij sobie dzielenie łóżka z intruzem, awantury przy ubieraniu, zapinaniu w foteliku, karmieniu łyżką. Jeśli dalej chcesz mieć syna bądź córkę wyłącznie z tego powodu, to miej chociaż tyle litości dla siebie i swojej komórki społecznej, by zmajstrować kolejne dziecko, gdy pierwsze wyjdzie z pieluch.

6. Bo demografia nakazuje. To prawda, że coraz mnie osób pracuje na coraz liczniejsze zastępy emerytów, skłania cię do smutnej refleksji, że więcej osób na końcu ustawi się do żloba, niż w tym żłobie będzie siana. Być może dochodzisz do wniosku, że zapewnienie sobie jakiejkolwiek przeżywalności na starość jest trudne, gdy zaczyna się oszczędzać w wieku lat 30 czy 40, i wolisz mieć własnego niewolnika (albo -ów), którzy na ciebie zapracują. Otóż często jest tak, że to pokolenia wyższe długo finansują pokolenia niższe, a przepływy z dołu w górę zdarzają się rzadko i są trudno osiągalne. Nie można więc nastawiać się na to, że twój potomek płci obojętnej weźmie cię na starość na utrzymanie (chyba, że zostanie prawnikiem albo odnoszącym sukcesy sportowcem), bo szansa na to jest mniej więcej taka sama, jak na to, że Amber Gold wypłaci w końcu pieniądze.

7. Bo potrzebuję towarzystwa. To sobie kup psa albo kota. Przy czym – PROTIP – na psa się łatwiej wyrywa laski.

Jeśli po przejrzeniu tej listy dalej stoisz na tym samym stanowisku i nieugięcie reprezentujesz opcję prorodzinną – witaj w klubie. W tej chwili wymienię ciurkiem kilka dodatkowych punktów, które powinieneś rozważyć, a potem jesteś good to go… to znaczy: procreate.

Wzrosną ci rachunki, głównie za prąd i wodę, o jakieś 20 procent. Będziesz więcej tankował. Miał mniej czasu dla siebie (seriale, filmy, derpowanie na facebooku, hakowanie kodu jeśli programujesz, turlanie piłki po polu jeśli grasz w golfa, kopania gały jeśli robicie to wieczorami), musiał być w domu o określonych porach i realizować swoje obowiązki bez liczenia na to, że zrobi je ktoś inny – bo ten ktoś inny będzie równie zmęczony. Potem, jak berbeć podrośnie, to wiadomo, ze śmieciami się dmuchnie i do sklepu. Wtedy też zmniejszy ci się zmęczenie, odzyskasz trochę czasu, osiwiejesz do końca, bo pojawią się wywiadówki, stopnie, kłopoty w nauce, zaczniesz się martwić o towarzystwo, nieudane miłości, pisanie poezji, zdawkowe odpowiedzi.

Potem to wszystko minie, a ty będziesz się dziwił, gdzie podziało się ostatnich dwadzieścia lat.

Zyskasz za to kogoś, kto – jak go dobrze wytrenujesz – te dwa razy do roku zadzwoni z życzeniami. Po drodze zaliczając pierwszy uśmiech w reakcji na twój uśmiech, pierwsze kroki bez trzymanki, uczenie jazdy na rowerze i gry w szachy, a przede wszystkim – kogoś, w oczach kogo będziesz doskonały, wszechwiedzący, bardzo silny i generalnie niezastąpiony. Będziesz tatą. Ostoją wszystkiego.

Polecam.

 

Poprzedni2 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. „Teleexpress”, „Panorama”), prasowy (m.in. „Profit”, „Focus”, „Wiedza i Życie”) i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia – i sposoby na nie – młodych rodziców.

Jeden komentarz

  1. Pingback: Ciąża, 10 przykazań ciężarowca. Porady dla mężczyzn.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Przeczytaj inne:
W którym kraju są najlepsze szkoły, a gdzie najgorsze?

19 najciekawszych gadżetów AD 2013

Kiedy ojciec zostaje ojcem? Później, niż matka – i to sporo później.

Zamknij