Do ojca po imieniu?

3 min.   4   0   Drukuj   Prześlij

Są tacy ojcowie, jak Phil z „Modern Family”, których celem jest bycie „cool dad”. Jeśli i ty chcesz taki być – a któż z nas nie chce, gdy na drugim końcu spektrum jest wiecznie nieobecny, zapracowany i zdystansowany obcy człowiek, pewnie przez glowę przechodzi ci myśl: a gdyby tak pozwolić dziecku mówić do mnie po imieniu?

Różne autorytety przytaczają rozmaite argumenty, z reguły na nie. Podkreślają, że tata jest człowiekiem kategorii specjalnej, wyjątkowej i zwracanie się do niego przez dziecko tytułem formalnym to kwestia bezdyskusyjna. „Jest jedna osoba na świecie, której należy sie tytuł „tato” czy „ojcze”, i tą osobą dla swojego dziecka jesteś ty”, pisze bloger Clayton z serwisu „Straight Dope Dad”, który pozwala jednak swojej córce, by mówiła do niego „Clay”. „Wszystko jest w porzadku, dopóki nie używa pełnej formy mojego imienia”.

W swoim artykule przytacza rozmowę, której fragment pozwolę sobie przetłumaczyć.

Odkąd pamiętam, moja córka mówiła do mnie Clay. Nie tato, nie tatusiu, tylko właśnie po imieniu. Przez chwilę próbowała w ten sam sposób traktować moją partnerkę, ale ta szybko jej wybiła to z głowy:

„Nazywaj mnie mamą, lub mamusią. Nie po imieniu”, powiedziała.

Z ciekawości zapytałem, dlaczego.

„Jest jedna tylko na świecie osoba, która w majestacie prawa może nazywać mnie mamą i to jest właśnie nasza córka. To dla mnie wiele znaczy, i dlatego nie zamierzam jej pozwalać na używanie imenia”.

Większość opinii, z którymi się spotkałem, sugeruje, że zwracanie się do rodzica po imeniu niepotrzebnie skraca dystans, a co za tym idzie, może prowadzić do zmniejszenia szacunku. Clay przytacza jednak swoje argumenty,

Używanie imenia nie jest samo w sobie oznaką braku szacunku. Określają go inne czynniki: powód rozmowy, jej ton i akcje. Mogę mówić do kogoś Doktorze, Panienko, czy nawet Panie Władzo, ale w żadnym stopniu nie określa to tego, czy adresata szanuję. Dziecko może manipulować sposobem, w jaki wypowiada „tato” czy „mamo”, i w ten sposób także pokazywać brak szacunku. Ton, kontekst i cel komunikatu są wszystkim w języku. Jeśli ktoś mysli, że zwracanie się do mnie po imeniu jest oznaką braku szacunku, to znaczy, że w ogóle nie słucha, jak ona do mnie mówi.

Zanim przeczytałem historię Claytona, nie miałem wątpliwości. Teraz się waham. Jedno, czego nie zaakceptuję, to wołacza.

A co sądzą na ten temat inni Czytelnicy? Wasza opinia jest tu szalenie istotna.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 4

  1. Pingback: Wiedza dla ojca: skąd ją czerpać? - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*