Karanie dziecka: 3 błędy, które pogorszą sprawę

5 min.   0   0   Drukuj   Prześlij

karanie dziecka

Odpowiedni sposób wychowania, a co za tym idzie – i karania, powoduje długotrwałe skutki, zarówno w psychice dziecka, jak i rodzica. Już dziś uważa się, że wiele z dotychczas stosowanych metod temperujących młodego człowieka przyczynia się do częstszego występowania deficytu atencji, nadpobudliwości i innych kłopotów z zachowaniem.

Odpowiednio dobrane metody sprawią, że nastolatek nie będzie się buntował. Ale trzeba zacząć od najwcześniejszych lat.

Tymczasem niewielu z nas zadaje sobie trud, by zastanawiać się nad stosowanymi przez siebie metodami wychowawczymi. Ostatecznie, jakoś nas wychowano, i dajemy radę, prawda? To zdanie powtarzają bardzo często ojcowie, którzy za młodu dostawali klapsy. Używają go, jako argumentu popierającego stosowanie tak przestarzałej, średniowiecznej i wszetecznej metody jaką są kary cielesne. Nie tędy droga.

Prawda jednak jest taka, że dwie, trzy nowe umiejętności mogą bardzo ułatwić wychowywanie dziecka i bycie rodzicem. Co jest szczególnie ważne, gdy dotychczas stosowane nie owocują przyjaznym i współpracującym dzieckiem.

Kultura, środowisko i stała obecność innych ludzi sprawia, że jesteśmy na przegranej pozycji, gdy dziecko zaczyna rozpychać się łokciami. Nadpobudliwe, agresywne, nieokiełznane jest ogromnym kłopotem, a kłopot ten może wynikać nie tyko z tego, że boimy się sięgać po skuteczniejsze metody karania, ale też z tego, że nie rozumiemy, dlaczego dziecko się źle zachowuje.

3. Nie próbujesz zrozumieć, dlaczego dziecko się tak zachowuje. Próbujemy korygować objawy, zamiast leczyć przyczyny. To łatwiejsze… ale pozbawione sensu.

Gdy tylko widzisz, że dziecko zaczyna rozrabiać, śpieszysz, by je uspokoić. Nie wiesz, bo nie masz jak się dowiedzieć, co je skłoniło do takiego zachowania. To zrozumiałe: kopiące, gryzące, płaczące, wrzeszczące, wyzywające, rzucające się na ziemię zbuntowane dziecko nie sprawia, ze w głowie pojawia się zaproszenie do dialogu. Masz raczej ochotę sięgnąć po magicznego pilota, którym ten koszmar wyłączysz. Tracisz w ten sposób okazję do zrozumienia istoty rzeczy.

Istnieją trzy powody, dla których dziecko nie zachowuje się tak, jak mógłbyś tego oczekiwać.

Najbardziej prawdopodobne jest to, że jakaś jego potrzeba nie jest spełniona. Dzieci, tak samo, jak dorośli, mają w psychice kubki – naczynia, które należy napełnić. Ty masz w różnych miejscach głowy ustawione kubki napełniane przez szacunek, seks, pieniądze, sukcesy, czy cokolwiek innego. Każdy z nich ma różne priorytety, każdy z nas ma je ustawione w innych miejscach na siatce potrzeb. Dziecko ma takie same naczynia – symbolizujące potrzeby. Być może nawet o tym nie wiesz, ale najbardziej priorytetowe jest zalanie kubka kontaktu z ojcem. Jeśli więc wracasz do domu i siadasz w fotelu z gazetą, podstawowa potrzeba nie jest zaspokojona. Brak akcji rodzi reakcję.

Drugim powodem może być przedłużająca się reakcja na napięcie, stres lub niepowodzenia. Szczególnie, gdy dziecko czuje, że zawaliło coś istotnego, albo nie ma wpływu na sprawy dla niego ważne. W takim przypadku złość i frustracja wychodzą na wierzch, i pod postacią sprawiającego kłopoty zachowania ujawniają się lęki i niepokoje.

Trzecim powodem niepożądanego zachowania może być… brak informacji, jak w przypadku dwulatka, który nie wie, że błoto brudzi podłogę, więc wchodzi w kaloszach do mieszkania. Nie możesz go winić za to, że nie dostrzega związku przyczynowo-skutkowego, który to ty powinieneś mu wyjaśnić. W tej sytuacji wystarczy po prostu bardziej pilnować dziecko.

Sprawa robi się nieco prostsza w przypadku nastolatka. Jeśli sprawiają ci ból lub przykrość, to jest prawie pewne, że żądają twojej uwagi. Z reguły nie chcą się do tego przyznawać, ale woleliby widzieć w swoich rodzicach kumpli, których mogą zapytać o radę, którzy zasługują na zaufanie i nie będą ich oceniać, umniejszać ich problemów i podrzucać gotowych rozwiązań. Brak takiej bezpiecznej przystani, do której mogą zacumować, wychodzi potem w kłopotach z zachowaniem.

Sam więc widzisz, że w dość prosty sposób możesz zbudować nowy rodzaj komunikacji – i relacji – ze swoim dzieckiem. Im bardziej będziesz wypoczęty, tym większym spokojem wykażesz się w kontaktach z dzieckiem, i tym łatwiej zrozumiesz źródło problemu. Musisz tylko pamiętać, że jeśli jakaś metoda nie działa, to jest to wina metody, a nie dziecka.

 

Poprzedni2 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. „Teleexpress”, „Panorama”), prasowy (m.in. „Profit”, „Focus”, „Wiedza i Życie”) i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia – i sposoby na nie – młodych rodziców.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Przeczytaj inne:
Gluten w diecie niemowlaka: kiedy wprowadzać, i po co?

Chcesz mieć dziecko grube i tępe? Nie żałuj mu TV

[WIDEO] Jak nauczyć dzieci sportów zimowych?

Zamknij