Bunt dziecka: jak mówić „nie”, gdy dziecko chce?

5 min.   3   0   Drukuj   Prześlij

angrykid1

Każdy rodzic kilkulatka doskonale zna uczucie szarpania za rękaw w hipermarkecie, po którym ma nastąpić mityczny płacz lub darcie szat. W obawie przed takimi nieprzyjemnościami niektórzy rodzice podrzucają dzieci w opiekę, samemu pośpiesznie ganiając między regałami, chaotycznie zerkając to na listę zakupów, to na zegarek.

Wiadomo, że dzieci potrafią sprawić, by mówienie „nie” przychodziło dorosłym z trudnością. Dwulatek będzie się zagrywał na śmierć, nastolatek może posunąć się do obrażania. Będziesz obiektem wzbudzania poczucia winy, albo celem akcji rozczulającej. Biada ci, jeśli ustąpisz.

Ze zbuntowanym dzieckiem można sobie poradzić.

Pamiętaj: twoim zadaniem jest ustalanie granic, a nie badanie, jak dziecko się z nimi czuje.

Takie zachowania  zaczynają się bardzo wcześnie. Być może twoja córka robiła sceny w spożywczaku, i nie przestawała, dopóki nie dostała tego, co pokazywała palcem? Próbowałeś być twardy, ale w końcu pękałeś: łzy, spojrzenia innych, „lepszych”, pełne oceny, wrzask porównywalny do bombowca strategicznego Tu-95 „Bear” – każdy by w takiej sytuacji wymiękł. W końcu, ile można najadać się wstydu?

Albo twój syn, który nie chce wyłączyć telewizji. W końcu wyłącza, i zaczyna ryk. Błaga o „tylko dziesięć minut dłużej”, z których robi się godzina – a ty już wszystko przegrałeś. Robisz się zły, wręcz wściekły, głównie na siebie, że znów uległeś, nie trzymałeś się ustalonych przez siebie zasad. Oczywiście, łatwo mądrzyć się z perspektywy ojca po kursie asertywności: dlatego też podzielę się z tobą moim spojrzeniem na sprawę (które sprawdza się znakomicie przy trójce dzieciaków).

Nigdy nie jest zbyt późno, by zacząć wyznaczać granice. Im dłużej jednak ustępujesz, tym bardziej przyzwyczaisz się do tego; z czasem nawet myśl o zakazie czy odmowie będzie ci obca. Ale gdy tylko zaczniesz odzyskiwać pozycję w stadzie, zauważysz, że zyskuje na tym i dziecko – kształtując w sobie umiejętność radzenia sobie, gdy świat mówi im „nie”. Bunt dziecka to świetny moment na tę lekcję.

Dlaczego ustalanie granic jest takie trudne?

Większość rodziców chce, by ich dzieci były szczęśliwe. Z reguły, gdy one są zadowolone, zadowolony jesteś i ty. Działa to też w drugą stronę: trudno patrzeć na cierpiące własne dziecko. Rodzicom łatwiej jest ustąpić, niż patrzeć na niezadowolenie wyrysowane na twarzy ich kilkulatka. Broniąc swojego stanowiska, czują winę, żal, złość – trudno nazwać taką sytuację komfortową.

Doprowadza to do sytuacji, w której rodzice wykonują za swoje dzieci także domowe obowiązki, takie, jak wynoszenie śmieci czy opróżnianie zmywarki – bo nie chce im się o to walczyć. Skupiają się więc na celu krótkookresowym: ciszy i spokoju, lepszym samopoczuciu emocjonalnym. Jeśli widzisz u siebie takie zachowania, czas najwyższy postawić sobie inne cele. Choć nie będzie to łatwe.

Nie bez znaczenia jest także presja innych ludzi – nie tylko spotkanych na dziale ze słodyczami, ale także przyjaciół i rodziny. Ojcowie często czują, że powinni zachowywać się w określony sposób, by zadowolić wszystkich. Zmieniają swoje zachowanie pod wpływem tego, co widzą w innych rodzinach; szczególnie, jeśli ich własne dzieci używają takich przykładów jako argumentów.

Prawda jednak jest taka, że nikt, oprócz ciebie, nie zna twoich wartości, dążeń, oczekiwań i metod wychowawczych. Nikt nie zna też lepiej niż ty twojego dziecka. Za każdym razem, gdy czujesz presję, by zmienić swoje zachowanie, przypomnij sobie to zdanie: jesteś jedyną (oprócz matki, która jest tylko jedna) osobą, która dla  syna bądź córki jest alfą, omegą, sędzią, prokuratorem i obrońcą. I antyterrorystą, któremu niestraszny bunt dziecka.

Jeśli masz wątpliwości, poświęć czterdzieści sekund na zadanie sobie pytania: „Czego moje dziecko teraz oczekuje, co sprawdzi się najlepiej?”. Sam się zdziwisz, jak częstym wnioskiem będzie: muszę mu wyznaczyć granice, skorygować zachowanie, udzielić lekcji na temat zasad.

A zatem, jak przejąć kontrolę?

A o tym na następnej stronie.

Poprzedni1 / 4Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Pliniusz

Jestem ojcem 8-letniego syna i 6-letnich bliźniaczek. Bywało ciężko, ale było warto.

Komentarzy: 3

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*