Szkodliwi dziadkowie: jak rozpoznać, że masz kłopot?

8 min.   13   0   Drukuj   Prześlij

ToksyczniDziadkowie

 

Zgadzamy się, że nasi rodzice pełnią ważną rolę w wychowywaniu naszych dzieci. Modlimy się, jeśli mamy do kogo, by była to rola pozytywna (choć ich korzystny wpływ ma też negatywne konsekwencje, jak pokazuje badanie). Bywa jednak, że widzą się w roli nieproszonych autorytetów, zajmując stanowisko w kwestiach, o których od dawna nie mają pojęcia. Albo w których nikt ich nie pyta.

Najgorzej mają kobiety. My, faceci, słyniemy z nieprzebierania w słowach i nieukrywania uczuć, zwłaszcza, gdy chodzi o te aż krzyczące, by wyjść na zewnątrz. One natomiast duszą wszystko w sobie i robią dobrą minę do złej gry. Efekt widziałem całkiem niedawno u koleżanki tuż po porodzie: wisiała nad nią teściowa, a ta bała się podjąć jakąkolwiek decyzję; gdy matka jej nieobecnego faceta miała zdanie odrębne – nie broniła swojego terenu, tylko przyjmowała je za konieczne. Nawet, jeśli się z nim nie zgadzała.

To rodzi tylko frustrację. Wiemy bowiem, że dziadkowie pełnią nieocenioną rolę, zarówno przy rozpieszczaniu dzieci, jak i przy ich przechowywaniu, gdy potrzebujemy czasu dla siebie. Ta korzyść potrafi być przez nich bez litości wykorzystywana, bo spodziewają się, że rodzice nie odetną ich od dziecka, tylko dlatego, że pozwalają sobie na zbyt wiele.

Ale bywa jednak, że zbyt wiele to zbyt wiele i trzeba powiedzieć dość. Istnieje cała grupa sytuacji, które – niestety – uchodzą za dość powszechne, w których po prostu nie można przymykać oka albo zaciskać zębów, z nadzieją, że to minie samo. Nie minie; dziadkowie, a szczególnie babcie, które – tradycyjnie – na wychowywaniu dzieci zjadły zęby, będą brnęły w sytuację coraz bardziej.

A dziecko widzi, i słyszy, i przetwarza to wszystko.

Należy więc szczególną uwagę zwracać na takie zachowania, jak te wymienione poniżej. I ucinać je w zarodku, a, jeśli dziadkowie posłużą się agresją bierną, udają, że nie słyszą, zbagatelizują problem – poszukać opiekunki do dziecka, bo lepiej wydać pieniądze, niż potem naprawiać wyrządzone przez nich szkody.

Jeśli zastanawiasz się, czy twoi rodzice byli dobrymi rodzicami, jest więcej niż pewne, że okażą się kiepskimi dziadkami. Przypadki, przeczące tej regule, można policzyć na palcach jednej ręki drwala po ciężkim wypadku z piłą spalinową. Toksyczność dziadków i babć przejawia się takimi zachowaniami:

  • Podważanie autorytetu rodziców. Ty jesteś rodzicem. Matka twojego dziecka jest rodzicem. Wiecie najlepiej, jak chcecie wychowywać swoje dziecko. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek podważanie waszych decyzji, zarzucanie wam, w szczególności przy obecnym dziecku, niekompetencji. Wasze dziecko, wasze zasady!
  • Krytyczne, niepochlebne wyrażanie się o członkach waszej rodziny. Ojciec się nie mądrzy, ojciec ma rację. Matka nie porzuciła dziecka, tylko siedzi dłużej w pracy. Tak, może ciężko być ci w to uwierzyć, ale takie teksty są w niektórych układach na porządku dziennym! Dotyczy to zarówno rodziców, jak i ich rodziców, czyli drugich dziadków, partnerów, innych osób tworzących podstawową komórkę społeczną i jej peryferie. Jeśli pozwalacie dziadkom, a pewnie częściej – babciom zajmować się waszymi dziećmi, to niech zachowają chociaż minimum przyzwoitości i okażą elementarny szacunek.
  • Niestosowanie się do zasad, ustalonych przez rodziców. Jeśli mówisz: nie noś dziecka, a babcia to robi – gra przeciwko tobie, i twojej rodzinie, nawet, jeśli wydaje jej się, że wie lepiej. Jeśli prosisz dziadka, by nie dawał dziecku słodyczy, a on mu mówi: „dałbym, ale tata nie pozwala”, gra przeciwko twojej rodzinie, a ponadto podważa twój autorytet.
  • Dawanie prezentów, których nie aprobujesz. Powiedzmy, że chcesz wychować syna na pacyfistę, więc chronisz go przed dostępem do broni. Ale twój ojciec, były policjant, uważa to za kretynizm i od czasu do czasu przynosi mu w prezencie chińską podróbę M4A1. Co następuje później? Wiadomo – kłótnia, przeciwstawianie sobie dwóch wizji wychowywania, wplątywanie dziecka w potyczki między ojcem a dziadkiem, a ponadto, podważanie twojego autorytetu i niestosowanie się do twoich zasad.
  • Indoktrynacja i wmuszanie własnego systemu wartości. Objawiające się w Polsce chociażby tym, że babcia straszy wnuka, że rodzice pójdą do piekła, bo do kościoła nie chodzą. Budzi to lęk, a także zmusza rodziców do zachowań obronnych. W skrajnych przypadkach także do zmiany własnych przekonań.

Pamiętaj: twoje dzieci to dobro najwyższe. Możesz wysoko sobie cenić babciną troskę i dziadka, który opowiada historie wojenne (albo chociaż o czasach, gdy waluty obce znano tylko z opowieści), ale jeśli zaczynasz podejrzewać, że szkodzą – musisz zrezygnować z tego, co dla ciebie wygodne, w imię ochrony tego, co najważniejsze – twojego autorytetu.

Jeśli twoi rodzice, albo rodzice twojej żony czy partnerki mają uwagi, dotyczące podejmowanych przez ciebie decyzji wychowawczych, jedyne, co mogą – i powinni robić – to konsultować je z tobą wtedy, kiedy dziecko nie jest obecne. W innym wypadku, świadomie, bądź nie, programują dziecko: na niesłuchanie się rodziców, na kwestionowanie ich decyzji, na kłopoty w budowaniu relacji opartej na szacunku.

Zwróć uwagę, że twoje poczucie, co do tego, jak odbierać ich – być może, ukryte lub wyrażane między słowami – aluzje, docinki czy uwagi, jest tutaj najistotniejsze. Jeśli czujesz, że twoje interesy są naruszane, to tak właśnie jest. Nie bój się konfrontacji, choć – o ile przyczyna nie nastąpiła w obecności twojego syna czy córki – staraj się doprowadzać do niej na osobności. Oczywiście, jeśli zostałeś wywołany do tablicy w obecności swojego dziecka, również w tej obecności powinieneś przywołać pozwalającą sobie na zbyt wiele babcię czy obrażającego ciebie lub twoją rodzinę dziadka do porządku.

Większości nieporozumień na linii rodzice-dziadkowie winny jest brak stosowania się przez tych drugich do granic, które pojawiają się – być może dla nich – nagle. Nie są już odpowiedzialni za twoje życie, nie jesteś na ich utrzymaniu, nie meldujesz się w domu o określonej godzinie. A mimo to wydaje im się, że mają obowiązek udzielania ci wskazówek, radzenia i kontrolowania, tak, jakby za tydzień miała być wywiadówka. Twoją rolą jest pokazywanie im, aż do skutku, gdzie te granice przebiegają: wszystko, co dotyczy produktu twojego życia miłosnego lub seksualnego, jest w twojej i tylko twojej jurysdykcji. Chyba, że ich sam poprosisz o radę.

Tylko dokładne wytłumaczenie dziadkom tego, gdzie skończyła się ich władza rodzicielska, może uchronić was przed najgorszym, co może stać się dla ciebie, dziecka i ich samych: zerwaniem kontaktu, nieodbieraniem telefonu lub ograniczeniem widzeń do załączników w mailu. Dlatego ważne jest, by chociaż kilka razy spróbować wyjaśnić, że ich rola jako twojego stróża, cenzora i recenzenta się skończyła. To może nie być dla nich takie oczywiste; być może i dla ciebie za tych lat kilkanaście czy -dziesiąt też nie będzie.

Ale próbować dojść do porozumienia trzeba. Bo dobrze wiesz, że sytuacji, w której przekraczana jest twoja granica, tolerował nie będziesz. Choćby miał spędzić następny miesiąc na szukaniu opiekunki.

Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 13

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*