10 przykazań ciężarowca

6 min.   30   0   Drukuj   Prześlij

10_przyk_3

5. Zważaj na swoje zapachy. Kobieta w ciąży jest zupełnie, jak mój labrador: potrafi wyczuć dowolny zapach z półtora kilometra. Szczególnie, jeśli to zapach nieprzyjemny, a za taki mogą uchodzić: twój żel pod prysznic, woda kolońska, pot, papierosy, wnętrze samochodu, pieniądze, łosoś, pomidor, ogórek, pastylka do zmywarki lub zmyte naczynia; nawet jej ukochana torebka może ją odrzucać. Dlatego postaraj się zawczasu otoczyć przedmiotami bezzapachowymi, a te, które jej śmierdzą, usuwaj z pola powonienia. Pamiętaj: jeśli ona wciąż czuje zapach twojego supersportowego dezodorantu po trzech godzinach, odkąd wyszedłeś do pracy, to nie jej wina, tylko twoja (choć obaj wiemy, że tak nie jest). Płyń z prądem. Nie stawaj okoniem. Ustąp, chyba, że chcesz, by Ciężarówka cię rozjechała.

6. Akceptuj zmienne nastroje. Nie wiesz, do czego zdolna jest, i jak długi ma lont, ciężarna kobieta. Ona też nie wie, ale jedno jest jasne: żadne z was nie chce się o tym przekonywać. Jeśli więc zaczyna płakać na „Akademii Policyjnej”, albo śmiać się ze starego suchara, nie rób wielkich oczu, tylko zazdrość. I ignoruj. Hormony to rzecz wielka, a jej moc była przez indiańskich szamanów nazywana sadfjhkjsdfhsdkfjal – co w wolnym tłumaczeniu oznacza „te, które robią z flauty huragan, i które z pustyni czynią ocean; te, które każą drzewu się przenieść i potrafią zatrzymać czas”. Skoro żywioły natury muszą ustąpić sile, furii i niepohamowanej ekspresji ciężarnej kobiety, zrozum, że i ty – znajdujący się jednak nieco niżej na drabinie twardości – musisz także im się poddać. Możesz albo wiać, albo – co zalecane – ustawić się tak do wiatru, by jego siła cię ominęła.

7. Bądź tym silniejszym i spokojniejszym. Jeśli do tej pory dzieliliście się spodniami, to teraz czas najwyższy, żebyś przywdział je na stałe. Ona bez przerwy się martwi. Dziecko za dużo się rusza. Nie rusza się wcale. Ma czkawkę, a może puszcza bąki. Ona źle się czuje. Albo właśnie wręcz przeciwnie, a przecież w internetach piszą, że powinna. Dużo śpi. Nie może zmrużyć oka. Wszystko będzie ją martwiło, bo chce się w swojej nowej roli sprawdzić idealnie. Jest presja, ze strony matki, przyjaciółek, ludzi z forum internetowego. Sama sobie też podnosi poprzeczkę: będzie najlepsza w tym, co robi, a dziecko będzie miało w brzuchu warunki szklarniowe. Twoją rolą jest opanowywanie tego żywiołu. Będziesz musiał afirmować, że świetnie sobie radzi, że jest najlepsza, i najsilniejsza. Wraz ze zbliżającym się terminem porodu, dojdzie ci do uśmierzania kolejny lęk: przed rozwiązaniem. Uśmiechaj się. Nie pokazuj strachu. Jesteś opanowanym kwiatem lotosu, dryfującym na spokojnej tafli niezmąconego jeziora. Jesteś swobodnie opadającym liściem, który cieszy się na spotkanie z glebą. Jesteś… sam rozumiesz. Mistrzem szachów, który trzy razy się zastanowi, zanim zadziała.

8. Nie oczekuj od niej wysiłku fizycznego. Przed ciążą miała pseudonim „Lady Mop”, bo sprzątała dom sześć razy dziennie, w przerwach między ćwiczeniem na siłowni i pieczeniem sernika. Teraz to wszystko się zmieni. Pierwszy trymestr ciąży to jedna wielka „Królewna Śnieżka”, więc będziesz mógł podczas jej duchowej nieobecności nadrobić zaległości na Xboksie czy Playstation; drugi trymestr to przypływ energii, więc nie zdziw się, jak twoja połówka zacznie realizować nowe pomysły na biznesy, co jednak nie potrwa długo, a kończeniem będziesz musiał zająć się ty – bo w trzecim trymestrze boli ją wszystko: plecy, piersi, kręgosłup, szyja, głowa. Nie ma siły, szybko się męczy, dostaje zadyszki wchodząc na krawężnik. Musisz to zaakceptować i częściej zwracać się do niej cytatem: „daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”.

9. Ogranicz kolegów, używki i melanże. Myślałeś, że nic się nie zmieni? Kochany… wręcz przeciwnie. Macie ostatnie miesiące tylko we dwoje, więc je wykorzystujcie wspólnie. Jeśli to teraz zaniedbasz, najbliższa okazja do nadrobienia zaległości nastąpi dużo później. Rozumiem, i doskonale wiem, że kobieta, którą masz na co dzień, może nie wydawać się tak atrakcyjna, jak pokerek z kolegami czy szaleństwo z shotami w lokalnym barze z przekąskami, ale fakty są takie, że zmajstrowałeś sobie dzieciaka. Dlatego zacznij wdrażać się w rodzinne ramy, a ewentualne negocjacje odłóż na później. Dużo później.

10. Nie będziesz miał innych kobiet przed nią. Po, zresztą, też. Matka twojego dziecka jest jedyna, była i będzie. Musisz zrobić wszystko, żeby miała tego świadomość. W tym celu pewnie ograniczysz grono znajomych na facebooku, wywalisz trochę numerów z telefonu. Musisz to zrobić, i to prędko, bo gwałtownie obniżające się postrzeganie własnej atrakcyjności przez twoją partnerkę sieje już spustoszenie w jej głowie. Za chwilę zacznie się martwić, czy swojej energii seksualnej nie rozładowujesz gdzieś indziej (i nie, to nie jest dobra metoda, by pokazać jej kolekcję pornosów schowaną na dysku), i czy nie flirtujesz z nową koleżanką w pracy czy ekspedientką ze stacji benzynowej. Na najbliższy czas musisz założyć na oczy klapki. Koniec z oglądaniem się za laskami, nawet na filmach. Spuszczaj wzrok, a unikniesz poważnych kłopotów!

Pamiętaj: od robienia dobrej miny do złej gry jeszcze nikt nie umarł, a wręcz przeciwnie. Dlatego na najbliższe miesiące schowaj trochę głębiej swoją męską dumę i nasz ukochany egoizm i zajmij się pomocą, ogarnianiem spraw, wspieraniem. Negocjacje nowych warunków odłóż w czasie, tak będzie zdrowiej i bezpieczniej dla was trojga.

Poprzedni2 / 2Następny
Dołącz do nas na Facebooku

Michał Nazarewicz

Przede wszystkim ojciec. Dziennikarz telewizyjny (m.in. "Teleexpress", "Panorama"), prasowy (m.in. "Profit", "Focus", "Wiedza i Życie") i radiowy. Wielki fan technologii, gier wideo, zdrowego rozsądku, ekonomii i zaangażowanego ojcostwa. Prowadzi warsztaty dla rodziców podczas konferencji i dla ojców w ramach szkół rodzenia. Dzięki temu, oraz własnemu doświadczeniu, zna zmartwienia - i sposoby na nie - młodych rodziców.

Komentarzy: 30

  1. dasek

    24 stycznia 2013 at 17:42

    Mam poważne podejrzenia, że ten artykuł pisała kobieta w ciąży. Obojętnie, czy mam rację, proszę szanownych czytelników o przemyślenie jednej rzeczy – terenu oddanego w czasie wojny raz, przeciwnik z własnej dobroci nie odda nigdy. Dlatego zanim ktokolwiek weźmie sobie do serca rady w stylu ‚schowaj męską dumę do kieszeni’ niech się dwa razy zastanowi kiedy i jak będzie mógł ją z powrotem wyjąć. Istnieje duża szansa, że przy drugim i trzecim dziecku, ten moment nigdy nie nastąpi i staniecie się cieniem pana domu, gospodarza i głowy rodziny.

    Ciąże i zachowania mężczyzn przez stulecia wyglądały zupełne inaczej i to jakaś moda ostatnich lat żeby faceci dostosowywali swoje zachowanie do kobiecych humorów. Facet ma być jak statek który płynie przez wzburzone morze. Żywiołem jest tu kobieta, a my musimy utrzymać kurs i nie dać się zatopić. Jeśli nie będziemy trzymać się zasad i wymagać od kobiety w ciąży poprawnego zachowania, to nie dość że rozpieścimy matkę naszego dziecka, istnieje też duża szansa na rozpieszczenie samego potomka.

    A jeśli kobieta tego nie może zrozumieć, to cóż, być może nie nadaje się na matkę Twojego dziecka?

    • gazag

      1 stycznia 2018 at 15:00

      Popieram. Teraz nie wystarczy być zapobiegliwym, mieć wszystko pod kontrolą – po prostu być mężczyzną. Teraz trzeba dać się zniszczyć, zmieszać z błotem, „bo hormony”.

    • Marcin

      22 stycznia 2018 at 17:04

      Zgadzam się z każdym słowem

    • Aga

      16 kwietnia 2018 at 09:01

      szkoda mi Twojej matki

    • Ewa

      21 grudnia 2018 at 02:41

      Dasek widzę, że jest w Tobie dużo lęku i chyba nie ma miejsca w Twoim zyciu na dawanie z radością i chęcią. Boisz się ewidentnie utracić kontrolę i swoje „przywileje”. Ktoś Cię pewnie skrzywdził i prawdopodobnie byli to Twoi rodzice. Zamiast dawać siebie i beztrosko kochać całym sobą snujesz taktykę na ochronę siebie. Polecam dobrą terapię, a uzyskasz wolność i radość życia bez lęku i zabezpieczania się. Tylko w relacji dawania i zdrowej umiejetnosci brania człowiek może rzeczywiście stworzyc wspaniała damsko męską relacje na całe zycie.

  2. Marek

    25 stycznia 2013 at 12:53

    Dużo w komentarzu powyżej racji! Sam miałem taką sytuację – sytuacja i życie po porodzie specjalnie się nie zmienia. Zmieniły się tylko wytłumaczenia. Z tłumaczenia ‚bo jestem w ciąży’ przeszło na ‚bo jestem młodą matką’ . Całe szczęście jestem już po rozwodzie i mam teraz stabilną emocjonalnie partnerkę.

    Nie zwalajcie wszystkiego na stan fizjologiczny i hormony, tu chodzi o człowieka i o to z jaką związaliście się kobietą.

  3. Wojan

    25 stycznia 2013 at 13:27

    Samo życie, śmieszny kontrast między artykułem a komentarzami. Niestety bliżej rzeczywistości są komentarze.

  4. Bartek

    28 stycznia 2013 at 11:07

    Mój pogląd na powyższą listę:
    http://tatovscoreczka.blogspot.com/ (na razie w wersji ENG, polska wersja będzie wieczorem albo jutro). Zgadzam się z większością tez postawionych w powyższym artykule z jedną uwagę. Nie należy chować dumy do kieszeni, „jestem w ciąży” nie może być wytłumaczeniem na wszystko. Wydaje mi się, że dobrzy partnerzy znajdą kompromis, który z jednej strony zapewni kobiecie wsparcie, którego potrzebuje w tym ciężkim okresie a z drugiej zapobiegnie sytuacji kiedy facet poczuje się „wykastrowany”…

  5. Przyszła Mama

    2 lutego 2013 at 22:22

    Moi drodzy Panowie, bardzo angażujący się na forach. Artykuł trzeba trochę potraktować z przymrużeniem oka. Wiem bo w tej chwili przerabiamy to z partnerem. Ciąża jest dość specyficznym czasem dla kobiety każda „przerabia” ją w inny sposób, ale niestety tudzież stety wszystko zależy od relacji przed ciążą. W jaki sposób sobie ustaliliście granice. Chcecie uspokoić ciężarną?? Na prawdę przemilczcie huśtawki humorów, bo i dla Niej są męczące. Widzę po sobie mam specyficzny charakterek, co daje na się we znaki teraz w czasie ciąży. Stawianie się „okoniem” jeszcze bardziej mnie drażni, mój narzeczony śmieje się wtedy. Co znaczy rozpieścić ciężarną?? Czy wy w ogóle zdajecie sobie sprawę jak jest nam ciężko. Bolą plecy, piersi, mamy skurcze czasem bardzo bolesne, zero energii, każde USG to strach czy dziecko jest zdrowe czy poradzimy sobie w roli mamy. Zrozumcie dla kobiety która przed była sprawna, pracowałam na etacie potem w domu, robiła zakupy, sprzątała, teraz nie może większości rzeczy zrobić w ciągu dnia bo nie daje rady, wiecie jakie to irytujące. Kiedy narzeczony sprząta czy gotuje bo ja już nie mam siły mam wyrzuty sumienia, że mu nie pomagam. Wspierajcie, kochajcie, zrozumcie dla większości z nas jest to miły czas i pomóżcie nam się nim nacieszyć. Zrozumiecie jeśli będziecie chcieli mieć dziecko, a będziecie dłuuuugo się starać. Co przekażecie swoim dzieciom z takim egoistycznym podejściem. Pamiętajcie nie da się opanować niektórych emocji nawet jeśli bardzo chcemy.

  6. Marek

    5 lutego 2013 at 14:26

    Droga Przyszła Mamo,

    czy zdajesz sobie sprawę, że ciężko, to będzie Ci dopiero po porodzie? Nie będziesz mieć już takich zmian nastroju, to prawda, nie będą boleć Cię plecy, to prawda, ale będziesz wykończona psychicznie i fizycznie z innego powodu – nowo narodzonego dziecka. Mało tego, o ile ciąża trwa 9 miesięcy, to wychowywanie dziecka około 18-21 lat, a przy kilku dzieciach w różnym wieku to zajęcie na całe życie.

    Jeżeli nie potrafisz zapanować w tej chwili nad samą sobą i swoimi problemami w ciąży, jestem przekonany, że nie ogarniesz tematu młodej matki, który jest co najmniej tak samo trudny jak ciąża. Czy ty wiesz co to znaczy próbować opanować trójkę małych dzieci? I jeszcze mieć życie dla siebie? Jedyne osoby, które narzekają na ciąże, to te, które nigdy wcześniej tego nie przeżyły i nie nauczyły się z tym radzić. Zwykle później miło wspominają spokojny czas ciąży, kiedy można było się położyć i wyspać.

    Tak więc problem nie leży w facetach, tylko w was. Zaakceptujcie to i weźcie odpowiedzialność za siebie, swoje zachowania i decyzje. Nie zwalajcie na niemowlaka, faceta, bałagan. A do facetów – jeżeli kobieta nie daje rady w trakcie ciąży, przemyślcie dwa razy czy chcecie spędzić następne kilkanaście lat w takim przyjemnym towarzystwie.

    • Anitka

      17 grudnia 2013 at 09:24

      Bzdury piszesz. Jestem matką dwójki dzieci i z czystym sercem mogę powiedzieć, że jeszcze kilka miesięcy po ciąży byłam wdzięczna losowi, że ciąża już za mną… chociaż jak się tak zastanowię, to jednak cofam to, co napisałam wyżej – do tej pory wzdrygam się na okoliczność przypomnienia sobie „uroków ciąży”, czyli do tej pory nie minęła mi wdzięczność za to, że moje dzieci są już na świecie. To, co napisała Przyszła Mama to również moje odczucia – bezsilność i zmęczenie, mdłości, migreny, problemy z oddychaniem, bzdurne przeziębienia, które sprawiają, że 2 tygodnie musisz leżeć w łóżku, bo i tak nic ci nie wolno wziąć, żeby poczuć się lepiej, noszenie wszędzie ze sobą dodatkowych 7-15 kilo, niewyspanie i psychiczny imperatyw zrobienia wszystkiego idealnie (czy nie zaszkodzisz dziecku, czy wszystko przebiegnie pomyślnie, czy zdrowe dziecko nie zostanie niedotlenione przy porodzie albo zarażone, bo akurat ktoś z personelu medycznego się zagapi i wiele innych) i przygotowania domu dla nadchodzącego dziecka. Na szczęście mam wspaniałego męża, który lepiej lub gorzej potrafił to zrozumieć, podobnie jak to, że moje złe samopoczucie „służy” wspólnej sprawie. Oczywiście, niektóre ciąże są wspaniałe, ale nawet wtedy zdarzają się gorsze momenty. Aż dziw, szczerze mówiąc, że coś takiego dajemy radę przetrwać bez leczenia psychiatrycznego. Bo stan w ciąży jest stanem bardzo specyficznym (oczywiście nie u wszystkich aż tak bardzo). Piszę to tylko po to, żebyś może spróbował jednak wejść w cudze położenie, a nie wypowiadał się ze swojej roszczeniowej stabilnej hormonalnie sytuacji i stanu, którym jeśli już będziesz miał te 15 kilo nadwagi to nie w okolicach pasa, ale równomiernie rozłożone, które powstanie nie dlatego, że tworzysz nowego człowieka i oddajesz mu wszystko, co najlepsze, ale z łakomstwa. W ogóle nie wiem jak tak można mówić o osobie, która robi co w jej mocy aby zapewnić jak najlepsze warunki Twojemu dziecku (chyba, że nie masz swoich dzieci i piszesz po prostu żeby się udzielić).

    • Złotowłosa

      26 czerwca 2014 at 12:11

      Typowy szowinista! Samopoczucie kobiety w ciąży, brak energii i strach o zdrowie dziecka oraz pomyślne rozwiązanie jest poważną sprawą. Natura czyni nas delikatne w tych miesiącach, naszą energię pochłania „produkcja” nowego życia. Te bzdety o życiu po porodzie zachowaj na później. Piszesz o sprawach oczywistych, jak zmęczenie przy niemowlęciu. Ale nie umniejszaj ciąży. To bardzo szczególny i wcale niefajny okres życia kobiety. Musimy rezygnować (czasami wręcz lekarz nalega) z wielu aktywności, możliwości i przyjemności. I tak, potwierdzam, wahania nastrojów, czarnowidzenie, euforia pomieszana ze smutkiem…. to wynika z hormonów, to jest fizjologia i biologia. Kobieta nic na to nie poradzi. A dojrzały emocjonalnie mężczyzna powinien być obok i uczestniczyć w zmaganiach z codziennością odmiennego stanu pamiętając, że jest to stan na szczęście przemijający.

    • Kobieta Ciężarowca

      6 sierpnia 2014 at 15:08

      Co za szowinizm, egoizm i brednie!!!!

      • Kobieta Ciężarowca

        6 sierpnia 2014 at 15:10

        Przepraszam, tak się zdenerwowalam, że nie w tym miejscu opublikowałam swój komentarz. Dotyczył on oczywiście postu Marka!

    • gazag

      1 stycznia 2018 at 15:02

      No i właśnie – kto przynosi kasę? Kto musi odpocząć teraz, po porodzie – zawsze, by przynosić tę kasę w niezmieniony sposób? FACET.

      • Aga

        16 kwietnia 2018 at 09:24

        zarabiam tyle samo lub więcej niż mój mąż. to już nie czasy kiedy facet jest ekonomicznym władcą kobiety… faceci ogarnijcie się. Kobiecie nie potrzeba żeby facet leciał dla niej w nocy po śledzie a poczucie, że byłby gotowy dla niej to zrobić.. smutek i zmiany nastroju to nie tylko wynik hormonów. Ciąża to także czas podsumowania swojego dotychczasowego życia, dzieciństwa, rozliczenie własnych rodziców i ogromny lęk przed najbardziej odpowiedzialnym etapem życia… rodzicielstwem. nie wiem czy są dziewczyny, które wykorzystują ciążę do pomiatania facetem.. ja ich nie znam. Po sobie wiem ze czas ciąży to -70% sprawności fizycznej w porównaniu do czasu przed/po ciąży. Nie jest lekko. Zapewniajcie swoje kobiety ze wspólnie dacie sobie ze wszystkim radę. Potrzeba bezpieczeństwa rośnie z każdym tygodniem ciaży. Jeżeli wygląd jest dla niej ważny ( a chyba każda dziewczyna lubi czuć się atrakcyjna) to zapewniajcie, że zarówno w tym stanie jest piękna… i róbcie to z wyczuciem… bo „ale masz wielki brzuchol” może jest jakimś dziwnym wyrazem dumy z wielkości potomka… ale dla kobiety może być bardzo trudne i przykre.

    • Ewa

      21 grudnia 2018 at 02:19

      Drogi Panie Marku. Myślę, że małe masz pojęcie o byciu ojcem. Splodzic dziecko może każdy ale być prawdziwym ojcem już nie – co widac. A kim jest dobry ojciec? Najpierw jest dobrym mężem. Jezeli jest dobrym mężem tzn. że ma poukładane w głowie, że to jego nasienie w równej części powołalo do życia nowe istnienie, którego ciężar noszenia w swoim ciele, wraz ze wszystkimi dodatkowymi kilogramami, koniecznością dbania o siebie w sposób, który po prostu zajmuje kupę czasu i wyrzeczen oraz z dodatkowymi fajerwerkami tego okresu takimi jak stan ciągłego uczucia kaca (zna Pan?), bólów całego ciała jak zakwasie (zna Pan?), wzdec, biegunek, zatwardzen (zna Pan?), ciaglej zgagi i odbijanie (zna Pan?) i mogłabym tak wymieniać dlugo. Teraz proszę sobie połączyć najgorszego kaca w życiu, z przetrenowaniem na siłowni, z zatruciem pokarmowym i paroma innymi interesującymi stanami. OCZYWISCIE! To kobieta ma warunki w swoim ciele do noszenia ciąży i to przecież nie Pana „wina”… jednak chcąc mieć dziecko i nazwijmy to inwestycje w wieczność musi Pan wiedzieć, że ma „zasrany” obowiązek jako osoba wspolpowolujaca nowe życie i korzystająca z czyjegoś ciała, aby w równej części Panu przyszedł na świat potomek – tak więc ma Pan „zasrany” obowiązek brać na siebie wszystko co się da wokół, żeby ta Pana Kobicina mogła zapewnić Pana dziecku dobra jakość miejsca, w którym jest ono stwarzane dzień po dniu bez możliwości wprowadzania poprawek. Jeśli Pan tego nie rozumie lub to ignoruje to albo od Pana za dużo rodzice wymagało, byli surowi i Pan wymaga tego samego od swoich bliskich ignorując wszelkie aspekty związane z tematyką powoływania życia albo Pan jest niedojrzały do roli Męża i Ojca i dostał Pan w Pana mniemaniu od Żony „po dupie” w czasie ciąży. Jest tez opcja, że ma Pan bardzo zła relacje ze swoją matką i Pan przeniesieniowo instrumentalnie i niedzielę traktuje inne kobiety. Szczerze zupełnie – szkoda mi Pana i takich ludzi. Sama wiele przeszłam w życiu ale podjęłam nad sobą świadomą pracę. Dla Pana świadomości teraz będąc w ciąży jestem bardziej opanowana niż mój Mąż, który prawdopodobnie ma podobne problemy emocjonalne co Pan i jeszcze będąc w takim stanie w ciąży muszę znosić jego dziecinne i niedojrzałe zachowania niczym buntujacego się nastolatka. Pozdrawiam wszystkie kobiety, zwłaszcza te dzwigajace ciężary dodatkowe niż ciąża, oraz Panów, którzy stają na wysokości zadania – nawet jeśli im to nie zostało pokazane w rodzinnych domach to takich, którzy jako dorośli ludzie podejmują swoje odpowiedzialnosci i pracują nad sobą będąc dobrymi Mezami i OJCAMI.

  7. ania

    19 lutego 2013 at 16:07

    Artykul troche przesadzony i robiacy z kobiet w ciazy jakies potwory…:-) my jestesmy na finiszu ciazy (38 tc) i jakos nie przypominam sobie zeby rzeczy z powyzszej listy wystepowaly u nas nagminnie albo zeby maz musial sie kajac za wszystko bo ja jestem w ciazy.. Ale to chyba nic dziwnego jak kobieta oczekuje wiecej wsparcia, zaangazowania mezczyzny w prace domowe czy pomocy w organizowaniu przestrzeni dzieciecej.. Mysle ze jak mezczyzna ma zlamana noge i musi lezec to tez oczekuje, ze kobieta przejmie czesc jego obowiazkow i zalatwi cos za niego 🙂

  8. Magdalena

    22 maja 2013 at 18:02

    Uśmialiśmy się do łez z narzeczonym czytając ten artykuł;) mocno przesadzony raczej miał na celu rozbawić i w humorystyczny sposób pokazać możliwości czy też skutki ciąży. My docieramy już do końca 36 tydzień i jedynie co mój parter musiał znosić dzielnie to moją burzę hormonów, która była związana z obawą przed porodem i czy sprawdzę się w roli mamy. Nigdy nie miałam nocnych zachcianek, nigdy nie odmówiłam zrobienia czegoś bo jestem w ciąży;) piorę, sprzątam, gotuję, prasuję, myję okna, robię zakupy. Ani razu nie wymiotowalam, nigdy nie zwalałam nic na ciążę, powiem inaczej nigdy nie czułam się lepiej, nigdy nie miałam tyle siły i energii:) teraz troszkę mi ciężko ale mimo to staram się być perfekcyjną panią domu i przyszłą żoną:) oczekiwanie wsparcia? oczywiście znacznie większe niż sprzed ciąży ale to właśnie ciąża jest największym sprawdzianem dla związku:) pozdrawiam wszystkich przyszłych tatusiów

  9. Anita

    29 lipca 2013 at 15:31

    Doskonały tekst z przymrużeniem oka na poprawę humoru:)

    • gazag

      25 czerwca 2018 at 22:10

      Bardzo osobliwe to „przymrużenie oka”, skoro stawia mężczyznę w pozycji śmiecia. A niestety, kobiece komentarze tutaj, popierają tę pozycję.

      • Ewa

        21 grudnia 2018 at 02:31

        Panie Gazag nie przypuszczałam, że śmieć ma możliwość samostanowienia i podejmowania decyzji jak się ma zachowywac? Myślałam, że śmieć to śmieć. Jeżeli dla Pana czasowa rezygnacja ze swojego komfortu na rzecz partnerki I DZIECKA (bo ono przecież dostaje koktajl hormonalny od matki pozytywny lub negatywny na podstawie tego jak ona się czuje) to proponuje nie być nawet mężem, a co dopiero pchać się do roli ojca. Chyba, że Pan zmieni perspektywę na nieco szersza poza czubek własnego nosa, który zresztą będący tak mało istotna częścią ciała ma zapisane w każdej komórce, że jest Pan mężczyzna a więc także powołanym do roli ojca. Nawet jeśli Pan w życiu nie będzie miał swojego dziecka to ma Pan obowiązek jako mężczyzna „ojcowac”. Mało tego – Pana własny nos też „prawdopodobnie” ksztaltowal sie w łonie czyjejś kobiety. I jeżeli Pan uwaza, że ustepowanie jej miejsca, bądź empatia okazywana kiedy płakała była nie na miejscu, a inni ludzie którzy byli dla niej po prostu dobrzy byli śmieciami to muszę przyznać, że ciężko to jakoś komwntowac. Niech Pan lepiej zadzwoni do swojej mamy i powie, że ja kocha i jest wdzięczny za trud, który ponosila.

  10. Ana

    29 lipca 2013 at 17:10

    Fajny artykuł. Zbyt powazni – nie zrozumieją… Z moim narzeczonym mamy ciut inny układ. Mam fobię związaną z nadmiernym przytyciem – ustaliliśmy, że za każdym razem jak będę wcinać za dużo ciastek, lodów, chipsów – zwróci mi uwagę. Może nawet powiedzieć wprost: „nie jedz tyle bo będziesz gruba”. Co też robi. I jestem mu wdzięczna!!
    Nie mam humorów, nie wymiotowałam, gotuję, sprzątam, szykuję coraz to zdrowsze dania (mam czas, bo z powodu upałów poszlam na zwolnienie).
    Zgodzę się z jednym – chcę być ciągle atrakcyjna a na półmetku ciąży widzę, ze zaczyna się coś „nie tak” dziać z ciałem – chcę ciągle słyszeć, że jestem piękna no i.. szczupła. I kurde! jest w tym Boski. Patrzy prosto w oczy i parę razy dziennie, przytulajac słysze, jaka jestem piękna :-)))) Jest cuuuudownie.

  11. Pingback: .::: Mamusie kwiecień 2014:::. - Strona 96

  12. Pingback: Starania po straconej ciąży - Strona 2047

  13. Pingback: styczeń na wesoło, książki, filmy i wszystko co dobre na nudę :) - Strona 11

  14. mimi

    15 listopada 2013 at 09:27

    Uśmiałam się 🙂 Gorzej z komentarzami panów poniżej, przecież wiadomo że taki huragan nie trwa non stop, to sa krótkie chwile w ciągu normalności ale warto dla własnego spokoju panowie zareagować odmiennie skoro to stan odmienny i wszyscy przetrwają ten chwilowy stan ciąży i wczesnego macierzyństwa. 🙂

    • Ewa

      21 grudnia 2018 at 02:34

      Najlepsze jest to, ze Panowie, którzy narzekają też przyszli na świat poprzez łono czyjejś kobiety. To tak jak dyskusja o aborcji, z tymi którzy już się urodzili 🙂

  15. Szczęśliwa Żona

    5 stycznia 2014 at 21:46

    Za grosz nie czuć ojcostwa w tych słowach. Ciąża to nie tymczasowa choroba psychiczna, którą trzeba znieść. Gdzie tam choćby słowo typu: „szczęściarzu przygotuj się! będziesz tatą! ciesz się z żoną! to piękny czas oczekiwania!”. Artykuł wybrzmiewa raczej w tonie:”Stary, masz żonę w ciąży – masz w domu armagedon. Zaciśnij zęby, bo to Ty pohulałeś i teraz dzieciak w drodze, więc wiesz, dumę schowaj do kieszeni”. Myślę, że ten tekst uwłacza inteligencji i emocjonalności mężczyzn powołanych do ojcostwa. Skierowany jest raczej do szczeniaków, którym ojcostwo się przytrafiło.

  16. Pingback: Czy mogę pić mleko z piersi, czyli czego szukają przyszli ojcowie...? | tatapad - tatapad

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Przeczytaj inne:
Połowa rodziców nie widzi, że ma grube dzieci.

Psychoza pokarmowa

Czy telefon w ciązy jest zdrowy dla dziecka?

Zamknij